Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1941 - Rozwój mimo problemów

Rok 1941: Rozwój mimo problemów

W 1941 Timely Comics kontynuowało swoją politykę wydawniczą. Tempo pojawiania się nowych bohaterów trochę spadło, ale ciągle sporo było eksperymentów, przeważnie mniej udanych. Za to wszyscy członkowie wielkiego trio, czyli Namor, Human Torch i Captain America, otrzymali własne serie (dwaj pierwsi dwumiesięczniki, Kapitan miesięcznik). Tematyka wojenna dominowała w opowieściach z tamtego okresu, chociaż nie brakowało negatywnych reakcji na przedstawianie nazistów w roli złoczyńców. Pierwsze numery przygód Kapitana Ameryki spotkały się ze sprzeciwem zwolenników izolacjonizmu USA. Do twórców docierały listy od czytelników, którzy nie chcieli, żeby ich kraj mieszał się w problemy Europy, a czasem nawet otwarte groźby od grup popierających politykę Hitlera. Nie wpłynęło to jednak na ton kolejnych historii, a po grudniowym ataku na Pearl Harbor nikt już nie zgłaszał uwag do polityki wydawnictwa.

coverJedną z kluczowych decyzji, którą podjął w 1941 roku Martin Goodman, było powierzenie większej odpowiedzialności Stanowi Lee. Jak już wspominałem przy okazji opisu narodzin Timely Comics, Lee był krewnym Goodmana i znalazł zatrudnienie w jego wydawnictwie jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności. Goodman chętnie zatrudniał krewnych w swoich kolejnych firmach, ale tylko ten jeden zrobił tak wyjątkową karierę. Lee zaczynał od robienia kawy i załatwiania innych biurowych zadań, ale wkrótce zaczęto zlecać mu wykonywanie drobnych poprawek w komiksach, aż w końcu w 1941 roku zaczął sam je pisać. Do ówczesnych komiksów dołączano kilkustronicowe opowiadania, ponieważ zeszyty zawierające takie dodatki były traktowane jako magazyny, co z kolei obniżało koszty dystrybucji. Lee zadebiutował w Captain America #3 dwustronicowym tekstem "Captain America Foils the Traitor's Revenge". Sama historyjka nie była specjalnie oryginalna, ale Lee wprowadził w niej swoją pierwszą innowację: Kapitan rzucał w niej swoją tarczą. W #1 tarcza miała bardziej trójkątny kształt, który przetrwał tylko jeden numer. Wydawnictwo MLJ groziło procesem, bowiem posiadało prawa do bohatera zwanego Shield, którego cześcią kostiumu była tarcza bardzo podobna do pierwszej tarczy Kapitana. W #2 Simon i Kirby zaprezentowali okrągłą tarczę, ale dopiero po pomyśle Lee Kapitan zaczął nią rzucać - wcześniej nie wypuszczał jej z ręki. Dwa miesiące później, w CA #5, pojawił się pierwszy komiks z jego scenariuszem. Większość postaci, które stworzył na początku swojej kariery, została szybko zapomniana, ale jego rola w wydawnictwie szybko rosła. Rozwijało się również samo wydawnictwo. W 1941 roku ukazywało się już dziewięć serii Timely Comics. Zdecydowanymi liderami były trzy solowe serie najważniejszych bohaterów oraz Marvel Mystery Comics. Na drugim biegunie były dogorywające Daring Mystery Comics oraz Mystic Comics - obie ukazywały się coraz bardziej nieregularnie i wkrótce zniknęły z rynku (odpowiednio po 7 i 10 numerach). Na ich miejsce weszły trzy nowe tytuły: Young Allies Comics, All Winners Comics oraz USA Comics. Wprawdzie żadna z tych serii nie była przełomowa i nie zrobiła wielkiej furory, ale wszystkie przetrwały kilka lat i zostały zakończone dopiero w latach 1945-46.


Najwięcej ciekawego można powiedzieć o Young Allies Comics, bo dwie pozostałe były tradycyjnymi antologiami o superbohaterach. YAC był zapisem przygód czwórki dzieciaków, która walczyła z nazistowskimi siłami. Młodzi bohaterowie mogli liczyć na pomoc Bucky'ego oraz Toro, czyli równie młodych pomocników Kapitana Ameryki oraz Human Torcha. Nieletni patrioci radzili sobie nawet lepiej, niż ich starsi mentorzy i na łamach YAC lanie dostali nawet sam Hitler i Mussolini. Warto jeszcze wspomnieć, że jeden z czworga głównych bohaterów, Whitewash Jones, był czarnoskóry, co było ewenementem w tamtych czasach. Timely Comics nie należy jednak traktować jako pioniera w walce z rasizmem - Whitewash był stereotypowym, niezbyt rozgarniętym murzynem. Na ciekawe czarnoskóre postacie na kartach tego wydawnictwa trzeba było poczekać jeszcze wiele lat.

youngallies.jpg


coverZ ciekawostek fabularnych warto jeszcze wspomnieć o piątym numerze Human Torch, w którym czytelnicy mieli okazję obejrzeć kolejne starcie pomiędzy Namorem i Human Torchem (o ich pierwszym crossoverze pisałem przy okazji opisu roku 1940). Znów zagrożony był Nowy Jork (fabuła zaskakująco podobna do Ultimatum Jepha Loeba...), a konfrontacja herosów zajęła aż 60 stron, co wówczas było prawdziwym szokiem dla czytelników. Goodman dał Everettowi i Burgosowi zaledwie kilka dni na realizację tego projektu. Everett wspominał później, że przynajmniej pięciu scenarzystów i tyle samo rysowników zebrało się w jego mieszkaniu i przez weekend pracowało non stop, żeby zdążyć przed nadciągającym deadlinem. Fabuła powstawała na bieżąco, każdy scenarzysta dorzucał coś od siebie i dopasowywał do tego, co tworzyli rysownicy. Tłok był tak wielki, że jeden z rysowników musiał rozłożyć swoje stanowisko... w wannie. Praca trwała nonstop przez cały weekend, a gwar burzy mózgów był tak wielki, że sąsiedzi wzywali policję, bo nie mogli wytrzymać hałasu. Udało się zdążyć przed deadlinem i chociaż miejscami widać było, że komiks powstawał w pośpiechu, to całość wypadła bardzo dobrze. Może warto wrócić do tego typu praktyk, zamiast czekać kwartał np. na kolejny odcinek Ultimatum.

Niestety, w drugiej połowie 1941 z wydawnictwa odeszli Joe Simon i Jack Kirby. Ich stosunki z Martinem Goodmanem stały się napięte przez spór o prawa do Kapitana Ameryki. Twórcy postaci czuli się niedoceniani finansowo i konflikt w końcu nabrał takich rozmiarów, że dalsza współpraca nie była możliwa. Pierwotna umowa zapewniała im 25% zysków ze sprzedaży (15% dla Simona, 10% dla Kirby'ego), ale księgowy wydawnictwa w tajemnicy coverzdradził, że Goodman zaniża dochody ze sprzedaży. Duet twórców zyskał już wtedy sporą renomę, więc inne wydawnictwa były zainteresowane zatrudnieniem ich. Simon i Kirby zdecydowali się w końcu na współpracę z DC Comics, które zapewniło im świetne warunki finansowe (podwyżka z niecałych 100 dolarów tygodniowo na 250$ i gwarantowany roczny kontrakt). Nie zdradzili jednak od razu swoich planów dotychczasowem pracodawcy i dalej przychodzili do pracy w Timely Comics. Po godzinach i w przerwach obiadowych zajmowali się planowaniem historii, które chcieli wydać w DC Comics. Minęło trochę czasu, zanim prawda wyszła na jaw. Najpierw odkrył ją Stan Lee, który jednak nie zdradził od razu tej tajemnicy Goodmanowi. Nie wiadomo, czy w końcu zmienił zdanie i doniósł szefowi wydawnictwa, czy też ten dotarł do prawdy w inny sposób, ale w końcu Goodman dowiedział się wszystkiego i zwolnił nielojalnych pracowników. Kirby podejrzewał, że to Lee ich "wsypał", Simon był bardziej ostrożny w rzucaniu oskarżeń, a jak było naprawdę pewnie nigdy się nie dowiemy. W każdym razie duet przeniósł się do DC Comics i tak kontynuował swoją udaną karierę. Kilka lat później, po zakończeniu II Wojny Światowej, gdy zmieniały się gusty czytelników, Simon i Kirby stali się pionierami komiksowych romansów. Simon już nigdy nie wrócił do Timely Comics, za to Kirby dokonał tego pod koniec lat pięćdziesiątych i miał spory wpływ na późniejszy sukces Marvel Comics. Po odejściu Simona, rolę głównego redaktora przejął Stan Lee. Mimo zaledwie osiemnastu lat (ktoś sobie wyobraża, żeby następcą Joe Quesady został nastolatek?) Lee świetnie radził sobie z organizacją pracy i był godnym następcą Simona.


Na koniec pięciu najciekawszych bohaterów, którzy zadebiutowali w 1941 roku:

Fin
fin.jpg

Mój prywatny faworyt, jeśli chodzi o przemyślane kostiumy. W celu udpodobnienia się do rekina zakładał imitację płetwy na głowę.

Whizzer
whizzer.jpg

Whizzer zyskał swoją superszybkość w niezwykle oryginalny sposób. Ugryzła go kobra, która zaraz potem została zabita przez mangustę. Ratujący go przed śmiertelnym jadem ojciec rozpoczął transfuzję krwi od mangusty... Ta zaskakująca operacja (obecnie nie refundowana przez NFZ) przyniosła efekt i Whizzer nie dość, że przeżył, to zyskał dodatkowe zdolności. Pełnego happy endu nie było, bo... ojciec zmarł w wyniku stresu. Pamiętajcie o Whizzerze następnym razem, gdy będziecie narzekać na dziwny origin we współczesnych komiksach.


Vagabond
vagabond.jpg

Właściwie ilustracja mówi wszystko. Dodam tylko, że Vagabond był policjantem, który najpierw po godzinach pracy wcielał się w rolę bezdomnego pogromcy przestępców, a po pewnym czasie tak wczuł się w rolę, że zapomniał o swojej prawdziwej tożsamości i zajęciu.

Super Slave
super_slave.jpg

Zaskakujący pseudonim, zwłaszcza w połączeniu z aryjskim wyglądem i faktem, że jest dżinem.

Blue Diamond
blue_diamond.jpg

Kolejny bohater z dziwaczną genezą. Profesor Morrow odnalazł ogromny diament na Antarktydzie. Gdy wracał do domu, jego statek został zatopiony przez U-Bota, ale profesor trzymając się pudła, w którym schowany był klejnot, utrzymał się na powierzchni. Po serii z broni maszynowej z łodzi podwodnej, diament został rozbity i jego kawałki wtopiły się w ciało rozbitka. W ten sposób uzyskał kuloodporność i praktyczną niezniszczalność.

Więcej ciekawych bohaterów z Golden Age znajdziecie na http://www.internationalhero.co.uk.

Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.