Avalon » Publicystyka » Artykuł

Spider-Man Disassembled

Podczepienie serii pod wielki event automatycznie zwiększa jej sprzedaż, a wciśnięcie bardzo popularnego bohatera do wielkiego eventu również pomaga zapędzić dolary fanów na konto wydawcy, stwarzając szansę na pozyskanie czytelników, którzy normalnie po inne komiksy opatrzone logiem Disassembled mogliby nie sięgnąć. Zatem z marketingowego punktu widzenia logo wydarzenia na okładkach pięciu numerów Spectaculara zupełnie nie dziwi.
Spider-Man Disassembled
 

"Wszystko fajnie, ale co na okładkach robi rozbita literka "A"?" - kiedy skończyłem czytać wchodzące w skład Disassembled numery Spectaculara, takie pytanie samo przyszło mi do głowy. Odpowiedź na nie jest prościutka. Raz - podczepienie serii pod wielki event automatycznie zwiększa jej sprzedaż, dwa - wciśnięcie bardzo popularnego bohatera do wielkiego eventu również pomaga zapędzić dolary fanów na konto wydawcy, stwarzając szansę na pozyskanie czytelników, którzy normalnie po inne komiksy opatrzone logiem Disassembled mogliby nie sięgnąć ("Hej, mam już Spidera z tą fajną literką "A", co mi tam, dokupię jeszcze inne, pewnie są powiązane" - mógłby stwierdzić fan. Stwierdzić błędnie, o czym jeszcze tu wspomnę). Zatem z marketingowego punktu widzenia logo eventu (skądinąd genialne w swej prostocie) na okładkach tych pięciu numerów Spectaculara zupełnie nie dziwi.

Niestety, rozbite "A" niewiele ma tu wspólnego z treścią.

W Nowym Jorku pojawia się tajemnicza kobieta, zaczyna kontrolować część populacji miasta mającą w swoich chromosomach tak zwany "owadzi gen". Jak się okazuje, Spidey również dostaje się pod jej wpływ, co więcej - Ana Soria, The Queen (bo tak przeciwniczka nazywać się każe) ma zamiar zrobić go ojcem swoich dzieci... Chociaż właściwie nasz biedny Peter byłby dla nich raczej mamusią, bo sam musiałby maleństwa urodzić [Duh! Niektóre samice pająków zjadają samca po stosunku, kto kogo by tu zjadł? - arachnolog Snak3]. Najważniejszym wątkiem ma tu być jednak przemiana Parkera w gigantycznego pająka, którą zawdzięcza właśnie wszystkim działaniom Królowej.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wątek wojskowo-spiskowy, czyli historia tego, jak Soria zdobyła swoje zdolności. I tu pojawia się pole do popisu dla samego Kapitana Ameryki, który, jak okazuje się, dobrze zna Królową. Na jaw wychodzą niecne zagrywki rządu amerykańskiego sprzed kilkudziesięciu lat, pojawia się też bomba, mogąca zabić wszystkich bez "owadziego genu" w promieniu sześciuset mil, która ma być dziełem nie samej Any, a armii amerykańskiej.

Czy to jednak wystarcza, żeby podczepiać te pięć numerów pod Disassembled? Ok, dużą rolę odgrywa Cap, do tego jest niezły bałagan w końcówce wymagający posprzątania przez całkiem pokaźną grupkę herosów, wreszcie - przez transformację Spidey przeżywa naprawdę ciężkie chwile. Jednak wszystko to mogłoby z powodzeniem funkcjonować jako regularna historia z serii o Spider-Manie, gdyż jakichkolwiek odniesień do głównego wątku crossovera praktycznie tu nie uświadczymy. Owszem, mamy Kapitana Amerykę, ale to, co on tu robi, z powodzeniem mógłby robić w ramach zwykłych gościnnych występów. Także sytuacja Spider-Mana jest bardzo nieciekawa, ale na litość boską - to wszystko nie ma nic wspólnego z żadnym innym komiksem wchodzącym w skład Disassembled. Wniosek - z merytorycznego punktu widzenia nic, zupełnie nic nie stało by się, gdyby magiczne rozbite "A" na pięciu numerach Spectaculara nie pojawiło się wcale.

Można dyskutować też nad koniecznością rozbicia tej historii aż na pięć miesięcy. Momentami zaczyna się dłużyć i mam wrażenie, że z powodzeniem zmieściłaby się w trzech numerach. Jednak, patrząc na samą opowieść - nie jest z nią źle. Jenkins radzi sobie z prowadzeniem postaci, nie ma tu wprawdzie przygnębiającego nastroju, jaki wydawałby się być zupełnie na miejscu, ale warstwa fabularna jest dość spójna i logiczna. Rysunki Ryana, Ramosa i Mediny? Nie zachwycają, ale pasują do historii i nie ma między nimi gigantycznego rozstrzału stylistycznego. Te pięć numerów Spectaculara jest też dla postaci Spider-Mana ważne z powodu konsekwencji przemiany w pająka i późniejszego "odrodzenia" - od tej pory sieć jest produkowana przez ciało bohatera, także inne jego zdolności zostają udoskonalone.

O ile dla głównego bohatera historia ma dość duże znaczenie, o tyle nic, a nic nie wnosi do crossovera, którego częścią usiłuje być. I nie przekonają mnie tu argumenty, że to "ciężkie chwile dla Pajączka", że "jest przecież Captain America", wreszcie - "że mamy rozpierduchę w środku NY". Rozbita literka "A" naprawdę świetnie wygląda na okładkach, ale tutaj jest całkowicie zbędna.


Jaro

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.