Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #121 (07.12.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 7 grudnia 2009 Numer: 49/2009 (121)


Zgodnie z przewidywaniami największe emocje wywołał początek Siege, czyli kolejnego crossa, który ma zmienić kształt Uniwersum Marvela. Powiew zmian widoczny jest również na Avalonie: od pewnego czasu czytacie newsy autorstwa ArtXa, Szczepiego i Mute'a, którzy dołączyli do redakcji podczas niedawnego naboru. Witamy ich serdecznie i zachęcamy innych do pójścia w ich ślady!



Black Widow & The Marvel Girls #1
Hotaru: Nie planowałem sięgania po ten komiks, ale jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności stało się inaczej. I dzięki opatrzności za takie zbiegi okoliczności, bo zeszyt jest przedni. Myślałem, że będzie to raczej półprodukt wydany z powodu pojawienia się Natashy w "Iron Man 2", ale ten numer naprawdę mi się spodobał. Nawet bardziej, niż Black Widow: Deadly Origin Paula Cornella. Nie tylko scenariusz jest lepszy, ale i rysunki Salvy Espina dostarczają więcej pozytywnych wrażeń estetycznych, niż te Raneya. Podsumowując, jeśli macie chęć na jeden komiks o Czarnej Wdowie, powinien to być Black Widow & The Marvel Girls.
Krzycer:
Wow, that was pointless. Nawet nie chce mi się pisać więcej. Nie czytałeś - absolutnie nic nie straciłeś.
c
Dark Avengers Annual #1
Hotaru: Niesamowite, jak jeden komiks może ukazać się o tyle za późno i o tyle za wcześnie - takie rzeczy tylko w Marvelu. Historia przedstawiona w numerze powinna być opowiedziana, więc pod tym względem jest dobrze. Standardowy Bendis, bez szczególnych wahań w żadnym kierunku. Za to Bachalo... delikatnie mówiąc się nie popisał. Całe stronice zapełnione gadającymi głowami dodawanymi do kadrów metodą kopiuj-wklej, no i najbiedniejszy od dawien dawna superbohaterski kostium, który momentalnie pozbawił postać Noh-Varra jakiejkolwiek powagi i respektu. Komiks pogrąża kolorysta, który na wespół z Bachalo sprawia, że całość wygląda, jakby działa się zimą - z kadrów wylewa się biel i jestem pewien, że tak białe to nawet tegoroczne święta nie będą. Coś złego dzieje się z rysownikiem, a szkoda, bo zdarzało mi się lubić jego wcześniejsze dokonania.
Demogorgon: A mi się podobają rysunki Bachalo, mają niezły klimat. Tylko coś w kolorystyce szwankuje i wydaje się, że albo jest zima, albo jesteśmy w Sin City. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to nowy kostium Noh-Varra. Serio? Ma bronić świata w zużytym uniformie agenta HYDRY, który nie wiem, przez co przeszedł? Co było nie tak ze starym strojem? Fabuła jest ok, mam nadzieję, że wątek romantyczny będzie kontynuowany.
tig3000: Podobał mi się. Z początku myślałem, że nie będzie ciekawy, ale... Zachowanie Noh-Varra i ciekawość ludzkich zachowań robi swoje. Sentry przylatuje po niego i tutaj się coś psuje... Znaczy... Oh well, moim zdaniem niepotrzebna walka. W dodatku narysowana tak, że w sumie nie wiadomo, co się dzieje. Czy są w górze, czy w dole... Przy okazji Sentry'ego - znów jest użyty jako "broń, której nic się nie przeciwstawi". I w sumie facet faktycznie jest taki potężny, ale jeeez... Jego wykorzystywanie widzimy cały czas, a w żaden sposób nie rozwija to postaci. Pokazuje tylko, jak się daje walić od tyłu Osbornowi. Przyznam, że powoli zaczyna mnie ten koleś wkurzać. Skoro nie ma na niego pomysłu, to niech go zamkną na powrót w The Raft i będzie spokój. Rzekłem.
Wracając do komiksu - Noh-Varr dostaje swoje Nega-Bands, a wraz z nimi - nowy kostium (moim zdaniem - do kitu). Ale dlaczego mi się komiks podobał? Bo bohater poznał fajną kobitę, z którą relacje mogą być bardzo obiecujące. Jeśli po tym numerze (albo po Siege) dojdzie do tego, że Noh-Varr doczeka się własnej serii ongoing, to na pewno się nią zainteresuję (mając nadzieję, że znajomość Noh-Varra z tą babką zostanie bardzo dobrze poprowadzona... ech, Bendis się nie rotroi, więc kto by to napisał?).
Ostatnia strona - meh... Powiem szczerze - I don't care.

Volf: Niezły numer, ale nowy strój Marvel Boya fajny to nie jest. Co się zaś tyczy ostatniej strony, to pozwolę sobie zacytować post z pewnego anglojęzycznego forum: "Marvel powinien zrobić spoiler tagi - Captain America [spoiler]Reborn[/spoiler]".
Pariah:
Na początku zastanawiałem się kim jest ten nowy Captain Marvel. Wydawał mi się płytką postacią dodaną do Dark Avengers jako tło. Ten numer sprawia, że postać ta nabiera charakteru. Jakichś cech indywidualnych. Podobały mi się rozważania Noh-Varra na temat ludzkiego życia i jego nieumiejętności dopasowania się do niego. Fajnie też wypadła jego nowa "dziewczyna". Kilka razy wywołała mój szczery uśmiech. Nie podobał mi się w zasadzie tylko nowy design Captain Marvela i to, że cały numer wygląda, jakby Bachalo rysował go na szybko, a stać go na znacznie więcej. 7/10
Krzycer: Plusy - wreszcie wyjaśniono, co się stało. Sympatyczna przypadkowo spotkana dziewczyna. Noh-Varr fajnie wygląda w cywilu.
Minusy - wątpliwości co do Supreme Intelligence. Absolutnie koszmarny nowy kostium.
Ogólnie - bardzo sympatycznie się czytało, szkoda, że dopiero teraz wyszło.


Deadpool Team-Up #898

Krzycer: Mike Benson to nie Fred Van Lente. Proszę, uznałem wyższość Freda. I co z tego, skoro wystarczyły dwa numery, by DTU stał się moim ulubionym ongoingiem o Deadpoolu? Pozbawiona głębszej treści historyjka o zdobywaniu nagrody za głowę trupa bezproblemowo osiąga cel, w którym została napisana: przywołuje uśmiech na twarz czytelnika. Do tego jest zgrabnie narysowana i nie robi z Wade'a idioty - więcej nie wymagam.

Fall Of Hulks Alpha
Demogorgon: Wiecie co? Gdybym już nie zagłosował, to właśnie teraz oddawałbym głos na Dr. Dooma jako najlepszego złoczyńcę roku. To, co tutaj zrobił, nie tylko nastawiło mnie o wiele pozytywniej do FoH, niż chcę być nastawiony do czegoś, co pisze Jeph Loeb, ale też ugruntowało jego pozycję jako najmądrzejszego złoczyńcy na Ziemi (no serio, czemu inni nawet o tym nie pomyśleli?). No i sama fabuła sprawnie wpięta w continuity, a to coś za co cenię Parkera.


Nova vol. 4 #32
Demogorgon: Fajne, podobało mi się. Coś się dzieje i to na wielu poziomach, czytelnik wie tyle, co Richard i wydaje się, że coś epickiego może z tego wyniknąć. No i te dialogi z Richardsem - cudo.

Krzycer: Rewelacyjny numer. Z początku nie bardzo wiadomo, o co chodzi, potem wiadomo jeszcze mniej - ale spotkanie z Richardsem na pustyni miało swój klimat. Podobnie ujawnienie, gdzie tak naprawdę się znajdują (to już prawie jakaś Strefa Mroku ;)), a na końcu kolejny zaskakujący guest-appearance. A po odkryciu tożsamości mumii autentycznie opadła mi szczęka. I to, że przed CW nie czytałem żadnych New Warriors i nie mam pojęcia, co było między tymi dwoma postaciami, nic a nic nie pomniejszyło mojego zaskoczenia.

Psylocke #2
Hotaru: Yost nie zawodzi. Dzieje się dużo i dzieje się szybko, a co więcej - dzieje się ciekawie. Czego chcieć więcej? Jeśli uwzględnimy, że rysownik Harvey Tolibao nigdy nie rysował lepiej, a jego szkice są przebięknie pokolorowane, to naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Wisienką na torcie jest pojawienie się Yukio, którą lubię na tyle, że nawet historia "Arena" z X-Treme X-Men nie zdołała mi jej obrzydzić. Reasumując, kolejna po Worlds Apart świetna miniseria Yosta poświęcona x-heroinie.

eSiege: The Cabal
Hotaru: Psikus, czyżby Bendis naobiecywał czegoś, a potem się wypiął? To szok tym większy, że przecież temu scenarzyście nigdy wcześniej taka wpadka się nie zdarzyła... Nie, dobra - szkoda na niego sarkazmu. Gdyby nie preview Siege #1, to ten one-shot nie nadawałby się do niczego. Nie ratują go nawet rysunki Larka. Ale żeby nie było całkiem pesymistycznie, to łaskawie powiem, że potencjał na dobrą historię nadal jest - po prostu Bendis zawalił strukturę. Oby od teraz było lepiej.

Demogorgon: Ponownie - Doom wymiata i dla niego jednego warto czytać ten komiks, choć nie ma tu zbyt wiele innych powodów - owszem, rysunki Larka są świetne, akcji jest dużo, ale i tak to Doom jest gwiazdą. No i niestety, jakoś bardziej podobała mi się zapowiedź Siege #1 - to powinna być część tego komiksu.

Bertoluccio: No i zaczęło się. Ale tak jest, jak za doradcę bierze się swoje szalone alter ego. Numer dobry i miał kilka ciekawych momentów, a najlepiej wypadł oczywiście Doom. Co nie zmienia faktu, że po raz kolejny czuję się oszukany przez Bendisa/zapowiedzi. Według mocnych sugestii w tym numerze mieliśmy poznać tożsamość tajnej broni Normana, a tutaj nic. Za to ich wzajemne interakcje sugerują, że to nie Mephisto ani Beyonder. Wątpię, żeby ta dwójka tak po cichu wykonywała polecenia Osborna.
czarny_samael: Bardzo dobry komiks. Wartka akcja, naprawdę dobre ukazanie charakteru i zachowań Dooma, Lokiego czy Osborna (szczególnie ta "rozmowa" na początku numeru). Świetne rozwiązania na polu bitwy: atak Dooma, akcja Sentry'ego czy walka Volstagga zostały poprowadzone wprost idealnie. Mrok nadchodzącego konfliktu niezwykle odczuwalny. Tylko... Przed pojawieniem się tego numeru były "pewne zapowiedzi". Wg tychże zapowiedzi mieliśmy poznać sekretną tożsamość broni Osborna. Czy poznaliśmy? Nie. I to jest właśnie największa wada tego numeru, która przyćmiła klimatyczne rysunki i ciekawą fabułę. Bez zapowiedzi ten numer dostałby 9.5/10 (szczegóły tylko nie pozwoliły temu komiksowi na 10/10), ale z uwagi na to, czego mieliśmy się dowiedzieć i dlaczego tak czekałem na ten komiks - 5/10. I to i tak wysoka ocena, biorąc pod uwagę moje rozczarowanie.
ftig3000: "It's an honor." Taskmastera - hehe. W każdym razie - fajny komiks. Początek, w którym, jak mi się wydawało, Norman prowadzi dialog z tym swoim tajemniczym kompanem bardzo ładnie poprowadzony. Szkoda, że gadał sam ze sobą... Podoba mi się, że Doom nie daje się dymać i broni swojego (właściwie nie mam pojęcia, czego tak naprawdę dotyczy ich spór. Co takiego Osborn zrobił Namorowi i na odwrót... To było w Dark Avengers? Jak tak, to kompletnie o tym zapomniałem. Jak było gdzieś indziej, to jestem usprawiedliwiony, bo nie czytam wszystkiego z Dark Reign). Potem jest akcja, oczywiście Sentry saves the day. No i kończy się kolejnymi kombinacjami Lokiego. Fajna lektura. Choć miała zostać wyjawiona tożsamość kumpla Osborna. Nieładnie, że Marvel po raz kolejny nabija czytelników w butelkę. Chociaż po tym, ile raz już taki kit wciskali, człowiek powinien się przyzwyczaić... Prawda? Um, nie...
Rysunki próbują naśladować Alexa Maleeva, ale przedstawiają zupełnie inną jakość. Nie sięgają poziomu Maleeva, ale są dobre. Komiks wart przeczytania (tym bardziej, jeśli się człowiek szykuje na styczniowy start Siege).

Volf: Pomijając brak zapowiadanej zawartości, do czego w sumie Bendis już przyzwyczaił, to jest to mocne wejście. Tajna broń Osborna jest ewidentnie overpowered, a Doom pokazuje, że się z nim nie zadziera. Trzeba tylko wziąć poprawkę na to, że Bendis ma w zwyczaju robić mocny początek i słabo kończyć, co udownodnił przy nie-sekretnej inwazji.
Pariah: Fajnie wypadła próba sił na linii Osborn-Doom, a także rozważania tego pierwszego na początku numeru. Pretekst wojny z Asgaredm strasznie oczywisty, ale rozsądnie rozegrany. Zgodnie z moimi przewidywaniami dalej nie znamy wielkiego sojusznika Normana. Jego tożsamość mieli w końcu wyjawić już przy Utopii, a nie pokazali absolutnie nic. W końcu to Bendis, a każdy pamięta słynny numer z "Dark Avengers vs New Avengers". 7/10

Strange vol. 2 #2
Hotaru: Bardzo się cieszę, że drugi numer okazał się jeszcze lepszy niż pierwszy. Okładka może sugerować co innego, ale wewnątrz czeka nas czysta frajda, z jedynie szczyptą niezbędnej powagi. Wygląda na to, że Mark Waid w końcu znalazł sposób na ciekawe portretowanie Strange'a, a Emma Rios ewidentnie świetnie się bawi, ilustrując wszystko, co scenarzysta zdołał sobie wykoncypować. Czysta frajda.
Krzycer:
Nadal sympatyczne. Strange w tej postaci jest dużo bardziej zjadliwy, niż kiedykolwiek był jako Sorcerer Supreme. Czekam na więcej.
(...i nadal pamiętam, że mimo wszystko w innych tytułach nie jest nawet w połowie tak bezradny jak tutaj)

Pariah: Zgodnie z zapowiedziami autora nowej "pomocniczki" Strange'a nie da się nie lubić. Razem tworzą świetny, dynamiczny duet, o idealnie uzupełniających się cechach charakteru. Nie wiem tylko, czy postać, któa miała pełnić rolę drugoplanową, właśnie nie skradła tytułu :D. Podobają mi się również rysunki trzymające dobry poziom i razem z krótkimi, jednoczęściowymi historiami dające poczucie lekkości i przystępności. Bardzo dobry projekt Marvela. Mam nadzieję, że po zakończeniu tej miniserii dostaniemy ongoing pod tym samym tytułem. 7,5/10
b
Thor #604
Hotaru: Podoba mi się, że nie idzie odczuć przejścia pomiędzy stylem JMSa i Gillena. Ba, gdyby nadal ilustrował to Coipel lub Djurdjevic, zapewne nie zorientowałbym się o zmianie na stanowisku scenarzysty. A to zdecydowanie pozytyw. Mniej pozytywne jest obsadzenie stołka rysownika osobą Billy'ego Tana, który - przyznaję - stara się mocno i nieźle mu to wychodzi, ale jest jednak graczem z niższej ligi. Nie wątpię, że każdy kolejny narysowany przez niego numer będzie coraz gorszy, aż wreszcie zacznie przypominać Tana, jakiego znamy z Uncanny X-Men. Chyba, że go wcześniej zastąpią kimś zdolniejszym, na co skrycie liczę...

Demogorgon: A tutaj mamy najlepszego Dooma z całego tygodnia. I ze wspomagaczem Awesome Factor (Hail Doom!). Cieszy mnie bardzo, że Gillen tak sprawnie wczuł sięw klimat, jaki pozostawił po sobie JMS. Mam nadzieję, że zdoła doprowadzić jego wątki do końca i nie będzie mu zbytnio ciążyło zbliżające się Siege. A Tan rysuje przepięknie - czemu New Avengers, The List - Daredevil i Final Crisis: Revelations nie mógł tak rysować, co?

Volf: Raz, sprawdziła się moja teoria odnośnie powrotu do Asgardu :). Dwa, muszę przyznać, że numer bynajmniej nie odstaje poziomem od tego, czym raczył nas Straczynski - czyli jest bardzo dobrze. Trzy - znowu mało Thora w Thorze, ale bynajmniej niespecjalnie uważam to za wadę - wolę świetną historię z małym udziałem Boga Piorunów, niż wypełnioną nim historię słabą.

Ultimate Comics Spider-Man #5
Hotaru: Wiem, że się powtarzam, ale Bendis powinien ograniczyć się do pisania tego tytułu. I choć mam pewne zastrzeżenia co do fabuły (May Parker prowadzi teraz przytułek? c'mon!), to i tak jako całość wypada to o wiele lepiej niż to, co Bendis wyrabia z Mścicielami w regularnym uniwersum. Szkoda tylko, że Lafuente skończyła się cierpliwość by udawać, że jest lepszym rysownikiem, niż jest w rzeczywistości. Ten numer narysował już nie przykładając się ani do twarzy, ani do teł. Immonen, wróć!
Krzycer:
Dom cioci May zamienia się w superbohaterskie reality show. Może być z tego coś ciekawego. Ze Shrouda również. W tym wszystkim najbladziej wypada Pająk i pewnie będzie tak dopóty, dopóki będzie gonił w piętkę za Mysterio.
Mam wrażenie, że w tym numerze kreska nie podobała mi się jakby trochę mniej...
Przy okazji - właśnie pomyślałem, że wbrew słowom Bendisa o tym, że Shroud jest nową postacią okaże się, że pod kapturem ukrywa się Jessica Jones.


dUncanny X-Men #518
Pariah: No proszę, Fraction wymyślił coś interesującego. Ciekawe tylko, czy sprawa Voida zostanie rozwiązana już za chwilę, czy też będzie miała jakiś wpływ na Second Coming... To by było intrygujące (...i pewnie dlatego się nie wydarzy :P). Na minus jest na pewno uciążliwe powarzanie "Omega level telepath", jakby to był jakiś slogan. W ogóle relecje między postaciami w tym komiksie są strasznie sztuczne. Bobby i Hank znają się całe życie, a rozmawiają ze sobą jak obcy ludzie. Podobnie Scott i Emma. Są ze sobą już dość długo, a u Fractiona tytułują się pełnym imieniem i nazwiskiem. Trochę to drętwe. Podobnie irytują "monologi" Beasta. Nie dość, ze użala się nad sobą jak stara panna, to jeszcze w rozmowie wali takim monologiem, jakby był narratorem całego zajścia, a nie rozmówcą. Może i dobrze, że odchodzi. Niech wróci, jak UXM będzie pisał ktoś inny. 6/10

Krzycer: Akcję toczącą się na planie psychicznym można zaprezentować na różne sposoby. Była genialna "psychiczna operacja" w niemym numerze New X-Men Morrisona, tamże był i Pokój Czarnych Robaków, była Emma odgrzebująca różne rzeczy w umyśle Scotta u Whedona, były wreszcie niezliczone starcia i interwencje psychiczne w X-Men TAS.
I na tle ich wszystkich Scott rozprawiający się z Emmą w najróżniejszych postaciach (każda kolejna głupsza od poprzednich) wypada po prostu blado.
Zaskakująco dobrze za to wypadła rozmowa Icemana z Beastem. Beast jest, swoją drogą, jedyną postacią, która u Fractiona ma jakąkolwiek głębię... i za to zostanie wykopany z obsady? No, to dalej może być tylko lepiej. ;)
Ale przynajmniej wyjaśnia się, co McCoy robi na orbicie u Gillena. Jeśli jeszcze w następnym numerze Uncanny Beast będzie kłamał, kiedy zapytają go, czemu sobie idzie, i od tego kłamania wydłuży mu się pysk, to już wszystko będzie jasne. :D

a
X-Force vol. 3 Annual #1
Hotaru: O ile annual Dark Avengers powinien był być wydany, tak ten... już nie bardzo. Pierwsza historia nawet nie próbuje udawać, że nie jest zapchaj-dziurą, a druga - choć zabawna - albo powinna była znaleźć się w głównej serii, jeśli jest na tyle ważna, a jeśli nie jest, to nie powinno jej być w ogóle. Bo kilka fajnych rysunków Carlo Barberiego to jednak za mało...

Pariah: Ten komiks sporo dla mnie traci ze względu na jego pierwszą część. Jest strasznie nudna, jedynie sam koniec ma fajny klimat. Do tego jeszcze te straszne rysunki. Nie chce nawet wiedzieć, kto tak szkaradnie bazgrze. Druga cześć to zupełnie co innego. Tak powinien wyglądać dobrze napisany Deadpool. Śmiałem się niemal przy każdej jego wypowiedzi. Szkoda, że nie zostaje na dłużej. 6,5/10
Bsh^: Nie ukrywam, że czytając ten komiks, czekałem tylko na pojawienie się Deadpoola. No i nie zawiodłem się. Widząc go bawiącego się lalkami w nowiutkim x-uniformie w pokoju Loi mało nie posikałem się ze śmiechu. Walka z Acolytes doprowadziła mnie do płaczu, szczególnie, gdy Wade'owi się łezka w oku zakręciła i uciekł... po broń oczywiście. W tym wypadku rysunki bardzo ładne.
Co do historii nr 1, również nie było źle. Widać, że twórcy chcieli dać nam coś lekkiego i zabawnego, co nawet im się udało. Rysunki adekwatne do scenariusza, choć mało odpowiednie do tej serii. Podsumowując 7/10 - głównie dzięki 'Poolowi.

Krzycer: Pokazanie, że w najtwardszym nawet terroryście leżą pokłady dobra - ooo... Chociaż najlepszym kadrem z tej historii byli agenci Hydry na stołówce :D
Opowiastka z Deadpoolem - cud, miód i nietypowy fastball special :D. Gdyby tylko Wade wrócił do któregoś z poprzednich x-kostiumów...
Swoją drogą nie miałbym nic przeciwko, gdyby nie był to tylko humorystyczny przerywnik i Deadpool faktycznie wystąpił w Necroshy.




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:

g

Spin Angels #4

Autor: Pierre-Mony Chan

Hotaru: Po pierwsze, nie mam zielonego pojęcia, czym jest Spin Angels. I po prawdzie nie czuję zbytniej presji, by się dowiedzieć. Nie ulega za to wątpliwości, że okładka z dwoma gnatami i trzema nagimi laskami utopiona w obrazoburczym sosie nie może się nie podobać. Wystarczy sobie wyobrazić, co Ojciec Tadeusz miałby do powiedzenia na jej temat, a abstrahując od wartości estetycznych frajda z jej oglądania wzrasta stokrotnie. Miodzio.





Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.12.03


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.