Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #73 - New Avengers vol. 2 The Sentry TPB

sentry.jpgNew Avengers vol. 2 The Sentry TPB

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Steve McNiven
Okładka: Steve McNiven
Liczba stron: 152
Cena: $14.99
Zawiera: New Avengers #7-10, New Avengers: Most Wanted Files

Crov:Avengers zostali przechrzczeni na New Avengers i z niebagatelną pomocą Briana Michaela Bendisa wrócili w blasku chwały w nowym składzie. Historia "Breakout", którą rozpoczęła się seria, ściągnęła do tej grupy superbohaterów masę fanów, w tym także i mnie. Sukces został osiągnięty, ale na tym nie koniec. Trudno jest napisać naprawdę dobrą historię, ale jeszcze trudniej napisać jej kontynuację. Czy Bendis podołał?

Sercem opowieści jest dalsze kompletowanie Avengers. Na początku, po raz pierwszy w historii, oglądamy zebranie grupy Illuminati, w której skład wchodzą Reed Richards, Dr. Strange, Namor, Charles Xavier, Black Bolt oraz Iron Man. Ten ostatni chce dowiedzieć się więcej o Sentrym, który pomógł nowym Avengers w poprzedniej historii, podczas buntu w więzieniu. Okazuje się, że nikt tak naprawdę wiele nie wie o tym bohaterze, a on sam bredzi cały czas o jakimś Voidzie i o martwej żonie, która okazuje się być całkiem zdrowa. Postradał zmysły, czy mówi prawdę?

Pisząc kolejną już recenzję komiksu na podstawie scenariusza Bendisa, zaczynam się zastanawiać, czy nie powinienem przeglądać słownika synonimów. Do głowy przychodzą mi tylko wyświechtane przymiotniki opisujące talent tego autora. Autentycznie trudno jest mi napisać o nim coś nowego. Powiem więc wprost: scenariusz to kawał świetnej rozrywki. Logiczne, dobre pod względem struktury, a przy tym dowcipne, acz nie infantylne. Dialogi, jak to u Bendisa, są błyskotliwe i bawią (zwłaszcza w przypadku Spider-Mana, którego dowcipkowanie w złych rękach potrafi wyjść żenująco) będąc kwintesencją scen takich, jak na przykład ujawnienie, że Spider-Woman może wydzielać feromony. W kwestii historii mogę przyczepić się do tego, że Bendis wciągnął do komiksowego świata Marvela Paula Jenkinsa – prawdziwego twórcę postaci Sentry'ego. Podejrzewam, że większości nie będzie to przeszkadzało, jednak ja nie lubię takiego z lekka metafizycznego puszczania oka do czytelnika, kiedy mam do czynienia z jednak dość poważną historią. To samo ma się zresztą z przedstawieniem historii Sentry'ego w formie ramek ze starych (czy też niekiedy stylizowanych na stare) komiksów. Zwyczajnie wytrąca mnie to z cieszenia się historią i dosadnie przypomina, że to tylko komiks.

W przeciwieństwie do scenarzysty, zmienił się rysownik. Tym razem za machanie ołówkiem odpowiada Steve McNiven. Kanadyjczyk, który dość szybko wyrobił sobie silną pozycję w Marvelu, zapewne najbardziej znany jest z wielkiego marvelowego wydarzenia, jakim było "Civil War". Tutaj jeszcze szlifuje swoje umiejętności, jednak wcale nie oznacza to gorszej jakości jego twórczości. Jego styl jest bardzo dynamiczny i realistyczny zarazem, co jest trudnym do opanowania połączeniem. Największą bolączką rysowników starających się tworzyć realistycznie wyglądające postacie i światy jest to, że w rezultacie często wypadają one sztywno i sztucznie. McNivenowi udało się tego uniknąć, choć czasem pojawiają się małe zgrzyty w postaci zbyt plastikowo wyglądających kadrów. Inną zaletą tego twórcy jest coś, co było słabą stroną jego poprzednika, Davida Fincha, mianowicie ekspresja uczuć. Tutaj rzeczywiście da się odczuć, że Sentry jest zadziwiony, kiedy odkrywa, że jego żona wcale nie jest martwa. Czuć rozpacz, złość, zakłopotanie. Tak, oddawanie emocji bohaterów to zdecydowanie atut tego twórcy.

Poprzeczka była ustawiona wysoko. Bendis podołał jednak wyzwaniu, choć nie bez pomocy. Niestety, McNiven już nie wróci do tego tytulu na dłużej niż jeden numer. Poszukując dobrego komiksu rozrywkowego warto skierować swój wzrok właśnie na serię New Avengers. "Sentry" nie jest może arcydziełem komiksu rozrywkowego, jednak pomimo przewidywalnego zakończenia bawi i cieszy oczy.

Gamart:
You are about to enter another dimension, a dimension not only of sight and sound but of mind. A journey into a wondrous land of imagination. Next stop, the Twilight Zo… eee Sentry’s Zone.

Sentry. Superman z Marvela. Bohater świetnej mini-serii i kilku one-shotów autorstwa Paula Jenkinsa, zniknął na kilka lat w mrokach uniwersum 616. Wydawało się, że już nie powróci. Jednak Brian Michael Bendis, ku zaskoczeniu wszystkich, postanowił wcielić go do składu swoich Nowych Avengers. Zalążek jego wątku dostaliśmy już w pierwszej historii, "Breakout". Natomiast w recenzowanym właśnie tomie dostaniemy wyjaśnienie tego, co działo się z bohaterem przez ten cały czas i czemu nikt nie pamięta jednego z największych herosów, jaki pojawił się w historii świata.

A zrobione to jest niezwykle pomysłowo. Już w pierwszym numerze dostajemy mocno po głowie i klimat wielkich, zaskakujących wydarzeń z pierwszej historii zostaje podtrzymany. Poznajemy Illuminati, niezwykłe zebranie bohaterów o największych wpływach. Już sam ich wątek prosił się szybko o swoją własna historię [którą dostał]. Osią historii jest jednak inna sprawa.

Na pustyni w Nevadzie zostaje odnaleziony nieznany nikomu bohater, który pomógł ocalić New Avengers podczas wydarzeń w więzieniu Raft. Twierdzi, że zabił swoją żonę, która jednak zostaje mu przedstawiona cała i zdrowa. Największą tajemnicą jest jednak sprowadzenie na miejsce Paula Jenkinsa, człowieka, który opisał historię tego bohatera… w komiksie.

Już od pierwszego numeru widzimy, że Bendis doskonale radzi sobie z wprowadzaniem różnych klimatów do swoich historii. W poprzedniej dostaliśmy świetny komiks akcji, który mógłby być przeniesiony na ekran jako blockbuster np. przez Michaela Baya. Natomiast w "Sentrym" dostajemy klimaty rodem z Twilight Zone. Bendis niesamowicie potrafi utrzymać tempo akcji, nie pozwalając nudzić się czytelnikowi. Dostajemy np. walkę z Wreckerem, która jednak od samego początku ucieka komiksowym schematom, a zaraz po tym dostajemy po głowie naprawdę mocnymi cliffhangerami. Historia Boba cały czas trzyma w napięciu, a wyjaśnienie zawiłości z życia bohatera jest na tyle dobrze poprowadzone i zaskakujące, że przymykamy oko na drobne naiwności fabularne. Ciekawym zabiegiem jest też przedstawienie historii z przeszłości Sentry'ego w formie klasycznego komiksu. Ciekawostka dla fanów starszych historii. Jest tajemnica, wielka walka z udziałem mnóstwa superbohaterów i zachowanie szacunku dla świetnego pomysłu Jenkinsa. Bendis udowadnia, że miał pomysł na postać i jest nadzieja, że w Dark Avengers uda mu się powrócić do tak ciekawego prowadzenia tej postaci, jak w recenzowanej tutaj historii. Fabularnie to naprawdę dobra rzecz, w której każdy znajdzie coś dla siebie.

Kolejny raz przychodzi mi też pochwalić dialogi Bendisa. Jest to mój zdecydowany lider, jeśli chodzi o tę cześć warsztatu pisarskiego. Facet wie, kiedy wprowadzić mocne one-linery, jak przygotować rozmowy pomiędzy bohaterami. W jego dialogach czuć chemię między postaciami. Ciężko spotkać drugiego scenarzystę, który potrafi w wymianie zdań pokazać tak wiele jak Bendis. I tylko Bendis potrafi robić takie twisty w czasie wielkiej naparzanki bohaterów, jak rozmowa Spider-Woman z Wreckerem. Ba! Całe wyjaśnienie sytuacji Sentry'ego, które opiera się na naprawdę długiej rozmowie, trzyma cały czas w napięciu i nie pozwala się nudzić.

Jeśli chodzi o rysunki, to seria utrzymuje niesamowity poziom. Po szalenie popularnym Finchu, dostajemy kolejnego z Young Guns, Steve'a McNivena. Osobiście wolę jego niż poprzednika. McNiven potrafi przekazać naprawdę dużo samą mimiką bohaterów. Tego brakowało mi u Davida Fincha, którego twarze zazwyczaj są rysowane bardzo podobnie. McNivenowi świetnie wychodzą kadry z większą ilością bohaterów, jak i niezwykle filmowe sceny akcji. Widać w nich dużą dynamikę, mimo pozornej sterylności jego rysunków. Facet ma swój niezwykle rozpoznawalny styl, co się chwali. Szkoda, że jego staż przy tym tytule nie był dłuższy.

Podsumowując. Komiks wart zakupu, jak cała seria New Avengers i większość komiksów napisanych przez Bendisa. Dostajemy całkiem nowe spojrzenie na interesującą postać i ulokowanie go w uniwersum na stałe, a wszystko to przy akompaniamencie niezwykłych dialogów i rysunków. Dodatkowo dostajemy New Avengers: Most Wanted Files, czyli zbiór biosów złoczyńców związanych z ucieczką z Raft.



LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.