Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse Special #9: Piotr Cieśliński

avalonpulse0.png
Sobota, 8 sierpnia 2009 Wydanie specjalne #9


Pewnego pięknego dnia wydawnictwo Marvel Comics stwierdziło, że czas zarobić kasę na kimś nowym. Zorganizowało więc konkurs o nazwie Chesterquest. Patent był taki: "Podsyłasz nam swoje prace, a my Ci mówimy, czy jesteś na tyle cool, że możesz dostawać od nas czeki, pracując na urwanie głowy." Wśród zwycięzców znalazł się niejaki Piotr Cieśliński.

Nic wam to nazwisko nie mówi?

Otóż, drogie dzieci. Jest to twórca i projektant okładek dla lubelskiego wydawnictwa Fabryka Słów. I nie tylko.

Galeria artysty na stronie epilogue.net

Profil na stronie Fabryki Słów [sprawdźcie wywiad przy okazji]

Ten wywiad powstawał długo. Za długo. Pomijam mój osobisty spóźniony refleks, bo jak mówi sam Piotr Cieśliński "Sorry, że tak długo nie odpisywałem, wszystko przez te cholerne okładki."

Nie wiem, czy ktoś zrozumiał, o co mi chodziło w powyższym zdaniu, ja sam chyba też nie.

 

Wywiad powstawał przez maile i żeby zachować pozory profesjonalizmu pousuwałem wszelkie emotikonki, a sporo ich było. Po każdym zdaniu możecie sobie właściwie wstawić emotkę ;>




Wygrałeś Chesterquest. Mógłbyś naświetlić jakoś kwestię całego tego konkursu? Wysyłałeś jakieś portfolio? Sami do Ciebie dotarli? Podpisywałeś jakiś kontrakt?


Pewnie, nie ma problemu, choć nie wiem, czy jest w ogóle o czym pisać, bo tak naprawdę ogłoszono wyniki Chesterquest rok temu na NY comic conie i od tamtej pory nic - co parę miesięcy pytam, co z projektem, to odpisują, bym uzbroił się w cierpliwość. Jeśli mimo tego chcecie zrobić wywiad - nie ma sprawy.

Wyglądało to w ten sposób - o Chesterquest dowiedziałem się przez przypadek, z jakiegoś serwisu w necie (nie pamiętam już, którego). Stwierdziłem "co mi szkodzi" i na podanego tam maila wysłałem linka z małą galerią swoich prac, z zastrzeżeniem, że interesuje mnie wykonywanie okładek. O całej sprawie zapomniałem, bo prawdę powiedziawszy nawet nie liczyłem, że może mi się udać. Bardzo się zdziwiłem, gdy po trzech miesiącach zobaczyłem w swojej skrzynce maila od C.B.Cebulskiego, organizatora Chesterquest, który informował mnie, że jestem jednym z finalistów, a konkretnie jednym z czterech ilustratorów od okładek projektu "House of Ideas". Wyniki Chesterquest ogłoszono kilka dni później na NY Comic Con. Później było kilka maili zapoznawczych z redaktorami, a następnie sprawa przycichła, a na wszystkie maile z zapytaniem "co z projektem?" dostawałem odpowiedź, że muszę uzbroić się w cierpliwość ze względu na zmiany i przesunięcia w projektach. Żadnego kontraktu nie podpisywałem, żadnej okładki dla Marvela jeszcze nie zrobiłem. Ot, cała historia.

A zastanawiałeś się nad tym, w jaki sposób wykonałbyś okładkę? Realistycznie? Kreskówkowo?


Pewnie bardziej realistycznie - kreskówkowość to raczej nie moja bajka, choć gdyby było takie życzenie ze strony zleceniodawcy, to pewnie potrafiłbym wystylizować ilustrację, by wyglądała w ten sposób. Wszytko zależy od podejścia do tematu - zdarzyło mi się lepić z modeliny i fotografować efekt, który po lekkiej obróbce lądował na okładce ("Liżąc ostrze" Jakuba Ćwieka), więc nie wykluczam wszelakich udziwnień.

A masz jakąś ulubioną postać z Marvela, którą chciałbyś narysować?


Jest kilka postaci, które chciałbym "narysować" ( bardziej pasuje tu słowo "zilustrować", ze względu na mieszane techniki, jakich używam), choć nie są one moimi ulubionymi. Chęć zilustrowania wynika bardziej z przyjemności wtrącenia swoich "3 groszy" do ich wyglądu. Przykładowo: Ghost Rider, którego po części można nazwać jedną z moich ulubionych postaci ze względu na zamiłowanie do jednośladów. Chłopak bardzo często dostaje albo zwykły motocykl bez marki, albo jakąś nowomodną amerykańską choinkę z west coast jak na filmie, zamiast starego, zardzewiałego męskiego harleya z czasów świetności, czy piekielnego coffe racera. Poza tym, dlaczego np: nigdy nie ma na skórze naszywek, jak prawdziwy motocyklista? Thor, którego znam słabo, ale widziałem trochę okładek z tą postacią. Chciałbym zawrzeć w nim więcej oryginalnego staroskandynawskiego charakteru, bo obecny jest dość... amerykański. Szczerze mówiąc, IMO obecnie wyglądem (garderobą w szczególności) bliżej mu do Broadway'u niż do Valhalli.

Moją ulubioną postacią jest chyba Punisher. Pod względem klimatu ten osadzony w latach 80' (jak w 2 numerze wydanym u nas w kraju), a pod względem wizualnym ten z okładek Tima Bradstreeta. Jednak nie wiem, czy podjąłbym się wykonania okładki do Punishera - po pracach Tima Bradstreeta (nie wspominając o tych do "Born" W.Wałkuskiego) raczej niewiele jest już tutaj do powiedzenia w "moich klimatach".



[po lewej niezaakceptowana wersja próbna, po prawej wersja z zapowiedzi]

Znajomy spec od motocykli mi podpowiada, że na choppery z west coast bardziej lecą laski podobno i to najprawdopodobniej kwestia tego.


Wniosek - to motocykle dla lasek, albo dla facetów mających problemy z dorwaniem się do lasek. Żartuję oczywiście - jeden musi mieć choinkę, drugi dostrzega piękno w rzeczach prostych - co kto lubi.

Powiem szczerze, że akurat "Liżąc Ostrze" to jest chyba moja ulubiona z Twoich okładek, mógłbyś coś więcej powiedzieć na temat jej tworzenia?


Ilustracja powstała dość spontanicznie. Pamiętam, że po wysłuchaniu opowieści redaktora na temat książki stwierdziłem, że najciekawszym "punktem zaczepienia" jeśli chodzi o okładkę, będzie maska fauna. Po przyjściu do domu mój wzrok padł na modelinę, którą kupiłem jakiś czas wcześniej w celach eksperymentalnych. Coś tam mi zaświtało, więc poszukałem trochę materiałów o faunach i diabłach w postaci rzygaczy oraz ozdobników, a po nasyceniu wzroku materiałem wziąłem się za wieczorne rzeźbienie. Rano było właściwie po wszystkim, pozostało zrobić kilkanaście zdjęć na stole bezcieniowym oraz obrobić/domalować to i owo w photoshopie. W zasadzie nigdy wcześniej nie rzeźbiłem (nie licząc plasteliny i łódek z kory w podstawówce), wiec cała ta ilustracja sprawiła mi sporo przyjemności.

Klik.


Łódki z kory? Klasyka. I jeszcze mi powiedz, że robiłeś maszty z patyków i żagle z liści.


Oczywiście, ale to na wyjazdach - w domu żagle były z papieru (lepiej się paliły podczas "bitew morskich" w umywalce).

Sam ze sobą walczyłeś na statki? Też muszę spróbować.

To wszystko przez starą czołówkę magazynu "Morze" w TVP. W ten sposób bawiłem się jakoś w pierwszej klasie podstawówki, więc nie wiem, czy teraz sprawi Ci to tyle samo przyjemności, co mi wtedy.

I o ten stół bezcieniowy bym dopytał od razu.


To taki podest ze ścianką z półprzezroczystego matowego materiału, z podświetleniem od dołu i regulowanymi lampami po bokach. Po odpowiednim ustawieniu oświetlenia i podświetlenia przedmiot położony na tym czymś nie rzuca cienia mimo oświetlenia np: z boku, więc łatwiej go później obrobić cyfrowo. W moim dawnym miejscu pracy było takie ustrojstwo, więc
korzystałem. Osobiście nie posiadam, ale jakoś daję sobie radę i bez tego.

Widziałeś okładki Wiesława Wałkuskiego do BORNA?


Czy widziałem okładki do "Borna"? Też pytanie.
Widziałem, zachwycałem się, sprawdziłem, kto zrobił (to takie moje zboczenie zawodowe), odwiedziłem galerię internetową Pana Wałkuskiego, czytałem wywiad na marvelcomics.pl. Pełen zestaw. Tego typu okładki, z pomysłem i bardzo dobrze wykonane, zostają w głowie.

Tak szukając porównania na siłę. Twoje prace w porównaniu do prac Wałkuskiego są bardziej "oddalone", on skupia się na twarzach, natomiast u Ciebie dominują ujęcia szersze. Są ku temu jakieś szczególne powody?

Nie ma co porównywać - ja jestem rzemieślnikiem, a pan Wałkuski artystą.
Ale, nie czepiając się słówek - myślę, że nasze podejście do tematu to po prostu trochę inne bajki ze względu na cel, jak i zapewne trochę inne korzenie. Moja fascynacja obrazem wywodzi się z filmu, ilustracji fantastycznej i komiksu, to z obcowania z tymi elementami popularnej kultury wzięła się moja chęć namazania tego czy owego. Obecnie jest to moja praca, więc robię sporo okładek do książek o tematyce SF/F/Horror/inne i z marketingowego punktu widzenia tworzę opakowanie na określony produkt, a że każdy jest inny, muszę mieć "szersze ujęcie" tematu. W przypadku pana Wałkuskiego twarze to swego rodzaju wizytówka, w moim przypadku było by to jednak ograniczenie prowadzące do zmniejszenia ilości wykonywanych prac zleconych.
Inna sprawa, że wszystko zależy od osoby. Chodzi tu nie tylko o ujęcie w sensie kadru czy podejścia, ale o tematykę. Z moim "rozchwianiem klimatycznym", od 8-bitowej elektroniki po blackmetal, od Spongeboba po Hamleta, od Metropolis po Tombstone itd. itp., raczej nie dałbym rady utrzymać się w jednym klimacie, nie wspominając o jednym dominującym elemencie.

Jak już przy tym jesteśmy: w sumie kwestię inspiracji tym załatwiliśmy, bo widzę, że inspiruje Cię wszystko, ale mam pytanie o jedną konkretną okładkę:

jednorozec1.jpg


Grałeś w "God of War"?


W "God of War" nie grałem (wolę FPSy z domieszką RPG - ostatnia playlista to Stalker, S:ClearSky, Fallout3 i Mount&Blade)
W przypadku tej ilustracji zainspirowała mnie postać/świat z owej książki. Przeczytasz, przekonasz się. A napakowanych, łysych i wytatuowanych panów trochę już było w filmach/ilustracjach/grach/komiksach itd, więc przed skojarzeniami raczej trudno uciec - dotyczy to chyba każdego obecnie poruszanego tematu.

Mówisz o mieszanych technikach - modelina, niektóre Twoje okładki to przerobione zdjęcia, o ile się nie mylę (np. Nikt), większość to grafika komputerowa. Jest coś jeszcze, o czym nie wiemy, albo czego nie widać na pierwszy rzut oka?

Jeśli chodzi o "Nikt'a" to rzeczywiście używałem kilkunastu zdjęć jako referencji, podkładów i łat + trochę mazania, więc niewiele się pomyliłeś. Moja technika to dość dziwny mix wielu najróżniejszych sposobów na osiągnięcie zamierzonego efektu. Jestem raczej przeciętnym rysownikiem, więc chęć tworzenia musiała sprzymierzyć się z technologią oraz pomysłowością i dopiero razem jakoś dały radę ominąć braki w talencie. Czasem 80% pracy to rysowanie/malowanie, a czasem tylko 20%.
A oprócz tego jest jeszcze pełno rzeczy, o których nie wiecie i których nie widać na pierwszy rzut oka, ale na tym właśnie to polega.

I czas na klasykę: Symetria czy asymetria?


Idealnej symetrii w zasadzie nie stosuję - "druga strona" zawsze czymś się różni.
Oczywiście wszystko zależy od projektu. Czasem miarkowana symetria jest potrzebna, czasem wręcz przeciwnie.

Ulubieni twórcy okładek/designerzy? (Chipp Kidd? Rodrigo Corral? Dave McKean z "Sandmanem"?)


Z wymienionych najbardziej imponuje mi Chipp Kidd. Dave McKean też, ale bardziej jako ilustrator. Rodrigo Corral już mniej.
Poza nimi jest cała masa artystów, których podziwiam za ich pracę, ludzi wykonujących ilustracje na okładki, ale nie projektujących całości (choćby wcześniej wymienieni panowie od okładek Punishera).
Kittelsen, Brom, Pallencar, długo by wymieniać...
Nie lubię za to twórczości L.Royo, choć podziwiam jego technikę. Błyszczący i wyidealizowany anatomicznie romantic-pop-mrok dla napalonych nastolatków/ek to jakoś nie moja bajka ( ...i jeszcze ta broń jak z włoskiego filmu fantasy).

To jest coś takiego jak "włoski film fantasy"? Dla mnie brzmi to prawie jak legendarne "czeskie filmy pornograficzne"?


Czeskie porno może dać radę jako porno (a nie komediowy dialog z elementami body-artu), jeśli wyłączysz dźwięk ;>. Plastikowej scenografii i przeciąganych romantyzmów raczej nie da się wyłączyć.

Ktoś mi o tym opowiadał: "POZOR, POZOR, BEDE TRISKAL!" Ale może bez głosu daje radę...


Rozumiem, że wywiad będzie emitowany po 22 (śmiech).

Umm... Właśnie raczej nie. Żeby się nie pogrążać zmienię temat: sam projektujesz całość okładki, czy "tylko" tworzysz ilustracje?


W większości przypadków projektuję całość sam - nie licząc oczywiście zmian dokonanych w moich projektach przez wydawców. Czasem udaje mi się przebić z ciekawszym projektem całościowym, np: kaseta do "Rock n' roll, bejbi!" albo pudełko zapałek do "Ciemność płonie", lub też wykonać ciekawą okładkę na bazie czyjejś ilustracji, jak w drugim wydaniu "2865 kroków". Gdy tylko pozwala na to klient i czas, staram się, aby okładka książki tworzyła jedną całość.

Mogę zaryzykować stwierdzenie, że z tych trzech okładek jesteś najbardziej zadowolony?


Mam w głowie takiego sierżanta jak w "Full Metal Jacket", który nie pozwala mi być zadowolonym z własnych okładek - "To ma być, k..a, okładka?! To jest jakiś żart! Jakbyś się nie zajmował oglądaniem cycków w necie, dałbyś radę lepiej! Rób następne dwie śpiewając jednocześnie "this is my rifle", tak głośno, żeby słyszał cię zleceniodawca!".
Wygłupy wygłupami, ale... Chyba jednak nie można zaryzykować takiego stwierdzenia. Zadowolony ze swoich prac bywam, ale to zjawisko krótkotrwałe, trwające jakiś niezbyt długi czas po skończeniu pracy nad okładką. Te wymienione są po prostu inne niż reszta okładek typu "ilustracja + typografia", dlatego w jakiś sposób je lubię.

Można zobaczyć gdzieś Twoje prace poza okładkami Fabryki Słów? Bo byłem prawie pewien, że mają z Tobą kontrakt na wyłączność. Exclusive tak zwany.


Jeśli chodzi o ilustracje SF/F/Horror na polskim rynku, to Fabryka Słów ma u mnie wyłączność, to się jak najbardziej zgadza. Exclusive tak zwany.
Niedługo pojawią się też moje pierwsze projekty do książek nie-fantastycznych w jednym z dużych wydawnictw, ale to dopiero za chwilę i wolę nie zapeszać, zdradzając szczegóły.

Strzelałbym, że chodzi o wydawnictwo Czarne, bo ostatnio widziałem u nich okładkę Łukasza Mieszkowskiego, ale to tak trochę na wiwat.

Jakbyś strzelał, to byś spudłował. Ale kto wie, może kiedyś...

[Jak się później okazało chodzi o wydawnictwo Prószyński i S-ka. Przykładowa okładka. - dop. Spence]


A podobają Ci się książki, do których okładki robisz? Nie masz jakiegoś takiego głosu, gdzieś w głowie pt. "jeez, znowu to samo"?

To pytanie podchwytliwe - robię głównie okładki do książek Fabryki Słów, więc wypowiadanie się na ten temat byłoby nieprofesjonalne oraz nietaktowne. Ujmę to w ten sposób: jako, że lubię dobrą fantastykę/SF/horror, mój zawód mnie nie nudzi.

Ulubione piwo?


Obecnie nie ma takiego. Ostatnio tak rzadko mam czas na porządny reset, że piję to, co jest. Byle było to piwo.

Kto ma najlepsze cycki, czy piersi w Internecie?


Przy tej ilości cycków w necie to się trochę gubię. Ale poza Internetem są dla mnie tylko jedyne słuszne, czyli należące do mojej żony.

Hmm... Pozdrowienia dla żony w takim razie i udawajmy, że nie było tego pytania... Jakieś parę słów od siebie?


"Yhym. Już włączone? Ok, więc chciałem pozdrowić Mamę, Brata, Babcię Jankę, Panią Gienię z warzywniaka na rogu... "
Jak widzisz, nie mam pojęcia co tutaj napisać.

A ile zrobiłeś okładek podczas trwania tego wywiadu?


Okładki przeważnie przeciągają się w czasie - czasem jakiś projekt czeka na materiały od wydawcy (rozmiar, tekst - wszystko potrzebne, bo wykonuję całe projekty, a nie tylko same obrazki na przód okładki) - dlatego trudno stwierdzić. Ale tak na oko będzie tego z 9 sztuk, jak nie więcej.

Pointa na koniec? Zawsze musi być pointa.


Pointa zawsze psuje utwór, jak każda oczywista rzecz. Niech się trochę czytający pomęczą i sami wyciągną wnioski. Ale, w ramach podpowiedzi: jak w tej starej piosence country "mamas, don't let your babies grow up to be designers..". A nie, tam chyba było "cowboys"...

Dziękuję bardzo.

Dziękuję.



Redaktor prowadzący: Mateusz "Spence"Marek Redaktor techniczny: Lex
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.