Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #106 (25.08.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 25 sierpnia 2009 Numer: 34/2009 (106)


Tydzień niezbyt obfity w nowe komiksy, ale za to na poziom nie można narzekać. O tytuł numeru tygodnia walczyły Daredevil #500 i X-Factor vol. 3 #47.



Amazing Spider-Man
#603

Demogorgon: Przypomniało mi się pewne anime, w którym jedna osoba musiała podszyć się pod drugą. Gdy ta druga wróciła, odkryła, że pierwsza umówiła ją na pięćdziesiąt randek. Czemu o tym wspominam? Bo Chameleon zaczął w podobny sposób wywracać życie Petera. A potem dodał jeszcze trochę swojego chorego poczucia humoru. Aż się chce zobaczyć co będzie, jak Pete wróci. 7/10
Bertoluccio:
Świetny numer. Obejrzenie życia Petera z perspektywy Kameleona, który nie wie o jego drugiej tożsamości, wypadło bardzo dobrze i ciekawie. Podobało mi się przedstawienie, jak można udawać kogoś, o kim nic nie wiemy i w ogóle się nie zdradzić. W sumie najlepiej obrazuje to jeden tekst z tego numeru: "The truth is none of us really knows anyone else. What we're capable of at any moment." Ciekaw jestem reakcji Petera na nagle przymilającą się do niego współlokatorkę. Znając go, w ciągu minuty znowu ją zantagonizuje. Zastanawia mnie także, czy wątek ze scenarzystą nachodzącym MJ będzie poźniej jakoś wykorzystany. A na koniec małe przemyślenie związane z trzema kuzynkami Petera - przecież one nie są z nim związane więzami krwi, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby blondynka mogła go podrywać. Ogólnie 7/10.
Krzycer:
Zastanawiałem się, co można wycisnąć z Kameleona i po co go wyciągać z niebytu. Okazuje się, że wycisnąć można bardzo, bardzo wiele i analiza życia Parkera z jego punktu widzenia wypada świetnie, dając nam jeden z najlepszych numerów Pająka od dłuższego czasu.

Daredevil #500
Clipboard02.jpgDemogorgon: WOW, WOW i jeszcze raz WOW! Postaram się bez zbytnich spoilerów wszystko opisać: Hand ma nowego lidera, status quo stanął na głowie, Izo jest niesamowity, a Carlos jeszcze bardziej. Jak dla mnie numer tygodnia i obok Thor #600 najlepszy z wielkich numerów tego roku. 8 +/10
Jaro: Zwróćcie uwagę na genialną grę tytułu historii z jej zakończeniem. Nie wiem jak innym, ale mnie cały czas wydawało się, że "Return of the King" odnosił się do Kingpina - tymczasem ostatnie kadry wskazują, że jest zupełnie inaczej. Świetna historia, a sama #500 okazuje się też najlepszym z tegorocznych jubileuszowych numerów.
Archie: Wow. Obstawiałem takie zakończenie już od jakiegoś czasu, ale wykonanie jest świetne. Brubaker niesamowicie połączył wątki i bardzo ubolewam nad tym, że właśnie teraz zostawia Matta. Niestety boję się, co wymyśli Diggle, bo zapowiedz jego Dark Reign - The List: Daredevil jest strasznie słaba. Mam gdzieś walkę Normana, Bullseye'a i Murdocka. Nie chcę Matta w środku głównych wydarzeń, tylko tam, gdzie był do tej pory. A do tego więcej zwariowanych ninja i mistrza Izo!
Krzycer: Nie dość, że na końcu dostajemy całkiem nowy status quo, to jeszcze na sam koniec Bru podrzuca nam dwie bomby - Izo szkolił Lady Bullseye (to ta mniejsza bomba) i od samego początku kształtował Matta do jego nowej roli (to ta większa).
Chciałbym się mylić, ale obawiam się, że Diggle nie udźwignie tego tytułu.

Lokus:
Chyba nikt nie miał wątpliwości, że będzie to numer tygodnia i nikt się nie zawiódł. Kolejny jubileuszowy numer zaserwowany nam przez Marvela o kilka klas wyprzedził niedawne okrągłe numery Spidey'a i naszego ulubieńca Rulka, a także spowodował, że moje obawy o formę Andy'ego Diggle'a jeszcze bardziej wzrosły. Kwestia Lady Bullseye mnie osobiście dość zaskoczyła, jak najbardziej na plus, a to tylko kilka z niespodzianek. Rysunki Michaela Larka jak zwykle na dobrym poziomie. Ocenę obniżyły jednak dodatki, gdyż ani zapowiedź The List, ani bonusowa historyjka mnie nie porwały. Niemniej jednak 8/10 w pełni się zależy.
Sc0agar4k: Bezapelacyjnie numer tygodnia. Król powrócił, lecz nie ten, którego oczekiwano. Dlatego też i zaskoczenie większe, bo chyba niewiele osób się tego spodziewało. To jest obrót o 180 stopni. Matt schodzi do podziemia, lecz seria wypływa na szerokie wody. Czy to dobrze, przekonamy się w najbliższych miesiącach. Numer jubileuszowy, który bije inne na głowę.

Dark Reign: Mr. Negative
#3

Demogorgon: Niezłe zakończenie. Poznajemy origin Odbitki, ale pytań jest jeszcze więcej, niż odpowiedzi. Pajęczakowi się polepszyło, bo jakżeby inaczej, a Hood i Osborn też nie zawiedli. Jeden z lepszych tie-inów do Dark Reign, 7/10.
Sc0agar4k: Jedna z lepszych mini serii do Dark Reign. Cała historia na wysokim poziomie, zarówno pod względem scenariusza, jak i rysunków. Bardzo ciekawa postać, może będzie pojawiać się częściej.

Dark Reign: The Hood #4
Krzycer: Tsk. Dobry numer, ale nie podoba mi się to, że dostajemy praktycznie ten sam cliffhanger, co w poprzednim numerze. Tam była sugestia, że rodzinę Parkera spotka coś złego, tutaj, że już spotkało ich coś złego - ale to w dalszym ciągu nic pewnego.
Mam nadzieję, że Satana na stałe dołączy do Hooda i jego wesołej gromady.
Przy okazji Parker (scenarzysta) sprząta w continuity, odnosząc się do butów i nie oddychania.

Lokus: Bodajże przy okazji drugiego numeru już o tym wspominałem, ale Marvel chyba próbuje zrobić z Hooda kolejnego Logana czy Deadpoola. Naprawdę denerwujące staje się, że w co drugim komiksie wydanym przez Dom Pomysłów Kapturek musi się pojawić. I chociażby z tego właśnie powodu do tej mini-serii podchodziłem z dużym dystansem i zapewne dlatego jakoś do mnie ona wciąż nie trafia. Inna sprawa, że chyba jeszcze żadna historia Jeffa Parkera mnie nie porwała. Największym plusem tej historii są dla mnie rysunki Kyle'a Hotza i to by było na tyle. Na kolejny numer rzucę okiem tylko z ciekawości. 5/10


Mighty Avengers #28
Hotaru: Ostatnio narzekałem, jak bardzo nudzi mnie ten tytuł (i reszta komiksów o Mścicielach również). Wygląda na to, że Slott wysłuchał moich marudzeń, bo tym razem bawiłem się przednio. Zdaję sobie sprawę, że to zasługa gościnnego występu moich ulubieńców z Young Avengers, ale nie zamierzam rozkładać tej historii na części pierwsze. Najważniejsze, ze w końcu się dzieje, i że dzieje się fajnie. Wreszcie z czystym sumieniem mogę powiedzieć - chcę jeszcze.

Demogrogon: A ja się bawiłem gorzej niż w poprzednich numerach. Nie wiem, co to spowodowało, ale od chwili jak Unspoken zszedł ze sceny, zrobiło się strasznie nudno. Ani mnie nie ruszyły działania Loki, ani wejście Young Avengers i Ronina, ani bijatyka z Chińczykami. Może nastawiłem się na wielką bitwę armii Avengers z Unspokenem. Albo ten numer to bezsensowny zapychacz. Ciężko powiedzieć.

Krzycer: Dobre! Zarówno sceny w Tybecie, jak i kombinacje Stature. Mimo to miałem wrażenie, że ten odcinek służył tylko wydłużeniu historii o kolejny numer - sprawy z Unspokenem rozwijają się wyjątkowo powoli, a i sprawa z Lokią (Czy Loki nie wrócił przypadkiem do męskiej formy?) rozwiąże się najwcześniej w następnym numerze.

Clipboard03.jpgX-Men: Legacy #227
Hotaru: Ponownie, nie przypominam sobie, kiedy ostatnio (i czy kiedykolwiek) tak dobrze bawiłem się, czytając Legacy. Może mam gorszy tydzień, że prawie wszystko mi się podoba, a może Carey ma zwyżkę formy, ale fakt pozostaje faktem - to całkiem przyjemne czytadło. Cieszy mnie fakt wykorzystania Trance, większość kadrów Weavera mile pieści moje oko, a całość przygotowuje grunt pod nowy kierunek dla tego tytułu. Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem ciekaw, jaki on będzie.
Pariah: Potwierdza się opinia o tym, że tie-iny do tego crossa są lepsze niż on sam. Dostajemy rozwiązanie wszystkich wątków z poprzedniego numeru i choć wydaje się to bardzo proste, to ma to swój urok. Postacie są bardzo dobrze prowadzone, a nawet prosta bijatyka jest znacznie bardziej emocjonująca niż to, co dostajemy w przepełnionej nimi Utopii. Carey sprytnie wykorzystuje moce indywidualnych postaci, a praca zespołowa X-Men jest naprawdę przyjemna dla oka. "Ms. Marvel" trochę zbyt łatwo radzi sobie z poszczególnymi postaciami (Danger?), ale jest to zrozumiałe i dodaje całości dramatyzmu. Scena, w której Karla strzela w stronę Rogue, jest po prostu genialna (tu również wielki plus dla rysownika, to dziwne, kiedy okładka jest najsłabszym elementem graficznym komiksu ;)). Podoba mi się też rozwój zdolności Trance, wygląda to naprawdę intrygująco, mam nadzieję, że wątek ten nie zostanie zapomniany lub pominięty. 7/10
Krzycer: Dalej świetne. Rewanż Rogue i Moonstone - piękny. Czy mi się tylko wydaje, czy też w całej Utopii tylko Rogue, Gambit i Danger walczą jak zespół? (Może to dlatego, że u Fractiona w zasadzie nie mieliśmy jeszcze żadnego istotnego starcia...)


Punisher: Frank Castle
#73

Demogorgon: Nieźle, ale trochę słabiej niż poprzednio, spodziewałem się, że gangsta będzie bardziej przydatny - Baracuda is disappointed. Za to Frank udowodnił, że jest twardzielem, załatwiając gościa mordującego aligatory gołymi rękoma. No i zakończenie - aż się boję pomyśleć, kim musi być Jurnior, że przeraża nawet resztę tej chorej rodzinki.

Lokus: Czy ktoś spodziewał się jakiegokolwiek innego rozwiązania sytuacji Franka, jak ta, którą nam zaserwowano? Nie widzę lasu rąk... Historia jest jak na razie do bólu przewidywalna i za to należy się Victorowi Gischlerowi ogromna bura. Ocena byłaby zapewne jeszcze niższa, gdyby nie fakt, że od zawsze bardzo lubiłem rysunki Gorana Parlova. Nie przewiduję w następnym numerze nic innego, jak krwawą wendettę Franka na rodzince kanibali, ale pewnie i tak zaglądnę. 5/10


Punisher Noir #1
Krzycer:
Tsk. Takie sobie. Z najnowszych serii Noir Luke Cage zdecydowanie wychodzi górą. Wątek z prowadzeniem sklepu i wychowywaniem syna jest dobry, ale główny bohater biegający z dwoma spluwami i wytatuowaną czaszką na froncie pierwszej wojny światowej... Nie.

Lokus: No i wreszcie stało się: dostałem noirową mini-serię, która mi się w ogóle nie spodobała. Jest mi tym bardziej szkoda, że musiał to być akurat Punisher. W porównaniu chociażby do zeszłotygodniowego Luke Cage Noir mamy tu do czynienia z konkretnym shitem, a noirowy wygląd Pogromcy jest tragiczny. Szkoda, szkoda i jeszcze raz szkoda. 3/10


Punisher vol. 2 #8
Demogorgon: Niech ktoś powie Huatowi, że nie potrafi rysować. I niech ktoś powie Remenderowi, że nie potrafi pisać - akcja jest durna, dialogi beznadziejne, "genialne" plany są genialne inaczej, a cliffanger ani mnie ziębi, ani parzy. No dajcie spokój, to Punisher walczący z legionem umarłych przestępców! Jak można to było zepsuć?!

Krzycer: Dobre! Autentycznie spodobała mi się zmyłka z Avengers oraz Frank radzący sobie - lepiej lub gorzej - ze wszystkimi wskrzeszonymi frajerami. No i w końcówce Microchip (cytując SS: "kto to jest Microchip?") staje naprzeciw jak-mu-tam, być-może-syna-Franka-byłoby-ciekawie.
Lokus:
Trzeci komiks z Frankiem w tym tygodniu i jedyny, który zasługuje na większą uwagę. Jeszcze kilka numerów i będę gotów nosić Ricka Remendera na rękach za robotę, jaką odwala na łamach tej serii. Co prawda Frank "RozwalęCałychAvengersBezZadrapania" Castle chwilami był przesadzony, ale i tak zeszyt pozostawił po sobie naprawdę dobre wrażenie. Szkoda tylko, że Jerome Opena nie jest już rysownikiem tej serii, a zastąpił go znany z gwałcenia Ghost Riderów Tan Eng Huat, który, ze swoim stylem nie pasuje za bardzo chyba do żadnego znanego mi komiksu Marvela. Mimo tego oceniam ten zeszyt na 7/10 i czekam na kolejne.


The Stand: American Nightmares
#5

Hotaru: Ten numer to dowód, że Aguirre-Sacasa nie powinien był brać się za tę adaptację. Nie chcę wykładać oczywistości, ale kiedy się już czegoś takiego podejmuje, i kiedy fabuła jednej książki zostaje poszatkowana na kilka miniserii, to obowiązkiem scenarzysty wykonującego adaptację jest zadbanie, by każda z nich miała swoją strukturę - wstęp, rozwinięcie, punkt kulminacyjny i zakończenie. Miniserie o Enderze hołdują tej podstawowej zasadzie, te o Mrocznej Wieży (chociaż to nie adaptacje sensu stricto) - również. A The Stand nie. Fabuła American Nightmares jest strukturalnie płaska jak klata Keiry Knightley. W tym numerze (poza cyferką na okładce) nie ma niczego, co wskazywałoby na koniec miniserii. Talent Perkinsa się marnuje.


Clipboard01.jpgX-Factor vol. 3 #47
Demogorgon: No to się porobiło, kolejne zaskakujące zakończenie, jakiego nikt się nie spodziewał. Znów bez zbytnich spoilerów - świetne teksty Dooma i Darwina, a cała reszta nie zostaje w tyle. PAD wymiata. Komiks minimalnie przegrał z Daredevil #500 miano numeru tygodnia w moich oczach (tylko dlatego, że w DD jest Carlos, ale wciąż), ale drugie miejsce też jest zaszczytne. 8/10

Hotaru: PAD nie zawodzi i w sumie na tym można by zakończyć opiniowanie tego komiksu. Dodam jeszcze, że rysunki De Landro są jak najbardziej na miejscu i przypominają mi stare dobre czasy, kiedy to ołówek dzierżył Raimondi. Dobra rzecz.
Pariah:
Genialny komiks. Polecam go każdemu. Nie tylko dostajemy sporo typowego dla PADa humoru i błyskotliwości, ale i sam wątek rozwija się w bardzo ciekawym kierunku. Kopara mi opadła, kiedy na ostanim panelu zobaczyłem twarz Cortexa... i jeszcze bardziej, kiedy PAD w odpowiedzi na list czytelnika wyspoilerował coś wiecej na jego temat :O. Nie mogę się wręcz doczekać kolejnego numeru. 8/10
Bertoluccio:
Ok. Tego się nie spodziewałem. Aż się człowiek zastanawia, co jeszcze ma dla nas przygotowanego PAD, zwłaszcza na numer 50. Reszta jak zwykle na najwyższym poziomie, łacznie z genialnymi dialogami. Moim osobistym faworytem jest Doom, który nawet jako dziadek ze złudzeniami wymiata. Ze smutkiem muszę jednak odnotować po kilku miesiącach występów, że dorosła Layla, choć nie jest zła, to jednak nie dorównuje swojemu młodszemu odpowiednikowi. Przynajmniej na razie, bo z PADem nigdy nic nie wiadomo. Ocena 8/10.
Misiael: Komiks jak zwykle przykuwa, powala na łopatki, a pod koniec zostawia nas z chwiejącą się szczęką. Jest szybko, fajnie i wciągająco. Tekst numeru należy do Maddoxa sfrustrowanego nagłym wzrostem zainteresowania jego osobą. Chociaż "whinging" Madroxa czy "Riiight..." Darwina też przywołują na naszą twarz szeroki nerdowy uśmiech.
Denerwuje mnie "dymkowe" zakrywanie niewątpliwych wdzięków Monet, dorosła Layla i zdziadziały Doom, mimo to jednak komiks jak najbardziej wart przeczytanie. Daję mocne 8+/10 i czekam na kolejny numer.


Wolverine: Weapon X #4
Lokus: Jason Aaron to dla mnie naprawdę świetny scenarzysta: twórca rewelacyjnego Scalped i człowiek, który sprawił, że serię Ghost Rider v5 dało się czytać po tym, jak Way robił wszystko, by ten tytuł zniszczyć. Dlatego dziwi mnie fakt, że o serii tej mogę powiedzieć co najwyżej tyle, że jest "taka sobie". Być może wynika to z faktu, że na dźwięk słowa Weapon X zbiera mi się na wymioty, ale jednak liczyłem, że ten scenarzysta zmieni mój punkt widzenia na tę organizację. Niestety, na razie to nie wychodzi. Jedyne, o czym mogę się wypowiedzieć pozytywnie, to rysunki Rona Garneya, ale niestety to trochę za mało. Za ten zeszyt tylko 5/10

Sc0agar4k: Z początku dużo rozmów, później dużo walki. Numer OK + dwie sytuacje, które mnie rozbawiły: sytuacja z autobusem szkolnym i oddalenie się sprzed oczu dzieci oraz rozmowa o Faulknerze podczas walki.



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:


a1.jpgDaredevil #500

Autor: Marko Djurdjevic

Hotaru: Cóż, wygląda na to, że w tym tygodniu Djurdjevic zmiótł konkurencję. W sumie nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że typuję tę okładkę. Jest godna jubileuszowego, pięćsetnego numeru. Artyście udało się przedstawić mnóstwo istotnych dla komiku postaci w sposób nie ujmujący żadnej z nich, zachowując spójność całości kompozycji. Oczywiście, poziom wykończenia jest charakterystyczny dla okładek Djurdjvieca, czyli najwyższych lotów.


b2.jpgDark Reign: The Hood #4

Autor:
Marko Djurdjevic

Demogorgon:
Djurdjevic i Jae Lee mają dobry rok, wypuszczając jedną świetną okładkę za drugą. Tym razem minimalnie wygrał mnie ten pierwszy - prócz jak zawsze świetnego wykonania, okładka ma też pomysł i znaczenie - no bo czym jest Hood, gdy zabierzemy mu płaszcz i jego spluwy? Takim samym, zwykłym facetem, jak my wszyscy, po prostu. I nic nie oddaje tego tak dobrze, jak ta okładka.






Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.08.19


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.