Avalon » Publicystyka » Artykuł

Oscary i Maliny 2009 w kinie marvelowskim

Jakkolwiek ubiegły rok w kinie można nazwać przebogatym, tak w marvelowskim filmie wyjątkowego urodzaju nie było. Zawiódł jedyny pełnoprawny reprezentant naszego corocznego głosowania, "X-Men Geneza: Wolverine" (nie licząc nowego "Punishera", który nawet nie trafił do polskiej dystrybucji kinowej). Pozostałe tytuły, oprócz świetnego "Star Treka" ("G.I.Joe: Czas Kobry" oraz "Transformers: Zemsta upadłych") uznać należy jako nic ponad przeciętność letniego blockbustera.

Plebiscyty jednak rządzą się swoimi prawami, dlatego też zbytnio nie dziwi fakt, że głosy typujących były w tym roku stosunkowo podzielone...

OSCARY/MALINY 2009 W KINIE MARVELOWSKIM



Jakkolwiek ubiegły rok w kinie można nazwać przebogatym, tak w marvelowskim filmie wyjątkowego urodzaju nie było. Zawiódł jedyny pełnoprawny reprezentant naszego corocznego głosowania, "X-Men Geneza: Wolverine" (nie licząc nowego "Punishera", który nawet nie trafił do polskiej dystrybucji kinowej). Pozostałe tytuły, oprócz świetnego "Star Treka" ("G.I.Joe: Czas Kobry" oraz "Transformers: Zemsta upadłych") uznać należy jako nic ponad przeciętność letniego blockbustera.

Plebiscyty jednak rządzą się swoimi prawami, dlatego też zbytnio nie dziwi fakt, że głosy typujących były w tym roku stosunkowo podzielone...


OSCARY 2009



Najlepszy Film


geneza09.jpgBullet: W roku A.D. 2009 wybór był niewielki. Na najlepszy film typuję "X-Men Genezę: Wolverine", jako jedyny rdzennie marvelowski film w ubiegłym roku. Jego notę podbiło u mnie wydanie DVD, po obejrzeniu którego byłem usatysfakcjonowany bardziej, niż po wyjściu z kina.

Kakteen: Najlepszy film ubiegłego roku czerpiący z rodowodu komiksowego – oczywiście "Watchmen" Zacka Snydera. Najlepszy tytuł "marvelopochodny" – "Star Trek". Jeszcze kilka lat temu wieszczono rychłą śmierć tej serii... a tu tak miłe zaskoczenie. Wzór kina komercyjnego.

Kisiel: Oczywiście "X-Men Geneza: Wolverine" nie ma sobie równych. Mimo ograniczonego budżetu powstał na prawdę dobry film. Szczególnie zafascynowany byłem dodatkowymi scenami i bonusami, jakimi producenci raczyli nas obdarzyć w wersji na Blu-ray.

Zakrza: Niestety w tym roku otrzymaliśmy cztery co najwyżej średnie filmy. Gdyby nie słaba końcówka "G.I.Joe" to własnie ten film byłby dla mnie najlepszy w minionym roku, a tak tytuł wędruje do "Star Treka". Był po prostu najciekawszy pod względem akcji i mający najmniej błędów.


Najlepszy aktor


Bullet: Liev Schreiber. Na takiego Sabrethootha czekałem od czasu pierwszych kinowych "X-Men". Cyniczny, dziki i nie do końca podły. Miłe zaskoczenie.

Kakteen: I znowu "Star Trek". Typuję Zachary'ego Quinto odgrywającego postać młodego Spocka. Nieprzeciętny talent i charyzma podkreślana zwłaszcza w słownych potyczkach z filmowym Kirkiem. Rola życia jak na razie.

Kisiel: Hugh Jackman. Nie wyobrażam sobie nikogo innego grającego Rosomaka tak dobrze, jak on. Ma talent i wykorzystuje go w 100%.

Zakrza: Peter Cullen podkładający głos pod Optimusa Prime w sequelu "Transformers". Jako, że aktorsko było kiepsko praktycznie w każdej produkcji (w niektórych wręcz tragicznie), zdecydowałem się nie wybierać aktora "z krwi i kości". Wybór padł na Cullena, którego głos brzmiał jak prawdziwego dowódcy Autobotów. Świetnie wczuł się w rolę ich lidera i obrońcy ludzkości. Nie wyobrażam sobie tego Transformera z głosem nikogo innego.


Najlepsza aktorka


Bullet: Nie było takiej w mijającym roku.trans09.jpg

Kakteen: Tutaj stosunkowo słabo. Jeśli muszę wybierać, to będzie to Zoe Saldana ze "Star Treka". Bardzo udany dla tej aktorki rok (dla niewtajemniczonych – to właśnie ona kryje się też za wygenerowaną z pomocą komputera postacią niebieskiej Neytiri z "Avatara").

Kisiel: Bez wątpienia Megan Fox. Znaczną rolę przy wyborze odegrała jej uroda. Co tu dużo mówić... Dziewczyna ładna, seksowna, no i sprawdziła się w roli, jaką jej powierzono w produkcji "Tranformers: Zemsta upadłych".

Zakrza: Sienna Miller jako Baronowa w "G.I.Joe". Tutaj wybór mógł być tylko jeden, patrząc na to, jakie miała konkurentki (a tak naprawdę ich brak).


Najlepsza scena


Bullet: Właściwie szereg scen, czyli czołówka "X-Men Geneza: Wolverine". Oraz Hugh Jackman w swojskich kalesonach.

startrek09.jpgKakteen: By nie być monotematycznym – podobało mi się kilka scen z "Wolverine'a", m.in. pojedynek bokserski Logana z Blobem.

Kisiel: Sporo ich było. Jednak jedną z ciekawych scenek była walka na ringu bokserskim Wolverine'a i Bloba ("X-Men Geneza: Wolverine"). Drugim typem są scenki, w których Jackman wydzierał się do Sabretootha: "Victor!".

Zakrza: Tutaj również było tego sporo, ale każda sprowadzała się do jednego - efektów. A te najlepsze były w ostatniej bitwie między Autobotami a Decepticonami na pustyni.


Najlepszy czarny charakter


Bullet: Patrz najlepszy aktor.

Kakteen: Eric Bana jako ścigający Spocka Romulanin Nero w gruncie rzeczy kunsztem nie wyprzedza znacznie kilku drugoplanowych (anty)bohaterów z "Genezy", stąd tym razem postawię na filmowego Bloba, zwłaszcza w wersji "komiksowopodobnej" (w tej roli Kevin Durand).

Zakrza: Najsilniej obsadzona w tym roku kategoria, a tytuł wędruje do Nero. Eric Bana bardzo dobrze zagrał ogarniętego żądzą zemsty Romulanina planującego zemstę na Spocku (a nawet dwóch). Dobra robota również charakteryzacji, która dodała mu złowrogiego wyglądu.




MALINY 2009 gijoe09.jpg




Bullet: "Punisher: Strefa Wojny". Nie dość, że nawet w kinie tego filmu nie uświadczyłem, to jeszcze na DVD się nie sprzedał. Biedny Frank.

Kakteen: Co ciekawe, jeszcze w połowie ubiegłego roku stawiałem na film o "G.I.Joe" jako na żelaznego kandydata w tej kategorii. Niemniej jednak tytuł ten ostatecznie zaskoczył mnie, nie będąc tak słabym, jak można było się spodziewać. Dlatego też z lekką przykrością tutaj postawić muszę na "X-Men Genezę: Wolverine". Co prawda są w tym filmie momenty łechtające kinofilskie podniebienia, ale jako całość produkcja Gavina Hooda wyraźnie zawodzi. Zwłaszcza dlatego, że oczekiwania były dość spore. Zamiast filmowego "Weapon X" spragnieni fani uniwersum otrzymali jeden z najsłabszych odcinków przygód filmowych mutantów. Szkoda.

Zakrza: "X-Men Geneza: Wolverine" - bardzo długo czekałem na ten film. Mimo, że z każdą nową informacją spodziewałem się po nim coraz mniej, to i tak mnie zawiódł na całej linii. Mogło być dużo lepiej.



***


Zamykamy raczej średni filmowy rok w kinie komiksowym spod znaku M. Pocieszające jest to, że w tym może być tylko lepiej. Po srogiej zimie przecież wiosna przywita nas "Kick-Assem" oraz wisienką na torcie, czyli sequelem świetnego "Irona Mana".

Filmowej uczty A.D. 2010, nie tylko w kinie komiksowym!
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.