Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "X-Men Geneza: Wolverine" - Zakrza

RECENZJA FILMU X-MEN GENEZA: WOLVERINE

"X-Men Geneza: Wolverine" – jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów na podstawie komiksów. W tym miejscu od razu przyznam z ręką na sercu, że komiksowe początki Wolverine'a znam raczej średnio, ale też czytałem całkiem sporo zeszytów z jego udziałem. Nie jest więc to recenzja super znawcy komiksowego świata, ale też nie zupełnego nowicjusza.

Film opowiada o młodości Jamesa Howletta, zwanego później Loganem, zanim stał się Wolverinem oraz jego brata Victora, późniejszego Sabretootha. Fabuła opiera się głównie na walkach. Starć Logan–Victor było kilka, do tego dochodzi jeszcze konfrontacja z Gambitem oraz Deadpoolem. A skoro mowa o postaciach, to jest ich naprawdę sporo. Moim zdaniem nie za dużo, bo każda ma swoje 5 minut. Jedni pojawiają się, inni znikają, a przez cały czas oglądamy Wolverine’a. Na rozwinięcie wątków innych postaci przyjdzie czas w kolejnych, zapowiadanych już filmach. Przy okazji warto dodać, że niektóre z nich różnią się od swoich komiksowych pierwowzorów. Mi przeszkadzał tylko jeden szczegół dotyczący Deadpoola, ale nie zdradzę jaki, by nie psuć niespodzianki osobom, które filmu jeszcze nie widziały. 

Sama historia ma w sobie oprócz wspomnianych walk także miłość, śmierć i zdradę, czyli materiał na dobry film akcji, ale nic ponad to. Jak dla mnie minusem jest tempo filmu, bo przez kilka minut przelatuje nam na ekranie ok. 150 lat życia Logana i dopiero wtedy widzimy główną akcję filmu. Zawiedzeni mogą być też ci, którzy spodziewali się ujrzeć bardziej zwierzęcą naturę Logana.

Aktorzy. Jak doskonale wszyscy wiemy Hugh Jackman to urodzony Wolverine. Wciela się w tę rolę po raz czwarty i jest tak jak zwykle, czyli bardzo dobrze. Australijczyk wciąż bawi się rolą i nie widać u niego zmęczenia postacią, co może dobrze wróżyć jeśli chodzi o kolejne filmy. Byłem bardzo ciekawy jak poradzą sobie nowi aktorzy w rolach znanych nam już postaci. Liev Schreiber jak Victor wypadł przekonująco i wcale nie gorzej od Tylera Mane. Tyle tylko, że ten pierwszy miał większe pole do popisu. Tak samo zresztą jak Danny Huston w roli Williama Strykera. Mimo tego, że w X2 grał go zupełnie kto inny, nie widać sprzeczności w zachowaniu tej postaci. Trzecią znaną już nam postacią graną przez innego aktora jest Cyclops. Tutaj ciężko cokolwiek powiedzieć, bo jego występ był zbyt krótki. Co do reszty obsady, to Ryan Reynolds miał istotnie kilka zabawnych tekstów, ale też nie było ich tak wiele, żeby móc z czystym sumieniem ocenić, że to dobry wybór. Patrząc na Dominica Monaghana widziałem tylko Charliego z Zagubionych. Pewnie gdybym oglądał jedynie „Władcę Pierścieni” widziałbym tylko hobbita. Z kolei Will.I.Am sprawiał wrażenie jakby grał czarnoskórego rapera, którym w istocie jest. Gambita z kolei, wg mnie, poznajemy tylko po tym, że ma karty. Urodę Emmy Frost lepiej przemilczeć. Podsumowując: Mamy trzech poprawnych głównych aktorów i całą resztę.

Jeśli chodzi o muzykę, to widziałem filmy, w których było jej więcej, ale też takie gdzie całkowicie ten element marginalizowano. Co do jakości, to nie przeszkadza, ale też nie buduje atmosfery. W tym aspekcie jest średnio.

Do pracy kamery większych zastrzeżeń mieć nie można. A to bardzo ważne w filmie z tak wieloma walkami. Efekty specjalne jak w każdym filmie o "X-Men" są bardzo dobre. Wprawdzie daleko im chociażby do "Transformers", ale to trochę inny film, więc nie mieliśmy okazji przekonać się jak spece od efektów poradziliby sobie z czymś większym. Jest tylko jedna scena, w której dopatrzyłem się sztuczności i nienaturalność – akcja z helikopterem znana chociażby ze zwiastunów.

Jak widać są w tym filmie momenty lepsze i gorsze. Nie ma za wiele rzeczy, do których można by się przyczepić, ale też samych rewelacyjnych też nie zobaczymy. Film zdecydowanie dla fanów komiksu. Wystawiłby mu 6 w dziesięciostopniowej skali. Wydanych pieniędzy na bilet w maju nie żałuję.

Autor: Zakrza

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.