Avalon » Publicystyka » Artykuł

Top 5 #5: Najlepsze sceny z udziałem Wolverine'a

Wolverine - któż go nie zna? Najpopularniejszy bohater uniwersum Marvela. Mutant o adamantowym szkielecie i pazurach. Logan jest jedną z najczęściej wykorzystywanych postaci ostatnich lat - liczne występy gościnne, szczególnie w debiutujących seriach, tworzone są po to, aby tytuł kupiło więcej osób. Rocznie powstaje kilkanaście one-shotów mu poświęconych. Od kilku lat Wolverine łączy nawet obowiązki Avengera z byciem X-Manem. Ma trzy serie poświęcone wyłącznie jego osobie...

Top 5 #5: Najlepsze sceny z udziałem Wolverine'a

 

Wolverine - któż go nie zna? Najpopularniejszy bohater uniwersum Marvela. Mutant o adamantowym szkielecie i pazurach. Logan jest jedną z najczęściej wykorzystywanych postaci ostatnich lat - liczne występy gościnne, szczególnie w debiutujących seriach, tworzone są po to, aby tytuł kupiło więcej osób. Rocznie powstaje kilkanaście one-shotów mu poświęconych. Od kilku lat Wolverine łączy nawet obowiązki Avengera z byciem X-Manem. Ma trzy serie poświęcone wyłącznie jego osobie.

Sława ta ma jednak ciemną stronę - zbyt wielu kiepskich scenarzystów wykorzystuje Logana w swoich wątpliwej wartości scenariuszach. O ile problemem nie jest przeczytanie teraz historii z X-Manem, to ciężko o historię naprawdę porywającą i ciekawą.

Młodsi stażem czytelnicy mogą nawet nie wiedzieć, jeśli czytają nieodpowiednie komiksy, dlaczego Wolverine jest uważany za najciekawszą postać Marvela. Przyznać trzeba uczciwie, że Logan miał kilka wyjątkowych, zapadających w pamięć  występów w swojej karierze. Oto pięć moich ulubionych scen z udziałem "sześćsetszestnastkowego" Logana.

 

 

 

top50005e.jpg

 

5. Jego pazury to kości?

Kiedy Magneto odarł Logana z adamantium wydawało się, że to najtragiczniejsza scena całej historii Fatal Attractions. To był jednak tylko przedsmak. 75. numer serii Wolverine przyniósł ze sobą scenę, w której wciąż słaby Wolverine próbuje udowodnić reszcie drużyny i sobie, że w dalszym ciągu jest wart miejsca w X-Men. Podczas walki z robotami wyraźnie przegrywa i ze złością robi to, co robi do tej pory - wysuwa pazury. Okazuje się, że jeszcze je posiada, a to oznacza, że miał je od urodzenia. Są one bowiem kościane. Zaskakujący zwrot akcji, który niósł ze sobą spore możliwości na pisanie dalszych i wcześniejszych losów Rosomaka.

 

 top50005d.jpg


4. Pamiętam całe swoje życie.

House of M skończyło się tak, jak się zaczęło - w mgnieniu oka. Tysiące mutantów straciło nagle swoje moce i gen za nie odpowiedzialny. Kilkoro przy tym zginęło. Ale największy szok przeżył Logan, gdy ocknąwszy się na łące nieopodal instytutu stwierdził, raczej z przestrachem niż radością, że pamięta całe swoje życie. Wiadomo był od początku, że nieznanej historii życia Howletta nie da się ciągnąć w nieskończoność. W kolejnych komiksach odkrywaliśmy małe lub duże wskazówki dotyczącego jego życia. I w końcu Brian Bendis postanowił zrobić to, na co nie miał odwagi (bądź edytorskiego przyzwolenia) nikt wcześniej - wyjawił Loganowi wszystkie jego tajemnice. A teraz po "Way'owsku" odkrywamy je my.

 

top50005c.jpg

 

3. Mały, zły i brzydki.

I do tego czytający Waldena. Otwarcie trzeciego woluminu serii Wolverine było dla mnie pamiętne z dwóch powodów - świetnego scenariusza Rucki i niesamowitych rysunków Darricka Robertsona. To dzięki jego wspaniałej kresce wreszcie ujrzałem Logana takim, jakim rysować się go powinno zawsze - mały, koślawy knypel z kupą mięśni. Brzydki i z zaciętym wyrazem twarzy, który odstrasza samym spojrzeniem. Prawdziwy Rosomak, a nie mniejsza wersja ślicznego Gambita.

 

top50005b.jpg

 

2. Pocałunek z Jean.

Grant Morrison pisząc swój run w (New) X-Men w magiczny niemal sposób (a już na pewno w ciekawy i odważny) dotykał wszystkich świętości opery mydlanej p.t. "X-Men". To w końcu Grant zabił 16 milionów mieszkańców Genoshy, Magneto, Jean, połączył Scotta i Emmę. Ale niemal na samym początku stworzył krótką, ale jakze zapadającą w pamięć scenę, w której Logan spokojnie medytuje w lesie. Jean podchodzi do niego i po krótkiej rozmowie całuje go. Logan ze spokojem stwierdza, że między nimi nigdy by nie wyszło i odchodzi. Bez dramatu, płaczu, tonu chmurek z myślami. Oboje zachowali się jak dorośli ludzie po latach "ochów", wzdychań i wewnętrznych monologów.

 

top50005a.jpg

 

1. Weapon X vs. Grizzly

Znacie wydany również w Polsce Weapon X Barry'ego Windsor Smitha? Pewnie tak. To świetny, pełen emocji komiks o programie, który uczynił z Logana idealną maszynę do zabijania. I mimo, iż jest tam kilka innych zapadających w pamięć scen, w których ukazywane jest cierpienie Jamesa i jego walka o człowieczeństwo, to jednak najbardziej lubię scenę, gdy Weapon X jest wciąż pod kontrolą i niczym zabawka sterowana radiem ślepo wykonuje polecenia. Pokazuje ona bowiem, jak zabójczy jest Logan i co mogłoby się stać, gdyby komuś udało się go kontrolować. Zabicie tysięcy agentów Hydry czy Hand nigdy nie wydawało mi się trudne - robi to tyle osób w uniwersum poza X-Manem - ale stanąć oko w oko z grizzly i zabić je ot tak, do dziś budzi mój szacunek.

 

redevil



 

Black Bolt: Od razu na dzień dobry się przyznaję, że życiorys Wolverine'a znam dość pobieżnie i mam wiele luk w jego długiej i szalenie skomplikowanej przeszłości. Choć pewnie jakbym miał wybrać kilka najlepszych scen z jego udziałem, to większość i tak by się powtórzyła z tym, co jest powyżej. Ale jest jeden bardzo ważny motyw, którego mi tu rażąco brakuje. Nie, nie chodzi o sławnego przekozaka Romulusa, który zdaje się stać za wszystkim, co spotkało naszego Rosomaka w historii, to pewnie jeszcze dopiero przed nami, ani też o Dakena, którego pojawienie się powinno zatrzęś komiksowym światem, w końcu to syn Wolverine'a, a przeszło to zupełnie niezauważenie i bez fajerwerków. To co mam na myśli to zwykły i częsty w dziejach Logana szał walki, a dokładniej ten pierwszy, najkrwawszy i zarazem najlepszy, który lata temu na stałe wyrył się w mojej pamięci. Oczywiście mowa tu o Weapon X Barry'ego Windsor-Smitha i scenę, w której Wolverine zrywa się z uwięzi i szarżuje korytarzami szlachtując dziesiątki żołnierzy. A kwintesencją tego wszystkiego jest poniższy kadr na całą stronę, który był wykorzystany jako okładka polskiego wydania tego, nie bójmy się takiego stwierdzenia, arcydzieła. Nagi, rozczochrany Wolverine oraz dziesiątki martwych ciał. A do tego te wszechobecne poczucie chaosu i paniki potęgowane komunikatami żołnierzy z krótkofalówek i na dodatek jeszcze genialna kreska samego autora i krwistoczerwona zaprawa. Świetna, zapadająca w pamięci scena. 

 

top50005f.jpg

 



Tak oto wygląda ranking pięciu najlepszych scen z udziałem Wolverine'a według redevila. Jeśli macie w tym temacie odmienne zdanie, zapraszamy do wypowiedzenia się na forum.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.