Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #109 - Spider-Man: New Ways To Die TPB

Spider-Man: New Ways To Die TPBlt109.jpg
Scenariusz: Dan Slott, Mark Waid
Rysunki: John Romita Jr., Adi Granov, Patrick Olliffe
Okładka: John Romita Jr.
Liczba stron: 192
Cena okładkowa: $19.99
Zawiera: The Amazing Spider-Man #568-573, Marvel Spotlight: The Amazing Spider-Man - Inside Brand New Day

Undercik:
"Za każdym razem, kiedy myślę, że jestem już na dnie, ktoś rzuca mi łopatę". Te słowa Garfielda obrazowały moje uczucia dotyczące początku BND. Mało kto spodziewał się już poprawy. Wtedy pojawił się duet Slott/Romita Jr.. To właśnie Ci artyści pokazali pierwszą pomocną dłoń przy wyjściu z głębokiego dołu, w postaci "New Ways to Die".

A co takiego ciekawego się dzieje? Dużo, naprawdę dużo. Menace atakuje, Thunderbolts atakują, Eddie Brock zmienia się w Anti-Venoma, wszyscy walczą ze wszystkimi. Do tego pojawiają się wrogowie Spider-Mana, którzy zadebiutowali w BND: Mr. Negative i Freak. Peter Parker zaczyna pracę we Front Line, a Harry Osborn po raz kolejny przeżywa kompleks ojca. Najlepsze jest to, że Slott radzi sobie z tym idealnie i nic nie wydaje się, aby dodane było na siłę.

Niestety Slott, znany jako strażnik conntinuy, daje w tym tytule poważną plamę. "New Ways to Die" nikt nie potrafi wsadzić w chronologię wydarzeń w 616 tak, aby wszystko pasowało. Wyjaśnianie niektórych rzeczy też mu nie wychodzi, np: Spider-Man przyczepia do budynku aparat, aby miał zdjęcia z walki. Przedmiot znajduje Osborn, który, zamiast się domyślić, że to Parker jest Ścianołazem, stawia teorię, że Peter jest tylko wspólnikiem superbohatera i umieszcza za niego zdjęcia do gazety. Choć niby było tłumaczone, że jest to związane ze spiskiem pająka z nieznaną jeszcze osobą, co spowodowało ogólnoświatowe zaćmienie pamięci o tożsamości Spider-Mana.

coverNatomiast Romita Jr. nie jest już co prawda w formie takiej, jaką miał podczas współpracy z JMSem, niemniej, jak dla mnie nikt lepiej od niego nie rysuje Spider-Mana. John poza tym spisał się tak, jak zawsze. Jednym jego prace się podobają, innych odpychają. Mamy tu wszystko, co jest charakterystyczne dla Młodszego, m.in cienie pod oczyma, spora ilość kresek itp. Niektóre postaci Romice wychodzą znakomicie - Anti-Venom czy Spider-Man - za to niektóre wyglądają fatalnie, jak Freak.

W wydaniu zbiorczym dostajemy jeszcze historię Waida i Granova "Fifth Stage". Przedstawia ona pokrótce, co ostatnio działo się z Brockiem. Można to nazwać takim preludium do Anti-Venoma, które przyzwoicie spełania swoją rolę. Dodatkowo zamieszczono wszystkie okładki, które pojawiły się w zeszytach "New Ways to Die", a także "Marvel Spotlight: The Amazing Spider-Man - Inside Brand New Day".

Historii tej nie można zaliczyć do najlepszych pajęczych komiksów w dziejach. Wspomina się teraz o niej dlatego, że obecnie rzadko kiedy pojawia się coś dobrego ze Spider-Manem w tytule. Jeżeli chcesz kupić jakąś nowszą przygodę ze ścianołazem w roli głównej, ten tytuł nadaje się idealnie. Wątpię jednak, aby za kilka lat "New Ways to Die" było tak bardzo wspominane, jak np. run Straczynskiego. Mimo to jednak polecam zakup tego wydania zbiorczego, bo mimo minusów to najlepsze, co ostatnio przytrafiło się naszemu przyjacielowi z sąsiedztwa.

question: W 2007 roku editor-in-chief Marvela, Joe Quesada, podjął dość kontrowersyjną decyzję dotyczącą komiksowych losów Spider-Mana. W historii pt. One More Day ówczesny scenarzysta The Amazing Spider-Man , J. M. Straczynski, za namową Quesady wymazał 20 lat związku Petera Parkera i Mary Jane Watson. Quesada stwierdził, że małżeństwo niepotrzebnie postarzało postać Parkera i utrudniało identyfikację ze Spider-Manem młodszym czytelnikom.

Od tamtego czasu minęły dwa lata, Marvel wydał ponad 70 numerów TASM, a dyskusja wciąż pozostaje żywa. Fani podzielili się na dwa obozy, za i przeciw. Ja osobiście należę do tego drugiego. Mimo to jakaś masochistyczna nuta zawarta w mojej psychice nie pozwala mi przestać czytać TASM. Mimo, iż każdy numer budzi w moim wewnętrznym nerdzie jeszcze większą frustrację...

W (nie tylko) moim przekonaniu decyzja Quesady jest nie tylko przykładem negatywnych skutków ingerencji redaktora naczelnego w procesy covertwórcze pracujących dla niego scenarzystów, ale wprowadza również setki nieścisłości w niesamowicie już skomplikowaną historię pająka. Na dodatek przez istnienie takich serii jak Ultimate Spider-Man czy Marvel Adventures Spider-Man można kwestionować motywy Quesady. Zamiast przynajmniej na jakiś czas pchnąć serię w nowym kierunku, zabić May (która i tak ma już chyba grubo ponad setkę) i dać scenarzystom pobawić się trochę dłużej motywem zdemaskowanego Spider-Mana, Joe Q zaserwował nam cotygodniową porcję odgrzewanych kotletów przemyconą pod płaszczykiem intrygujących zmian. W cotygodniowym TASM mamy bowiem do czynienia z pełnym "powrotem do przeszłości". Harry Osborn wraca do życia, Peter znów robi jako fotoreporter, a ciotka May znów jest starą nudziarą. Zupełnie, jakby ktoś postanowił zrobić nową wersję "Mody na Sukces". Tylko czekać na powrót Gwen Stacy.

Historia "New Ways to Die", zmajstrowana przez scenarzystów Dana Slotta i rysownika Johna Romitę Jr., jest częścią nowego kierunku w życiu Spider-Mana szumnie nazwanego "Brand New Day". Jest to też pierwszy rozdział pierwszej fizycznej konfrontacji pomiędzy Normanem Osbornem a Spider-Manem od czasu, gdy nasz ulubiony socjopata stał się przywódcą Thunderbolts (a jeszcze zanim przywdział zbroję Iron Patriota i dostał rządowe błogosławieństwo na swój oddział Avengers).

Cóż można powiedzieć o "New Ways to Die"? Poza rysunkami Romity Juniora, które jak zwykle są klasą samą w sobie, niestety niewiele dobrego. Komiks reklamowano jako historię, która wstrząśnie fanami Spider-Mana, a w ostateczności okazało się, że jest to po prostu kolejny odcinek pajęczej telenoweli, który kontynuuje niektóre wątki i rozpoczyna kolejne. Poznajemy prawdziwą tożsamość Mr. Negative'a, obserwujemy konfrontację Spider-Mana z Thunderbolts (w tym walkę z Bullseyem, która jest najlepszym elementem całej układanki) i zaczynamy nowy rozdział w dysfunkcyjnej historii relacji tata-synek Osborn. Jedyną nowością, jaką zaserwował nam Slott, jest postać Anti-Venoma, od czasu swojego debiutu obsmarowaną w każdy możliwy sposób przez fanów na forach internetowych. Cóż, "im bardziej coś się zmienia, tym bardziej pozostaje takie samo".

Komu więc można polecić ten komiks? Odpowiedź jest oczywista, fanom Spider-Mana. Tym, którzy dysponują cierpliwością i pieniędzmi, które mogą przeznaczać na kolekcjonowanie najdłuższego i najgorszego "runu" w historii pajęczaka. Osoby, które miały przerwę w czytaniu TASM i nie zrozumieją czemu Venom i Norman nie pamiętają, kim jest Spider, czemu Harry jest znowu wśród żywych (chociaż ja też nie rozumiem), nie połapią się też w nowych wątkach i postaciach, które zadebiutowały w czasie One More Day. Reszta czytelników musi poczekać, aż Joe Quesada zakończy swoje "mroczne rządy".

LTneutral.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.