Avalon » Publicystyka » Artykuł

Filmowa adaptacja całkiem popularnego komiksu

Filmowa adaptacja całkiem popularnego komiksu


Adaptacje, ekranizacje, filmy na podstawie komiksów. Jedne bardziej, inne mniej dokładnie odwzorowywały swoje pierwowzory. Jak sprawa ma się z "X-Men Geneza: Wolverine"?


Brutalna bestia


Jak dla mnie niewątpliwie największą różnicą między filmem a komiksem jest brutalność. Film, z racji tego, że dostał kategorię PG-13, został jej całkowicie pozbawiony. Nie uświadczymy w nim ani kropelki krwi, ani tym bardziej zwierzęcości głównego bohatera. Można więc powiedzieć, że mamy do czynienia z inną postacią niż w komiksie. Co za tym idzie, o klimacie "Weapon X" czy "Origins" możemy zapomnieć. Nie ma Jamesa mieszkającego razem z wilkami, nie ma Wendigo, a przede wszystkim nie ma Hulka. Jak doskonale wszyscy wiemy, Wolverine pojawił się po raz pierwszy w komiksie w Incredible Hulk vol. 2 #181, jednak póki prawa do ekranizacji Rosomaka ma Fox, zielonego olbrzyma walczącego w filmie o najpopularniejszym z X-Men nie zobaczymy.

Rodzina i przyjaciele


Jeśli chodzi o samą historię, to też nieco różni się ona od oryginału. W filmie nie ma ani słowa o bracie Jamesa Howletta, który w komiksie zmarł jeszcze będąc dzieckiem. Występuje za to jego brat – Dog, który okazuje się być nikim innym jak Sabretoothem. W komiksie nigdy nie zostało to potwierdzone, chociaż nie jest to też wykluczone. Tak jak i to, że Logan, którego zabił młody James, to jego ojciec. Zmieniono również nieco historię z ukochaną Logana. W filmie Silver Fox tylko pomagała Drużynie X, podczas gdy w komiksie była jego pełnoprawną członkinią. Zresztą z samego Teamu X wspólne elementy to Wolverine, Sabretooh, Maverick (który chyba za szybko zginął w stosunku do komiksu) i Wraith. W komiksie pojawił się jeszcze Mastodon, natomiast w filmie Agent Zero (z trochę innymi zdolnościami) oraz Blob. Koniec filmu też jest nie do końca zgodny z pierwowzorem. Otóż brak wspomnień Wolverine'a spowodowany był praniem mózgu przez CIA, nie zaś, jak to przedstawiono w filmie, strzałem kuli z adamantium, które też do końca nie jest tym, co w komiksie. Tam był to stop metali i minerałów, na dużym ekranie część meteoru.

Cała ta reszta


"X-Men Geneza: Wolverine" to nie tylko postać głównego bohatera. W tle przewija się cała masa postaci mniej lub bardziej podobnych do swoich odpowiedników z kart komiksu. Z największym sprzeciwem fanów spotkało się oczywiście przedstawienie Deadpoola. W filmie tylko przez chwilę jest on rozgadanym najemnikiem znanym z kart komiksu. Po pewnym czasie staje się jednym z eksperymentów programu Weapon X z mocami każdego członka Teamu X, a dodatkowo Cyclopsa i pewnie kilku innych mutantów. Podczas gdy w oryginale posiadał jedynie czynnik samogojący. Co gorsza, ma on zasznurowane usta! Okazuje się też, że w przeszłości Rosomak spotkał Cyclopsa tyle, że jeden miał akurat opaskę na oczach, a drugi nie pamięta. Wygląda też na to, że do pierwszego składu X-Men należała Emma Frost (która nijak ma się do seksownej "papierowej" odpowiedniczki), a jak wiadomo, w ich skład na łamach komiksu wchodzili: Angel, Beast, Cyclops, Iceman i Jean Gray. Nie uświadczymy za to wielu postaci z uniwersum obrazkowego jak Rose czy dziadek głównego bohatera. Nie ma też słowa o przynależności do Alpha Flight, ale być może pojawią się oni w kolejnej odsłonie przygód.

To, co łączy


W filmie dostrzeżemy nie tylko same różnice. Jest tutaj też sporo podobieństw. Zachowano prawdziwe nazwisko bohatera (James Howlett), jego przybrane imię (Logan), pseudonim, pod którym znany jest najbardziej (Wolverine), miejsce i czas urodzenia (czyli Alberta w Kanadzie w XIX w), jego moce takie jak czynnik gojący i pazury, a także mutację jako ich pochodzenie. Właściwie gdyby nie wspomniany brak brutalności, mielibyśmy tego samego bohatera w nieco innej historii, w której jednak mamy wspólne elementy w postaci bitew i wojen, w których brał udział Logan. Wplecione zostało tutaj także małżeństwo Hudsonów, które opiekuje się Wolverinem, oraz słynny program Weapon X. Także niektóre postacie drugoplanowe wykazują podobieństwa do oryginałów. Na pierwszy plan wysuwa się Gambit, który jest podobny zarówno z wyglądu, jak i charakteru. Dysponuje on też tymi sami mocami i rekwizytami jak swoja laska i talia kart. To samo dotyczy Cyclopsa, który strzela znanymi z komiksów promieniami z oczu, a także m.in. Emmy Frost, która potrafi przybrać diamentową formę. Co ciekawe, twórcy postanowili także zrobić miłą niespodziankę fanom po napisach końcowych. W jednej z końcowych scen widzimy Deadpoola podnoszącego swoją własną głowę. Wade Wilson kilkukrotnie dosłownie stracił też głowę na łamach swojej serii lub w występach gościnnych. Ostatnio możemy też śledzić przygody Headpoola. Z kolei w scenie w barze Wolverine poznaje Japonkę. Jest to mały wstęp przed kontynuacją, gdzie prawdopodobnie zobaczymy Wolverine jako samuraja, którym jest przecież też w 616.

Autor: Zakrza
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.