Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #100 (13.07.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 13 lipca 2009 Numer: 28/2009 (100)


Cytując naszego naczelnego Pulsowca, Gila: "Szkoda, że nasz setny Pulse przypadł w tak cienkim tygodniu, ale cóż począć...". Podobnie jak przed tygodniem, Marvel nie uraczył nas zbyt dużą liczbą nowych komiksów. Cudów wielkich również nie dostaliśmy, choć kilka solidnych pozycji się ukazało. Zapraszamy do lektury.



Dark X-Men: The Beginning #1avalonpulse0100c.jpg
Gil: Spodziewałem się kolejnego zlepku krótkich historii z cyklu "o niczym i bez sensu", a tymczasem okazuje się, że ten tie-in do Utopii jest lepszy od samego crossa. Pierwsza historia, oprócz tego, że opiera się na długiej scenie prysznicowej z Normanem i Namorem, świetnie przedstawia ich wzajemne relacje na wszystkich płaszczyznach. Druga skupia się właściwie na przypomnieniu, kim jest Mimic, ale robi to w przyzwoity sposób i nawet coś wnosi do postaci. Trzecia przypomina trochę pierwszą i jest równie świetną dyskusją, chociaż zamiast prysznica w tle mamy martwego dzieciaka. Fakt, że Norman jest wszędzie, można pominąć. Co jest absolutnie zaskakujące, chyba pierwszy raz w tego typu wydawnictwie, rysunki we wszystkich częściach współgrają i są spójne. Oby tak dalej, a dzisiaj 8/10 i tytuł numeru tygodnia.

Pariah: Utopia jest (póki co) znacznie lepsza od tego shitu, serwowanego nam dotychczas na łamach UXM. Pierwsza historia jest niezła. Przedstawia Namora w nieco innym świetle, niż dotychczas. Widać pod niewzruszoną maską Namor ma wątpliwości, czy wszystko, co dotychczas robił, ma sens i szuka nowej drogi, aby zrobić coś dobrego dla "swoich" ludzi. Druga opowiada o Mimicu i jest zdecydowanie najsłabsza. Praktycznie nic nowego nie pokazuje. Z drugiej strony nie sądziłem, że Mimic jest tak wewnętrznie rozbity. Historia numer 3 jest zdecydowanie najlepsza. Machiaveliczny Dark Beast, porównujący siebie do Osborna i nazywający go swoim "idolem" robi spore wrażenie. Rysunki w tym komiksie są podobnie bardzo nierówne, balansują na krawędzi przeciętności, choć te w ostatniej historii są całkiem przyjemne dla oka. 7/10

X-Men Forever Vol 2 #3
Gil: Wydarzenia tego numeru aż krzyczą: "Shadow King!!!" i jedynie pamięć, że kiedyś pan Krzysztof planował podobną akcję ze Stryfem przynosi nutkę wątpliwości i sprawia, że chcę zobaczyć, który wariant się ziści. A poza tym, nic ciekawego tu nie mamy. Tylko kilka głupot w stylu ślepego Sabretootha (a gdzie healing factor zgubiłeś, Vic?) i Kitty z pazurem Logana w przedramieniu. Teraz jest to 4/10, ale ma ogromne szanse na spadek.
Pariah: Poszukiwania sensu komiksu ciąg dalszy... póki co mission failed. Poznajemy zabójcę Logana... którym okazuje świętsza od papieża Storm. Pewnie kolejny raz igra z nią Shadow King, choć kto wie, bo Claremont idzie ostro po bandzie. Ostatnia scena dobitnie tego dowodzi, kiedy odnajdujemy brakujący pazur Wolvstera, w momencie kiedy Shadowcat twierdząca, że jest z nim spokrewniona, wyłupia nim oko Ororo. Czysty hardcore. Claremont nas trochę "oszukał" - twierdził, że Forever to dzieje, jakie planował dawniej dla X-Men, a przecież kiedy opisywał dawniej swoje plany, Wolviego miała zabić Lady Deathstrike, a nie Storm... ale to akurat taka ciekawostka. Całość ratują całkiem przyzwoite rysunki, razem jakieś 4/10.

avalonpulse0100d.jpgAmazing Spider-Man Annual #36
Gil: Czytało się nienajgorzej i nawet było kilka niezłych tekstów, ale nad całością góruje kilka poważnych "jaków". Pominę już to, jak autor wpadł na pomysł tak głupiej postaci jak Velociraptor, ale muszę zapytać, jak podobno zwyczajny facet wplątał się w kostiumy, kły i coś wyrastającego z ramienia? Jak znalazł Piotrusia w Bostonie i jak u diabła mógł nie wiedzieć, kogo atakuje? Jak on dźgnął Pajęczaka w bebech i jak ten mógł po tym radośnie sobie dalej pląsać na pajęczynie? Jak sobie zasłużyłem na to, że pajęcze klony wróciły z niebytu, by mnie prześladować? Jak mógłbym dać więcej niż 5/10? Nie mógłbym. To i tak zbytek łaski.

Krzycer: W sumie wyszło to ciekawie. Jest jakaś zagadka. Szkoda, że pisze to Guggi, ale parę dowcipów mu wyszło.
Tylko... Jeśli April Reilly to jakaś czarna owca rodziny, z którą reszta nie rozmawia od lat, czym to się różni od relacji May z resztą rodziny, bo po jej reakcji wyglądało to tak, jakby pół wieku nie miała z nimi kontaktu? Mniejsza z tym.

Pariah: Naprawdę dobre. Masa dobrego humoru typowego dla Spidera. Najlepsze były żarty odnośnie relacji hero-villain, szczególnie propozycje bardziej politycznej nazwy dla tych drugich. Sama historia też niczego sobie, Petera dopada przeszłosć, a dokładnie przeszłość jego martwego już klona Bena. Idę o zakład, ze faktycznym winnym był tu zapewne Kain, a jednak zapłacić przyjdzie Peterowi. Nareszcie dzieje się coś ciekawego w życiu Spidera. Nie, żeby "American Son" był zły. 8/10

Genext United #3
Gil:
Zaczyna się rozwlekanie i dolewanie wody. Przez pierwszą połowę nic się nie dzieje, później pojawia się stary, łysy MODOK (najfajniejszy akcent numeru) i okazuje się, że co Doom, to Doom. Tylko obawiam się tego, co sugeruje zapowiedź następnego numeru. No i rysunki zdecydowanie się pogorszyły, więc schodzimy na poziom 3/10.

Ms Marvel Vol 2 #41
Gil: Przez długi czas byłem pewien, że ten komiks zostanie numerem tygodnia. A za co? Za udany, choć krótki, występ Deadpoola, za trochę większy New Avengers i przede wszystkim za złożenie w całość Karolki. Witamy z powrotem. Zabrakło mi niestety Takedy, bo Arino to zupełnie inna bajka i w dodatku kiepsko sobie radzi z postaciami na dystans. Ostatecznie Karla przegrała rywalizację z mrocznymi mutantami, ale i tak jest dobrze. Ogólnie jest to mocne 7/10. Teraz czekam na coś rewelacyjnego.
Krzycer:
...i już? Już koniec? Tyle? "Śmierć kiedyś coś znaczyła"... Przecież nawet Avengers u Bendisa nie zdążyli zareagować (a według jednego z wywiadów mieli).
Poza tym jak wyjaśniła się kwestia rozbicia to myślałem, że ją na siedem barw rozszczepiło i jeszcze parę numerów będą szukać zaginionej trójki czy coś w tym stylu. W każdym razie - jak dla mnie za szybko. Chyba, że to zmyłka - a wtedy będzie to wyjątkowo wkurzający numer. Przynajmniej Deadpool był sobą.


X-Men Legacy #226
avalonpulse0100e.jpg
Gil: Wspomniałem już, że tie-iny do Utopii są lepsze od samego wydarzenia i zostałem utwierdzony w tym przekonaniu za sprawą tego numeru. Plusem jest to, że chwiejne posady crossa zostały przemilczane, a akcja po prostu reaguje na obecną sytuację, nie zagłębiając się w nią. Rogue, Gambit i Danger tworzą niezły team i każde z nich zalicza jakiś błyskotliwy moment. Uznanie należy się też Aresowi, który nieźle wymiótł, Karli, która była blisko i dzieciakom, za to, że nie dały zrobić z siebie mięsa armatniego. Rysunki mogłyby być lepsze, ale i tak są przyzwoite, więc za całokształt mogę dać dobre 7/10.

Pariah: Genialne. Utopia nabiera smaku, a nasz wesoły tercet wymiata niemal w każdej scenie. Całość pochłonąłem jednym tchem. Świetnie wypada pojedynek Rogue z "Ms. Marvel", scena, w której Rogue załatwia "przewóz" i genialne starcie X-Men z Aresem. Ten z kolei jest pokazany tak, że naprawdę budzi respekt, co też doceniam. Danger też dała popis umiejętności strategiczno-analitycznych w walce z powyższym. Z kimś takim X-Men mogą brać na klatę każdego (pomijam jej potencjał w walce wręcz, bo siłą dorównuje Colossusowi). I zachwyciła w scenie "Mommy, I was catched by a transformer". Ciekawe, jaki los czeka Trance, zapowiada się interesująco, czyżby ewolucja zdolności? Śmiało daję 8/10. Kto wie, to może być najlepszy komiks w tym dość "chudym" tygodniu.

The Punisher: Frank Castle #72
Demogorgon: Nie spodziewałem się, ze ta rodzinka będzie taka duża - Frank zabił w **** kuzynów, a oni chyba nawet się nie przejęli. Aż się boję, ilu ich tam jeszcze siedzi w tym lesie. Wygląda na to, że teraz Franka ocalić może tylko gostek z bagażnika. Który swoją drogą chyba ukradł język Baraccudzie, bo ich wypowiedzi zawierają podobną ilość przekleństw. Chcę więcej. 7/10




Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:

avalonpulse0100a.jpgDark X-Men: The Beginning #1 (60s decade variant)

Autor:
Niko

Gil: Kolejna z fajnych, oldskólowych okładek. Tym razem wyobraźnia autora poszła dalej niż moja, bo Emmy w wariancie hipisowskim chyba nie umiałbym sobie wyobrazić. Wszystko jest świetnie wystylizowane, od kolorowych kółek i kwiatów, poprzez bańki mydlane i Vespę w tle, aż po napis. Psychodelika, kwiaty we włosach - pełne lata sześćdziesiąte. Rewelacja.





avalonpulse0100b.jpgPunisher: Frank Castle #72

Autor: Dave Johnson

Demogorgon:
To był słaby tydzień, jeśli chodzi o okładki. Ta wyróżnia się na ich tle konstruktywnym wykorzystaniem tytułu historii, które bardzo lubię, oraz stylem budzącym skojarzenia z plakatami starych filmów. Nie ma tu może wielkiego realizmu, ale mi się podoba.








Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.07.08


Redaktor prowadzący: viqKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Black Bolt
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.