Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #110 (21.09.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 21 września 2009 Numer: 38/2009 (110)


O tytuł scenarzysty tygodnia walczą tym razem Brian Bendis i Peter David.



Amazing Spider-Man Presents: Anti-Venom - New Ways To Live #1
Krzycer: Dobre, oj, dobre. Nie czuję szczególnego sentymentu do Brocka, ale najfajniejszy zawsze był jako antybohater i tutaj wraca do tego pełną gębą.
No i "You wish" i team-up z nie-do-końca-zaskakującym twistem i mamy bardzo fajny komiks. I całkiem fajnie narysowany. Jenna the Junkie wygląda, jakby wyszła spod ręki Bachalo. Reszta już nie bardzo.

Amazing Spider-Man #605
Krzycer:
Z jakiej okazji ten numer taki gruby? Mniejsza z tym. Część koncentrująca się na MJ - pewnie była potrzebna, żeby przypomnieć fanom tę wyciągniętą nie wiadomo skąd po latach eks Parkera, ale nie powalała szczególnie. Cieszyłem się na powrót White Rabbit, która ostatnio szalała w tle DR: Mister Negative, ale tutaj rozczarowuje, a na dodatek jest brzydko narysowana. Powrót Raptora - za co? Tym bardziej, że finał jego historii pewnie wyjdzie spod ręki Guggenheima (dobrze pamiętam, że to on go wprowadził?). Historia z randkowaniem - parę śmiesznych scen i nic ponadto.
Ale w sumie i tak czytało się to nieźle.


1.jpgCaptain America: Reborn #3
Demogorgon: problem tej mini jest taki, że się powoli rozkręca. Serio, jesteśmy niemalże w punkcie wyjścia, a zostały tylko dwa numery. Za to Scourge to Nuke jak nic, a Ant-Man jest fajny.
Sc0agar4k: Cap podróżuje po swoich wspomnieniach, Sharon coś kombinuje, Bucky podróżuje z Thunderboltsami, a Czacha udaje się w podróż. Kolejny dobry numer i pasujące do całości rysunki.
Krzycer: Akcja odbicia Bucky-Capa - pierwsza klasa, w tym świetne wykorzystanie Ant-Mana przez Brubakera. Wojaże Steve'a w czasoprzestrzeni robią się ciekawe, bo Rogers próbuje namieszać w historii, a z tego nigdy nie wynika nic dobrego. Wreszcie scena z Red Skullem zakładającym - o ile dobrze zrozumiałem - swoją (no, czyjąś) głowę na korpus robota, w którym mieszka jego świadomość - chore, pokręcone i niesamowite w swym szaleństwie. Trzeba o tym pamiętać przy Avalonach za scenę roku.

Dark Reign: The List - Daredevil
Demogorgon: Miałem wielkie obawy, czy Diggle udźwignie Daredevila i na szczęście jak na razie nie jest źle. Pamiętam, jak ludzie panikowali, gdy preview tego numeru ukazał się w DD #500, bojąc się miany kierunku, klimatu i dodania Osborna. Na szczęście, jak widzę i jak wnioskuję po previewie #501, ten komiks służył nieco mocniejszemu zaciśnieniu więzi DD z resztą uniwersum tak, by Norman i cała reszta nie pojawili się w jego serii. Zadanie zostało spełnione i jedyne, do czego mogę się przyczepić, to brak mocnych scen z Carlosem. No i rysunki - na szczęście DD rysować będzie kto inny, a Black Tarantula będzie miał jeszcze okazję się wykazać. Cieszy, że Diggle odważnie podejmuje wątki pozostawione po Bru - Kingpin, Lady B i tak dalej. 7/10.

Dark Wolverine #78
Misiael: Daken - prawdziwy badass, ale i dżentelmen, bo przeprowadza staruszki przez jezdnię... No, niezupełnie. Staruszkom podaje upuszczone torebki, a przez jezdnię przeprowadza seksowne laski, które potem wpadają pod koła autobusów marki deus ex machina... ale trzeba przyznać, że chęci ma. Faktem jest, że cwaniak z niego nieprzeciętny i ambicje ma spore, jednak fabuła wydaje mi się taka... Miałka? Nic zaskakującego, ale czyta się o wiele przyjemniej niż inne serie Waya. Także rysunki nie dają większych powodów do marudzenia. Generalnie daję 6/10 i z umiarkowaną niecierpliwością czekam na kolejny zeszyt.


Dark Avengers #9
Hotaru: Ostatnimi czasy zdecydowanie częściej narzekam na Bendisa, niż go chwalę, ale jego powrót do Dark Avengers przyjąłem z wielką ulgą. Bendis jest jak migrena - dokuczliwy, ale da się z nim żyć, a z czasem nauczyć się doceniać chwile spokoju, które dzięki niej sobie wygospodarowaliśmy. Fraction zaś to ból
2.jpgbrzucha. Pojawiający się nagle, zwiastujący epicką biegunkę, kiedy jesteśmy z dziewczyną na rowerze, a zewsząd po horyzont otacza nas tylko zaorane pole. Ale popadam w dygresje... Lubię Phobosa, więc poświęcona mu historia całkiem mi się podoba. Nawet jeśli jego ojciec zachowuje się w niej totalnie irracjonalnie, a jego umiejętności szpiegowskie przebiłby nawet Jaś Fasola. Zapowiadane "wielkie rozwiązanie" kwestii Ares-Phobos okazało się totalnie drobne i banalne i możemy już o nim zapomnieć. A w przyszłym numerze przekonamy się, co będzie, gdy Osborn wyjdzie z szafy...
Sc0agar4k: Tego nie widuje się często. Ares w wydaniu... bardziej ludzkim. Ares, który przyznaje się do nieumiejętności wychowania syna. Rozmowa z Furym pierwsza klasa, w końcu to Bendis. A reakcja na fakt, "kto jest twoim ojcem" rewelacja. No i kolejne pytania bez odpowiedzi.
Bertoluccio:
Koniec Utopii i od razu lepiej. Relacje między Aresem i jego synem zostały przez Bendisa pięknie przedstawione. W ogóle bóg wojny swoim ludzkim zachowaniem i przyznaniem się do braku umiejętności wychowawczych kradnie cały ten numer. Co oprócz tego? Wygląda na to, że Norman Osborn znowu szaleje (i tak nic nie pobije tego, co robił z nim Ellis, ale niech Bendis próbuje). Sentry ZNOWU "ginie" (drugi raz od początku serii, która ma zaledwie dziewięć numerów - to chyba jakiś rekord?). Na koniec ciekawe, gdzie się podziewa Captain Marvel i jak słabo musi mieć zabezpieczony swój pokój, żeby żona Boba mogła bez problemu podwędzić mu broń. Rysunki Deodato również wydają się lepsze, niż w zakończeniu Utopii, więc idzie ku dobremu. Ogólnie 8/10.
Misiael: "Oh my God! You killed Sentry!". Bendis wielkim pisarzem jest, tego nie trzeba udowadniać masą prac magisterskich i wykładów, wystarczy przeczytać choć jeden jego komiks. Tam, gdzie inni scenarzyści grzęzną niczym w błocie, on porusza się jak pstrąg w górskim strumieniu. Nigdy nie sądziłem, że Ares może być tak nośną postacią. Jego rodzicielskie rozterki wypadają wyśmienicie. siedzący w zamknięciu Osborn (czekałem tylko, aż panna Hand zapyta go, czy ma przynieść kolejną rolkę papieru toaletowego) pachnie diabełkiem w pudełku. Żona Sentry'ego (jak-jej-tam-było?) okazuje się mieć tak samo nierówno pod sufitem, jak małżonek. Do tego świetne rysunki. Czegoż chcieć więcej od superbohaterskiego komiksu? 9+/10

Invincible Iron Man #18
Krzycer: To wszystko do czegoś prowadzi, tak? Będę srodze zawiedziony, jeśli Fraction pstryknięciem palców przywróci Starkowi pełnię władz umysłowych. Poza tym jest... hm. Autentycznie od paru numerów podoba mi się głupiejący Stark, próbujący dalej sobie radzić - pozbawiony swojej głównej broni, umysłu (już to pisałem), cofający się w rozwoju - przy okazji mamy przegląd najpopularniejszych zbroi. Zbliża się wybuchowy finał.
I chyba ten finał zadecyduje o tym, jak ostatecznie będę oceniał całą tę historię. Problem w tym, że Fraction ma w zwyczaju zawodzić nadzieje, jakie w nim pokładam.


Marvel Zombies Return #3
Krzycer: Zombie Spider-Man na drodze do odkupienia. Czyżby przy okazji miał rozwiązać sprawę zombie raz na zawsze? Oczywiście już tutaj scenarzysta zostawia sobie furtkę do sequeli, zarażając Wolverine'a z którejśtam rzeczywistości.
Side-note - czy tym problemem już dawno, dawno nie powinni byli zająć się Exiles? Z drugiej strony nikt tak naprawdę nie wie, (włącznie ze scenarzystami) co wchodzi w zakres ich obowiązków... Ale jeśli kiedyś ganiali skaczącego po rzeczywistościach Proteusa, to i zombie powinny ich zainteresować.


Mighty Avengers #29

Hotaru: Lubiłem Phama. Jego kreska podobała mi się w Incredible Hercules, ale tutaj staram się jak mogę i nie potrafię wykrzesać z siebie sympatii do oprawy graficznej. Z każdego kadru przebija się do mnie brzydota i łapię się na myśleniu, kto narysowałby to lepiej. Szkoda. Fabularnie... tendencja zniżkowa. Pochwaliłem ostatni numer, i jakoś teraz zaczynam żałować. Nie tak wyobrażałem sobie reakcję Billy'ego i Tommy'ego na spotkanie z matką (nawet, jeśli ta jest fałszywa). Większość kwestii Lokiego zajeżdża pastiszem i chociaż napięcie rośnie... to raczej kojarzę je ze wzdęciem. Może się mylę.

X-Factor vol. 3 #48
Demogorgon: Mówiąc krótko - na pohybel wszystkim przeciwnikom Dooma! A na poważnie - fabuła jak to u PADa, świetna. Parę świetnych momentów, jak scena z Doomem i rozmowa Cortexa z Siryn są najzwyczajniej w świecie bezcenne.
Hotaru: Świetne. Z kart komiksu bije dogłębne zrozumienie postaci przez scenarzystę. Tak jakby PAD nie wkładał żadnego wysiłku w pisanie tych postaci, a był jedynie medium, przez które wypowiadają się autentyczne komiksowe osobowości. Wiem, że można to powiedzieć o większości numerów X-Factor, ale to tylko powinno zwiększyć uznanie, jakim Peter David się cieszy. Fabuła również nie zawodzi i brnie do przodu, zawsze jednak zostawiając jakieś smaczki skłaniające do sięgnięcia po kolejną odsłonę. Mnie już nie trzeba zachęcać.
3.jpg
Bertoluccio: Scena numeru - Doom nawet z połową swojej inteligencji jest bardziej niebezpieczny niż większość innych złoczynców, o czym przekonał się Scott. Czekam na więcej interakcji dwóch stetryczałych staruszków. Reszta na typowym poziomie PADa (to chyba najczęściej używane przeze mnie sformułowanie, gdy piszę o X-Factor), ale szczerze powiedziawszy odczuwam znużenie aktualną historią i nie mogę się doczekać numeru 200. Cały ten wątek z przyszłością trwa już zdecydowanie za długo i pomijając ciekawe spotkania między postaciami, nie jest zbyt interesujący fabularnie. Za ten numer zaś 7/10.
Misiael:
PAD trochę nazbyt rozwleka wątek przyszłościowy - szkoda, że traktuje go też trochę po macoszemu, bo pomysł miał potencjał i można na nim było zbudować naprawdę zakręconą i intrygującą historię. Tymczasem w przyszłości niewiele w sumie się dzieje, a prym wiodą stetryczałe przepychanki. W teraźniejszości natomiast wręcz przeciwnie - jest szybko, fajnie i z polotem. Wciąż boli mnie dorosła Layla.
Rysunki - w porządku. Średnia strefa stanów średnich. 7/10

Krzycer:
Numer tygodnia? Niekoniecznie, ale blisko. Wszystko zbliża się do wielkiego finału, sięgającego korzeniami do pierwszej historii z agencją Singularity i Trypami. Szkoda, że w międzyczasie zabrano PADowi Rahne, bo chyba miał co do niej spore plany właśnie a propos ostatecznej konfrontacji z Trypem i związkiem Madroxa z Laylą. Tak czy inaczej, cała intryga ze skakaniem w czasie i po różnych rzeczywistościach zaczyna się krystalizować, mniej więcej wiadomo, kto odegrał jaką rolę... Wciąż nie znamy motywacji ludzi stojących za tym wszystkim, ale to już blisko. Za moment przecież wynalazek Dooma ściągnie wszystkich graczy w jedno miejsce - w sam raz, by zdążyli na wielki finał. Tak, sugeruję się okładką następnego numeru. PAD jeszcze może wykręcić jakiś numer w tej sprawie. Prawdopodobnie wykręci jeszcze więcej niż jeden.

Ultimate Comics Armor Wars #1
Hotaru: Podszedłem do tego komiksu bez żadnych oczekiwań. I bawiłem się świetnie. Po pierwsze, przypadły mi do gustu rysunki Steve'a Kurtha, który świetnie wczuł się w wyznaczone przez Hitcha standardy. Po drugie, nadal intryguje mnie postać Ultimate Tony'ego Starka. Ciekawi mnie, jaką drogę przebył od momentu zakończenia drugiej miniserii autorstwa Carda do startu Ultimates. Każdy wgląd w jego psychikę zbliża mnie do rozwiązania zagadki, a Ellis wprawnie podrzuca potrzebne elementy układanki. Sama intryga już mniej chwyta za serce, ale ma potencjał. Zobaczymy, co dalej.

Krzycer: Ok. Nic ponad to. Spodziewałem się czegoś więcej. Poza tym niespecjalnie widać to, co podkreślane jest w UC: Avengers czy choćby na recap page, czyli załamanie Tony'ego po zabiciu Wolverine'a.

Vengeance of the Moon Knight #1
Demogorgon: Nie czytałem poprzedniej serii, ale wygląda mi to na rozwój, jakiego ta postać potrzebowała. Psychol, który morduje ludzi jest tak naprawdę nieciekawy na dłuższą metę. Ale psychol, który walczy z pokusą mordowania ludzi to co innego. Mam nadzieję, że jego spotkanie z Sentrym nie będzie bezsensowną bijatyką, a rozmową dwóch chorych ludzi, walczących z własnymi demonami. Nie sądziłem, że kiedyś to powiem, ale dam Moon Knightowi szansę.


4.jpgX-Men Legacy Annual #1
Hotaru: Cieszy mnie, że w końcu obsada New X-Men zaczęła odgrywać większą rolę. Wiem, że w Divided We Stand i ostatnim X-Force pojawiają się x-nastolatki, ale w pierwszym przypadku do niczego to nie prowadzi, a w drugim to raczej występy gościnne (poza X-23 i Elixirem). O Young X-Men już wszyscy zapomnieli. Mam cichą nadzieję, że Carey na łamach Legacy zacznie bardziej aktywnie korzystać z Anole'a, Surge, Helliona, czy Rockslide'a (na Pixie nie liczę, bo upodobał ją sobie Fraction...). Zaś zaś numer jest porządny od strony fabuły i trochę niespójny od strony graficznej, jakby Acuna nie do końca odnalazł się w tych klimatach. Nie wiem, czy będzie miał jeszcze szansę.

Krzycer: Pierwsza historia zwiastuje nam to, co od tej pory będzie się działo w Legacy. Bardzo mnie cieszy, że Carey bierze pod swoje skrzydła zaniedbanych ostatnio młodych mutantów - do tego pewnie skupiać się będzie na tych, którym dotąd skąpiono czasu ekranowego. Byłoby jeszcze miło, gdyby przypomniał o tym, że Gambit swego czasu uczył Bling!, skoro już wykorzystuje ją w obecnej historii.
A skoro o Gambicie mowa to miło, że pociągnięty zostanie wątek tego, jak właściwie Sinister pomógł mu wrócić do siebie. Ciekawe tylko, czy po latach Gambit zmądrzał i zgłosi się po pomoc do zespołu naukowców obecnych na x-wyspie, czy też znowu postanowi siedzieć cicho "bo tak".
Poza tym na jednym kadrze wygląda jak Książę w "Two Thrones".




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniła się:

Hit tygodnia:


i.jpgMighty Avengers #29

Autor:
Marko Djurdjevic

Hotaru: Djurdjevic jest specjalistą od okładek. Praktycznie każda jego praca to staranna, charakterystyczna kreska i wysokich lotów kolor. Zwykle to wystarczy, by okładka była wysokich jakości. I zwykle honoruję jakieś inne covery. Tym razem jednak artysta dodał mały smaczek - pomysł na przedstawienie dwulicowości Wandy/Lokiego. I za to ma u mnie plusa.







Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.09.16


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.