Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #99 - Ultimate X-Men vol. 3: World Tour TP

Ultimate X-Men vol. 3: World Tour TPlt_99.jpg
Scenariusz: Mark Millar, Chuck Austen
Rysunki: Adam Kubert, Chric Bachalo, Essad Ribic
Okładka: Adam Kubert
Ilość stron: 192
Cena okładkowa: $17,99
Zawiera: Ultimate X-Men #13-20

Artx: "World Tour" to kolejna znacząca historia Marka Millara napisana do jego runu w Ultimate X-Men. Jest to przeniesienie do świata Ultimate opowieści i wątków zaprezentowanych pierwotnie w Uncanny X-Men #126–128, gdzie mutanci musieli stawić czoła nieobliczalnemu synowi Moiry MacTaggert. Jestem zdania, że nie należy zbytnio porównywać "World Tour" z pierwotną wersją, bo to zupełnie inna epoka, w której trendy pisarskie w komiksie superbohaterskim były zupełnie inne niż obecnie. Można cieszyć się opowieścią Millara, nie znając historii Claremonta.

Mark Millar udanie kontynuuje wątki zapoczątkowane we wcześniejszych odcinkach i dodaje również nowe, takie jak np. niejasne pochodzenie funduszy na prowadzenie szkoły oraz tajemnicza przeszłość Profesora X. Na razie zostają one tylko zasygnalizowane, a scenarzysta zajmie się nimi w kolejnych historiach, ale już robi się ciekawie. Poza tym Millar w dalszym ciągu stara się ukazać, w stosunkowo wiarygodny sposób, jak działalność Xaviera mogłaby wyglądać w prawdziwym świecie. Stąd też pisanie i promocja książki o mutantach, strona internetowa Charlesa czy też swoiste "praktyki w terenie", które studenci Profesora muszą zaliczyć. Jednocześnie Millar porusza problem funkcjonowania takich mutantów w społeczeństwie: jesteśmy przyzwyczajeni, że superłotrowie dokonują spektakularnych przestępstw, a tymczasem scenarzysta pyta, czy telepata nie uległby raczej pokusie manipulowania giełdą w celu nielegalnego wzbogacenia się zamiast szturmować bank i narażać się na ripostę ze strony organów ścigania? Takie zagadnienia nadają komiksowi większego realizmu i sprawiają, że sami zaczynamy zastanawiać się, jak wyglądałoby życie mutantów w naszym świecie. Oczywiście nie mogło zabraknąć motywu nietolerancji i rasizmu; w końcu to komiks z X-Men!

coverScenariusz "World Tour" to również szybkie tempo akcji, poszukiwania groźnego zbiega (niedojrzałego emocjonalnie, przez co jest tym bardziej niebezpieczny), udane cliffhangery oraz zaskakujące zwroty akcji – najlepszy chyba pod koniec trzeciej części. Wszystko to sprawia, iż opowieść czyta się przyjemnie i z zaciekawieniem. Twórcom nie udało się niestety uniknąć paru wpadek: np. Jean Grey wydaje się być jednocześnie w Aberdeen i w Petersburgu. Również wzmianka, że Colossus nie musi oddychać, gdy przywdziewa stalową formę jest zupełną bzdurą. Moce Petera nie pozwalają logicznie wysnuć takiego wniosku – Millera poniosła tutaj fantazja. Niemniej jednak są to błędy wybaczalne; przynajmniej ja wolę dobry komiks z takimi niedociągnięciami, niż taki, który jest jednym wielkim, nudnym i przewidywalnym niedociągnięciem.

Za rysunki są odpowiedzialni Adam Kubert i Chris Bachalo – dobrze znani fanom Marvela. Obaj chyba umówili się, aby zastosować "lekki" styl: twarze narysowane oszczędnie, jak najmniej zbędnych kresek i kropek. Bachalo nałożył tusz dość grubymi liniami, ale efekt końcowy pasuje i mnie się to podoba.

Jeśli poprzednie dokonania Millara w Ultimate X-Men znalazły uznanie w Waszych oczach, to podobnie powinno być z "World Tour". Scenarzysta pisze w tym samym stylu, co dotychczas, nie skąpiąc odpowiedniej dawki humoru i pokazując działalność mutantów Xaviera z pomysłowej i oryginalnej strony; nie tylko jako herosów toczących wielkie bitwy z superłotrami – chociaż ten element też się tu znajduje. Polecam – tak jak każdą historię Millara z Ultimate X-Men.

Foxdie: Był kiedyś taki komiks, jak Ultimate X-Men. Jak każda mająca kilka lat na karku seria, miewał swoje lepsze i gorsze czasy, aż w końcu został zarżnięty z powodu katastrofy pisarskiej znanej jako Ultimatum. Na szczęście nie musimy dzisiaj wspominać tej "dramatycznej" historii, gdyż cofamy się o kilka lat, dokładnie do roku 2002, kiedy linia Ultimate była świeża i nieskażona złymi pomysłami. Wtedy to właśnie Mark Millar zafundował podopiecznym Xaviera wycieczkę po świecie w historii "World Tour".

Historia, chociaż krótka, bo podzielona zaledwie na cztery zeszyty, wynagradza czytelnikowi małą ilość stron ich jakością.cover Podobnie jak cały run Millara, tak i ta historia trzyma wysoki poziom, zaskakując czytelnika zwrotami akcji i nowymi-starymi postaciami znanymi ze świata 616. Tym razem oprócz samej walki dobra ze złem, dostajemy na początku szersze przedstawienie społecznego kontekstu istnienia mutantów. Oczywiście można się przyczepić, że to już było i prześladowań mutantów naoglądaliśmy się dostatecznie dużo w regularnych seriach o mutantach. Mimo wszystko, scena wejścia X-Men do budynku otoczonego pikietującymi ludźmi, w połączeniu z dialogami z wywiadu, jakiego udziela Xavier, wygląda wręcz filmowo, chociaż pokazana za pomocą statycznych obrazów i tekstu. W kwestii wspomnianych przez Artx'a błędów, nie zgodzę się co do nielogicznego potraktowania mocy Petera. Podobnie jak Colossus w świecie 616, tak i ten w wersji Ultimate potrafi przeżyć bez powietrza, będąc w żelaznej formie. Nie potrzeba tu wyciągać logicznych wniosków, bo to czysta fantastyka. Za to niepodważalna jest wpadka w scenie z Aberdeen, nie wiadomo tylko, czyja to wina, scenarzysty czy rysownika?

Tak oto przechodzimy do rysunków, które w przypadku tego trade'a mogą wywoływać skrajne emocje. Pierwsza połowa to genialna kreska Adama Kuberta w połączeniu z mistrzem-kolorystą Dannym Mikim. Starszy z braci Kubertów może nie jest tu tak dobry, jak w pierwszych numerach serii, ale ciągle na wysokim poziomie, a na szczególną uwagę zasługują okładki, przy których Kuberta wspomagał kolejny mistrz kolorów, Isanov. Poziom rysunków zalicza poważny spadek dopiero w drugiej połowie, gdy Kuberta zastępuje Bachalo. Gorzej mogłoby być tylko, gdyby zamienić go na Ramosa, ale tego chyba jeszcze nie było wtedy w Marvelu. Ale pomimo mojej całej niechęci do stylu prezentowanego przez Bachalo, muszę przyznać, że sprawdza się w końcówce historii, gdy dochodzi do ostatecznego pojedynku z Proteusem. Wypaczona psychika Davida w połączeniu z jego mocami manipulacji rzeczywistością kojarzy się z iście chaotycznym, tudzież psychodelicznym światem i taki wykręcony obraz serwuje nam Bachalo.

Poza tytułową historią, która ukazała się w numerach #16-19, znajdziemy również numery #13-15 i #20. Wszystkie z wyjątkiem dwóch pierwszych (#13-14, "You always remember your first love") zostały napisane przez Millara. Co do wspomnianej dwójki, chociaż odpowiedzialny jest za nią Chuck Austen, jest to historia dająca się czytać. Poza tym wprowadza do świata Ultimate uwielbianego przez fanów Gambita.

Biorąc pod uwagę obecny brak serii o mutantach w imprincie Ultimate, zakupienie tego TP może chwilowo zrekompensować tę pustkę. Przy okazji jest to świetne uzupełnienie kolekcji dla wszystkich fanów Millara, a biorąc pod uwagę ilość czasu jaka minęła od jego premiery, jest szansa zdobyć go za całkiem przyzwoitą cenę.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.