Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #108 - Daredevil Visionaries vol.1: Guardian Devil TP

Daredevil Visionaries vol.1: Guardian Devil TP lt_108b.jpg
Scenariusz: Kevin Smith
Rysunki: Joe Quesada
Okładka: Joe Quesada
Liczba stron: 192
Cena okładkowa: $19,99
Zawiera: Daredevil vol. 2 #1-8

Artx:
Na historię "Guardian Devil" składa się osiem pierwszych zeszytów serii Daredevil, która właśnie została zresetowania i otrzymała miano Daredevil vol. 2, co miało oznaczać, że nienajlepsze dla Marvela czasy odchodzą w niepamięć. Nie chcę się rozpisywać na temat ciężkiej sytuacji, w jakiej znalazł się Dom Pomysłów pod koniec XX wieku i jaki wpływ miał omawiany komiks na tej sytuacji poprawę; przejdę od razu do opowieści. A przedstawia się ona następująco: pod opiekę Matta Murdocka, który przeżywa właśnie swoje niedawne rozstanie z Karen Page, trafia małe dziecko. Wkrótce pojawia się kilka osób twierdzących, iż dziecko to jest Antychrystem, który zniszczy świat, lub upierających się, że jest to powtórnie narodzony Mesjasz, który ocali ludzkość w czasie nadchodzącego Armageddonu. Najgorsze jest jednak to, iż wkrótce pewne znaki zaczynają się sprawdzać i potwierdzać proroctwa tych tajemniczych osobników. Ale czy Daredevil może im zaufać? Czy w ogóle Piekło i Niebo mają coś wspólnego z tą całą aferą?

Pierwsza uwaga: komiks ten kojarzy mi się klimatycznie z serią Spawn, bo mamy tu bohatera na ulicach Nowego Jorku, wplątanego w mistyczną walkę między siłami dobra i zła. Nawet kreska Quesady jest podobna do stylu Grega Capullo. Muszę jednak powiedzieć, iż nie jestem fanem wizji Piekła i Nieba wg McFarlane'a. Dlatego cieszy mnie, że Kevin Smith rozwiązał intrygę w "Guardian Devil" w taki, a nie inny sposób, bo udało mi się tym samym uniknąć infantylnego i uproszczonego potraktowania poważnego i skomplikowanego tematu. Zamiast tego autor znany ze skłonności do poruszania tematów związanych z religią i wiarą zaserwował nam ciekawą intrygę i chyba o to chodziło, bowiem komiks ten nie ma przekazywać prawd objawionych czy też ewangelizować. Jest to rozrywkowa opowiastka superbohaterska z nieprzewidywalnymi zwrotami akcji i przygodami, i dostarcza godziwą porcję tejże rozrywki. Mamy tu szczyptę humoru (Turk), tragiczną śmierć i niezły, potrafiący zaskoczyć finał, w którym bohater nokautuje złoczyńcę... słowami. Rzecz niecodzienna, ale Smithowi świetnie wyszła ta scena.

Co do oprawy graficznej, to Quesada spisuje się nie gorzej, niż scenarzysta. Jak wspomniałem, jego ilustracje to styl charakterystyczny dla komiksów spod szyldu Image Comics. Twarze niektórych osób narysowane karykaturalnie, inne realistycznie. Ostatnia strona piątej części to doskonały przykład umiejętności rysownika. Miasto wygląda tak, iż oglądając ten komiks mam wrażenie, że na następnym kadrze ujrzę Spawna. Do tego komputerowe kolory i efekty specjalne.

Zachęcam do zapoznania się z tym komiksem, ponieważ ma całkiem niezły scenariusz i ładne ilustracje. Dla fanów Człowieka Nieznającego Strachu to lektura obowiązkowa, gdyż ma tu miejsce sporo znaczących wydarzeń w jego życiu. Właściwie trzeba stwierdzić, że zostaje tu zamknięty pewien rozdział jego życia i zaczyna się następny. Kilka lat temu ukazał się na naszym rynku polski przekład w dwóch częściach, więc niekoniecznie trzeba znać angielski, aby zapoznać się z tą historią. Warto poszukać go w sklepach komiksowych lub na aukcjach internetowych.

nietendon: Rok 1998. Seria Daredevil dokonuje żywota wraz z numerem trzysta osiemdziesiątym. Odradza się zaledwie miesiąc później ze zrestartowanym licznkikiem, będąc sztandarową pozycją świeżo otwartego w Domu Pomysłów imprintu Marvel Knights. Za rysunki w komiksie odpowiedzialny jest współtwórca imprintu i przyszły rednacz wydawnictwa, Joe Quesada. Scenariusz zaś jest dziełem wszechobecnego w amerykańskiej popkulturze reżysera, Kevina Smitha.

"Guardian Devil" to ośmioczęściowa historia, wyraźnie wzorowana na millerowym "Born Again". Tak jak tam, również i tu życie Matta jest stopniowo wywracane do góry nogami, a on sam niebezpiecznie zbliża się do granicy szaleństwa. Wszystko przez pewne dziecko, które niespodziewanie pojawia się w centrum świata Murdocka. Nie, nie on jest ojcem. Ojca w ogóle nie ma. Zostało poczęte niepokalanie. Przynajmniej tak twierdzi jego zaszczuta przez tajemniczą organizację matka. Według niej bobas jest Odkupicielem, który powrócił, aby "zbawić sprawiedliwych i osądzić występnych". Innego zdania jest tajemniczy Nicolas Macabes. On z kolei próbuje przekonać Matta, że powierzone mu w opiece dziecko jest Antychrystem. Pozostawiony sam z niemowlęciem, Daredevil próbuje poznać prawdę o nim. Ma 48 godzin na podjęcie decyzji - czy zamierza ochraniać dziecko, czy może powinien je zabić...?

Sytuacja, w jakiej znalazł się Matt, jest okazją do pokazania jego wewnętrznych rozterek związanych z kryzysem wiary. Daredevil jest całkiem religijny jak na bohatera. Nadal co tydzień chodzi do kościoła, choć czasami ma wątpliwości co do tego, czy Bóg w ogóle istnieje. Smith całkiem zręcznie bawi się tematem, unikając jednak pokazywania bardziej kontrowersyjnych punktów widzenia. Zresztą, mniej więcej w tym samym czasie powstawała "Dogma", poruszający bliskie kwestie czwarty z kolei film Smitha, którego akcja osadzona jest w świecie View Askew. Tam dopiero mógł się wyszumieć.

Smith lubi postać Daredevila i to widać. Autor miał pomysł na postać i aż żal, że jego praca przy tytule trwała tylko osiem numerów. Mimo to, historia tworzy zamkniętą całość. Kłopoty, które spadają na głowę Matta, powodują dosyć drastyczne i trwałe zmiany w jego życiu. Z ich pomocą Smith niejako kładzie fundamenty pod przyszłe historie w serii, budując świat Śmiałka na nowo.

Mimo dosyć mrocznych i poważnych założeń, historia sama w sobie nie jest tak ciężka, jak wspomniany wyżej "Born Again". Można to niestety odbierać jako zarzut. Smith pisze w typowy dla siebie sposób - odświeżając ograne motywy, bawiąc się dialogami i żąglując odniesieniami do popkultury. Można mieć przez to wrażenie pewnego spłycenia niektórych kwestii, choć widać, że autor mógłby jeszcze dużo w temacie religii w świecie superhero powiedzieć. Również dosyć niewdzięczne jest rozwiązanie całej zagadki dziecka. Po pierwszych sześciu rozdziałach, klimatycznych i budujących napięcie, siódmy jest już typową nawalanką ze złoczyńcą, ktory wyjawia swoj mistrzowski plan w długaśnym monologu. Smith próbuje jeszcze tupnąć na końcu, ale odnoszę wrażenie, że tupnął nie w tym miejscu, gdzie powinien.

"Guardian Devil" jest bardzo ważną historią dla Daredevila. Zamyka dużo drzwi w życiu bohatera i burzy kilka mostów. Z perspektywy czasu widać, że jej celem było posprzątanie w życiu Murdocka. Nie znaczy to jednak, że nie broni się jako opowieść. Jest to według mnie świetny komiks superbohaterski, otwierający nową serię z klasą i zawadiackim pazurem, rzucając wyzwanie kolejnym scenarzystom. Komiks ukazał się również w Polsce nakładem wydawnictwa Egmont i właśnie na podstawie tego wydania powstał czytany przez Ciebie tekst. Nie miałem więc przyjemności zapoznania się ze wstępem autorstwa Bena Afflecka, który ponoć zdobi któreś wydanie oryginalne.

LTneutral.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.