Avalon » Publicystyka » Artykuł

W hołdzie okładkom

Okładki - czym byłby komiks bez nich? Chronią wnętrze przed uszkodzeniami, zachęcają do zakupu - czasami nawet są lepsze niż zawartość samego komiksu. Niektóre są tak dobre, że doczekały się homage'ów. A co to takiego? Zapraszam do linku poniżej, który wszystko Wam wyjaśni.
Mówią, że nie można oceniać książki po okładce. I dobrze mówią. Tyczy się to rzecz jasna i komiksów, ale tam okładki stanowią jednak również ważny element. inaczej nie zajmowalibyśmy się nimi w Pulsie. Dobra, oryginalna, pomysłowa i świetnie wykonana okładka może zachęcić czytelnika do sięgnięcie po nieznany mu tytuł (jeśli w środku znajdzie gniota, trudno, ma pecha). Ale tak jak trudno wymyślać w nieskończoność oryginalne historie, tak trudno wymyślać też oryginalne okładki. Czasami autorzy okładek składają więc "hołd" poprzednikom - tworzą okładkę naśladującą starszą, zdobiącą podobną historię, lub zwyczajnie znaną. Nazywa się to po angielsku homage. Oto prosty przykład. Pierwszy obrazek to oryginalna okładka do klasycznego Infinity Gauntlet #4, drugi - okładka tegorocznego Lockjaw and the Pet Avengers #4.

1.jpg 2.jpg

Łapiecie, o co mi chodzi? Świetnie!

Na przestrzeni siedemdziesięciu lat Marvel wydał wiele komiksów, które stały się tak popularne, że doczekały się wielu "hołdów". Przyjrzyjmy się kilku najczęściej branym na warsztat przypadkom:

3.jpg


Ach, któż tego nie zna? Stara, klasyczna okładka do Amazing Fantasy #15, gdzie zadebiutował wasz przyjacielski ścianołaz, Spider-Man we własnej osobie. Klasyk niemal taki, jak okładka Action Comics #1 z Supermanem i hołdowano jej setki razy, na łamach przygód samego Spider-Mana, w elseworldach i retellingach. Ba, swoje własne wersje mają nawet Spider-Girl i, ze wszystkich ludzi na Ziemi, Deadpool. No i rzecz jasna, żywe trupy oraz Webcomicsy też muszą mieć jedną. To tylko część – w kategorii pojedynczego bohatera nie ma chyba okładki, która miałaby więcej homageów. I trudno się temu dziwić - to przecież @#$%& Spider-Man.

11.jpg

Kolejny klasyk to Uncanny X-Men #100. Okładka prosta i pomysłowa zarazem - mamy dwie strony konfliktu tuż przed walką. Jasna, sprawa, że doczekała się kilku hołdów w czasie ważnych wydarzeń na łamach X-tytułów. Czasem lepszych, czasem gorszych. Swoje osobiste wersje mają New X-Men, Alpha Flight i Wolverine. Nawet konkurencja zrobiła to kilka razy, na przykład tu, albo t... O mój Boże. Wiecie co? Jak będziemy udawać, że tego ostatniego obrazka nie było, to może ta przemożna chęć wydrapania sobie oczu zniknie?

19.jpg


Słynny numer Avengers #4, w którym powrócił sam Captain America we własnej osobie. Okładka warta zhołdowania, ale również trudna – co zrobić z tym latającym kwadracikiem, w którym siedzi Namor? Jeżeli nie zrobi się nic, okładka może wyglądać naprawdę głupio. Przekonali się o tym Skrullowie. Jak należy to zrobić dobrze, pokazał sam Alex Ross, a różni twórcy z równym skutkiem składali tej okładce hołd za hołdem, czasami robiąc to tak, ze trudno zauważyć na pierwszy rzut oka. Na szczególną uwagę zasługuje to. Nie wiem jak Wy, ale według mnie, jeśli jakaś okładka doczekało się homage w komiksie Alana Moore'a, to jest klasykiem najwyższej próby.
26.jpg


Okładka do pierwszego numeru przygód Hulka – Bruce Banner dokonuje przerażajacej transformacji w szarego jeszcze wówczas potwora - Hulka. I znowu to robi. I znów. I raz za razem. To jego przekleństwo i nieważne, czego by nie próbowali generał Ross, She-Hulk, Peter Parker czy Jeph Loeb – Bruce Banner był, jest i na zawsze pozostanie jedynym, prawdziwym Hulkiem.


35.jpg


Chyba jedna z moich ulubionych okładek. Na pierwszym planie podstarzały Wolverine zasłaniający starszą Kitty Pryde, na drugim mur z ogromną listą, informującą, że większość X-Men jest martwa albo uwięziona. Co tu się dzieje? To początek jednej z najbardziej znanych X-historii, "Days Of Future Past". Jak łatwo się domyślić, również ten klasyk doczekał się kilku nawiązań - Marvel Zombies nie mogły przepuścić okazji, Alpha Flight i New X-Men zrobili to przy okazji swoich historii związanych z ponurą przyszłością, Deadpool próbował i zaliczył sromotną porażkę. Chyba widziałem też gdzieś wariant z klasyką SF.


41.jpg


Okładka do Fantastic Four #1 jest prosta, choć nieco chaotyczna – ot, grupka bohaterów walcząca z potworem. Nie lubię jej zbytnio, ale to przecież Jack Kirby i Fantastic Four, czyli klasyka, czy to się komu podoba, czy nie. A pod względem ilości Homage'ów może rywalizować z Amazing Fantasy. Sama seria FF hołdowała jej kilka razy, a dochodzą jeszcze what ify, próby w wykonaniu X-Men, Avengers, potworów, Simpsonów, młodych gniewnych, w tym tych z Image oraz Johna Byrne'a. Warto też wspomnieć, że homage tej okładki był pierwszym z serii Zombie Variant Coverów.


53.jpg


Ostatni, ale bynajmniej nie najrzadziej honorowany z omawianych dzisiaj komiksów to Giant-Size X-Men, naśladowany niemal tak często jak Fantastic Four na powyższym przykładzie. Sami mutanci robią to jakby im ktoś płacił. Excalibur zresztą też. Image zrobiło to dawno temu i nie tak dawno, a przygody jednej z ich ikon doczekały się bardzo się...ciekawej wersji. Zrobiła to Futurama, zrobili to Simpsonowie.

Rzecz jasna, to nawet w połowie nie wyczerpuje tego tematu. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – okładek, które doczekały się nawiązań są setki, może nawet tysiące. Lwia część okładek Secret Invasion i Marvel Zombies są tego rodzaju hołdami dla klasyki, z bohaterami zamienionymi na Skrullów lub Zombie. Alex Ross wprost kocha przerabiać klasyczne okładki w tym stylu. Ilekroć dzieje się wydarzenie nawiązujące do innego, z przeszłości, jest wysoce prawdopodobne, że pojawi się odpowiednia okładka. W ten prosty sposób artyści i scenarzyści próbują uczcić pamięć wielkich poprzedników, z różnym skutkiem. Zachęcam Was do wyszukiwania większej ilości takich smaczków. Naprawdę warto.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.