Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #122 (14.12.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 14 grudnia 2009 Numer: 50/2009 (122)


Święta coraz bliżej, o czym, obok kolejek w sklepach, epidemii grypy oraz nieśmiałych opadów śniegu, świadczy piećdziesiąty numer Pulsa w tym roku.


d
Amazing Spider-Man #614
colossus28: Średnie zakończenie średniej historii, Electro pokonany według schematu, najpierw to on bije, potem biją jego za pomocą naprędce skleconego planu. Fakty godne odnotowania to współpraca Pająka z Burmistrzem, wypadek Benneta i zawalenie budynku DB. Słowo o rysunkach: szkaradne, a ostatni kadr przedstawiający wrogów Spidera woła o pomstę do nieba. Lizarda to chyba ja lepiej narysuję. 5/10
Krzycer:
Nic ciekawego. Chociaż upadek DB znaczący i w sumie szkoda, że nie znaczył jakiejś lepszej historii.
Z drugiej strony "all the cool kids" przeniosły się dawno temu do Front Line, więc...
Swoją drogą ciekawe, czy ktoś kiedyś przypomni sobie, że to Jameson finansuje Front Line...


Black Widow: Deadly Origin #2
Hotaru: Może zacznę od rysunków, bo te akurat mi się podobały. Znaczy, część narysowana i zilustrowana przez Paula Leona. Jego prace pozytywnie kojarzą mi się z Tommym Lee Edwardsem. Co się tyczy części narysowanej przez Toma Raney'a, to chociaż dostrzegam co fajniejsze ujęcia i fajne zabiegi wizualnej narracji, to niestety jego twarze psują cały efekt - wyglądają jak ulepione z wosku, który ktoś zostawił na kilka godzin na słońcu. Cornell również mnie zawiódł. Cały numer to przebitka za przebitką, przez co czułem się, jakbym czytał reklamówkę. Główny wątek z nanobotami też wybitnie nie przypadł mi do gustu i aż boję się, że w przyszłości okaże się, że jest nimi zainfekowany Logan... pomimo czynnika samogojącego, który zwykle zwalcza takie zagrożenie w jego ustroju. Ale nie chcę być złym prorokiem.
Krzycer:
Nadal nieszczególnie zachwyca, choć obsługa bazy pijąca szampana z włamującą się do owej bazy Black Widow to fajna scena. Ale nic nie przebije ostatniej strony. :)
Sc0agar4k: Numer znacznie gorszy od pierwszej części, jakiś taki bez polotu. Chyba po prostu ta część przeszłości Natashy była mniej ciekawa. Liczę, że to się jeszcze rozkręci.

Dark X-Men #2

Hotaru: Miałem nadzieję, że ten komiks bardziej mi się spodoba, ale niestety nie zawsze można dostać to, na co się liczy. Od strony fabuły mogę skomplementować tylko kilka fajnych "character moments", i chociaż chciałbym nazwać scenę z ludzkim kolektywnym mózgiem "cudownie niedorzecznym", będzie to prawdziwe tylko w drugiej części. Kirka niestety też pochwalić nie mogę. Jest świetnym rysownikiem i nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale jego pracom w tym tytule brakuje "tego czegoś", jakby się nie starał. Jego stronice w Captain Britain and MI:13 były natchnione, tak jakby Kirk wkładał w niej cały talent i serce, zaś Dark X-Men jest dla niego tylko zadaniem do odbębnienia. Szkoda.
Krzycer:
Dobre! Nigdy nie przepadałem za X-Manem - którego i tak znałem tylko z AoA - ale w tym, co tu się dzieje, widzę bardzo duży potencjał. Mam nadzieję, że zostanie w pełni wykorzystany.
A tak na marginesie - Dark Beast rządzi.


Deadpool vol. 2 #18
Krzycer: To... nie było tak złe, jak się zapowiadało. Całość została ładnie domknięta. Ale jedna porządna historia to za mało, żebym zmienił zdanie o Deadpoolu Way'a. (Choć, sumując to z Dark Wolverinem, i tak wychodzi, że Way się rozwija w dobrym kierunku.)

Ender's Game: War Of Gifts
Hotaru: Nie czytałem książkowego pierwowzoru tej historii, więc nie wiedziałem, czego się spodziewać. W związku z tym uczucie zaskoczenia jest wybitnie nie na miejscu. A zaskoczony jestem. Bo chociaż Card jest praktykującym Mormonem, to w jego książkach z serii o Enderze nie było ani krztyny religijnej retoryki - przecież i Ender, i Groszek są ateistami. Po zapowiedziach War of Gifts spodziewałem się bardziej opowieści walki dzieciaków z systemem niż nadętego i, co gorsza, nudnie oczywistego moralitetu. Na tle tej fabuły, strona graficzna jest zaletą. A raczej mniejszym złem.
Misiael: Czy da się napisać komiks poruszający kwestie religijne tak, by nie śmierdział on ani irracjonalną nienawiścią (jeśli pisze go osoba pokroju Ennisa) ani irytującym dydaktyzmem (jeśli pisze go jakiś gorliwy wyznawca)? Okazuje się, że tak. Orson Scott Cart stworzył mądrą historię z morałem - choć sam jest wierzącym Mormonem, potrafi zrozumieć punkt widzenia ateistów i agnostyków, umie wskazać niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą fanatyczna wiara, a do tego opisuje to w tak przejmujący i inteligentny sposób, że aż bierze zachwyt. Po prostu świetnie się to czyta.
Niestety, rysownik znowu się nie popisał. Nie wiem, czym kierują się oficjele Marvela, dając enderowe serie tak nieutalentowanym rysownikom (choć Fiurama, jak się postara, nie jest taki zły), ale ja protestuję. Całość oceniam na 8/10, a jeśli komuś nie przeszkadzają rysunki, to spokojnie może dać pełną 10.


Incredible Hulk #605

Krzycer: "In the words of my new archnemesis..." Piękne! :) W ogóle to kolejny udany numer. A ponieważ Olivetti zaniemógł, nie wyrabiał się czy z innego powodu nie mógł narysować całości, przynajmniej część numeru została zgrabnie narysowana przez Pelletiera (choć i on miewał lepsze dni). Tak czy inaczej, dobry numer.

Invincible Iron Man #21
Krzycer: Ojej, to było dosłowne. Defibrylator z pioruna Thora i tarczy Kapitana. Kto by się spodziewał?
Poza tym jednak był to całkiem zgrabny numer, pokazujący, o co właściwie chodziło w numerach poprzednich. Czyli nawet upgrade Pepper był samolubną próbą zapewnienia sobie przez Starka nieśmiertelności?
Swoją drogą... czy ona nie miała nosić w sobie tego wihajstra do końca życia?

Sc0agar4k: No, to mnie rozbawiło. Prawie cały numer to jedna instrukcja pod tytułem: "Jak ożywić Tony'ego Starka?" I muszę powiedzieć, że nawet im to fajnie wyszło. Trzeba mieć naprawdę pomieszane w głowie, by cały proces składał się z tylu czynników. No, ale Tony to Tony. Zobaczymy tylko, czy przeżyje tę swoją rezurekcję.


cNation X #1
Hotaru: Cóż, nie da się ukryć, że jest to o niebo lepsze od od Divided We Stand, ale... co z tego? Wydaje mi się, że edytorial postanowił tylko jakoś zaadresować fakt drastycznej zmiany wizji "tych dobrych" w stosunku do dawnego "tego złego", lecz odnoszę wrażenie, że zostało to zrobione tylko po to, by odnotować zauważenie sytuacji, a nie by jakoś ją logicznie wyjaśnić. Ale "lepszy wróbel w garści", więc nie powinienem narzekać.
Krzycer:
Nauczony przykładem Divided We Stand nie spodziewałem się wiele po tej antologii, a tu, proszę, niespodzianka! Pierwsza historia świetnie pokazuje obecne nastawienie Magneto, do tego jest bardzo porządnie narysowana (choć Anole wypadł... dziwnie). Przy okazji - na ostatnim ujęciu widać, że na Utopii zamieszkał Jabba the Hutt ;). "Road Trip" ma zabawny kolaż scenek z podróży (boso w publicznej toalecie? nic dziwnego, że mutanci to zagrożony gatunek...) no i wreszcie ktoś zauważył na głos, że obecna wizja przyświecająca X-Men to pomysły Magneto poddane recyklingowi. Historyjka Yosta o Icemanie - nic wielkiego, parę rozbrajających kadrów (nabijanie się z Namora i dręczenie x-dzieci), ale odkąd Carey przestał pisać o Bobbym ten przestał się pojawiać, więc dobre i to. Ostatnia historia również nie jest specjalnie odkrywcza, ale jest bardzo fajnie narysowana. A poza tym od zmartwychwstania Illyana zamieniła z Colossusem może trzy słowa, więc znowu - dobre i to.
Ogólnie - bardzo dobra historia o Magneto, trzy pozostałe - porządne.


bNew Avengers Annual #3
Hotaru: Rysunki Mike'a Mayhew spodobały mi się bardziej, niż mogłem się spodziewać na podstawie zapowiedzi. Całość okazała się bardzo estetyczna, artystycznie spójna i witalna - a to sterylności obawiałem się najbardziej. Nad fabułą nie chce mi się rozwodzić - jest w porządku. Typowy Bendis, ze swoimi zaletami i wadami, a ponieważ korci mnie, żeby skupić się na wadach, to sobie odpuszczę.
Krzycer: No, przynajmniej tutaj wejście Steve'a wygląda jak należy, w odróżnieniu od ostatniej strony DA: Annual. Ogólnie - niezły numer, fajne dialogi Bartona z Osbornem, ale wrażenie zostaje osłabione tym, że to już drugi Avenger bez większych problemów odbity przez NA z rąk wyjątkowo niekompetentnego Osborna... Przynajmniej tutaj rozwalił Bucky'emu chałupę. Ni z tego ni z owego zastąpioną "zapasową kryjówką" wyciągniętą przez Bendisa z... znikąd.
Po pierwszych panelach z unieruchomionym na krześle Clintem (jak Daniel Craig w "Casino Royale" :)) myślałem, że Mike Mayhew przebojem wbije się do mojego top 5 ulubionych rysowników. Niestety, zaraz potem zaczęły się zgrzyty - strasznie nienaturalne pozy, jakie przybierali bohaterowie, czy nie do końca udane twarze. Ale część kadrów była rewelacyjna.

Sc0agar4k: Drugi tydzień z rzędu Marvel wypuszcza duży spoiler w związku z opóźnieniami. A sam komiks? Kolejna akcja ratunkowa, tym razem w wykonaniu 4F (nie mylić z F4). Trochę to naciągane. Jedyny pozytyw to powrót Jessicki Jones do bardziej aktywnej roli w Avengers.


Realm Of Kings: Imperial Guard
#2

Hotaru: Po lekturze mam mieszane uczucia. Nie "nie podobało mi się", ale oczekiwałem czegoś więcej. Skojarzenia ze "starymi dobrymi czasami" w Uncanny X-Men i sagą z Brood, gdzie zobaczyliśmy Acanti, to jednak trochę za mało, by się do całości przekonać. Największym plusem tytułu jest skupienie uwagi na postaciach do tej pory drugoplanowych, dzięki czemu kosmos Marvela powoli staje się równorzędnym graczem w stosunku do jego ziemskiej części. Sama fabuła jednak średnio mnie zaabsorbowała.
Krzycer: Pomysł olbrzymiej, kosmicznej istoty, choć nienowy, to wykonany bardzo przyzwoicie. Odkrycie, co stało się z pilotami i kolejne sceny klimatem przypominały pierwszego i drugiego Aliena. Dobra rzecz!
A i tak najbardziej zaciekawiły mnie słowa Ch'oda, mówiącego, że Alex, Lorna i "inni" są na Ziemi...

Sc0agar4k: Wygląda na to, że The Fault to nic innego jak duże żyjątko z dużą ilością małych żyjątek :). Wszędzie pełno bio-organicznych statków i innych podobnych rzeczy. Podobała mi się rozmowa Ch'oda z Mentorem. Zebrała się tam niezła ekipa i może być wesoło. Jak na razie jest w porządku.

S.W.O.R.D.
#2

Hotaru: Świetne. Mówcie co chcecie, ale dla mnie to jest komiks tygodnia. Gillen zaprezentował idealną mieszankę akcji, intrygi, humoru i science-fiction. Podczas lektury z każdego kadru wylewał się na mnie wodospad frajdy. Rysunki Sandersa świetnie współgrają z historią, budując komiks, któremu nie da się oprzeć. Polecam.
Krzycer: Parę miesięcy temu nie miałem pojęcia, kim jest Kieron Gillen. DA: Ares i S.W.O.R.D. sprawiają, że staje się jednym z moich ulubionych scenarzystów i zaczynam się obawiać, że po prostu ma dobre parę miesięcy i za moment się nim strasznie rozczaruję.
Na razie jednak idzie mu świetnie - na każdej stronie tego numeru jest przynajmniej jeden świetny tekst albo fajny pomysł, zazwyczaj więcej, wszystko składa się na dobrą historię - a przynajmniej jej zaczątki, bo utarczka z Death's Head to taka mała dygresja, a właściwa historia zacznie się dopiero teraz. Nawet kreska pasuje mi do klimatu, choć mógłbym od ręki wskazać paru artystów, których wolałbym widzieć na miejscu Sandersa, i to nie tylko ze względu na koński pysk Beasta.
Ale mniejsza z tym - na razie cieszę się, że Gyrich knuje, że Brand jest suką, że tajemniczy więzień Peak przypomina mi Anthony'ego Hopkinsa z wiadomego filmu... Ale przede wszystkim cieszę się, że Gillen przywrócił Beastowi jego dawne poczucie humoru i optymistyczną naturę. Beasta w stylu "bouncy blue" nie widzieliśmy chyba odkąd Morrison zaczął pisać NXM. Co pewnie było logiczne jako reakcja na dalszą mutację i zabawy Cassandry Novy, ale co za dużo, to niezdrowo.


Spider-Man & The Secret Wars
#1

Krzycer: Secret Wars z perspektywy Pająka. Oryginał znam tylko z opisów i adaptacji na potrzeby Spider-Man TAS, więc przeczytam z ciekawością, ale nie zapowiada się, żeby był z tego szczególnie dobry komiks.

Web Of Spider-Man vol. 2 #3
Krzycer: The secret origin of... Rhino! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie "kogo to może obchodzić", ale historyjka jest krótka, a więc i znośna.
Epizodu ze Spider-Girl nie jestem w stanie ocenić, bo nie śledziłem jej tasiemca, kiedy jeszcze ukazywał się w swoim tytule (a raczej - kiedy ostatni raz spróbowałem się za niego zabrać, nie było jeszcze mowy o April, więc nie mam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi).
May Parker zaś przejawia wolverinową bilokację, przebywając od miesięcy na podróży poślubnej oraz pojawiając się gościnnie w Herculesie. Ale jej pocztówka z wakacji była całkiem sympatyczna. Jay zachowujący się jak królik Duracell powoli robi się karykaturalny, ale zakładam, że powołanie go do istnienia miało jakiś cel poza wynagrodzeniem cioci May tych wszystkich ataków serca, na które skazywali ją scenarzyści, więc czekam, aż dowiemy się, jaki on jest.

X Necrosha: Gathering
Hotaru: Z jednej strony to dobrze, że przedstawiono origin wewnętrznego kręgu Selene, a z drugiej nie mogę pozbyć się uczucia, że można to było zrobić lepiej. Pochodzenie Withera i Eliego znamy, więc to praktycznie tylko odgrzewany kotlet. Origin Blink w ogóle nie wyjaśnił, jak dziewczyna zawędrowała od "dzięki za ratunek" do "pokaż, kogo mam zabić". Spotkanie Senyaki z Selene to... nic więcej - tylko spotkanie, i jedynie w historii Mortis można było na moment zatopić zęby. Mogło być lepiej.


X-Men Noir - Mark Of Cain #1
Krzycer: Znowu zaczyna się standardowo - a heist gone wrong. Poprzednia mini zaczynała się jeszcze bardziej standardowo, a Van Lente wyciągnął z niej bardzo wiele, więc czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Na razie jednak nie mam zbyt wiele do powiedzenia - może poza tym, że Emma Frost jako nadzorczyni więzienia jest bardzo zgrabnym posunięciem, a scena "something new, something... different" spodobała mi się szalenie.



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

aInvincible Iron Man #21 (50/50 cover)

Autor: Patrick Zircher

Foxdie: W tym tygodniu trafiło się kilka naprawdę dobrych okładek, więc wybór nie był łatwy. Zdecydowałem się jednak na pracę Zirchera, którego okładka bardzo dobrze oddaje zawartość numeru zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Oto starzy przyjaciele "domowymi" sposobami przywracają do życia brakujące ogniowo ich klasycznego tria. Dobre rysunki i świetnie dobrane kolory nadają scenie dynamizmu i energii, jakiej można spodziewać się po uderzeniu boga gromów. Wrażenie jest na tyle piorunujące, że zachęca do zajrzenia do środka numeru.





Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.12.09


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.