Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #95 - Astonishing X-Men vol. 3: Torn TPB

Astonishing X-Men vol. 3: Torn TPB lt_95.jpg
Scenariusz: Joss Whedon
Rysunki: John Cassaday
Okłdka: John Cassaday
Liczba stron: 144
Cena okładkowa: $14.99
Zawiera: Astonishing X-Men vol. 2 #13-18

Demogorgon: Run duetu Whedon/Cassaday w Astonishing X-Men zapisał się jako jeden z najlepszych w historii X-Men i do dzisiaj stawiany jest na równi z największymi perełkami z udziałem X-zespołów. Świetne przedstawienie psychiki postaci, odważne pomysły, wspaniałe rysunki – było co podziwiać. Pozytywne wrażenie było tak duże, że wielu fanów nie potrafi obecnie przekonać się do runy Warrena Ellisa, następcy Whedona, z powodu kompletnie innego klimatu. 

"Torn" podejmuje kilka wątków, jakie pozostały po genialnym runie Granta Morrisona (konserwatyści, którzy nie potrafią zrozumieć, dlaczego Jean Grey to kiepska postać i zasługuje na zapomnienie, mogą zakończyć lekturę tu i teraz), gdy X-Men zostają zaatakowani przez nową wersję Hellfire Club, na którego czele stoi... Cassandra Nova. Zdziwieni? Dalej jest jeszcze ciekawiej. 

Co mi się podoba w tym komiksie to mocne wniknięcie w psychikę bohaterów i pokazanie ich od nieznanej dotychczas strony. Hellfire Club wyciąga na światło dzienne ich ukryte kompleksy. Nie ważę się Wam nawet zaspoilerować, co zrobili z Wolverinem, bo był to zdecydowanie jeden z najśmieszniejszych elementów tej historii. Dodatkowo Whedon ciągnie kilka własnych wątków, związanych z agentką Brand, misją Orda czy relacjami między Peterem a Kitty. 

Rysunki jak zwykle nie zawodzą. Cassaday jest jednym z najlepszych rysowników w branży i nie można mu odmówić talentu. Zawsze utrzymuje wysoki poziom i tak samo jest tutaj. Co prawda bardziej podobały mi się jego rysunki w Planetary i I AM Legion, ale te tutaj również prezentują wysoki poziom.

Mówiąc krótko – "Torn" to kawał świetnej lektury i mój ulubiony tom duetu Whedon/Cassaday. Wciągająca fabuła, świetnie zarysowane postaci, piękne rysunki – czego chcieć więcej? Polegam gorąco zakup każdemu, zwłaszcza że komiks ukazał się w Polsce, nakładem wydawnictwa Mucha, w bardzo ładnie skrojonym, ozdobionym galerią okładek i zamkniętym w twardej oprawie wydaniu.

covernietendon: Wygląda na to, że Joss Whedon od początku miał w głowie całą historię, jaką chciał opowiedzieć na łamach Astonishing X-Men. Czytając "Torn" widzimy, jakie znaczenie miały wcześniej poruszone wątki. Wskrzeszenie Colossusa, Ord, przepowiednia zagłady Breakworldu, Danger - wszystkie te elementy i osoby są elementami pewnej układanki. Układanki, z której ostatecznie wyłoni się zupełnie inny obrazek niż byśmy wcześniej przypuszczali.

Astonishing X-Men odróżnia się pod względem budowy fabuły od swojej poprzedniczki, New X-Men. Morrison niby też wcześniej wprowadzał wskazówki co do dalszych wydarzeń, czy szokujących twistów, ale robił to na zdecydowanie mniejszą skalę. Każdy tom jego runu również był zamkniętą całością. Tu jest trochę inaczej. Nie ma sensu zabierać się za "Torn", nie przeczytawszy wcześniej "Gifted" i "Dangerous". Więcej - nie ma sensu zabierać się za "Torn", nie mając gdzieś pod ręką czwartego tomu, "Unstoppable". Tam dopiero zakończenie znajdą wątki rozpoczęte dwadzieścia kilka numerów temu.

Kto czytał "Dangerous" domyśla się raczej, że w "Torn" X-Men czeka konfrontacja z klubem Hellfire. No i niby tak jest. Tylko że historia jest zupełnie o czymś innym... Jest to ten typ opowieści, jakie pojawiają się w komiksach superbohaterskich regularnie. Wokół ma miejsce mnóstwo dziwacznych zdarzeń, rzeczywistość nie trzyma się kupy, a na końcu okazuje się, że to była tylko iluzja Mysterio, czy Arkady'ego (odpowiednio "Guardian Devil" i "Victims" - nie ma za co, mieliście czas, żeby przeczytać - nietendon]. Pamiętam, że czytając "Torn" po raz pierwszy zastanawiałem się, jak Whedon wybrnie z takiego zagmatwania wątków. Po dwukrotnej lekturze komiksu mogę powiedzieć, że udało mu się to zrobić całkiem sprawnie. 

Nieważne zresztą o czym jest komiks, ale jakie fajne momenty można w nim znaleźć. Pierwsze zbliżenie Kitty i Petera, Emma przeglądająca się w nieodpowiednim lustrze o niewłaściwej porze, czy też zachowanie Cyclopsa, który wreszcie zdecydował się mieć jakąś osobowość. Dodajmy do tego jeszcze genialne dialogi, odrobinę humoru i mnóstwo akcji i mamy fajny komiks chyba. Tak mi się wydaje. 


Do dziś ciężko mi się zdecydować tylko, czy aby zrobienie z Lockheeda agenta S.W.O.R.D. to nie przegięcie.

Cassaday również w formie. Bardzo odpowiada mi jego design poszczególnych postaci. Spośród rysowników ilustrujących New X-Men, chyba tylko Quitely był równie konsekwentny i wywarł na mnie równie pozytywne wrażenie. Cassaday świetnie radzi sobie zarówno z kameralnymi scenami  jak i szerokimi plenerami. Najbardziej zapadają w pamięci chyba kadry ukazujące Helicarrier i Peak w pełnej krasie. Oszałamiają one dbałością o detale i naturalnością. Kapitalnie rozrysowana została również brawurowa ucieczka Orda z bazy S.W.O.R.D. 

Komiks zdecydowanie warty kupienia. Gdybym nie miał kompletu na półce, poważnie zastanowiłbym się nad zakupem stosownego Omnibusa, który chyba ukazał się jakoś ostatnio, a który zawiera w sobie cały run Whedona w Astonishing X-Men. Bo to kawał świetnej historii post awanturniczo-przygodowej jest. Nie wiem, czy za dwa lata run Ellisa będę wspominał równie ciepło.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.