Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #77 - Marvel 1602: Fantastick Four TP

Marvel 1602: Fantastick Four TP

Scenariusz: Peter David
Rysunki: Pascal Alixe
Okładka: Leinil Yu
Liczba stron: 120
Zawiera:
Marvel 1602: Fantastick Four #1-5
Cena: 14.99$

us%281%29.jpgUndercik: Pewnego razu Neil Gaiman stworzył elseworld. Jednak przy takiej ilości alternatywnych światów jakie posiada Marvel, aby docenić nowy twór trzeba się mocno wysilić. Tak oto znany scenarzysta postanowił osadzić superbohaterów w 1602 roku. Na przełomie 2003 i 2004 roku zadebiutowała ośmioczęściowa miniseria o tytule: Marvel 1602. W 2006 roku po ten elseworld sięgnął PAD. Tym razem po to, aby przedstawić historie związaną z Fantastyczną Czwórką.

Drużyna superbohaterów w tym świecie moce otrzymała, w podobny, ale nie taki sam sposób jak w oryginale. Ciężko przecież sprawić, aby 400 lat temu odbył się lot w kosmos. David wykorzystał do tego podróż statkiem. Fabuła komiksu opiera się na podróży na koniec świata, zorganizowanej przez Otto von Dooma. Otto jednak nie chciał aby ta wyprawa nie została niezauważona. W tym celu poprosił Shakespeare'a, żeby opisał podróż. Scenarzysta skorzystał także z innych postaci powiązanych z F4 (np. Namor). Oczywiście nie mogło zabraknąć też nawiązań do całego uniwersum Marvela. Stado Vulture'ów na początku historii robi spore wrażenie. Zresztą, w tej mini nie ma czasu, aby się nudzić. Akcja dzieje się czasem aż nawet w za szybkim tempie, co jest zarówno wadą jak i zaletą.

Aby sprawić, by opowieść była jak najbardziej stylizowana na tamte czasy, PAD posłużył się dialogami stylizowanymi na starą angielszczyznę. Jak to się odbiera? To zależy jak dobrze znasz język angielski. Jeżeli studiujesz filologie angielską, na pewno będzie Cię to fascynować. Jeśli z angielskim jesteś obyty średnio, docenisz to mniej, ale zawsze coś tam będzie. A dla tych co z angielskim nie są na bakier mała rada. Przeczytajcie to po Polsku. Co prawda stracicie trochę, ale warstwa fabularna wypadnie tak samo.

Rysunki, ech... Jak dla mnie jedna z gorszych stron tego komiksu. Kreska Pascala Alixe mnie osobiście nie przekonuje. Rysuje poprawnie, ale jego styl mi nie odpowiada. Zresztą odbiór jego pracy zależy od prywatnych upodobań, ale nie myślę, że znajdzie się ktoś kto będzie to podziwiał i uważał za wielkie dzieło sztuki. Jednak jedną z zalet jest to, że Alixe'a dobrze oddał klimat tamtych czasów. To zresztą pomagało trochę w odbiorze.

Jeśli ktoś jest fanem czasów, w których osadzona jest historia lub też mocno się tym interesuje, to dla niego to wydanie zbiorcze to nie lada gratka. Komiks sprawi takiej osobie frajdę. Nie dość, że historia jest osadzona w czasach, które go fascynują, to zapewne radość będzie mu sprawiało wyszukiwanie niezgodności z prawdą. Nie mówię tu o tym, że ktoś taki jak Otto von Doom nie istniał, ale o drobne błędy, że tego nie było wtedy, a tamto było. Sam tego nie sprawdzę, ale jak znam tego typu historie, to zapewne coś się znajdzie.

Czas na podsumowanie. Czy warto kupić? Bo ja wiem? Jeśli jesteś już posiadaczem oryginalnej miniseri to idź śmiało zamawiać to wydawnictwo. Miłośnicy Fantastycznej Czwórki też mogą się na to skusić. Fani tamtych czasów mogą zamawiać jak najbardziej. Co ze zwykłymi komiksiarzami? Jest kilka historii, które bardziej nadają się na zakup. Ale nie uważam, aby zakup tego wydania był błędem. Jest to bardzo dobra historia, o której warto pomyśleć, aby w przyszłości ją nabyć. Zostali już fani, którzy komiksów po angielsku nie czytają, a także nie kupują wydań amerykańskich. W Polsce mało jest wydawanych historii Marvela, więc polecam tym osobom zakup. Zawsze jest to jakaś styczność z uniwersum. Historia jest dobra, a i wydatek nie jest duży.

Marvel 1602 Czwórka z Fantasticka

Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Liczba stron: 124
Zawiera: Marvel 1602 Fantastick Four #1-5   
Cena: 39zł         

pl.jpgJimJ: Marvel 1602: Czwórka z Fantasticka to zebrana w album miniseria, wydana w USA w 2006 r. Tytuł oryginału to 1602 Fantastick Four, więc doszło do małej nadinterpretacji, aczkolwiek tutaj dość potrzebnej i trafnej. "Fantastick" albowiem to nazwa statku, na którym poruszają się bohaterowie i to chyba wyjaśnia wszystko.

Świat 1602, w którym dzieje się ta historia, stworzony niegdyś przez Neila Gaimana, z miejsca został uznany za jeden z najbardziej interesujących i nietuzinkowych elseworldów. Tutaj pochwała dla naszego polskiego wydawcy za dobór publikowanych tytułów, jako, że obok mainstreamowych, acz dobrych pozycji (Astonishing X-Men) sięgnął również po te mniej komercyjne, lecz na pewno także ciekawe dla czytelnika.

Kontynuatorem idei 1602 jest tu Peter David, znany scenarzysta, świecący triumfy od kiedy pamiętam aż do dziś. W Czwórce z „Fantasticka” wykorzystuje wątki i postaci stworzone przez Gaimana, ale również wprowadza całą plejadę barokowych wersji bohaterów od zawsze związanych z Fantastyczną Czwórką, z Numenorem i Four who are Frighful (Namor i Frightful Four) na czele. Nie mogło zabraknąć przebiegłego hrabiego Otto von Dooma, czy postaci historycznych jak np. William Shakespeare. Wieszcz jest tu nawet postacią kluczową, jako, że właściwa historia zaczyna się własnie od porwania go przez von Dooma. Ten natomiast, jako wielki miłośnik literatury, pragnie by William opisał ich wyprawę na „geograficzny koniec świata” i to własnie owa wyprawa jest główną osią fabuły. David wplótł tu naprawdę wiele wątków, moim zdaniem nawet zbyt dużo jak na pięcio-częściowy skrypt. Praktycznie każdy ma swoje pięć minut, ale na pierwszy plan wysuwa się oczywiście krucjata Otto, który jak zawsze ustawia wszystkich i wszytsko jak pionki w grze oraz tragiczny, aczkolwiek komiczny miłosny trójkąt:  John Storm-Doris Evans-Rita. Nie możemy narzekać na brak akcji, w pewnym momencie historia nabywa naprawdę szybkiego tempa. Całość okraszona jest świetnymi, stylizowanymi na tamtą epokę, dialogami, w których miłośnik Shakespeare’a znależć może wiele smaczków. Co mnie najbardziej zauroczyło, to komizm, obecny na praktycznie każdej stronie. I znów króluje arcyśmieszny w swym złoczyństwie chrabia von Doom, sypiący sloganami jak z rękawa. Za szatę graficzną odpowiedzialny jest Pascal Alixe, nieznany mi wcześniej rysownik, który jednak spełnił swe zadanie. Rysunki może nie są rewelacyjne, lecz mogą się podobać, szczególnie za dobre oddanie mimiki twarzy, co znowu łączy się ze świetnymi, komicznymi sytuacjami. Poprawnie wyszły też sceny akcji, na których dużo się dzieje, a jest ich naprawdę sporo.

Przekład. Jak już wspomniałem PaD napisał dialogi mocno stylizowane na XVII wiek i przetłumaczenie tego na polski było zapewne nie lada wyzwaniem. Niestety, Tomasz Siorkiewicz był zmuszony uprościć je w wielu momentach, na czym komiks traci. Jednakże chciałbym zaznaczyć, że tylko osoba biegle posługująca się językiem angielskim i oczytana w angielskiej literaturze w pełni może cieszyć się „Czwórką z Fantasticka” w orginale. Całej reszcie jak najbardziej polecam wydanie Muchy Comics.

Osobiście zawsze doceniam tytuły Marvela odbiegające od głównego nurtu. Nie chodzi mi jednak o alternatywne światy, bo to przez nie często robi się bałagan, a raczej o konwencję. Jeśli ktoś wciąż nie wie, o co mi chodzi wystarczy, że przywołam takie serie jak Nextwave, Alias, czy własnie 1602. Dlatego właśnie polecam zaznajomienie się z Marvel 1602: Czwórka z „Fantasticka”, gdyż jest to historia oryginalna i - pomimo małych wad - całkiem przyjemna. Celowo napisałem ‘zaznajomienie’, gdyż cena 39 złotych wydaję się trochę wygórowana, nawet pomimo panującej inflacji i drożyzny. Album może jednak idealnie posłużyć najpierw jako czytadło, a potem jako prezent dla studiującego filologię angielską kolegi, bądź koleżanki.


LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.