Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #105 (17.08.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 17 sierpnia 2009 Numer: 33/2009 (105)


Dobra wiadomość: historie ze świata Ultimate wracają do dawnego, wysokiego poziomu!



Incredible Hercules #132
avalonpulse0105c.jpgHotaru: Wstyd mi. Wstyd mi, bo nie kojarzę Reilly'ego Browna, a tak dobrych artystów znać powinienem. Dawno nie czerpałem autentycznej frajdy z oglądania komiksowych kadrów, podziwiając kompozycję, kreskę czy sam storytelling. Brownowi trudno cokolwiek zarzucić i mam nadzieję, że zostanie w tym tytule na dłużej. Byłby naprawdę godnym następcą Sandovala. Co się tyczy fabuły, to tutaj też zaobserwowałem zwyżkę formy. Brakuje mi wprawdzie Amadeusa Cho, ale dzięki temu, że teraz go nie ma, powrót w przyszłej odsłonie będzie dla mnie tym słodszy.
Demogorgon: Pomimo braku Cho, poziom wciąż jest wysoki. A za sprawą nowego sidekicka, małego Zeusa, znacznie wzrosła ilość humoru, o ile to możliwe. Kilka naprawdę niesamowitych tekstów, dużo nabijania się z Thora oraz ciekawa intryga - jak dla mnie to wystarczy, by mianować Herca numerem tygodnia.

Sc0agar4k: Hercules w najlepszym wykonaniu, z zabawnymi tekstami zarówno jego, jak i Zeusa, który kilka razy raził również piorunem :D. No i ostatnia strona, która pokazuje, że szykuje się grubsza afera. Polecam. Jak dla mnie numer tygodnia.

Cable vol. 2 #17
Krzycer: Rysownik zawodzi w paru miejscach. Jeśli o scenariusz chodzi - coś się dzieje, choć błyskawiczne dorastanie Hope jest trochę irytujące. No i Bishop smęci jak zwykle. Ogólnie nie jest bardzo źle ale i tak okładka jest najlepszą częścią komiksu.

Sc0agar4k: No i odnaleźli się :D. A Cable'a czeka walka z... pierwszą miłością Hope. Trochę akcji, dużo przemyśleń i tylko rysunki trochę średnie. Teraz przenosimy się w przestrzeń kosmiczną.

Marvel Divas #2
Hotaru: Lektura tego numeru nie dłużyła mi się tak mocno, jak poprzedniego, i to jest zaleta. Nadal jednak czułem się nieswojo - coś mnie w tej fabule uwiera. Przyznaję, że Aguirre-Sacasa na razie dobrze radzi sobie z równoważeniem poważnych tematów tymi lżejszymi, ale cały czas mam przeczucie, że minimalna odległość dzieli go od porażki... i że za moment ten dystans przekroczy. Nie wiem, skąd ten pesymizm. Ze względu na podjęty temat wolałbym, żeby moje przepowiednie się nie spełniły.

Demogorgon: Tym razem było nieco poważniej, niż poprzednio, ale dalej obecny jest klimat, który urzekł mnie w poprzednim numerze. Wątki każdej z Div są ciekawe i dobrze poprowadzone, a rysunki doskonale pasują do stylu historii.

Krzycer:
Jest dobrze. Temat raka zostaje potraktowany z szacunkiem. Humoru dostarczają relacje Monicki o zalotach Doctora Voodoo. Felicia najprawdopodobniej pakuje się w kłopoty a Hellstorm, jak na syna Szatana przystało, kusi.
Swoją drogą nie wiedziałem, że on też zajmuje się takimi rzeczami. Może kryje się tu jakiś twist.


avalonpulse0105d.jpgUltimate Comics Avengers #1
Hotaru: Dużo czasu minęło od chwili, kiedy czytałem Ultimates #2. Lektura tego numeru sprawiła jednak, że od razu poczułem tamtą klimę. Co więcej, na moment zapomniałem o tej całej katastrofie zwanej Ultimatum, a to bardzo dziwne mając na uwadze, że jest to punkt wyjścia do tej historii. Pozostaje mi mieć nadzieję, że Millar tego nie zepsuje jak F4. Na słowa uznania zasługuje też Carlos Pacheco i wspomagający go zespół, bo od strony wizualnej komiks prezentuje się odpowiednio nowocześnie i ma ten "filmowy feel". Czekam na więcej.
Black Bolt:
Nie zawodzi. Spełniło wszystkie pokładane w tym nadzieje, mimo że wcale tak wiele się nie wydarzyło. Ciekawa, lekka i szybka lektura, a do tego świetne rysunki i aż szkoda, że Marvel wypuścił w obieg kilka spoilerów, bo ostatnia strona byłaby istnym młotem.
Gamart:
Nie jest to już TO Ultimates, ale całkiem nieźle się czyta. Chociaż widać, że ktoś kazał Markowi się wbić w ten "cool" klimat jaki pozostał po Loebie i ten realizm w ramach konwencji, jakim cechowały się 1 i 2, trochę cierpi. Szczególnie trochę żenujące były sceny z Capem wpieprzającym się na motorze do helikoptera [ja pytam, ile zniszczeń zrobił taki motor :P] czy całkowicie nieuzasadnione wyrzucanie agentów z helikoptera [strasznie na siłę pokazuje, ze Cap się nie cacka i jest bez sensu].
Za to już akcja Bartona całkiem spoko, możne coś z Griftera będzie, tylko niech zabiorą mu ten kostium, bo wygląda okropnie... Nie jestem przekonany do Red Skulla, ale wierzę w Millara. Na razie jest naprawdę dobrze.

Krzycer:
Niezłe otwarcie. Co prawda Ultimates 1&2 były superbohaterskim thrillerem, a tu mamy superbohaterską Szklaną Pułapkę 4, ale i tak jest dobrze. Wyjątkowo pozytywnie zaskoczył mnie rysownik.

Deadpool vol. 2 #13
Krzycer: Czytanie tego komiksu fizycznie boli. Poza tym Way robi wszystko co może, by uniemożliwić Bobowi odniesienie kolejnego zwycięstwa w SS. W całym numerze rozbawiła mnie tylko nazwa pistoletu Wade'a.

Sc0agar4k: W tym tygodniu Wade przegrywa tytuł najzabawniejszego numeru z ... Herculesem. Jedyny zabawny motyw to Bob w kostiumie papugi. Rysunki ujdą, choć mogłyby być lepsze.

Uncanny X-Men #514
Krzycer:
Good news - bad news. Good news - X-Men zaczynają reagować na to, co się dzieje. Cyclops, jak Cyloni, ma plan. Nie wiemy, co to za plan, ale widzimy przygotowania i wiemy, że walka toczyć będzie się na paru frontach. To dobrze.
Bad news - część dialogów i Scott, który w Messiah CompleX był genialny w roli przywódcy, a u Fractiona strasznie mnie irytuje.
Pariah:
Czuję się nieco rozczarowany. Simon Trask zapowiadał się dobrze. Jak pokazał wstęp do "Utopii", budowanie nastrojów anty-mutanckich wychodziło mu bardzo dobrze. Czemu się dziwić, jest w końcu zaawansowanym modelem Sentinela, perfekcyjnie kalkulującą na zimno maszyną. Ciekawe jaki będzie kolejny ruch naszego wielkiego wroga mutantów? Ujawnić się i zacząć atakować niewinnych cywilów. Dzięki temu sam staje się nagle publicznym wrogiem numer 1, a mutanci wychodzą na bohaterów... brawo, iście machiaveliczny plan ;). Innych ciekawostek też nie uświadczymy. X-Men dalej planują i planują, Dark X-Men dalej naparzają kogo popadnie, a Namor dalej wykrzykuje bez sensu " Imperius Rex!" (czasem mam wrażenie, że nie zna innych słów ;)). Fraction jak zawsze rozwleka wszystko niepotrzebnie, żeby wszystko, co ciekawe, wepchnąć do ostatniej części histrorii... Swoją drogą Dodson wogóle nie nadaje się do takich dużych crossów. W scenie, w której Cyclops zbiera drużynę, niektórych postaci w ogóle nie da się od siebie odróżnić. 4/10

Ultimate Comics Spider-Man
#1

avalonpulse0105e.jpgHotaru: Uff. Bałem się tego numeru. Obawiałem się, że po zobaczeniu kreski Lafuente będzie ostatnim numerem Pajęczaka, który przeczytam. Z ulgą stwierdzam, że artysta dał radę. Nie powalił mnie na kolana i nadal obawa, że zawali kolejny numer, istnieje. Że tym razem udało mu się tylko dlatego, że miał dużo czasu. Tymczasem jednak doceniam wszystkie udane kadry i przemilczam te mniej udane. Bendis... jest sobą. Świetnie pasuje do tego komiksu, nic dodać, nic ująć. Tak na boku wspomnę jeszcze, że nie odczułem jakiejś kolosalnej zmiany pomiędzy tym numerem, a ostatnim... i zastanawiam się, czy Ultimatum miało w tym przypadku jakąkolwiek rację bytu?
Gregoriano: Żeby nie nadepnąć na jakikolwiek ślad spoilerów, muszę przyznać, że Bendis stanął na wysokości zadania i całkiem ładnie rozpoczął nowego Ultimate Spidera. Aż szkoda, że to tylko 24 stron, bo ani się obejrzeć, a dochodzi się do końca. Rysunki są naprawdę dobre, mimo, że przyzwyczaiłem się do kreski poprzedniego rysownika, to jednak te wprowadzają iście lajtowy klimat, co jest moim zdaniem bardzo in plus.
Co do samej historii, to na przestrzeni kilku numerów pojawi się spora garść retrospekcji, żeby wyjaśnić to i tamto. Nie ma przebacz :D.

Gamart: A tu już jest bardzo dobrze. Świetne wprowadzenie z fast foodem, które pokazuje, że Bendisa spłodził dialog z popkulturą i po tym już do końca każda scena coś wnosi i kopie miło. Szczególnie fajne są momenty z Gwen, wątek Torcha i oczywiście ekstremalnie szybkie rise & fall Kingpina.
Krzycer: "Kto ukrywa się pod maską Spider-Mana?" "To wcale nie musi być Peter Parker!" Dałem się nabrać.
Zaczyna się dobrze, nawet bardzo dobrze. Dostajemy sporo pytań i niewiele odpowiedzi. Widząc w zapowiedzi gościa w czerwonym kapturze myślałem, że Bendis postanowił wprowadzić Hooda do świata Ultimate. Teraz nie wiem - to też był Mysterio? W kadym razie znaczenie tej sceny póki co mi umyka.
Los Kingpina - dobra scena. Brakuje mi Immonena, ale pewnie jeszcze parę numerów i przekonam się do nowego rysownika. Choć nie podoba mi się to, jak rysuje twarze znakomitej większości bohaterów. To może być pewien problem.


X-Men Forever vol. 2 #5
Hotaru: Cóż, tym razem się wynudziłem. Claremontowe rewelacje jakoś mnie nie ruszyły. Może fakt, że Forever jest elseworldem, osłabił potencjalny impakt. A może już mi tak nie zależy. Grummet nadal dobrze sobie radzi, ale w tym numerze nie miał szansy zabłysnąć - scenariusz narzucił mu trochę zbyt dużo gadających głów. Old-schoolowy feel nadal jest jednak obecny, więc nie myślę na razie o porzucaniu tego tytułu.

Pariah: Po przeczytaniu tego numeru poczułem jedno uczucie... ulgę. Ulgę, że to nie jest 616. Claremont serwuje nam dialogi na poziomie swojego New Exiles, co już wiele mówi, ale to jeszcze nic. Dalej pojawiają się takie kwiatki, jak Storm, która rozpacza po tym zadrapaniu od pazura Wolviego, któe zaserwowałą jej Kitty, jakby to miał ją zabić. Potem pojawia się teoria, że moce Storm uniemożliwiają telepatyczny skan jej myśli... ale nie to jeszcze nic :). Na koniec dostajemy teorię spiskową dziejów. Używanie przez mutantów ich mocy "wypala" ich, przez co umierają za młodu... Jedyne, co było fajne, to Nightcrawler, który na "pożegnanie" Wolverine'a przyniósł denatowi zgrzewkę piwa :) i rysunki, które są chyba jedynym powodem do "czytania" tego tytułu. 3/10



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:


avalonpulse0105a.jpgScourge Of the Gods - The Fall #2

Autor: Alexa Gajic

Demogorgon: Kolejna genialna okładka serii z Europy. Niesamowite, wydające się pochodzić z innego świata postacie bogów próbujące dotknąć umiejscowionej w centrum, kopulującej pary. Dlaczego? Czy pragną im przeszkodzić? A może chcą się napawać ich miłością? Świetny pomysł i dobre wykonanie sprawiają, że człowiek naprawdę staje się zaintrygowany i chce sięgnąć po ten tytuł.



avalonpulse0105b.jpgUncanny X-Men #514 Bianchi Variant

Autor: Simone Bianchi

Hotaru: Właśnie dlatego Bianchi powinien zostać przy rysowaniu okładek. Jest w tym świetny. Nie wadzi brak miejsca na logotyp czy krzywo wysunięte pazury u lewej dłoni Laury - cała reszta jest tak dopieszczona i klimatyczna, że wprost nie może się nie podobać. Perełka.







Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.08.12


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Black Bolt
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.