Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #91 - Mighty Avengers vol. 2: Venom Bomb TP

mighty1.jpgScenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Mark Bagley, Marko Djurdjevic
Okładka: Mark Bagley
Liczba stron: 128
Cena: $14.99
Zawiera: Mighty Avengers #7-11


Crov
: Życie jest ciężkie - nie ma co do tego wątpliwości. Jednak byłoby znacznie cięższe, gdyby nastąpiła inwazja niebezpiecznych symbiontów z kosmosu. Przekonają się o tym Avengers Tony'ego Starka, a niedługo po tym odkryją, że oskarżenie Victora von Dooma o zorganizowanie tego też nie skończy się najlepiej. 

Druga historia oficjalnych Avengers (nieoficjalni Avengers to ci z serii "New Avengers", którzy nie chcieli się zarejestrować) zawodzi. Zawiera w sobie jeden czy dwa ciekawe pomysły (bomba "venomowa" czy związek Morgany LaFey i Dra Dooma), ale ogólnie rzecz biorąc jest całkowicie standardową opowiastką o superbohaterach. Do tego ciut zbyt rozwleczoną. Pierwszy odcinek to przede wszystkim podwaliny pod Wielkie Wydarzenie (tzw. "Event") pod tytułem "Secret Invasion", a reszta to interakcja Avengers w Stark Tower. Interakcja nie przesadnie nużąca, ale też nie jakoś szczególnie fascynująca. Pojawiają się interesujące momenty (tj. przestraszona żona Sentry'ego i początek paranoi Tony'ego Starka) i uśmiech (to głównie zasługa Aresa), ale to mało.

mighty2.jpgI tak samo można by opisać całą historię.

Jest zabawnie i efektownie, dzięki scenariuszowi Briana Bendisa, ale to nie jest coś, co mogłoby konkurować nawet z jego wczesnymi "New Avengers". Dialogi są po prostu w porządku, zwłaszcza jak na niego, a postacie po prostu są. Na jedyne wyróżnienie zasługuje tu Doom i Iron Man, których interakcja po przeniesieniu się w przeszłość jest dość interesująca. Ares, jak zawsze, wypada zabawnie, choć ciągle razi to, że robi się z niego prostego głupka wioskowego, jakim nie był we własnej serii.

Za rysunki odpowiada tu Mark Bagley, znany do niedawna z serii "Ultimate Spider-Man" i z rysowania Spider-Mana w ogóle. To stary wyjadacz, który ma swój unikalny, rozpoznawalny styl, ale nie poraża ani szczegółami, ani kadrowaniem, ani dynamiką. Jego kreska to coś, czego można się spodziewać po porządnym komiksie rozrywkowym. Sposób rysowania jest dość prosty i mało szczegółowy, ale nie razi ani nie przeszkadza na tyle, by ciężko się czytało.

Tak jak mówiłem – ten album można opisać po krótce: parę interesujących momentów i śmiechu, ale to mało. Oba wątki – przerażonej żony Sentry'ego i Morgan LaFey – powracają w późniejszych komiksach (przede wszystkim "Dark Avengers"), więc przede wszystkim dlatego mogą kogoś zainteresować (choć wątek żony Boba ma bardzo epizodyczny charakter). Brak tu jednak takich naprawdę zapadających w pamięć scen i porywającej akcji. Gdyby ten komiks nie powstał to seria i historia Avengers nic by na tym nie ucierpiała.


Gamart: "Venom Bomb" to druga historia Briana Michaela Bendisa w Mighty Avengers. Jeśli czytaliście poprzednią to możecie się już domyślać, czego się spodziewać. Tą krótką historie można podzielić na dwa główne wątki. Pierwszym jest zrzucenie na Nowy Jork zarazy w postaci symbiontów, a drugim najazd Mighty Avengers na Castle Doom i znajdującego się tam Victora, który wydaje się być odpowiedzialny za katastrofę. Ale czy na pewno?

Bendis kontynuuje w tej historii wprowadzanie klimatu klasycznych przygód Mścicieli. New Avengers od początku były kumpelską serią, która skupia się głównie na relacjach bohaterów i ich problemach ["Sentry" skupiająca się na Reynoldsie, "Secret & Lies" w którym poznaliśmy problemy Spider-Woman, "Ronin" z debiutem Echo w roli Mścicielki czy numery z Civil War]. Za to w swoim drugim Avengersowym tytule, Bendis postanowił wróci do korzeni i klasyki przygód tej drużyny. Dlatego po epickim starciu z morderczym robotem w "Ultron Initiative" dostajemy kolejną historię z wielka nawalanką, a tym razem w roli przeciwnika pojawiają się zasybiontowani Nowojorczycy i Doctor Doom.

mighty3.jpgZ takimi klasycznymi fabułami jest ten problem, że można je pokochać z miejsca albo uznać za niepotrzebne i infantylne. Ja bardzo lubię klasyczne komiksy i taka klimatyczna, prosta historia bardzo mi się podobała. Fabuła jest całkiem spójna i rozwija się dobrym tempem. Mamy tutaj trochę wskazówek, co do Secret Invasion, dużo fajnych dialogów, a szczególnie teksty Aresa, który wyrasta na nową ulubioną zabawkę Bendisa po Jessice Jones i jej mężu [chociaż to nie jest jeszcze najlepszy Bendis i momentami są one lekko przeszarżowane] i miłe dla oka bitwy na ulicach Nowego Jorku i w Latverii. Bendis gęsto odnosi się do historii Marvela czego przykładem jest choćby kolejna podróż w czasie Starka i Dooma która jest przedstawiona niczym komiks z lat 70., ciekawy występ gościnny Fantastic Four czy wprowadzenie Morgany Le Fey i połączenie jej w ciekawy związek, który to wątek będzie kontynuowany w Dark Avengers. Ogólnie to właśnie relacja Iron Mana i Doctora Dooma jest najciekawszą częścią historii. Miło łechta fana komiksów widok tej dwójki przekrzykującej się, kto jest lepszy i ma większą zbroję. Bendis kontynuuje również rozwijanie postaci Sentry'ego i dodawanie ciekawych rzeczy do jego historii. Tutaj właśnie po raz pierwszy zostaje przedstawiony wątek związany ze strachem jaki czuje Lindy przed swoim mężem, który to odgrywa ważną rolę w obecnych numerach Dark Avengers.

Za rysunki odpowiada tutaj znany z Ultimate Spider-Mana Mark Bagley. Jego klasyczna kreska pasuje do takiej klasycznej historii. Widać, że razem z Bendisem bawili się dobrze przy tworzeniu całości, czego przykładem są naprawdę fajne sceny bitwy przedstawiane na kilku panelach. Kilka stron na których pojawia się Morgana narysował natomiast Marko Djurdjevic i mimo, że jest ich niewiele to są niezwykle klimatyczne.

Podsumowując, jeśli lubicie klasyczne historie, Marka Bagleya albo podobała się wam "Ultron Initiative" to można czytać w ciemno, ponieważ to bardzo podobne rzeczy. Bendis nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu i naprawdę dobrze czyta się całość. Nie będzie sie tego pamiętało latami, ale zapewnia chwile naprawdę niezłej zabawy.



LTneutral.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.