Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #103 (03.08.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 3 sierpnia 2009 Numer: 31/2009 (103)


Doczekaliśmy się wreszcie ostatniego numeru Ultimatum. Pamiętacie, kiedy ukazał się pierwszy? W czasach, gdy jeszcze nie było pewne, że prezydentem USA zostanie Barack Obama. Na koniec cywilizacji białego człowieka jeszcze czekamy, ale upadek Uniwersum Ultimate już stał się faktem.



Dark Reign: Hawkeye #4c
Gil: Bardzo zaskakujący rozwój wypadków. Spodziewałem się właściwie wszystkiego, tylko nie odwołań do Bullseye: Greatest Hits. Co prawda nie uważam tamtej historii za tragiczną (jak na dzieło Waya i Dillona jest nawet dobra), ale nawiązania do niej teraz i w tym stylu nie pochwalam. Tym bardziej, że jest w całej tej historii wielka dziura logiczna, a mianowicie pytanie, skąd tatuś Lestera wytrzasnął środki na całą operację? Pomysłu z przeszczepem mózgu nie skomentuję, bo głupsze rzeczy już widziałem. Nie podoba mi się też wmieszanie Solo w to wszystko, bo zupełnie się nie klei. A jeśli dodać do tego wciąż nie pasujące rysunki Raneya, okazuje się, że poziom numeru daleki jest od zadowalającego. Taki na 4/10.
MikeyLou:
DIGGLEEEEEEE!!!! Co jest z tobą nie tak, człowieku?! Już mi się zaczęła podobać opcja 'Norman robi Lesterowi pranie mózgu, żeby w efekcie końcowym uzyskać pseudo-bohatera, którego potrzebuje'. Przyzwyczaiłam się do tej myśli i doszłam do wniosku, że rozwój postaci (nawet natrętnie idiotyczny) nie zaszkodzi. Ale to, co pan Diggle zrobił, jest niewybaczalne... Zaakceptował nędzne wypociny Waya i trzyma się tej wersji. Takiego rozwoju wydarzeń, przyznaję, nie spodziewałam się wcale. Rysunki jak zwykle bardzo nierówne, od zupełnie normalnych po szkaradne włącznie. Dobrze wypadł tylko pokiereszowany tatuś, który, jak czuję w kolanach, okaże się jeszcze większym sukinsynem od synalka. Ostatnia strona na plus, razem ze "SPAK! SPAK! SPAK! SPAK! SPAK!", nawet mnie rozbawiły. Ale ogólnie numer to jakieś wielkie 'nie wiem'. NIE WIEM, czy jest okropny, czy do zaakceptowania. Po prostu nie wiem.
Krzycer:
Nie mam pojęcia, do jakich wydarzeń odnosi się ta historia. Śledztwo Uricha jest więc dla mnie ciekawsze od wszystkich tych father-son moments.

Dark Reign: Lethal Legion
#2

Gil: Tak się składa, że nigdy nie lubiłem Wonder Mana, więc patrząc na ten cały syf, który spadł na niego, mogłem uśmiechać się złowieszczo i burczeć do siebie: "dobrze ci tak!" Obserwowało się to tym przyjemniej, że historia jest dobrze napisana i solidnie osadzona. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń do udzielonych wyjaśnień i nawet konstrukcja fabuły mi się podoba. Plusem jest też fakt, że w końcu Absorbing Man dostał trochę więcej osobowości. No i atak na osbornowych Avengers wyszedł bardzo fajnie. Jeszcze się okaże, że ta marginalna na pierwszy rzut oka seria będzie jednym z lepszych tie-inów. Na razie dostaje 7/10.

Dark Reign: Sinister Spider-Man
#2

Gil: W tym numerze prawdziwymi bohaterami okazali Redeemer ze swoją wesołą kompanią oraz JJJ. Ci pierwsi nie dość, że są barwnym zbiorowiskiem postaci i mają interesujące historie, to w dodatku dostarczają solidnej dawki humoru. Ten drugi również daje nam sporo powodów do śmiechu, miotając się w obecnej sytuacji, zmuszony robić różne rzeczy wbrew swojej naturze. No i mamy też Gargana, który pożera wiewiórki, wyrywa panienki i knuje, zgodnie z tytułem, złowieszczo. Rysunki może i są wciąż poniżej możliwości Bachalo, ale mam wrażenie, że i on pofolgował sobie, by dostosować grafikę do treści. Kolejne 7/10.
Krzycer:
Nadal dobre. Czy postaci widziane u Redeemera to wszystko nowe twory, czy też już kiedyś mieliśmy do czynienia z Hipopotamem i Doctorem Everythingiem (moi ulubieńcy)? Bo jeśli już kiedyś się pojawili, to może ktoś mi powie, czemu High Evolutionary w retrospekcji zachowywał się, jakby był na haju...

Dark Reign: The Hood
#3

Gil: Najlepszy z reżimowych tie-inów w tym tygodniu. Dzieje się dużo i intensywnie. Satana sprawiła, że Parker przestraszył się własnego kaptura i stał się bardziej ostrożny, a już po chwili Dormammu wyciągnął asa z rękawa, żeby zamieszać jeszcze bardziej. Oprócz tego, dostajemy ciekawy rozwój sytuacji wśród bandy pana Kapturka i nie mniej zaskakujące posunięcie w sprawie White Fang, które prowadzi do bardzo zachęcającej końcówki. Czekam na ciąg dalszy i daję mocne 7/10.

Krzycer: Tsk. Mam złe przeczucia - rodzinę Hooda spotka coś przykrego i to będzie wyjaśnienie jego pełnego zeźlenia i oddania Dormammu widocznego we wszystkich innych tytułach. W sumie byłaby szkoda, gdyby tak to się miało skończyć. Ale może jeszcze zostanę zaskoczony.
A ten numer dobry jest. Zagranie Dormammu z mamą Parkera mistrzowskie.


Dark Reign: Young Avengers
#3

Gil: Tutaj również robi się ciekawie. Kiedy dwie grupy młodzików próbują współpracować, rodzi to wiele interesujących sytuacji, które mnożą znaki zapytania wiszące nad młodymi Masters of Evil. Najbardziej przypadło mi do gustu wszystko, co dzieje się wokół Coat of Arms, a zwłaszcza scena znalezienia płaszcza. Ciekawe jest też, co kombinuje Enchantress i dlaczego Egghead używa zwrotów podobnych do Aarona? Muszę jednak stwierdzić, że wiodący na razie wątek Executionera staje się trochę nużący. Rysunki na stałym poziomie, więc i tutaj 7/10 będzie.

Hotaru: Jest lepiej niż ostatnio. Intryga w końcu zaczęła nabierać namacalnych kształtów, a interakcje pomiędzy postaciami miały więcej autentyczności nawet w tych momentach, które z założenia autentyczne być nie miały. Coś za coś. O ile fabularnie zaliczamy poprawę, o tyle graficznie jest odwrotnie. Brooks rysuje równie dobrze, ale tym razem efekt psują kolory, które często są wyblakłe, że nie wspomnę o zmiennym kolorze włosów Danny'ego. Liczę na dalszą zwyżkę formy Cornella i powrót formy kolorystów. Dawajcie następny numer.


Dark Tower: The Fall Of Gilead #3
Hotaru: Wow. Furth się nie paćkała. Wykoncypowany przez nią upadek Gilead nabiera impetu i coraz bardziej zaczyna przypominać klęskę zarysowaną w powieściach. Oczywiście wszystko to perfekcyjnie ujął w swoim skrypcie Peter David. Richard Isanove zaczyna się czuć coraz pewniej w roli rysownika, co jego pracom wychodzi tylko na dobre. Kompozycja strony, tła, kadrowanie - polepszają się z numeru na numer. Niestety jego twarze nie pozwalają mi zapomnieć, że to Jae Lee powinien odwalać tę robotę.


dFantastic Four #569
Gil: Jak cały ten "wielki" run Millara i Hitcha, jego finał okazał się wielkim rozczarowaniem. Fakt, że obaj wyżej wymienieni prawie nie przyłożyli do niego ręki, jest tu tylko szczegółem, bo ogólnie przypomina to kiepsko napisanego fan-fika. Fragmenty, które miały zaskoczyć, okazały się albo przewidywalne, albo WTF-owate. Rola Dooma jest wielką dziurą logiczną, połączoną z kpiną i deus ex machina. W dodatku, dotykając tematu alternatywnych rzeczywistości, jedyne co ten numer ma do zaoferowania, do Reed z kucykiem i dinozaur ubrany we flagę. A na koniec dobity został zupełnie nie interesujący mnie wątek ślubny. Już słyszę odgłosy miotły, zamiatającej to wszystko pod dywan, by zapomnieć na zawsze. I oby jak najszybciej, bo była to straszna kiszka, warta najwyżej 3/10.

Hotaru: Klęska. Totalna klęska. Naprawdę ufałem Millarowi że dostarczy to, co obiecywał. A on sobie zakpił. Nie miał nawet dość przyzwoitości, żeby samemu skończyć to, co zaczął. Podobnie Hitch. Ani jeden, ani drugi nie zasługują na to, by tak świetni Artyści, jak Stuart Immonen, musieli tracić swój cenny czas na sprzątanie ich bajzlu. Kiedy miesiące temu usłyszałem, że Hickman przejmuje Fantastycznych, nie wierzyłem, że będzie lepszy od duetu Millar & Hitch. Teraz trudno mi sobie wyobrazić, żeby był gorszy.

Krzycer: Cała walka była absolutnie nieciekawa. Ślub i rozwiązanie tego wątku podobały mi się o wiele bardziej. Ogólnie run Millara kończy się nieźle - a to w sumie więcej, niż mogę powiedzieć o całości.
Bertoluccio: Ostatni numer runu Millara i Hitcha. Autorstwa Ahearne i Immonena ;). Ogólnie zakończenie wypada nieźle, chociaż można mieć kilka zastrzeżeń co do niektórych momentów. Walka z MoD-em średnio interesująca, chociaż chwilowy pojedynek Wyncham/Markiz mi się podobał (T-Rex Captain America powinien dostać własną mini-serię). Za to zakończenie, gdzie Doom po raz kolejny wychodzi na swoje (i dobrze) powoduje, że ciekaw jestem czy ten nowy, starszy (o około milion lat), znacznie poteżniejszy (god level? skoro razem z MOD-em niszczyli rzeczywistość za rzeczywistością i sam wykończył Watchera) Doctor znajdzie swoje odbicie w pozostałych seriach, czy też inni scenarzyści całkowicie to zignorują. Motyw z odwołanym ślubem wydał mi się w miarę porządnym zakończeniem całego wątku miłości Bena. Rysunki Immonena jak zwykle świetne i nawet próbował dostosować swój styl do Hitcha, co w wydaniu zbiorczym na pewno pomoże w całościowym odbiorze. Ogólnie za ten numer 5.5/10.

Marvel Zombies 4 #4

Gil: Całkiem dobry finał. Trzymający w napięciu, każący zastanowić się nad rozwiązaniem, chociaż używający kilku skrótów. Hellstorm, Jennifer i Morbius zaliczyli świetne występy, chociaż w ostateczności to Man-Thing i Simon okazali się najważniejszymi figurami na szachownicy. I nawet Black Talon się na coś przydał. No i oczywiście Headpool musiał przetrwać, bo nie mogło być inaczej. Chciałbym jeszcze gdzieś zobaczyć ten skład Midnight Sons, chociaż niekoniecznie z zombiakami w tle. Tutaj również może być 7/10, choć nieco słabsze.
Krzycer:
I wszystko zostało pozamiatane. Szkoda, że Van Lente wcisnął Hoodowi tak wyświechtany tekst na odchodne. Nie do końca zrozumiałem, co się stało z Jackiem Russelem - kiedy znowu zamieni się w człowieka, nadal będzie zombie, czy też Jennifer całkiem go odczłowieczyła w jakiś sposób?

New Avengers #55
e
Gil: Dziwny numer, w którym jakoś niewiele się dzieje. Zaczyna się od wyjętej z kapelusza bijatyki, która jest tylko pretekstem do wrzucenia również wyjętego z kapelusza urządzenia, które z kolei jest pretekstem do kolejnej dziwnej bitki. A pomiędzy tym wszystkim trochę typowych dla serii dobrych dialogów. Jakieś to wszystko jakby przytłumione i bez wyrazu ani wyraźnego kierunku. Ot, taki pretekst, żeby ci dobrzy dostali po dupie. Rysunki Immonena niby dobre, ale jakoś miejscami mi tu nie pasują. Słabo jak na tę serię i tylko 5/10.

Hotaru: Staram się i staram, ale nie potrafię się przekonać do Mścicieli, ani obu serii Bendisa, ani tej Slotta. Czytam z numeru na numer i za każdym razem lektura nie dostarcza mi emocji, jakich oczekiwałbym sądząc po występujących w nich postaciach. O ile w przypadku Mighty odnoszę wrażenie, że scenarzysta nie rozumie pisanych przez siebie postaci, o tyle wiem, że w New Bendis swoje rozumie, ale decyduje się pchnąć je w kierunku, który mnie w ogóle nie interesuje. Nie wiem, czy wcześniej skończy mi się determinacja, czy wreszcie zacznie mi się podobać.


Secret Warriors #6

Gil: No, wreszcie kawałek porządnej akcji w wykonaniu Sekretnych. Szkoda tylko, że nikt oprócz Stonewalla i Daisy nie został postawiony na świeczniku, ale przynajmniej ich występy były dobre. Poza tym, laury zgarniają Nick i Dum Dum, którym wszystko się udało. Mały minus to prawie znikomy opór ze strony Hydry, zakończony błyskawicznym odwrotem. Ale za to ostatnia strona pokazuje, że dzieje się tu więcej, niż widać na pierwszy rzut oka i jeszcze będzie ciekawie. Standardowo już 7/10 dla serii.

Hotaru: Finał pierwszej historii Secret Warriors wypadł średnio. Z jednej strony zwyczajnie kiepskie sceny akcji i bezsensowne, pozbawione dramaturgii pojedynki, a z drugiej kolejne całkiem intrygujące tajemnice dołączające do panteonu poprzednich. Od strony graficznej Caselli nie schodzi z pewnego wysokiego poziomu i odnoszę wrażenie, że stara się dostosowywać swój styl do atmosfery, w jaką celuje ta seria (np. ujęć na jędrne pośladki obu płci jest tu coraz mniej). Po pierwszych sześciu numerach Sekretni Wojownicy nie dorośli do pełnych entuzjazmu zapowiedzi, ale i tak wyszły z próby obronną ręką.


Terror, Inc.: Apocalypse Soon #4

Gil: Oj, słabo. Rysunki osiągnęły najniższy poziom w serii. Gdybym chciał złośliwie zakpić z rysownika, rzekłbym: the art turned bull. No cóż, zasłużył. Fabularnie również bez rewelacji, jakby pod koniec zabrakło pomysłów i Lapham poszedł po najmniejszej linii oporu. Finału praktycznie nie było, bo od akcji od razu przeskoczyliśmy do epilogu. Jestem zawiedziony i w tej sytuacji nie wróżę najlepszej przyszłości panu Terrorowi, chociaż po poprzedniej serii zapowiadało się wręcz przeciwnie. Niestety, nie mogę dać więcej niż 4/10.

Hotaru: Ale kaszana. Aby nie psuć sobie pozytywnego wrażenia po pierwszej, genialnej miniserii Terrora, postanowiłem udać się do hipnotyzera, żeby wymazał tę lekturę z mojej pamięci. Wolę nie pamiętać tej wpadki Laphama.


Thunderbolts #134
f
Gil: Tydzień okazał się całkiem dobry i dość wyrównany, ale tytuł komiksu tygodnia zgarnia ten właśnie numer. Po pierwsze, za spotkanie klasycznych Boltów, które wróży ich rychłe zjednoczenie przeciwko Osbornowi. Po drugie, za to, że Black Widow okazała się być Black Widow i nagle wszystko stało się jaśniejsze. I po trzecie za niezłą konfrontację Headsmana z Iksem. Do pełni szczęścia zabrakło tylko jakiejś błyskotliwej sceny z Ghostem. Nieźle to wszystko narysowane, więc i tutaj będzie potężne 7/10.
Pariah:
Genialny numer. Cieszy powrót Melissy i pozostałych oryginalnych Boltów. Ich rozmowy były rewelacyjne, a nowej "ksywki" Abe'a mogłem się domyślić :D. Świetnie wypadła I runda starcia Songbird vs T-Bolts i konfronatcja Mr. X vs Headsman, miło ze strony autora, że w końcu dał temu drugiemu jakieś imię i nazwisko. Relacje w tej drużynie są równie ciekawe, jak w tej Elissa. Coraz bardziej podoba mi się run Diggle'a. Na koniec prawdziwa bomba, tego się w życiu nie spodziewałem, choc trochę szkoda Yeleny... no właśnie, gdzie w takim razie jest prawdziwa Yelena? Może to Scourge? :P 8/10. Mój numer tygodnia.

Ultimatum #5g
Gil: Makabra - to najlepsze słowo do opisania tego numeru. Wydarzenia pełne są makabrycznych scen na pograniczu dobrego smaku i idiotyzmu. Makabryczny jest poziom fabuły, która sprowadza się do luźnego połączenia kolejnych scen śmierci, albo raczej morderstw. Makabryczne są rysunki, ale trudno o coś innego przy takiej fabule. Loeb z Finchem zarżnęli uniwersum Ultimate i tyle. Tylko 0/10 może być właściwa oceną.

Hotaru: Cóż. Chciałbym wierzyć, że cokolwiek teraz się stanie z uniwersum Ultimate nie może być gorsze od tego, co Loeb zaserwował w Ultimatum. Ale wtedy przypominam sobie, że tak się łudziłem po każdym kolejnym numerze tej miniserii, a scenarzysta i tak wychodził na swoje. Dlatego poddaję się. To poziom abstrakcji wykraczający poza moje zdolności pojmowania.
Undercik: Jak to mawiał Garfield: "Za każdym razem, gdy myślę, że to dno, ktoś rzuca mi łopatę". Czy jakoś tak. Tak właśnie można podsumować kolejne numery Ultimatum. Sens straciło już na początku. Czytałem to tylko dlatego, żeby zobaczyć zmiany w Ultimate Universum. Mimo wszystko dziwnie się czułem, patrząc jak bardzo dobry imprint zostaje zażynany. Tak się w sumie zastanawiam, czy to było specjalnie, aby zmusić Millara do powrotu pisania komiksów w Ultimate. Mark zapewne poczuł misję naprawienia sytuacji po Loebie. Tak, wiem, wielka teoria spiskowa, ale ma więcej sensu, niż dzieło Loeba.

Ultimatum: Spider-Man - Requiem #2
Hotaru: Ostatecznie, kiepsko to wyszło. Cały ten numer mógłby się ograniczyć do ostatniej strony. Ckliwe wynurzenia J.J. w ogóle nie przypadły mi do gustu, a sceny retrospekcji odebrałem jako jedną wielką zapchajdziurę. Najwyższy czas otrząsnąć się z Ultimatum i zacząć pisać dobre historie.


War Of Kings: Ascension #4
Gil: Tutaj również niezły finał, chociaż może trochę zbyt przewidywalny. Ale trudno było nie przewidzieć, że po zakończeniu ostatniego numeru Darkhawk będzie musiał zmierzyć się ze Starjammers. Można było też domyślić się, że starcie z Talonem jest nieuniknione, ale jego wynik okazał się dość zaskakujący. Myślałem, że ten drugi przetrwa. Ostatecznie otwarta została przed głównym bohaterem perspektywa dalszych przygód w poszukiwaniu kolejnych talizmanów. Mam jednak nadzieję, że nie dostanie własnego ongoingu, bo to nie jest dobry moment - lepiej niech pozostanie gdzieś w tle. Tak czy inaczej, kolejne 7/10 wystawiam.
Hotaru: Chociaż zakończenie okazało się przewidywalne, to nie sposób odmówić mu odpowiedniej dawki dramaturgii. Wiemy też, dlaczego DnA zgodnie twierdzili, że Ascension będzie dla Darkhawka tym, czym Annihilation było dla Novy - po takim rozegraniu wątków, jak ktokolwiek nie chciałby się dowiedzieć, jak Powell poradzi sobie dalej? Jeśli Ostatni Raptor rzeczywiście dostanie solową serię, to ja na pewno się skuszę.
Krzycer:
I to była cała rola Darkhawka w WoK? Okay, odpalił Lilandrę, ale kiedy zapowiadano, że WoK zrobi z nim to, co Annihilation z Novą... spodziewałem się czegoś większego. No i trafnie przewidziałem sposób na pozbycie się Talona, nawet, jeśli wykonanie było trochę inne.

Wolverine Noir
#4

Gil: Nie spodziewałem się, że jest tu miejsce na jeszcze jakieś niespodzianki, a jednak. Zakończenie zaskakuje i zawiera w sobie dużo typowo noirowych elementów, więc serię można śmiało uznać za udaną. Co dokładnie się stało, nie powiem, bo przecież nie zdradza się zakończenia kryminałów, prawda? Hm, wystawianie 7/10 powoli staje się nudne.
Krzycer:
Najbardziej noirowy z noirowych tytułów dobiegł końca. Rozwiązanie nie zawiodło oczekiwań. Szkoda, że w finale Creed został odsunięty na bok, bo w poprzednich numerach był najlepszą postacią.

X-Men Forever vol. 2
#4

Gil: Okay, więc nie ma Shadow Kinga. Dałem się nabrać. Tylko nie wiem, czy to na pewno jest dobra wiadomość, bo wydarzenia z tego numeru każą się poważnie zastanowić, czy gdyby to wszystko znalazło się w X-Men na początku lat dziewięćdziesiątych, ten tytuł nadal by trwał. Mam wrażenie, że tylko autor wie, o co tu właściwie chodzi. A może i nie. Nawet nie chce mi się wskazywać niedorzeczności, więc dam tylko 3/10 i koniec na tym.

Hotaru: Podoba mi się. Przymykam oko na wszystkie irytujące claremontowatości i dzięki temu lektura sprawia mi całkiem sporo frajdy. Duża też w tym zasługa porządnych rysunków Toma Grummeta i fenomenalnych kolorów Wilfedo Quintany. Co do samej fabularnej osi, nie wątpię, że rozwiązanie będzie przegięte na maksa, ale póki to nie nastąpi, wolę się łudzić, że będzie inaczej. Zresztą, nie oszukujmy się - na pewno będzie to lepsze od Ultimatum.
Pariah: Tłumaczenie, dlaczego Kitty ma pazur Wolviego strasznie głupie, tak jak przełożeni "Storm" twierdzący, że to czyni ją jedną z najpotężniejszych X-Men... Kolejnym kwiatkiem są "niezniszczalne" drzwi Danger Roomu. Cyclops i Rogue przy całej swojej potędze nie mogą ich zniszczyć, po czym robi to Sniktująca Kitty. Jedyne, co mnie zaciekawiło, to kim jest druga Storm? Spodziewałem się Shadow Kinga, nie jestem pewien, co dostaliśmy. 5/10



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:


aDark X-Men: The Beginning #2

Autor:
Jae Lee

Gil: Chciałoby się powiedzieć: Jae Lee i wszystko jasne. Ale powiem więcej: ta okładka to właściwie esencja tego, czym są Cloak & Dagger. Ta para nigdy nie miała szczęścia do własnych serii i rysowników, więc jakoś nie było okazji przedstawić ich w ten sposób. Okładka, chociaż prosta, ma swoją dramaturgię, wyrażoną w postawie, gestach, ornamentach, kolorystyce i istotnym dodatkowym elemencie, jakim jest ptak. Kolejny świetny materiał na plakat.

 



bDark Reign: Young Avengers #3

Autor:
Mark Brooks

Hotaru: Gil wybrał bezsprzecznie najlepszą okładkę tego tygodnia. Mój typ, chociaż niczego sobie, nie może się z nią równać. Ale i Mark Brooks ma swoje momenty. Poza oczywistym nawiązaniem do szekspirowskiego Hamleta podoba mi się liczba detali, jakie Artysta zdecydował się umieścić, rysując... cóż, złom. Okładki często mają jedynie symboliczne tło, by nie odwracało uwagi od głównego motywu, ale w tym przypadku otoczenie Visiona jest równie istotne, jak sama postać. Całość została całkiem zgrabnie pokolorowana, więc jestem usatysfakcjonowany.

 




Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.07.29


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Undercik
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.