Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1948 - Miłość w czasach segregacji

1948 - Miłość w czasach segregacji

young romance.jpgPrzy okazji opisu roku 1947 wspomniałem o Young Romance #1 i chociaż nie był to komiks wydany przez Timely, to warto zwrócić na niego uwagę, bo miał znaczący wpływ na wydarzenia przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Debiut nowej serii był wielkim sukcesem i sprzedaż na poziomie kilku milionów egzemplarzy nie mogła przejść bez echa. Joe Simon i Jack Kirby w końcu porządnie zarobili i mogli trochę zwolnić z tempem pracy. Stać ich wreszcie było na zakup własnych domów i zostali szczęśliwymi sąsiadami w spokojnej dzielnicy na przedmieściach Nowego Jorku. Obaj przez kilka kolejnych lat pracowali przy Young Romance i spin-offie Young Love, który pojawił się w sprzedaży na przełomie 1948 i 1949 roku. Mimo zalewu rynku przez serie naśladujące, Young Romance przez długi czas utrzymywało dominującą pozycję i sprzedawało się w liczbie kilku milionów egzemplarzy. Ukazało się aż 208 numerów serii, która ostatecznie została zakończona w 1975 roku (od 1963 wydawana była przez DC, po wycofaniu się Crestwood z branży komiksowej). Na okładkach Young Romance znajdował się napis "designed for the more adult readers of comics", który miał podkreślać wyjątkowość nowej serii (co ciekawe, z tego samego chwytu marketingowego korzystał prekursor komiksów kryminalnych, czyli Crime Does Not Pay). Nawiązując do tradycji wydawnictw pulpowych, okładki romansów często były nie rysunkami, lecz zdjęciami kobiet. Czasem bywały to znane aktorki, ale nierzadko ten zaszczyt spotykał pracownice wydawnictw lub znajome redaktorów.

romance5.jpgAnalizując sukces "romansów" trzeba pamiętać, jak wyglądało społeczeństwo amerykańskie w połowie minionego wieku. Segregacja na tle rasowym ciągle była faktem i dopiero drobnymi krokami zmierzano w stronę równouprawnienia. Zresztą widać to w komiksach Timely i innych wydawnictw - czarnoskórych superbohaterów praktycznie nie było, a jeśli już się pojawiali, to w wyjątkowo stereotypowym modelu. Sytuacja kobiet również pozostawiała wiele do życzenia. Wprawdzie uzyskały one w 1920 roku prawo do głosowania, a podczas II Wojny Światowej aktywnie zastępowały w pracy mężczyzn powołanych do armii, ale ciągle obowiązywał konserwatywny model rodziny. Zakładał on, że kobiety powinny szukać spełnienia w zarządzaniu gospodarstwem domowym oraz opiece nad mężem i dziećmi - na kobiety robiące karierę zawodową patrzono niechętnie. Nic więc dziwnego, że ówczesne historie spod znaku Romance w niczym nie przypominały "Seksu w wielkim mieście". O szczegółach możecie poczytać na samym dole tekstu, ale generalnie fabuła owych opowieści była przeważnie nieskomplikowana: młoda i atrakcyjna dziewczyna odkrywa, że małżeństwo jest najlepszym, co może ją spotkać. Większość historii kończyła się happy endem, co było niemal zawsze tożsame z małżeństwem. Zdarzały się również smutne zakończenia, będące przestrogą dla wybrednych lub zbyt ambitnych dziewcząt. Oczywiście gatunek ewoluował wraz ze zmianami społecznymi zachodzącymi w Stanach Zjednoczonych. Z czasem bohaterki stawały się mniej zależne od mężczyzn - w niektórych historiach wręcz pochwalano chęć zrobienia kariery, ale na to trzeba było poczekać kilka lat. Co ciekawe, swój wkład w komiksy miłosne miało wielu znanych twórców. Oprócz Simona i Kirby'ego sporo historii stworzył na przykład John Romita Senior.

W okresie debiutu Young Romance #1 wydawnictwo Timely Comics również eksperymentowało z komiksami kierowanymi głównie do czytelniczek. W 1947 roku zadebiutowała Namora, która rok później otrzymała własną serię. Nie był to zresztą jedyny taki krok - do sprzedaży trafiły również Sun Girl i Venus. Jeszcze zanim do tego doszło, ważne wydarzenie miało miejsce w Captain America #66: dzielny Bucky został postrzelony i trafił do szpitala. Jego miejsce zajęła Elizabeth Ross, która przyjęła pseudonim Golden Girl i dzielnie wspierała Kapitana w dalszych przygodach (o Buckym na kilka lat słuch zaginął). Podobnie było w przypadku Toro, który przez pewien czas został zastąpiony przez Sun Girl w roli pomocnika Human Torcha. Postawienie na kobiecych superbohaterów nie dało jednak spodziewanych rezultatów. Serie Namora i Sun Girl przetrwały zaledwie trzy numery, mimo, że w pierwszą z nich zaangażowani byli Bill Everett i Syd Shores, czyli czołowi twórcy Timely. Venus przetrwała znacznie dłużej, bo aż do początku 1952 roku (#19 był ostatnim). Tytułowa bohaterka była pochodzącą z Wenus boginią miłości, która postanowiła zamieszkać w świecie śmiertelników. Ton serii ewoluował - początkowo był dość humorystyczny, z czasem poszedł w stronę fantastyki. W każdym razie żadna ze wspomnianych serii nie była bestsellerem i Martin Goodman zdecydował, że najwyższa pora dorzucić do oferty Timely sprawdzone historie miłosne. Zaczęło się od My Romance #1, wydanego w wakacje, a potem zaczęło ich przybywać lawinowo - w 1949 roku ukazywało się już około 30 serii tego typu! Niemalże z dnia na dzień komiksy miłosne uzyskały dominującą pozycję w Timely Comics.

coverRównie błyskotliwą karierę zrobiły komiksowe westerny. Pierwsze tego typu komiksy pojawiły się jeszcze w latach trzydziestych - zresztą nawet w Marvel Comics #1 znalazło się miejsce na krótką historyjkę tego typu. Z czasem westerny zaczęły rosnąć w siłę i w latach czterdziestych pojawiało się coraz więcej serii poświęconych wyłącznie opowieściom z Dzikiego Zachodu. Na początku 1948 roku pojawił się pierwszy western Timely Comics: dwumiesięcznik Two-Gun Kid. Odzew ze strony czytelników musiał być zadowalający, bo jeszcze w tym samym roku pojawiły się kolejne serie: Kid Colt, Annie Oakley, All-Western Winners, Blaze Carson, Wild West, Wild Western, Tex Taylor i Tex Morgan. W kolejnych latach serii jeszcze przybyło, a westernowe komiksy tworzyli dla Timely między innymi Stan Lee, Jack Kirby, Gene Colan czy Joe Maneely. Szybko pojawiły się mieszanki westernów z innymi gatunkami, czego dowodów można doszukać się m.in. w Cowboy Romances.

Nowe serie westernowe i miłosne wchodziły w miejsce likwidowanych tytułów. W 1948 roku serie z superbohaterami były już marginalnym zjawiskiem, ale szczęśliwie wszystkie cztery najbardziej zasłużone tytuły (Marvel Mystery Comics, Human Torch Comics, Sub-Mariner Comics i Captain America Comics) uniknęły zamknięcia. Mniej szczęścia miały ostatnie humorystyczne komiksy ze zwierzętami. Wakacyjny Super Rabbit #14 był ostatnim numerem serii i jednocześnie pożegnaniem Timely z komiksami tego gatunku.

Znacznie lepiej miały się komiksy kryminalne, które rosły w siłę. Jednym z artystów, który przy nich pracował, został John Buscema, świeżo przyjęty nowy rysownik. Jego pierwsza styczność z Timely potrwała niecałe dwa lata, ale musiał zrobić na Stanie Lee dobre wrażenie, bo w latach pięćdziesiątych z doskoku rysował niektóre serie Marvela, a w kolejnej dekadzie triumfalnie powrócił na regularną posadę i zapisał się w pamięci fanów świetnymi ilustracjami przygód m.in. Avengers, Silver Surfera czy później Fantastic Four, Thora i Conana. Na to musiał jednak poczekać blisko dwadzieścia lat, a pierwsze przydziały, jakie dostał, dotyczyły kryminałów, romansów i westernów.

Komiks jako medium miał zaledwie kilkanaście lat, ale zaczął stawać się coraz częstszym obiektem ataków. Zatroskani rodzice i organizacje popierające konserwatywne ideały protestowali przeciwko przemocy i seksualności przedstawianej w opowieściach kierowanych do najmłodszych właściwie od początku wydawania komiksów. Nie było to zjawisko wyjątkowe - wcześniej podobne zastrzeżenia pojawiały się pod adresem audycji radiowych, filmów czy magazynów pulpowych. Po komiksie przyszła pora na telewizję, a obecnie najpopularniejszym obiektem ataku są gry komputerowe. Historia pokazuje, że młodzież wystawiona na deprawujący wpływ nowych sposobów komunikowania wyrasta na normalnych ludzi (a potem starzeje się i zaczyna krytykować podejrzane rozrywki kolejnej fali młodych), ale w takich debatach ciężko o racjonalne spojrzenie. Przez okres wojenny krytyka komiksów była dość stonowana ze względu na ich patriotyczny wydźwięk. W chwili, gdy superbohaterowie zaczęli schodzić na drugi plan, a popularność zaczęły zyskiwać komiksy kryminalne, wzrósł niepokój konserwatystów. Oczywiście pojawiały się również głosy poparcia dla nowego medium, według których rozwijało ono wyobraźnię i podnosiło świadomość dzieci, ale coraz częściej pojawiały się głosy krytyczne. Na niekorzyść komiksów działał wzrost przestępczości wśród nastolatków i nagłaśniane przypadki przestępstw, których autorzy inspirowali się przeczytanymi opowieściami. Podkręcało to histerię konserwatystów i w 1948 roku przeprowadzono pierwsze demonstracyjne akcje palenia komiksów zorganizowane przez katolickie szkoły i organizacje. Do krytyki świeckich publicystów dołączyli się niektórzy duchowni nawołujący do bojkotu komiksów niosących moralne zepsucie.

palenie%20komiksow.jpg


Wśród krytyków komiksów na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje doktor Frederic Wertham. To trochę zapomniana postać, a miała ogromny wpływ na kształt i rozwój przemysłu komiksowego. Doktor Wertham był pochodzącym z Bawarii psychiatrą, który w okresie międzywojennym wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Aktywny społecznie, działał na wertham.jpgrzecz równego dostępu do leczenia czarnych obywateli i udało mu się otworzyć pierwszą klinikę przeznaczoną dla ubogich mieszkańców nowojorskiego Harlemu. Niewątpliwie zasłużył się pod wieloma względami i miał dobre intencje - niestety czasem dobre intencje prowadzą w złym kierunku. Wertham studiował czarną społeczność i problemy swoich pacjentów w celu znalezienia ich przyczyn. Nie wierzył w genetyczną niższość Murzynów i za podstawy ich niepowodzeń winił system segregacji rasowej. Znalazł też jeden czynnik, który łączył większość jego młodych pacjentów: czytanie komiksów. Pewnie gdyby Wertham był większym karierowiczem i skupił na obsłudze bogatych białych klientów, nigdy nie doszedłby do takich wniosków, ale, niestety, doktor był idealistą. Po odkryciu, że komiksy mają zgubny wpływ na dzieci, Wertham rozpoczął krucjatę, która miała na celu wprowadzenie zakazu brutalnych komiksów. W 1948 roku był już dobrze rozpoznawaną postacią i liderem ruchu anty-komiksowego (co ciekawe, jako bardzo liberalna postać był w sporym kontraście z wieloma innymi krytykami komiksów, którzy mieli skrajnie konserwatywne/nacjonalistyczne/rasistowskie poglądy). Jego artykuły publikowane były przez najpoczytniejsze gazety i docierały do coraz większej liczby czytelników. Przed końcem tego roku kilkadziesiąt dużych amerykańskich miast wprowadziło prawa zabraniające sprzedaży brutalnych komiksów, a walka dopiero się zaczynała i na jej kulminację trzeba było poczekać do 1954 roku.

Swoją drogą trzeba przyznać, że w końcówce lat czterdziestych zarysował się wyraźny trend idący w kierunku pokazywania coraz bardziej brutalnych scen w komiksowych opowieściach i niektóre argumenty Werthama były oparte na racjonalnych dowodach. Wydawnictwa wreszcie zaczęły zdawać sobie sprawę, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli i w 1949 podjęły próby zmiany wizerunku komiksów. Ale o tym już w kolejnym odcinku Historii Marvela.

A na koniec Dekalog Porządnej Kobiety na podstawie komiksowych romansów:

* Pamiętaj, że zwlekanie z zamążpójściem niesie za sobą tragiczne konsekwencje. Ukochany w końcu znajdzie sobie lepszą kandydatkę na żonę, a ty zostaniesz sama do końca życia. Nie ma rzeczy ważniejszej od małżeństwa.

romance1.jpg


* Jeśli twój ukochany pochodzi z odległego miejsca, to musisz porzucić swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i przenieść do niego. On nie czuł by się dobrze w twoim środowisku, za to ty poradzisz sobie, bo przecież to miłość twojego życia i nie możesz być samolubna. Uwaga: ten punkt jest szczególnie prawdziwy, gdy pochodzisz z dużego miasta, a ukochany z prowincji.

* Przeważnie nie jesteś godna uczucia swojego ukochanego, ale musisz zrobić wszystko, żeby odwdzięczyć się za nie. To, że zwrócił na ciebie uwagę, jest dla ciebie wielkim szczęściem.

* Interesuj się wszystkim, co interesuje twojego ukochanego.

romance2.jpg


* Bądź przyzwoita! Dopóki mężczyzna nie wykona pierwszego kroku, nie odkrywaj swych uczuć. Flirtowanie bez inicjatywy ze strony mężczyzny zniszczy opinię o tobie i zostaniesz starą panną.

* Dobry kandydat na męża nie musi być ekscytujący. Nawet lepiej, gdy jest spokojny, nie wyraża przesadnie swych uczuć, ale za to zapewnia Błogosławioną Stabilizację.

* Nie bądź niezależna, bo wpakujesz się w kłopoty! Słuchaj rad rodziców - oni wiedzą lepiej. Aranżowane małżeństwa niosą radość.

romance3.jpg

* Zrezygnuj z kariery zawodowej dla swojego męża. Musisz zrozumieć, że on potrzebuje Cię na wyłączność, nie może dzielić się tobą z innymi. Nie bądź samolubna! Zresztą i tak kariera nie zapewni Ci szczęścia.

* Mężczyzna ma święte prawo do zmiany zachowania po ślubie. Prezenty, czułe słowa, romantyczne spotkania - to wszystko może zniknąć, gdy zostaniecie małżeństwem. Nie bądź niemądra, dorośnij i zaakceptuj to!

romance4.jpg


* Zbyt ambitne i inteligentne kobiety kończą jako stare panny. Mężczyźni wolą mniej skomplikowane kobiety, które zrealizują się w kuchni.

* Ufaj bezgranicznie swemu mężczyźnie. Nawet jeśli dowody wskazują na zdradę, to ważniejsze jest jego słowo. A jeśli do zdrady rzeczywiście doszło, to jest to twoja wina, bo nie ufałaś mu całkowicie.

Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.