Avalon » Publicystyka » Artykuł

Historia Marvela: rok 1939 - Narodziny Giganta

Rok 1939: narodziny giganta
marvel_comics_1@m.jpg
Rok 1939 zapisał się tragicznie w historii Polski, ale Stany Zjednoczone w II Wojnę Światową zaangażowały się dopiero dwa lata później, więc życie Amerykanów w tamtym okresie toczyło się dosyć normalnie (pomijając efekty wielkiego kryzysu finansowego, który rozpoczął się dekadę wcześniej). Dokładnie dzień przed inwazją Hitlera na Polskę, po drugiej stronie oceanu do kiosków trafił pierwszy komiks nowego wydawnictwa, które wiele lat później miało przyjąć nazwę Marvel Comics. Wiele wydawnictw debiutowało w tamtych latach - sporo z nich bankrutowało błyskawicznie, niektóre funkcjonowały kilka, bądź nawet kilkanaście lat, ale na palcach jednej ręki można policzyć te, które dotrwały w dobrej kondycji do następnego stulecia. Dlaczego udało się to akurat Marvelowi?

W sporej części była to zasługa Martina Goodmana. To właśnie on założył Timely Comics, które później przekształciło się w Marvel Comics i rozrosło się do gigantycznych rozmiarów. Ale do tego momentu w 1939 roku było jeszcze daleko, a goodman.jpgpoczątki nie były rewolucyjne. Warto w tym miejscu przybliżyć postać człowieka, który doprowadził do narodzin dzisiejszego giganta. Urodzony w 1910 roku (niektóre źródła podają rok 1908) Goodman nie miał łatwej młodości. W czasach Wielkiego Kryzysu tułał się po kraju, aż w końcu znalazł pracę w jednym z pulpowych wydawnictw. Potem założył własne wydawnictwo, w którym publikował historie od westernów do science-fiction. Jednak chyba ważniejsze od tych suchych faktów jest informacja o biznesowej taktyce Goodmana, która przyświecała mu przez całe życie, a którą można streścić w następujący sposób: "Jeśli jakiś gatunek historii jest popularny, to zalewaj rynek tytułami o tej tematyce." Może brzmi to brutalnie, ale jeśli ktoś miał jakąś wizję romantycznych początków Marvel Comics, to trzeba go sprowadzić na ziemię. Goodman był przede wszystkim biznesmenem, a nie artystą i zdecydowanie wolał trzymać się sprawdzonych ścieżek, niż eksperymentować. Nie można oczywiście demonizować tej postaci - w końcu w przypadku szefa wydawnictwa nastawienie na zyski to rzecz normalna i przeważnie dobra dla firmy. Goodman podjął wiele trafnych decyzji, a chyba najważniejszą było obdarzenie zaufaniem Stanleya Liebera, kuzyna swojej żony. Stanley był jedną z pierwszych osób zatrudnionych w Timely Comics i to jeszcze zanim osiągnął pełnoletność. Ponieważ młody pisarz miał ambicję zrobienia kariery w bardziej "poważnej" sztuce, postanowił pracować w komiksach pod pseudonimem "Stan Lee" - wówczas jeszcze nikt nie spodziewał się, że zostanie najpopularniejszym człowiekiem w branży komiksowej. Ale to dość odległa przyszłość, więc wróćmy do początku, czyli do roku 1939.

human_torchZainspirowany sukcesem Supermana i jednocześnie spadającą popularnością magazynów pulpowych, Goodman uległ namowom swojego znajomego, Franka Torpeya, i postanowił wkroczyć na nowy rynek. Funnies, Inc., czyli firma, z którą związany był Torpey, specjalizowała się wówczas w tworzeniu komiksów, które potem były odsprzedawane innym wydawnictwom i z ich usług skorzystał Goodman. Ostatniego dnia sierpnia 1939 roku ukazał się Marvel Comics #1 *. Pierwszy nakład (80 tysięcy egzemplarzy) rozszedł się błyskawicznie, a dziesięciokrotnie większy dodruk również cieszył się wielką popularnością. Co zapewniło taki sukces? Z kilku historii, które znalazły się w tym zeszycie, największą popularność zyskały te z udziałem Namora i Human Torcha (nie Johny'ego Storma z F4, tylko androida), stworzone odpowiednio przez Billa Everetta i Carla Burgosa. Obaj bohaterowie mieli w sobie coś intrygującego. Namor był arogancką i szaloną postacią, nawet bardziej niż w obecnych czasach. Gwałtowny, nieprzewidywalny, nieufny wobec ludzkości - niby można to samo powiedzieć o dzisiejszym Sub-Marinerze, ale na początku był znacznie mniej wyrafinowany i opanowany, niż ma to miejsce dzisiaj. W połowie człowiek, w połowie Atlantyda, był z pewnością odważny i szukał sprawiedliwości, ale miał znacznie więcej rys na charakterze niż większość bohaterów pierwszych lat Golden Age. Human Torch również miał poważne atuty, od wyglądu począwszy (teraz nie namor.jpgrobi większego znaczenia, ale 70 lat temu było inaczej) do złożonego charakteru, który dość szybko ewoluował (z czasem android zaczął zachowywać się zupełnie jak człowiek). Niejednoznaczni bohaterowie idealnie trafili w gusta młodych czytelników, którzy masowo wykupywali Marvel Comics #1. Z kronikarskiego obowiązku muszę wspomnieć jeszcze o pozostałych historiach, które znalazły się w tym komiksie. Największy sukces odniósł stworzony przez Paula Gustavsona Angel, który w kolejnych latach wielokrotnie pojawiał się w komiksach wydawnictwa Timely (chociaż pod względem popularności był wyraźnie za wielkim trio: Namor, Human Torch, Captain America). Angel był detektywem, który mimo braku nadludzkich zdolności nosił kostium superbohatera (w Marvel Mystery Comics #2 dzielnie bronił mieszkańców polskiego Grybowa przed nalotem nazistowskich bombowców). Mniejszym powodzeniem cieszył się Masked Raider, bohater westernowej opowieści autorstwa Ala Andersa. Dwie przygodowe historie rozgrywające się w dżungli również nie wyróżniały się niczym specjalnym (poza tym, że w jednej z nich występował pierwszy Ka-Zar).

coverPo debiutanckim sukcesie Goodman nie próżnował. Jeszcze w 1939 roku pojawiły się kolejne komiksy. Tytuł serii zmienił się na Marvel Mystery Comics począwszy już od drugiego numeru (takie zaskakujące zmiany tytułów serii Marvel stosował później dosyć często - zresztą ta tradycja przetrwała do dnia dzisiejszego). Goodman zatrudnił Joe Simona w roli pierwszego redaktora Timely Comics. Simon był wszechstronnie utalentowany i oprócz obowiązków redakcyjnych pisał oraz rysował własne komiksy. Nowi bohaterowie pojawiali się jak grzyby po deszczu. W Marvel Mystery Comics #2 zadebiutował American Ace, w #4 Electro (robot) oraz Ferret. Pod koniec 1939 roku wydawnictwo uruchomiło drugą serią, nazwaną Daring Mystery Comics i w niej również pojawiło się wielu bohaterów, których kariera przeważnie była bardzo krótka. Mimo tego, pierwsze miesiące działalności Timely Comics były niezwykle udane i w 1940 rok wydawnictwo wchodziło z dużym optymizmem.

bill_everettWarto wspomnieć, jak potoczyły się losy twórców, którzy byli odpowiedzialni za pierwsze sukcesy Timely Comics. Bill Everett i Carl Burgos pracowali przy stworzonych przez siebie bohaterach do 1942, kiedy to zostali zmobilizowani. Po zakończeniu służby wojskowej obaj wrócili do współpracy z Goodmanem i kontynuowali ją przez kilkanaście lat. W latach 60. Burgos wystąpił na drogę prawną przeciwko wydawnictwu, próbując odzyskać prawa do postaci Human Torcha (wówczas tego pseudonimu używał już Johnny Storm z F4), ale nic nie wskórał. Mimo tego pozwu kontynuował współpracę z Marvel Comics, a nawet ilustrował przygody Fantastic Four. Zmarł w 1984 roku, a w 1996 roku pośmiertnie trafił do Jack Kirby Hall of Fame. Z kolei Everettowi było dane uczestniczyć w debiucie innego bohatera, który zrobił wielką karierę. W 1964 zilustrował Daredevila #1, do którego scenariusz napisał Stan Lee. Z powodu innych zajęć zaangażowanie Everetta w ten projekt trwało zaledwie jeden numer, ale to właśnie jemu zawdzięczamy pierwotny, żółto-czerwony strój Daredevila. W latach 70. powrócił do pracy przy Namorze i tworzył jego przygody do śmierci w 1973 roku.
pulp
Na koniec dziesięć historii pulpowych wydanych przez Martina Goodmana o najlepszych tytułach:
- "New Girls for Satan's Blood Ballet"
- "Fresh Fiances for the Devil's Daughter"
- "Cult of the Lusting Carcass"
- "Coming of the Giant Germs"
- "The Girl the Ghoul Chose"
- " Meet My Brother - Mr. Ghost!"
- "Fresh Blood for My Bride"
- "Agony in Clay"

- "The Thing in the Shaft"
- "The Claw Will Come to Caress Me!"



* Okładkowa data (październik 1939) była przesunięta o kilka miesięcy do przodu względem rzeczywistej - w ten sposób wydawcy chcieli przedłużać okres, podczas którego ich publikacje były eksponowane w kioskach. Minęły całe dekady, zmienił się sposób dystrybucji komiksów, ale tradycja przesuniętych dat przetrwała do dziś.


Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.