Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #70 - Ultimate X-Men vol. 1 HC

Ultimate X-Men vol. 1 HC

Scenariusz: Mark Millar
Rysunki: Adam Kubert, Andy Kubert, Tom Raney
Okładka: Joe Quesada
Liczba Stron: 352
Cena: 29.99$
Zawiera: Ultimate X-Men #1-12, okładki numerów, Giant-Size X-Men #1, zarys pierwszej wersji historii m.in. z Mystique w składzie okraszony projektami postaci autorstwa J.H. Williamsa III i Salvadora Larroci, niewykorzystany scenariusz Briana Bendisa (z czasów, gdy cały projekt nosił nazwę Ground Zero, a nie Ultimate), posłowie Billa Jemasa.

70.jpgLokus: Koniec roku 2000 przyniósł nam zdecydowanie jedno z najważniejszych, jeśli w ogóle nie najważniejsze, wydarzenie w amerykańskim świecie komiksu ostatnich lat. Marvel stworzył linię Ultimate i, by projekt ten wypalił, zatrudnił naprawdę dobrych scenarzystów. Odświeżone wersje Spider-Mana i X-Men szybko zdobyły szczyty list przebojów i dziś przyjrzymy się wydaniu zbiorczemu, które zawiera pierwsze dwanaście numerów serii Ultimate X-Men.

W czasach, gdy nazwisko Marka Millara nie powodowało jeszcze u mnie takich negatywnych emocji jak dziś, piałbym z zachwytu, pisząc o tym komiksie. Teraz jednak postanowiłem przyjrzeć się odświeżonemu początkowi mutantów jeszcze raz i, choć euforii nie ma, nadal uważam ten HC za bardzo dobry komiks. Nie każdemu może jednak przypaść do gustu kila faktów, które zostały tu przedstawione. Przykładem może być chociażby zupełnie inny skład
X-Men niż w oryginale czy (to co mnie najbardziej drażniło i drażni nadal) zupełnie moim zdaniem bezsensownie poprowadzone nawrócenie się Wolverine’a na jasną stronę mocy. Ale może teraz wspomnę o tym, co na pewno się udało. Komiksy z linii Ultimate miały stworzyć idealnych herosów XXI wieku i to się w pełni udało. Możemy tu dostrzec np. mocno zakolczykowaną Jean, wyżelowanego Cyclopsa (który nawet w wersji Ultimate jest tak samo irytujący jak w 616) czy Beasta i Icemana nałogowo grających na konsoli.

Może teraz kilka słów o samej historii. Pierwsze sześć zeszytów to standardowe wprowadzenie znane nam z klasycznego Uncanny X-Men. Oto bowiem na świecie narasta niepokój dotyczący mutantów. Rząd USA tworzy więc armię robotów Sentinel i to powoduje, że mistrz magnetyzmu – Magneto
postanawia zareagować we właściwy dla siebie sposób. Naprzeciw niemu staje Charles Xavier i jego dopiero co powołani do życia X-Men. Profesor X ma nadzieję, że uda się doprowadzić do pokojowej koegzystencji pomiędzy ludźmi i mutantami. Brzmi znajomo?

Kolejne sześć zeszytów to historia o projekcie Weapon X w wersji Ultimate. I jest to, moim zdaniem, zdecydowanie gorsza historia spośród dwóch przedstawionych w tym HC. Pojawia się w niej dużo nowych postaci, ale całość ogranicza się do jednego wielkiego łubudu, dodatkowo ze zdecydowanie przewidywalnym zakończeniem. Gdybym miał oceniać te historie osobno to pierwsza dostałaby 8/10, a druga tylko 5/10.

Za rysunki odpowiedzialni byli Adam i Andy Kubertowie oraz Tom Raney. Wszyscy spisali się bardzo dobrze, chociaż zeszyt rysowany przez Raney’a wyróżnia się na tle innych. Nie sprawia to jednak, przynajmniej wg mnie, żadnego problemu w odbiorze. Chociaż na pewno inaczej by to wszystko wyglądało, gdyby tylko jeden artysta odpowiadał za całość, no ale nie każdy jest takim wyrobnikiem jak Mark Bagley.

Podsumowując, komiks ten jest bardzo dobrym przykładem tego, że kiedyś (czytaj: zanim dorwał go Loeb) uniwers
um Ultimate było naprawdę dobre. Moim zdaniem, mutanci Marvela dzięki tej serii udanie weszli w XXI wiek, a główna w tym zasługa Marka Millara, który, co prawda, lepszą robotę odwalił przy Ultimates, ale i Ult.X-M naprawdę nieźle mu wyszło.

Jakby ktoś nie wiedział, to niegdyś dane nam było przeczytać ten komiks w wersji PL, dzięki wydawnictwu Axel Springer i ich serii ”Dobry Komiks”. Standardowo w wersji lekko poucinanej, lecz w porównaniu z tym, co dawno temu wyczyniał TM-Semic, naprawdę to nic. Dodatkowo HC wzbogacony został także o klasyczny Giant Size X-Men, który, jak myślę, nie wymaga recenzji.


Lex: Gdybym pisał tę recenzję w 2001 roku, gdy imprint Ultimate przebojem podbijał serca fanów, moja opinia byłaby z pewnością absolutnie entuzjastyczna. Nowe otwarcie, na które zdecydował się Marvel, było strzałem w dziesiątkę. Większość czytelników (ja również) była zachwycona nową jakością komiksów spod znaku Ultimate, ale czy przypadkiem te początkowe reakcje nie były zbyt optymistyczne? Czy po upływie niemalże dekady początek Ultimate X-Men dalej sprawia dobre wrażenie?

Co zmieniło się przez te kilka lat? Przede wszystkim mój stosunek do Marka Millara. Kiedyś należał do moich ulubionych scenarzystów - teraz unikam jego komiksów. Co gorsze, wracając do jego starszych komiksów, odkrywam irytujące braki w fabule, których wcześniej nie zauważałem. Znalazło się kilka takich momentów również w pierwszych dwunastu numerach Ultimate X-Men. Błyskawiczne zawiązanie grupy i pierwsze misje niewyszkolonych mutantów; niezbyt przekonujące zmiany poglądów bohaterów; nieuzasadniona ufność Xaviera i Magneto; dziwne taktyki (atak Sentinelami na Magneto? w świecie Ultimate też nikt nie pomyślał, że to niezbyt rozsądny pomysł?).

W ramach równowagi muszę wspomnieć o tym, co zawsze było mocną sceną komiksów Millara, czyli tworzenie scen robiących ogromne wrażenie na czytelniku. W omawianym HC znalazło się ich kilka: przeważnie z udziałem Wolverine'a (pierwszy kadr z jego udziałem, "powitanie" po przylocie do USA, Quicksilver hamujący przed pazurami Logana).

Na plus trzeba też zaliczyć nowe wersje dobrze znanych postaci (przynajmniej w większości przypadków). Chyba najlepiej wypada Jean Grey, która pozbawiona bagażu zamieszania z Phoenix/klonami/zmartwychwstaniem wygląda po prostu świeżo. Znacznie ciekawsi są również złoczyńcy z Brotherhood. Na tym tle trochę blado wypada odarte z tajemniczości Weapon X.

Wspomniane uwagi zapewne będą bardziej istotne dla oczytanych czytelników. Świat Ultimate ciągle pozostaje najlepszym miejscem do rozpoczęcia przygody z Marvel Comics. Bez wahania polecam wszystkim świeżym lub powracającym do komiksów komiksy spod tego znaku, bo są zdecydowanie najłatwiejsze do przyswojenia i stoją na przynajmniej solidnym poziomie.

Z pewnością warto sięgnąć po pierwszy HC Ultimate X-Men i potem kupować kolejne. Nie są pozbawione wad, ale świeże przedstawienie losów mutantów czyta się wyśmienicie. Pozbawiony bagażu historii wynikającego z tysięcy komiksów, Millar mógł na nowo ukształtować status X-Men. Tematyka historii nie jest zasadniczo odmienna od tego, co dzieje się w głównym świecie Marvela. Formowanie X-Men, konforntacja z Magneto i Brotherhood, Wolverine poszukujący prawdy o Weapon X, Sentinele i prześladowanie mutantów - to wszystko było wielokrotnie wałkowane w uniwersum 616, ale Millar przedstawił te zagadnienia w świeży, współczesny sposób.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.