Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #82 - Irredeemable Ant-Man vol. 1: Low Life TPB

ant-manv1.jpgIrredeemable Ant-Man vol. 1: Low Life TP

Scenariusz:
Robert Kirkman
Rysunki: Phil Hester
Okładka:
Phil Hester
Liczba Stron: 144
Cena: $9.99
Zawiera:Irredeemable Ant-Man #1-6

Undercik: Robert Kirkman należy do moich ulubionych artystów. Co prawda nie każdy jego komiks mi przypda do gustu. Które mi się podobają? Odpowiedź jest prosta. Te historie, w których ma on dosyć dużo swobody. Do tych komiksów zalicza się między innymi Invincible czy opisywany tutaj Irredeemable Ant-Man. Umiejętność Kirkmana do niesztampowego przedstawiania postaci przydała się także i w tym komiksie.

Kim jest Ant-Man? Zapewne go znacie. Zaraz, albo i nie. Bo Hank "tysiąc ksywek" Pym już dawno z tego pseudonimu zrezygnował. Od razu powiem, nie myślcie sobie, że to założyciel Avengers powrócił do starej tożsamości. Tym razem postanowił specjalnie dla S.H.I.E.L.D. zbudować kolejny już kombinezon Człowieka-Mrówki. Oczywiście nie może założyć go byle kto. Dlatego kandydaci muszą przejść test. Jeden z nich - Mitch - chcąc nabić sobie punkty u Pyma, postanawia postawić straż przed jego laboratorium, co później okazuje się jego największym błędem. Dwaj strażnicy (Chris McCharty oraz Eric O'Grady) nie należą do tych najbardziej rozgarniętych, przez co przez przypadek powalają Hanka. Chcąc zatuszować sprawę, Chris znajduje i zakłada strój Ant-Mana, na jego nieszczęście nie wie, jak się nim posługuje. Długo jednak nie może w nim pobyć, gdyż na Helcarrier napada grupa superludzi pod kontrolą Hydry. W tym zamieszaniu Eric odbiera kostium koledze i od teraz pod niewiedzą S.H.I.E.L.D. zostaje jego właścicielem. Eric nie jest jednak typowym materiałem na bohatera. Jest egoistą, notorycznym kłamcą. Posiada także inne cechy, które go nie uszlachetniają.

Dlaczego warto przeczytać ten komiks? Kirkman idealnie wplata go w realia świata 616, wykorzystując jego wydarzenia do pchania fabuły naprzód. Dla ludzi, którzy śledzą jego losy, lektura będzie sprawiać niezwykłą przyjemność. Do tego Robert genialnie parodiuje komiksy superbohaterskie. Oprócz tego komiks w sam sobie jest śmieszny: wyścigi mrówek, próby superbohaterskie Eica, który nie wie, jak to robić. Na tylniej okładce jest napisane "Super Hero Action/Comedy". To wydanie zbiorcze idealnie wpasowuje się w obydwa kanony.

Fabuła fabułą, ale muszę przejść w końcu do warstwy graficznej. Tu już nie jest tak dobrze. Phil Hester nie jest geniuszem. Jego rysunki pozostawiają sporo do życzenia. Jego kreskówkowy styl nie należy do najlepszych, ale mimo to nie przeszkadza w odbiorze tego komiksu. Można by powiedzieć, że nawet pasuje do historii, jednak wolałbym kogoś lepszego na tym miejscu.

Jak wygląda samo wydanie? Jeśli chodzi o zawartość, nie uświadczymy niczego extra. W środku znajduje się tyko sześć pierwszych numerów plus ich okładki. Samo jednak wydanie, pomimo tego, iż to TPB, jest grube. Zawdzięcza to dosyć sztywnemu rodzaju papieru w środku. Rozmiar tego Trade Paperbacka jest mniejszy, niż standartowy. Dzięki temu cena jest niższa. Wbrew jednak pierwszym wrażeniom, to naprawdę dobre posunięcie. Małe wymiary obrazują małe wymiary Ant-Mana. Tak, wiem, że to nie główny powód. Największa przyczyna tego to zapewne chęć zwiększenia sprzedaży niższą ceną. Dlaczego? Cóż, Ant-Man nie cieszył się w USA wielką popularnością.

Podsumowując to wszystko: jeżeli interesujesz się już jakiś czas komiksem, naprawdę warto sięgnąć po to wydanie zbiorcze. Wiele razy uśmiechniesz się pod nosem, odnajdziesz historie w tym ogromnym świecie 616. Co, jeśli dopiero zaczynasz przygode ze światem Marvela? Radzę wstrzymać się z zakupem tego wydania. Nie sprawi Ci ono takiej przyjemności, jaką zrobiłaby ona czytelnikowi, który już ma za sobą dużo komiksów przeczytanych. Mimo to, jak już poznasz bardziej świat, warto do tego komiksu wrócić.


Crov: Ant-Man to w świecie Marvela postać dość nietypowa. Z jednej strony całkowicie kiczowata i śmieszna w założeniu (bohater w wielkim hełmie, którego mocą jest zmniejszanie się i gadanie z mrówkami?), ale przy tym – przynajmniej w zamyśle – to postać pierwszoligowa, która przeżyła aż trzy inkarnacje. Kładł fundament pod Avengers, jedną z pierwszych supergrup w komiksach w ogóle, a także był stałym bywalcem wielu popularnych serii z nią powiązanych. I tak było niemal do dziś.

Henry Pym – pierwszy Ant-Man, o którym mowa – zmieniał pseudonimy i kostiumy jak rękawiczki – obecnie, na cześć swej zmarłej żony, którą ongiś miał w zwyczaju bić, przybrał imię Wasp. Kolejnym wcieleniem Ant-Mana był zreformowany złodziej, Scott Lang. Scott również w końcu dołączył do Avengers, jednak nie miał szczęścia i zamiast comiesięcznej wypłaty od Tony'ego Starka został wysadzony w powietrze przez twory szalonej Scarlet Witch.

Eric O'Grady, który jest bohaterem tej serii i trzecim noszącym strój Człowieka-Mrówki, to dupek. Jest skończonym draniem, który kłamie, oszukuje, zdradza, a przy tym jest chciwym egoistą, który używa ukradzionego kostiumu Ant-Mana do uwodzenia kobiet i zdobywania pieniędzy. Scenarzyście tej serii, Robertowi Kirkmanowi, udało się stworzyć bohatera ciekawego, nietypowego, a przy tym cholernie antypatycznego. Ciężko nie patrzeć na niektóre jego wyczyny ze zniesmaczeniem, ale jednak postać kompletnego samoluba w kostiumie intryguje, właśnie przez to, że jest kompletnym samolubem. Niełatwo byłoby znaleźć drugą tak unikalną w komiksie superbohaterskim postać, jak Ant-Man Kirkmana. Na pewno nie można go nazwać "bohaterem", ale nie pasuje do niego również orkeślenie "antybohater". Ant-Man nie ratuje nikogo w wyższym celu, a jedynie dla własnych, zwykle bardzo egoistycznych potrzeb. Czasem pomaga komuś, głównie dla własnej rozrywki, a czasem, kiedy sam jest winny wypadku (jak w przypadku ścigającego go agenta Mitcha). Jest kimś łączącym w sobie dużo cech antybohatera i super-złoczyńcy. Jest po prostu zwyczajnym człowiekiem. Trudno przecież powiedzieć, jak każdy z nas zachowałby się, zdobywając moce, takie jakie zyskał O'Grady – może też uciekalibyśmy przed zagrożeniem, podglądali kąpiące się kobiety i okradali jubilera?

Na historię z pierwszego tomu The Irredeemable Ant-Man ("Beznadziejny/Niezmienny Ant-Man") składa się opowieść o początkach trzeciego Ant-Mana, o tym jak ukradł kostium z S.H.I.E.L.D. oraz, o tym, jak S.H.I.E.L.D. go poszukuje. Tu już tradycyjnie widzimy, jak główny bohater poznaje i uczy się korzystać z nowych zdolności, jednak w dość nietypowy sposób. Kiedy pierwszy raz używa swojej siły po zmniejszeniu się, przypadkiem przebija mężczyźnie szyję. Kiedy odkrywa, że może rozmawiać z mrówkami to... organizuje wyścigi mrówek w szybie wentylacyjnym. Koncept zyskuje na oryginalności właśnie dzięki postaci głównego bohatera.

Scenarzysta, tak jak w swoim autorskim komiksie Invincible, bawi się tu typowymi superbohaterskimi motywami i często kompletnie je wyśmiewa albo wywraca do góry nogami. I tak tragiczna śmierć przyjaciela na rękach głównego bohatera, która z pewnością w "normalnym" komiksie zmieniłaby bohatera w postać całkowicie pozytywną, tu wcale do takiej przemiany nie doprowadza – wręcz przeciwnie: bohater ściąga ze zwłok przyjaciela kostium Ant-Mana, by niedługo po jego pogrzebie przespać się z jego dziewczyną. Z kolei na okładce pierwsze numeru, Ant-Man triumfuje nad ciałami pokonanych superbandziorów wzdychając: "Dwudziestu trzech superzłoczyńców i ani jednego portfela!". Kiedy myślimy, że Eric przejdzie wreszcie przemianę w "tego dobrego" albo stawi czoło prawdziwemu zagrożeniu, autor śmieje się nam w twarz pokazując, jak bardzo się mylimy co do głównego bohatera.

Dodatkowo Kirkman robi coś, co wcześniej zrobił Kurt Busiek w Marvels i Brian Michael Bendis w Alias – przedstawia świat Marvela ludzkimi oczyma. Co prawda seria skupia się na tym mniej niż te wymienione (z oczywistych względów – nie o tym jest komiks), ale mamy tu takie ciekawostki, jak na przykład rozmowa agentów S.H.I.E.L.D. o tym, czy Nick Fury naprawdę istnieje, czy jest tylko wymysłem "garniturów" siedzących i debatujących przy wielkich stołach.

Phil Hester (znany polskim czytelnikom z komiksu Green Arrow: Kołczan) prezentuje styl będący połączeniem kreskówkowości i realizmu. Grube, dynamiczne linie i naturalna mimika sprawiają, że na komiks miło się patrzy. Warto dodać, że rysownik podołał wyzwaniu, jakie postawił przed nim scenarzysta i stworzył wielokadrowe strony. Niektóre mają nawet po szesnaście kadrów i wciąż pozostają czytelne!

Niestety, mimo że "Niezmienny Ant-Man" zdobył wierne grono czytelników, to jednak spotkał go później los beznadziejny. Większość miała do niego chłodny stosunek i po drugim wydaniu zbiorczym Ant-Man przeniósł się z solowej serii do Avengers: The Initiative, a następnie do Thunderbolts. Trudno było oczekiwać, że seria, której bohaterem jest gość chcący uprawiać seks z dziewczyną swojego zmarłego przyjaciela na jego grobie zaledwie parę godzin po jego potrzebie, będzie wielkim sukcesem... Ważne, że jest zabawna, pełna czarnego humoru i nietypowej superbohaterskiej przygody!


JJS


LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.