Avalon » Publicystyka » Artykuł

The M-Files #2

The M-Files – tutaj tropimy zakulisowe zagadki i ciekawostki, o których przeciętny, szary czytelnik nie wie i często nawet nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Jesteśmy tu po to, by odpowiedzieć na wszystkie pytania, których nie zadajecie i odsłonić to, co ukryte. Tym razem zajmiemy się kilkoma postaciami. Czy wiesz, że…

THE M-FILES #2

 

The M-Files – tutaj tropimy zakulisowe zagadki i ciekawostki, o których przeciętny, szary czytelnik nie wie i często nawet nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Jesteśmy tu po to, by odpowiedzieć na wszystkie pytania, których nie zadajecie i odsłonić to, co ukryte. Tym razem zajmiemy się kilkoma postaciami. Czy wiesz, że…

 

...Thunderbird był od początku spisany na straty?

John Proudstar a.k.a. Thunderbird zadebiutował w Giant Size X-Men u boku all-new all-different mutantów, by zginąć już w drugiej ich misji w Uncanny X-Men #94. Szybko? Może i szybko, ale i tak miał chłopaczyna dużo szczęścia, bo jego twórca, Len Wein, zamierzał uśmiercić go już podczas pierwszej misji, w walce z Krakoa. Co więcej, do odstrzału przeznaczeni byli także Banshee i Sunfire, ale w miarę postępów prac twórcy zapałali sympatią do swoich postaci i postanowili je oszczędzić. Ponieważ trzeba było kogoś odsiać, w odstawkę poszedł Sunfire i większość starego składu, ale wszyscy w dobrym zdrowiu. Gdy jednak przyszło do pisania dalszych przygód, okazało się, że postaci i tak jest za dużo, a w dodatku Thunderbird nie ma zbyt oryginalnych zdolności, więc tym razem nie udało mu się już wywinąć spod kosy i skończyło się to tak:

ThunderbirdDeath.jpg

 

 

…jeden z członków Thunderbolts musiał zostać usunięty z powodu niedopełnienia warunków prawnych?

Postać, o której mowa, to Charcoal. Zadebiutował on w Thunderbolts #19 i szybko zyskał sobie dość dużą popularność, by dołączyć do grupy jako stały członek i pozostać w niej przez prawie 40 numerów. Okazało się jednak, że nie dopełniono procedur przekazania praw do postaci między Marvelem, a jej głównym twórcą. Prawdą jest, że postać Charcoala a.k.a. The Burning Man, została wymyślona przez jednego z czytelników w ogłoszonym przez magazyn Wizard (na zlecenie Marvela, oczywiście) konkursie na nowego przeciwnika dla Thunderbolts. Tak więc, chociaż Kurt Busiek i Fabian Nicieza stworzyli tę postać dla Marvela (z jej alter ego i całą historią), nadal opiera się ona na zapożyczonym pomyśle i może być uważana za plagiat postaci, która zadebiutowała w Wizardzie. Sprawa skomplikowała się tym bardziej, gdy okazało się, że magazyn nie sprecyzował regulaminu konkursu, więc tak naprawdę nie jest pewne, czy prawa do postaci przeszły na jego wydawcę, na Marvel Comics Group, czy nadal są własnością twórcy. Tom Brevoort potwierdził w swoim blogu, że to właśnie ten tajemniczy fan zgłosił się do wydawnictwa z prawnikiem twierdząc, że nie otrzymał obiecywanej przez Wizarda nagrody, ani żadnych innych świadczeń z tytułu praw autorskich i stąd wynikła konieczność usunięcia postaci z uniwersum. Żeby było ciekawiej, istnieje również niepotwierdzona plotka, że, to sam Kurt Busiek stanął na drodze daleszej kariery Charcoala, gdyż nie dopełniono procedur, związanych z przekazaniem praw do postaci, która nie była częścią "pakietu", jaki obejmowało zlecenie stworzenie tytułu Thunderbolts. Tak czy inaczej, Charcoal został uśmiercony w reakcji na wniesione roszczenia w 56. numerze Thunderbolts, a jego status prawny dotąd nie został uregulowany, przez co Marvel nie ma praw do publikacji materiałów z udziałem tej postaci (stąd na przykład brak wydań zbiorczych Thunderbolts z tego okresu). Najlepszym dowodem na to, jaki panuje tu bałagan, jest ten link: http://marvel.com/universe/Charcoal

A oto i rzeczona postać:

Charcoal.jpg

 

...pewna postać z Marvela przewędrowała przez co najmniej dwa inne wydawnictwa?

Postacią, o której mowa, jest Mantis. Steve Engelhart przedstawił ją po raz pierwszy w Avengers #112 z 1973 roku i podczas swojego czteroletniego runu przemienił z azjatyckiej mistrzyni sztuk walki w zielonoskórą wieszczkę o bardzo charakterystycznej osobowości i równie unikalnym sposobie mówienia.

Gdy jednak w 1976 roku zakończył, albo raczej przerwał współpracę z Marvelem, by przenieść się do DC i serii Justice League Of America, zabrał ze sobą nie tylko pomysły, ale także ulubioną postać. W JLA #142 pojawiła się bardzo znajoma zielonoskóra postać, która również mówiła w bardzo szczególny sposób, ale nazywała się Willow. Powiedziała nawet o sobie: "this-one has come from a place she must not name, to reach a place no man must know" ("ta osoba przybyła z miejsca, którego nie może nazwać, by dotrzeć do miejsca, którego nikt nie zna").

Miejscem, którego nikt nie znał, okazało się wydawnictwo Eclipse, do którego Engelhart przeniósł się w 1983 roku, by zrealizować swój autorski projekt – miniserię pod tytułem Scorpio Rose. Tutaj również zabrał ze sobą ulubioną bohaterkę, by przedstawić ją jeszcze raz pod imieniem Lorelei. Tym razem jej wygląd odbiegał bardziej od oryginału, ale charakter został zachowany.

W 1984 roku Steve Engelhart wrócił do Marvela i – niespodzianka – razem z nim wróciła także Mantis, tym razem na dobre. Co ciekawe, podróże Mantis i jej różne imiona zostały oficjalnie uznane w marvelowskiej biografii postaci.

W pewnym sensie nasza bohaterka odwiedziła również uniwersum Image, ponieważ to wydawnictwo weszło w posiadanie praw autorskich do wcześniejszych publikacji Eclipse i wypuściła je w 2006 roku w serii wydań zbiorczych Coyote Collection.

Poniżej mamy współczesną Mantis, Willow i Scorpio Rose/Lorelei.

mantis1.JPG
mantis2.JPG
mantis3.JPG


Delirium
[Żródło inspiracji: Comic Book Legends Revealed]
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.