Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1942 - War! War is good for... comics!

1942 - War! War is good for... comics!

coverII Wojna Światowa zakończyła kryzys gospodarczy w USA - machina wojenna ruszyła pełną parą, wzrosły płace, a bezrobocie z prawie dwudziestu procent spadło do niecałych trzech. A skoro lepiej powodziło się rodzicom, to dzieci mogły wydawać więcej pieniędzy na komiksy. Nic więc dziwnego, że według danych z tamtego okresu, w 1942 roku miesięcznie sprzedawano 15 milionów zeszytów, a pod koniec 1943 aż 25 milionów egzemplarzy (dla porównania: obecnie sprzedaje się ok. 6-7 milionów egzemplarzy). Oczywiście były również negatywne skutki dla branży: wprowadzono ograniczenia w dopuszczalnej ilości zużywanego papieru, a niektórzy twórcy trafili do wojska. Z tym drugim problemem radzono sobie jak w innych gałęziach przemysłu poprzez angażowanie na ich miejsce kobiet (chociaż przeważnie była to krótkotrwała tendencja). Wszyscy najważniejsi twórcy związani z Timely Comics zostali wcieleni do wojska: Bill Everett, Carl Burgos, Jack Kirby, Joe Simon i Stan Lee przywdziali mundury. Najłatwiejszy przydział miał ten ostatni, który zgłosił się na ochotnika i zajmował się przygotowywaniem filmów treningowych dla armii, pozostając w bezpiecznym New Jersey. Talent twórczy Lee ułatwił mu spokojne przetrwanie wojny, a tymczasem zdolności Jacka Kirby'ego wpędziły go w poważne kłopoty. Podczas walk w Europie jego dowódca dowiedział się, że ma w oddziale zdolnego rysownika i przydzielił go do oddziału zwiadowców, gdzie miał wykorzystać swój talent, szkicując pozycje przeciwnika i tereny walk. Kirby przeżył wiele dramatycznych przygód w tej wyjątkowo niebezpiecznej formacji, niemal stracił obie nogi w wyniku odmrożenia, ale ostatecznie szczęśliwie wrócił do kraju, podobnie jak pozostali twórcy związani z Timely Comics.

Sytuacja przedstawiana w komiksach była przesadnie optymistyczna - sugerowano, że naziści błyskawicznie upadną przed potęgą Ameryki. Celowo usuwano również wszelkiego rodzaju podziały i problemy społeczeństwa amerykańskiego, przedstawiając obraz zjednoczonego kraju. Twórcy komiksowi stanęli przed trudną sytuacją: z jednej strony superbohaterowie powinni wspierać walkę z nazistami, z drugiej nie można było odbierać chwały żołnierzom, którzy przecież nie mogli liczyć na wsparcie nadludzi w walce z wrogiem. Część superbohaterów wstąpiła do wojska (na dłuższy lub krótszy okres czasu) i służyła w nim, wspierając zwykłych żołnierzy. Niektórzy twórcy woleli wymyślać preteksty, dla których ich bohaterowie pozostawali w ojczyźnie, np. w celu wykrywania szpiegów i kolaborantów. Powody były mniej lub bardziej sensowne. Dla przykładu Clark Kent został uznany za niezdolnego do służby po tym, jak oblał test okulistyczny, gdy przypadkiem użył wzroku rentgenowskiego i odczytał litery z tablicy z sąsiedniego pokoju egzaminacyjnego...

superman.jpg
(więcej tutaj)

Przed atakiem na Pearl Harbor w komiksach Timely praktycznie nie pojawiali się Japończycy (chociaż coverzdarzały się wyjątki, np. w Captain America Comics #5). Oczywiście w 1942 roku sytuacja zmieniła się diametralnie. Podobnie jak inne media, w komiksach nowy wróg przedstawiany był skrajnie negatywnie. Amerykanie ciągle byli jeszcze zaszokowani nieoczekiwaną napaścią i pałali nienawiścią oraz oburzeniem. W komiksach te uczucia manifestowały się poprzez przedstawianie wroga jako degeneratów, podludzi, względnie przebiegłych demonów. Nie brakowało akcentów rasistowskich, karykatur i przeróżnych obraźliwych określeń. Komiksowi Japończycy często byli bezwzględni i stosowali tortury. Sugerowano również, że Amerykanom japońskiego pochodzenia nie można ufać, bo mogą pracować dla ojczyzny swoich przodków, co wpisywało się w politykę rządu. W 1942 roku w Stanach Zjednoczonych powstały obozy internowania, do których trafiali Amerykanie pochodzący z krajów Osi. Najwięcej internowanych miało korzenie japońskie - przesiedlonych zostało ponad 100 tysięcy takich obywateli (dziesięciokrotnie więcej niż pochodzących z Niemiec i Włoch). Ta dysproporcja w traktowaniu wrogów była zauważalna w komiksach Timely: Kapitan Ameryka znacznie przychylniej wyrażał się o amerykanach niemieckiego pochodzenia (np. Captain America Comics #5), a działający w okupowanej Europie Destroyer trafiał na Niemców nie zgadzających się z polityką Hitlera (np. Mystic Comics #8). Japończycy nie mogli liczyć na taką wyrozumiałość - media podgrzewały atmosferę, sugerując, że prowadzą oni bardzo aktywną działalność szpiegowską. W komiksach niejednokrotnie sugerowano, że wróg ma mniej zdolnych naukowców, więc musi kraść amerykańskie zdobycze naukowe i je naśladować.

sentinel5.jpg

Poza tą negatywną propagandą, komiksy zachęcały do aktywnej pomocy wojsku. Bohaterowie Timely Comics pokazywali młodym czytelnikom, jak mogą przysłużyć się ojczyźnie. Kapitan Ameryka tłumaczył, jak ważne jest zbieranie złomu i makulatury oraz kupowanie znaczków pocztowych ze specjalnej kolekcji, z której dochód zasilał budżet wojska. Ponadto czytelnicy mogli wstąpić do klubu Sentinels of Liberty i za dziesięć centów otrzymać metalową odznakę potwierdzającą patriotyczną postawę (pomysł okazał się całkiem udany, do pierwszego fanklubu zapisało się ponad 100 tysięcy osób). Gdy surowce stały się bardziej potrzebne dla przemysłu, Timely zaniechał wysyłania odznak, zachęcając jednocześnie do wpłat na rzecz wojska, obiecując, że do każdych wpłaconych 10 centów dołoży drugie tyle. Do udziału w tym szczytnym celu zachęcał slogan: "Pamiętaj, że to właśnie nabój, który powstanie dzięki twoim 10 centom, może wykończyć ostatniego Japońca!"

sentinel6.jpg

sentinel1.jpg sentinel2.jpg sentinel3.jpg sentinel4.jpg

Paradoksalnie, w chwili, gdy machina wojenna rozpędzała się na całego, pojawiły się pierwsze znaki końca dominacji komiksów o superbohaterach. Jeszcze do końca wojny będą one odgrywały ważną rolę, ale w drugiej połowie lat czterdziestych zostaną wyparte przez inne gatunki. A pierwszym tego zwiastunem było pojawienie się humorystycznych komiksów, których bohaterami były zwierzęce postacie. Pierwszy sukces odniosło Dell Comics (jedno z najbardziej prężnych wydawnictw pierwszych dekad przemysłu komiksowego), które w 1940 rozpoczęło publikowanie Walt Disney's Comics & Stories. Historie z udziałem popularnych bohaterów Disneya były strzałem w dziesiątkę i seria stała się wielkim hitem na wiele lat. Zresztą publikowana jest do dziś, co czyni ją jedną z najstarszych serii. W 1941 roku Dell dodał do swojej oferty kolejny hit: Looney Tunes & Merrie Melodies Comics z bohaterami znanymi z filmów animowanych studia Warner Bros. Martin Goodman postanowił po raz kolejny naśladować formułę, która dała sukces konkurencji i w 1942 Timely zaczęło wydawać własne przygody zabawnych zwierząt. Z tego powodu następcą zmobilizowanego Stana Lee na stanowisku redaktora naczelnego został Vincent Fago, który specjalizował się w tego typu komiksach. O rządach Fago i komediowych seriach więcej przy okazji opisu roku 1943, bo właśnie wtedy wyraźnie zmieniła się polityka wydawnicza Timely Comics.

crime22s.jpgW 1942 roku pojawiły się również pierwsze komiksy kryminalne. Po 21 odcinkach wydawnictwo Lev Gleason Publications zmieniło tytuł standardowej serii o superbohaterach Silver Streak Comics na Crime Does Not Pay (z wyraźnie powiększonym słowem CRIME na okładce). Wielki sukces nie przyszedł natychmiast, ale seria sprzedawała się na przyzwoitym wówczas poziomie 200 tysięcy egzemplarzy, a z czasem popularność zaczęła rosnąć. Oczywiście wkrótce pojawiły się publikacje naśladujące oryginał, ale akurat w tym przypadku Martin Goodman nie zareagował błyskawicznie i na kryminalne komiksy wydawnictwa Timely trzeba było poczekać do 1947 roku. Crime Does Not Pay i jego klony często zawierały brutalne i przerażające historie, zilustrowane makabrycznymi rysunkami. W 1942 roku nikt nie mógł tego przewidzieć, ale to właśnie między innymi przez te serie kryminalne w latach pięćdziesiątych rynek komiksowy czekał wielki kryzys i nagonka polityczna. Zresztą jeden z twórców odpowiedzialnych za jej sukces, Bob Wood, sam nie był aniołem i w latach 50 trafił do więzienia za zabójstwo, co szczegółowo zostało opisane w Comic Book Urban Legends Revealed #56.

Warto jeszcze wspomnieć, że kilka opowieści, które w 1942 roku ukazały się w komiksach Timely, napisał Mickey Spillane. Niektórzy pewnie kojarzą to nazwisko - to późniejszy autor wielu książkowych bestsellerów. Na całym świecie sprzedało się kilkaset milionów egzemplarzy jego opowieści, głównie o detektywie Mike'u Hammerze. Zanim został jednym z najpoczytniejszych amerykańskich pisarzy XX wieku, tworzył dwustronnicowe opowiadania i okazjonalnie scenariusze do komiksów Timely oraz innych wydawnictw. Spillane nigdy nie wstydził się początkowej fazy swojej kariery i twierdził, że pozwoliła mu zebrać cenne doświadczenia.

Na koniec pięć wspaniałych ilustracji Alexa Schomburga, chyba najlepszego twórcy okładek w początkowej fazie Timely Comics. Jego charakterystyczny styl stał się znakiem rozpoznawczym wydawnictwa. Niezwykle szczegółowe okładki, dopracowane w najmniejszym detalu, robią wrażenie do dziś. Schomburg na swoich dynamicznych, pełnych zniszczeń i akcji ilustracjach, często umieszczał wiele postaci, jednocześnie unikając chaosu. Jego okładki były starannie przemyślane i wyglądają niemalże jak prace precyzyjnego projektanta. Przeważnie pozytywni bohaterowie byli rysowani w znacznie większych rozmiarach niż naziści, co miało sugerować wiarę w siły aliantów. Więcej jego prac znajdziecie na http://www.atlastales.com/

Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.