Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja Blu-ray: "X-Men Geneza: Wolverine"

RECENZJA BLU-RAY X-MEN GENEZA: WOLVERINE


BDwol.jpgZadaniem nastręczającym nie lada kłopotów staje się powoli rzetelna ocena najnowszych wydawnictw z kręgu kina domowego. Wdrożona kilka dobrych lat temu (aczkolwiek wciąż będąca w powijakach) technologia Blu-ray pozwala oglądać produkcje filmowe w sposób - jak się go reklamuje - dokładnie taki, w jaki życzyliby sobie tego twórcy. Kino wkracza pod strzechy w znaczeniu dosłownym. Tak właśnie jest z filmem o Wolverinie wydanym u nas nie tylko na DVD, ale i coraz popularniejszych niebieskich dyskach.

"Geneza" to w istocie obraz pełen akcji, idealnie nadający się do oglądania na dobrym telewizorze Full HD podpartym "mocnym" kinem domowym. Efekty specjalne, jak przykładowo świetne sekwencje z Gambitem, wprost wgniatają w fotel, a dynamiczne udźwiękowienie DTS-HD powoduje frustrację pozostałych domowników (jeśli akurat, a tak przecież być nie może, nie śledzą filmu razem z nami). Na polu rozrywkowych wrażeń jest więc bardzo dobrze. Nowoczesna technologia bardzo często "koloryzuje" właściwą wartość tego obrazu.

Co można zatem powiedzieć o rzeczywistej wartości filmu? Tutaj bywa różnie. Nie jest tajemnicą, że "X-Men Geneza: Wolverine" podzielił wielu. Podczas gdy natkniemy się na świetne dialogi (sekwencja z Blobem i zabawna gra słów "bob-blob" - kto widział, ten wie), z drugiej strony film może irytować przesytem bohaterów nie zawsze absolutnie koniecznych, by fabuła rozwijała się we właściwym i logicznym kierunku.  Ta w istocie często kuleje, obnażając scenopisarskie braki odpowiedzialnych za nią twórców. Wizja Gavina Hooda nie do końca spełniła oczekiwania najzagorzalszych fanów Rosomaka liczących na filmowe "Weapon X" miast lekko landrynkowatej formuły. Z drugiej strony docenić trzeba kilka znakomitych kreacji aktorskich: Jackman to jak zawsze klasa sama w sobie, Liev Schreiber bije na głowę Sabretootha z X1 czy w końcu Tylor Kitsch (Gambit) i Ryan Reynolds (Deadpool w początkowych sekwencjach filmu) aż za bardzo przypominają "papierowe" postaci. Nie mniej ważnym języczkiem u wagi staje się zabawna postać Bloba (brawa za godziny charakteryzacji, praca poskutkowała efektem przednim). Twórcom udaje się wpisać w filmowe X-uniwersum, a z drugiej strony zdarzają się im nieścisłości w stosunku do oryginalnej trylogii.

Szczęśliwy traf chciał, że osobną wartość nadaje wydaniu cała gama dodatków (o nich poniżej). Filmowa kuchnia (realizatorskie niuanse) sprawia, że danie smakuje zupełnie inaczej niż przy pierwszej styczności z "Wolverinem". Gdy przypatrzymy mu się bliżej od strony realizacyjnej, nie wykluczone, że nabierzemy do niego dodatkowego szacunku. Zobaczyć film okiem twórców - bezcenne.

Jeśli producentom chodziło o opowiedzenie historii Rosomaka w konwencji i na modłę "X4", z tej batalii powrócili z tarczą. Aczkolwiek bądźmy szczerzy - temat otwiera możliwości do stworzenia bardziej intensywnego fabularnie filmu niż "Geneza". Żyjmy nadzieją, by zdecydowanie lepiej było w przypadku sequela, o którym już wiemy, że skupiał będzie się na losach Wolverine'a w Japonii i relacjach z Mariko. Taka była zresztą początkowa wizja na poprowadzenie solowych przygód Rosomaka na dużym ekranie. By wcielić ją w życie twórcy musieli jednak najpierw opowiedzieć absolutny początek. Teraz mają już wolne światło, by zrealizować swój pierwotny zamysł. A jak wiadomo ten jest z reguły najlepszy. Trzymajmy kciuki.

Dodatki

Niedociągnięcia filmu z nawiązką wynagradzają posiadaczowi niebieskiego dysku liczne rarytasy. Dodatki to prawdziwa skarbnica wiedzy dla miłośnika filmowego X-Uniwersum i kilka godzin przedniej zabawy. W dżungli materiałów dodatkowych prym wiodą:

Sceny usunięte i alternatywne – razem z rozsławionym epizodem młodej Storm (scena, choć dla fana stanowiąca drugie dno, słusznie usunięta z wersji ostatecznej).

Wywiad ze Stanem Lee i Lenem Weinem – w typie najlepszych dodatków z X-wydań DVD. Przyjemna dla miłośnika komiksów ekspercka dyskusja.

Materiał typu unleashed - czyli kuchnia filmowa. Stąd dowiadujemy się m.in.: dlaczego właśnie takie, a nie inne postaci znalazły się w ostatecznej wersji filmu. Kopalnia wiedzy o realizacji obrazu.

Bron X: Akta mutantów
– przedstawienie wszystkich najważniejszych mutantów oczami kreujących ich aktorów. Lekki niedosyt pozostawia tutaj brak zestawienia kadrów z filmu i komiksów, ale i tak jest nieźle. Takiego dodatku jeszcze nie było.

Ultimate X-Mode - czyli możliwość oglądania filmu z  jedną spośród czterech ciekawych funkcji. W tym z wykorzystującym możliwości dysków Blu-ray wizualnym komentarzem Gavina Hooda (nakładanie się obrazów, podobne do opcji PIP w najnowszych telewizorach). Dodatek godny najnowszej technologii HD.


 
***


Słowem podsumowania: wydanie Blu-ray z filmem "X-Men Geneza: Wolverine" to w ostatecznym rozrachunku pozycja godna polecenia fanom kina domowego spod znaku BD. Jej decydującą siłą są dodatki (uznanie dla dystrybutora za ich spolszczenie, co nie jest absolutną normą), a posiadanie odpowiedniego sprzętu tuszuje niedociągnięcia filmu i zapewnia rozrywkę na kilka dobrych godzin. Pozytywne zaskoczenie.


Specyfikacja:


Czas trwania filmu: 107 min.

Format obrazu: 2.35:1 - 16x9 anamorficzny

Język: angielski 5.1 DTS-HD-MA, polski 5.1, czeski 5.1, turecki 5.1

Napisy: angielskie, polskie, duńskie, fińskie, norweskie, szwedzkie, bułgarskie, czeskie, arabskie, portugalskie, tureckie,

Lektor: polski 


Dodatki, m.in.:

- Początki Wolverine'a: Stan Lee i Len Wein - wywiad
- Komentarze twórców filmu (Gavin Hood, Lauren Shuler Donner i Ralph Winter)
- Broń X - Akta mutantów
- Sceny niewykorzystane i alternatywne z komentarzem reżysera

Kakteen
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.