Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #111 (28.09.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 28 września 2009 Numer: 39/2009 (111)


Tydzień pod znakiem sprzątania u mutantów raczej nie przyniósł wiekopomnych komiksów.



1.jpgAmazing Spider-Man #606
Demogorgon: Wiecie co? ten komiks, jak i wszystkie od 600, powinny się ukazać rok temu, aby udowodnić, że usunięcie Peterowego małżeństwa było do czegoś potrzebne. Jeśli będzie takich więcej, gotów jestem nawet wybaczyć OMD (a przynajmniej spróbuję). Cieszy mnie powrót to starego, dobrego romansu typu "Betty-Veronica" z MJ i Black Cat w rolach głównych, plus wmiksowanie innych osób, jak Norah, Charlie czy czy Michelle. Brakuje tylko Silver Sable :D. 7/10
Bertoluccio:
Lekki i przyjemny numer. Problemy Petera z kobietami to dla mnie jeden z plusów świata po OMD. Przy czym Michelle przekroczyła u mnie pewną granicę - niszczenie prywatnych rzeczy. Za to Norah jak zwykle kradnie najlepsze teksty. Oprócz tego mamy jeszcze wpadającą na chwilę MJ, a na sam koniec pojawienie się Black Cat. Jak to powiedział Kameleon - "czy Parker zna kogokolwiek, kto nie jest piękną kobietą?" Od strony rysunków jest dobrze, ale patrząc na okładkę żal się robi, że Campbell nie zabrał się również za wnętrze. Ogólnie 7.5/10
Pariah:
Ostatnimi czasy Spider-Man przypomina bardziej romansidło niż komiks o superbohaterze i, co ciekawe, podoba mi się to. To chyba zderzenie osobowści Parkera z bardzo złożoną sytuacją w jego relacjach z kobietami sprawia mi tyle radości. Sam chciałbym mieć takie dylematy :P. 7/10
Krzycer: Bardzo zabawne. Scena z trzaskaniem drzwiami z absurdalną puentą z płonącymi rzeczami Parkera rozłożyła mnie na łopatki. Black Cat - zawsze miło, gdy się pojawia. Będzie jeszcze milej, gdy ktoś wyjaśni, skąd się wzięły jej moce.

Avengers: The Initiative #28
Hotaru: Jestem pozytywnie zaskoczony. Spodziewałem się... czegoś gorszego. Wprawdzie nadal jest miejsce na poprawki, numer mógłby być mniej przegadany, a ta ilość epilogów jest zgoła śmieszna, ale chociaż fabuła konsekwentnie prze naprzód, Tigra w ciąży jest wyrachowana jak mało kto, a Rafa Sandoval jest u szczytu formy. Znośna lektura.

Krzycer: Sporo się dzieje. Szkoda w sumie, że sprawa secesji Heavy Hitters zostaje zamknięta w jednym numerze. Akcji też było sporo, ale gubiłem się w niej kompletnie - nie znałem trzech czwartych pojawiających się tam postaci, miejscami nawet nie byłem pewny, kto jest po której stronie.
Epilogi - fajnie, że dostaliśmy wzmiankę o tym, że różne grupki oporu pozostają (wbrew pozorom) w kontakcie. No i mam nadzieję, że jeszcze usłyszymy o Komodo.


Dark Reign - The List: X-Men
Demogorgon: Wiecie co? Gdyby komiks zaczął się tam, gdzie się zaczął w previewach, ewentualnie stronę wcześniej, a wyjaśnienie nie było tak łopatologicznie wciśnięte na samym początku, byłoby całkiem nieźle. Tak cała zabawa została zepsuta. Łaskawie dam 5.5/10

Hotaru: Niewypał. A myślałem, że kiedy stroną graficzną zajmuje się Alan Davis, to chociaż ta część będzie stała na wysokim poziomie. Niestety, artysta wcale się nie przyłożył, a inker i kolorysta nie zrobili niczego, by odratować te rysunki, wręcz je pogrążyli. Scenariusz Fractiona stoi na poziomie, do którego ten scenarzysta zdążył nas już przyzwyczaić - marnym. Zupełnie zbędny komiks.


2.jpgDark X-Men: The Confession
Demogorgon: Ta rozmowa była potrzebna Emmie i Scottowi i dobrze, że wreszcie do niej doszło. Scott i Emma pozbyli się dzielących ich sekretów. Powiedzmy to szczerze - bardzo do mnie przemówił i po tym komiksie znacznie bardziej polubiłem związek Scotta z Emmą.

Hotaru: Zdziwiłem się. Po lekturze byłem pewny, że taka miernota jest dziełem Matta Fractiona. jakie było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że tę pomyłkę popełnili skądinąd zdolni scenarzyści, Craig Kyle i Chris Yost. Bo nie oszukujmy się, ten motyw nie zasługuje na więcej niż trzy kadry recapu, i poświęcenie mu całego numeru to bezczelna próba wyciągnięcia od fanów mutantów kasy. Zapewne udana. Nawet porównując go do reszty Utopii, ten numer jest do bólu kiepski.

Bertoluccio: Zawiodłem się na tym komiksie. Nie wiem, czego oczekiwałem, ale na pewno nie połowy numeru w formie szybkich retrospekcji, a potem natychmiastowego wybaczenia sobie. Po dobrym początku numeru w sypialni, w całej reszcie zabrakło emocji i za to tylko 5.5/10.
Krzycer:
No proszę. Kyle i Yost jednak czasem zawodzą. Zaczyna się dobrze, ale zupełnie nie spodobał mi się pomysł, by tytułową spowiedź załatwić dwoma monologami.

Fantastic Four #571

Demogorgon: Czyli jeśli zmiksujemy DNA Reeda Richardsa i Dr. Dooma to wyjdzie nam Warren Ellis? Muszę spróbować. A poza tym - tajne stowarzyszenie Reedów Richardsów podoba mi się coraz bardziej, ale mam złe przeczucie, że wyjdzie z tego coś niedobrego (może to obecnie pójść w kilka stron). Oby Hickman utrzymał poziom, a już niedługo FF wróci do należnej im świetności.

Hotaru: Hickman się nie paćkał. Wysmażył fabułę tak kolosalną w swych założeniach... że na kilometr zalatuje fan-fickiem i jestem pewien, że wszystko zostanie ładnie odkręcone i zapomniane w raz z końcem tej historii. Podobają mi się za to rysunki Eagleshama. Zastanawiam się tylko, jak długo Paul Monts z nim wytrzyma, bo spadł na niego obowiązek i inkera, i kolorysty. Ale na razie nie będę się tym przejmował i cieszył oczy naprawdę zacną oprawą naprawdę przestrzelonej fabuły. Zdrówko!


Guardians Of The Galaxy vol. 2 #18
Demogorgon: Niezłe, kilka razy wywołało u mnie porządny atak śmiechu. Rysunki też mogą być, choć widziałem lepsze. Ekipa Star-(ego)-Lorda dalej jest w tarapatach i to naprawdę ciekawych. Intrygują mnie zwłaszcza rewelacje wokół Jacka - czyżby nie trafił do ekipy przez przypadek?

Hotaru: Nie przemawiają do mnie rysunki Wesleya Craiga. Patrzę na nie i widzę, że są spójne i przemyślane, ale mi się nie podobają. Dynamiczne sceny są w moim odczuciu zbyt chaotyczne, a by pogorszyć efekt, zastosowany do tego świata schemat kolorów jest po prostu odrażający. DnA chociaż nie zawodzą, podrzucając hinty w stosunku do przyszłych wielkich wydarzeń i bawiąc się słowem oraz humorem sytuacyjnym. Dla nich jestem w stanie ścierpieć rysunki.

Sc0agar4k: Najzabawniejszy według mnie komiks tego tygodnia. Przypomina się historia Billa Murray'a z "Dnia Świstaka". Tutaj też zespół zatrzymał się jednego dnia (jakby nie patrzeć, w feralny piątek trzynastego). Z tym, że Bill Murray nie przeskakiwał z jednej rzeczywistości do drugiej. A zespół? Ktoś wygląda jak niemowlę, ktoś jak własny dziadek. Jednym słowem, śmiechu tu co niemiara. Polecam.


Immortal Weapons #3

Krzycer: Dobre! Poprzedni numer mnie nie przekonał (udziwniony, poza tym przyzwyczaiłem się, że Spider Bride nie mówi normalnie) ale ten spodobał mi się bardzo. Ale o ile wiemy, że Dog Brother istnieje naprawdę, o tyle nie jestem przekonany, czy faktycznie istnieje Under-City... Może jeszcze kiedyś się przekonam.

Incredible Hulk #602
Demogoron: Muszę przyznać, bałem się, że będzie gorzej. Rysunki się znacznie poprawiły, a walka Skaara z Juggernautem była bardzo dobra. Podoba mi się to poprowadzenie Bannera - dobrze, że z żałosnego pomysłu Loeba wyszło coś dobrego. Ta zmiana status quo może się okazać całkiem ciekawa. Backupowa historia z Lyrą również warta uwagi, szkoda, że taka krótka.
Black Bolt:
Hmm, ciekawe, czy będą z tego jakieś konsekwencje?
Bo jakby nie patrzeć, to Juggernaut został wyrzucony w kosmos. Jak dla mnie, to na tym ostatnim panelu z nim, to mija on Marsa i przelatuje przez pas planetoid, więc już raczej nie wróci.
Czyżby wysłali go na podbój kosmosu? Już to widzę, jak na przykład tacy Starjammers zupełnie przypadkowo, nie bacząc na ogrom kosmosu, na niego trafiają :P
Ale i tak lepsze to by było, niż jakieś offpanelowe pominięcie wątku.


Incredible Hercules #135
Demogorgon: Scenariusz do tego komiksu stworzyli Greg Pak i Fred Van Lente. Powtarzam: Greg Pak i Fred Van Lente. Greg Pak i Fred Van Lente...Więc czemu mam wrażenie, że napisał go Grant Morrison? Ten numer był aż tak odjechany, że zgłupiałem po przeczytaniu go. Oby tak dalej, komiksy tego duetu stają się coraz lepsze. Numer tygodnia. 8/10

3.jpg
Hotaru: Numer poświęcony Amadeusowi. Spodziewałem się, że bardziej przypadnie mi do gustu. Koncepcja rozgrywki w RPGa jakoś mnie nie zdobyła i przez większość numeru byłem poirytowany, kiedy to się wreszcie skończy. Dlatego jedynie zakończenie odpowiednio mi się spodobało. Odniosłem nawet wrażenie, że Buchemi bardziej postarał się przy rysunkach na ostatnich stronicach. No i pojawienie się May Parker... nie czytam pajęczych komiksów, ale jestem zaintrygowany.
Krzycer: Dobre. Bardzo dobre. Tak doktor Japanazi (właściciel nie jednego, ale dwóch, złych mózgów Osi!) i część historii go dotycząca, jak i sesja RPG. A na końcu - niespodzianka.


Ms. Marvel vol. 2 #45
Demogorgon: Nie podobają mi się te nowe rysunki. Owszem, są całkiem niezłe, ale gdzie im tam do poprzednich. Historia wchodzi w moment kulminacyjny, ale wcześniej uraczy nas jeszcze kilkoma plot twistami. Parę razy byłem bardzo zaskoczony. ogólny wydźwięk - pozytywny.

New Avengers #57
Hotaru: Coś złego dzieje się Immonenem. Na łamach Ultimate X-Men czy Ultimate Spider-Man jego rysunki były strzałem w dziesiątkę, zaś tutaj... są brzydkie i utraciły wszelki czar. Fabuła nie odbiega niczym od tego, do czego zdążył przyzwyczaić nas Bendis w niezliczonych komiksach, które pisze. Wszystko na jedno kopyto. Ale ludziom się to podoba, więc już się zamknę.

Krzycer: Immonen fajniej rysował w USM. Poza tym - Cage podda się Osbornowi? W sumie z The List #1 nie wynikało, czy po prostu jest niedysponowany, czy niedysponowany i uwięziony. To już spory kryzys dla grupy, jeśli jej obecny i poprzedni (de facto) lider znajdą się w rękach wroga.
Mimo wszystko - to, że NA udało się uciec w trymiga, mając dookoła Dark Avengers i gang Hooda, to grube przejęcie.
Also of note: Hood wrócił do gry. Moc kamieni manifestuje się, jak tylko ich posiadacz sobie zażyczy, i wszystko, na co wpadł Parker, to wybuchowe pociski ciągnące za sobą tęczę?


Nova vol. 4 #29
Sc0agar4k: Kosmos ma to do siebie, że jest niezbadany, a wszystko co jest niezbadane, zdaje się być niebezpieczne. Stwierdzenie to oddaje w pełni ten numer Novy. Bowiem nigdy nie możesz byc pewny, kiedy ktoś zaatakuje cię od tyłu lub spróbuje pozbawić cię głowy za pomocą miecza. Tak, tak, mamy tu nawet miecze. Ocena może być tylko jedna. Numer bardzo dobry.


Wolverine: Old Man Logan Giant-Size
Demogorgon: Heh, tego mi było trzeba - więcej kanibalizmu po Ultimatum. Tylko teraz lepiej narysowanego. Tak, dokładnie tego mi było trzeba. Nieoryginalnej fabuły, Bannera, który nie wiem czemu zamiótł Loganem w ludzkiej postaci, kiepskich motywów i ładnych rysunków. Old Man Logan to mało oryginalna historia, ale bardzo ładnie zilustrowana. Finał dostaje 5/10, całość - 7/10.
Hotaru: Pisząc o fabule najnowszego numeru F4 użyłem określenia "fan-fic" w znaczeniu pejoratywnym. Tutaj też go użyję, ale mając na myśli jak najbardziej pozytywne skojarzenia. Bo to w końcu świat alternatywny i Millar, a ja wraz z nim, nie musiał się martwić, ze zaraz przyjdzie ktoś i wszystko zacznie odkręcać. "Old Man Logan" to świetna alternatywna rzeczywistość, genialnie zilustrowana przez Steve'a McNivena. I chociaż ten ostatni numer nie przynosi niespodzianek, to nie możemy zaprzeczyć, że zakończenie jest bardzo widowiskowe.
4.jpgVolf: Hmm... historia zakończyła się tak sztampowo, jak tylko można by się było spodziewać - wątpię, żeby ktoś po pierwszym numerze serii nie przewidział podobnego zakończenia. To, co mnie zaskoczyło, to... obleśność masakry, jaką Wolverine zrobił swoim wrogom. Z tego co pamiętam, to poprzednie numery nie obfitowały w taką ilość kawałków ludzkich wnętrzności, flaków i innych nieprzyjemnych rzeczy ukazywanych z całą dosłownością, nawet w scenach rzezi dokonywanej przez Wolviego na złoczyńcach/X-Men. Jakby Millar się zaczął na Ultimatum wzorować czy coś... Nie spodobało mi się to, bo było zwyczajnie zbędne.
O ile jednak ostatni numer mnie zawiódł, tak całością jestem zachwycony. Świat wykreowany przez Millara jest po prostu ciekawy, a opowiedziana historia, choć sztampowa, jest naprawdę klimatyczna. Wyszła z tego naprawdę przyjemna miniseria, mająca słabsze momenty, ale w ogólnym rozrachunku po prostu fajna. Nie awesome, nie hilarious. Zwyczajnie fajna. Przyjemna, z zapadającymi w pamięć momentami. Takich komiksów mógłbym czytać więcej.

Bertoluccio: Mocne zakończenie całkiem fajnej historii. Całość miała swoje wzloty i upadki, a ostatni numer prezentuje się gdzieś pośrodku. Masakra rodziny Bannera przez Logana krwawa i satysfakcjonująca. Jedno, z czym mogę się nie zgodzić, to sposób, w jaki Wolverine zabił Hulka. Wyprucie mu flaków od środka, jakkolwiek mocne, nie powinno stanowić dla Bannera większych problemów z jego healing factor. No chyba, że na starość mu się osłabił, równocześnie zwiększając jego zdolności w ludzkiej formie. Rysunki McNivena na dobrym poziomie, ale nie aż takim, aby usprawiedliwiać tak duże opóźnienia. Ogólnie za ten numer 6.5/10, a całość 8/10. I niech Millar siedzi w alternatywnych rzeczywistościach, bo tam się sprawdza najlepiej.

Spider-Woman vol. 4 #1
Demogorgon: Maalev znów w formie, Bendis też....ale wersja mobilna o wiele bardziej mi się podobała. Jak na razie tylko się rozkręca. Ale całkiem przyjemnie się czytało, dam 7/10.
Sc0agar4k: Jessica Drew powraca z własną serią i powraca w bardzo dobrym stylu. Duet Bendis/Maleev jest znany ze świetnych numerów Daredevila. A to wróży Spider-Woman dużo dobrego. W końcu należy jej się po tym, co przeszła ze Skrullami.

Uncanny X-Men #515
Pariah: Nawet się nie spodziewałem, że po Utopii spodoba mi się komiks Fractiona, a jednak się stało. Komiks jest przegadany, ale dobry. Takie podsumowanie i ustalenie nowego statusu quo było potrzebne. Fraction ptrafi napisać całkiem sensowny komiks, kiedy tylko nie próbuje być cool i skupia się na postaciach, a nie na akcji (i kiedy nie rozmienia się na drobne, ciągnąc pięć wątków jednocześnie). Akcji było jak na lekarstwo, za to dostaliśmy bardzo fajnego Scotta i bardzo fajną Emmę, do tego całkiem symatycznych Xaviera i panią burmistrz Sinclair. Ten komiks wnosi całkiem sporo, bo czyni naszych bohaterów bardziej ludzkimi i zrozumiałymi, pokazuje, że naprawdę da się ich lubić. 7/10

Sc0agar4k:
Drugi z tegotygodniowych numerów z mutantami, w którym jest więcej rozmów niż akcji. I jest to zdecydowanie numer gorszy. Może to ze względu na ich treść, może ze względu na charakter. Jedyne, co może napawać optymizmem, to ostatnia strona.




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:


5s.jpgRiftwar #4

Autor:
Jason Chan

Hotaru: Nie znam tej serii i jakoś nigdy mnie do niej nie ciągnęło, ale nie mogę zignorować tak dobrze wykonanej okładki. Cała kompozycja ocieka epickością, taką prawdziwą, a nie przerysowaną i wywołującą uśmiech politowania ("This is Spartaaa!" bleh). Całości dopełniają przepięknie nałożone kolory, nie tylko na pierwszoplanowe postaci, ale nawet na dramatycznie wyglądające niebo. Robi wrażenie.




6s.jpgSpider-Woman vol. 4 #1

Autor: Alex Maleev

Demogorgon: Od kiedy ta okładka pojawiła się w zapowiedziach, łazi za mną i nie chce odejść. Sam nie umiem powiedzieć, jaki jej element tak przykuł moją uwagę, więc wydaje mi się, że to sprawka całości. Fajny materiał na plakat.









Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.09.23


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.