Avalon » Publicystyka » Artykuł

Fantastic Four Disassembled

Zastanawiam się, czy jakiekolwiek przesłanki (poza marketingowymi rzecz jasna) kierowały Marvelem, gdy wydawał tę historię pod szyldem Disassembled. Ma się to do historii Bendisa mniej więcej tak jak i do pozostałych komiksów z tego wydawnictwa. Ot, raz czy dwa, bohaterowie wspominają coś o świeżo rozwiązanej grupie Avengers.

                                                                Fantastic Four Disassembled

Fantastic Four Disassembled. Zawsze można mieć nadzieję, że to prawda.

Zastanawiam się, czy jakiekolwiek przesłanki (poza marketingowymi rzecz jasna) kierowały Marvelem, gdy wydawał tę historię pod szyldem Disassembled. Ma się to do historii Bendisa mniej więcej tak jak i do pozostałych komiksów z tego wydawnictwa. Ot raz czy dwa bohaterowie wspominają coś o świeżo rozwiązanej grupie Avengers. Burmistrz nawet odruchowo każe ich wezwać na ratunek w chwili zagrożenia. Niestety pod ręką ma jedynie Fantastyczną Czwórkę. Ta niezwykle hermetyczna grupa (jasne, było parę zmian w historii ale zawsze wracali do oryginalnego składu - z Pantherem i Storm też na 100% tak będzie) na pewno ma swoich fanów. Znajdą się pewnie również zwolennicy trzyczęściowej "Fourtitude". Ja nie należę ani do jednych, ani do drugich. Spróbuję ocenić tę historię w miarę obiektywnie, z góry jednak zakładam, że komiks ten nigdy nie stanie na mojej półce.

Na plus zaliczam zaledwie kilka momentów: co piąty dowcipny tekst Thinga; kształty Susan Richards (chociaż aż strach pomyśleć, że to komiks sprzed zaledwie kilku lat); zaskakująca końcówka z powołaniem nowego herolda Galactusa.

Minusów zdecydowanie więcej: postać Ziusa (koleś wyglądał prawie jak z Piratów z Karaibów); rozciągnięcie na trzy numery historii, którą z powodzeniem mógł pomieścić jeden; większość fabuły niczym z notatnika Stana Lee - "wrzućmy Manhattan w słońce, zamieńmy nasze moce" - ludzie, mamy XXI wiek i historie nie mogą być proste jak konstrukcja cepa; rysunki, przypominające mi trochę Marvel Age; wreszcie sama FF, w której zdecydowanie brakuje chemii między postaciami.

Podsumowując polecam ten komiks każdemu inteligentnemu Skrullowi w wieku od lat siedmiu do trzynastu. Ziemianie niech raczej spróbują czegoś bardziej sensownego.


dexx

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.