Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #1 - Runaways: Pride and Joy

Runaways: Pride and Joy
Scenariusz: Brian K. Vaughan

Rysunki: Adrian Alphona
Zawiera: Runaways #1 do #6
Cena z okładki: $7.99

Format: digest. Charakteryzuje się mniejszym rozmiarem stron (19,3cm x 13cm zamiast 25cm x 16,5 cm), trochę słabszą jakością papieru i przeważnie niższą ceną. 

 

redevil: Szóstka, obcych sobie, dzieciaków, jak co roku zmuszona jest spędzić ze sobą wieczór. Powodem tego jest, iż ich rodzice corocznie urządzają sobie spotkanie za zamkniętymi drzwiami. Alex, Karolina, Gert, Chase, Molly i Nico są z tego powodu nieszczęśliwi i bardzo znudzeni. W poszukiwaniu czegoś, co mogłoby im zabić czas, odkrywają sekretne przejście, które prowadzi ich w miejsce, z którego mogą oglądać, niezauważenie, zebranie swoich rodziców. Okazuje się, że ich rodziciele nie dość, iż posiadają różnego rodzaju moce, to do tego wykorzystują je w imię zła. Na oczach przerażonych latorośli zabijają niewinną osobę. Widząc to młodzi ludzie postanawiają wydać rodziców w ręce policji.


Tak zaczyna się historia szóstki uciekinierów. Mimo, iż brzmi ciekawie zapewniam, że jest zgoła odmiennie. Vaughan po raz kolejny pokazuje, iż nie potrafi opowiedzieć ciekawej historii (co udowodnił pisząc numery Ultimate X-Men). Postacie stworzone przez niego zachowują się w komiczny sposób. Dzieciaki występują przeciw swoim rodzicom bez chwili zastanowienia i choćby bez uzasadnionego powodu (bo powód: "bo tak trzeba" nie przekonuje mnie zupełnie). Ponadto autor chce nam wmówić, że szóstka obcych sobie dzieciaków, pochodzących z różnych środowisk, będących w różnym wieku tak świetnie się dogaduje? Nie dam temu wiary. Ani temu, że widok krwi, a nawet śmierci w tych czasach jest szokujący. Gry i TV zbyt to spopularyzowały i uodporniły pokolenia na to. Rodzice próbując uciszyć swoje dzieci ponoszą porażki, mimo iż są świetnymi, obdarzonymi mocami złoczyńcami. Wspomniałem, iż okazuje się, iż młodzi bohaterowie odkrywają u siebie moce o jakie nie podejrzewali się wcześniej? Nie? No bo po co. Każdy czytelnik przewidzi to po kilku stronach komiksu.

Komiks oferuje nam ponadto dużo nieciekawych rozmów prowadzonych w furgonetce, gdy młodzi ludzie przenoszą się od jednego domu do drugiego. Widok dinozaura z osiemdziesiątego trzeciego wieku i nudę wiejącą z każdej ze stron komiksu. Wszystko okraszone przeciętnymi ilustracjami, których największą bolączką są kolory. Jedynie okładki prezentują poziom wyższy od przeciętnego. Przyznam, że czytając komiks byłem zaskoczony. Spodziewałem się czegoś dobrego po tylu pochlebnych słowach, jakie słyszałem o tym tytule. Niestety srogo się zawiodłem. Odradzam z całego serca.

Jackson: Po przeczytaniu tekstu, w którym niejaki redevil bezlitośnie pastwi się nad moim ulubionym komiksem, nie mogłem postąpić inaczej, niż napisać doń polemikę. Na początek zastanówmy się nad ogółem opinii na temat Runaways. Wizard określił ich "najlepszym pomysłem Marvela od 30 lat", zachwytów nie szczędził sam Joss Whedon, a tytuł z miejsca stworzył rzeszę fanatycznie oddanych fanów. Jak to się ma to zarzutów redevila?

Myślę, że ci ludzie czytali ze zrozumieniem, czego o autorze oszczerczego artykułu powiedzieć nie można. Już w pierwszym zdaniu popisuje się nieznajomością fabuły recenzowanego komiksu, pisząc, że "szóstka, obcych sobie, dzieciaków zmuszona jest spędzić ze sobą wieczór". Dzieciaki obce sobie nie były, co jasno wynika już z treści pierwszego rozdziału.

Największym błędem, jaki popełnił redevil, jest jednak ocenianie całego tytułu na podstawie TPB vol. 1, gromadzącego pierwsze 6 rozdziałów, stanowiących zaledwie wstęp do całej historii. Pierwsza seria nie była ongoingiem. Stanowiła pojedynczą, odpowiednio rozplanowaną historię i jako taką powinno się ją oceniać. Z tekstu jasno wynika, że redevil z kolejnymi albumami nie miał do czynienia (swoją drogą, polecam wszystkim zakup hardcovera, który nie dość, że tańszy, to zawiera całość opowieści).

Drogi redevilu, dzieciaki nie występują przeciw swoim rodzicom bez uzasadnionego powodu. Były świadkami morderstwa dokonanego przez ich rodziców. To było wydarzenie, w którym zawalił się cały ich świat. Zdali sobie sprawę, że wszystko, co spotkało ich w domach, to zwykłe kłamstwo. Od dnia narodzin żyli obok prawdziwego zła!
Przy okazji, zaręczam, że widok prawdziwej krwi (do tego na rękach własnych rodziców) jest wydarzeniem wystarczająco traumatycznym, by popchnąć do takich działań.

Zarzuty o "świetne dogadywanie się" są moim zdaniem wymuszone. Działali solidarnie, bo mieli wspólny cel i byli po prostu jedynymi osobami, którym mogli zaufać - sami w otaczającym ich wrogim świecie kontrolowanym przez ich rodziców. A jak się potem okazało, to "dogadywanie się" było tylko powierzchowne i wystarczyła obecność Tophera, żeby wszystko zaczęło się sypać. Poza tym, należy pamiętać, że SPOILER DOTYCZĄCY CAŁEJ SERII! cały czas byli ofiarami manipulacji Alexa, który całą akcję planował od dłuższego czasu (redevil akurat o tym wiedzieć nie może, bo zamiast doczytać historię do końca, wziął się za recenzowanie jej początku).

Zainteresowanym komiksem nie radzę sugerować się opinią redevila. Ma taką wartość, jak ocena Fight Club wygłoszona po pierwszym kwadransie filmu. Samemu recenzentowi radzę jednak sięgnąć po kolejne odcinki i zapoznać się z pełną wersją "Runaways".
A może redevil po prostu jest zazdrosny, że Millar nie ma takich fanów jak Vaughan albo takich .

 

 

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.