Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #69 - X-Men: Fatal Attractions

X-Men: Fatal Attractions TPB
Scenariusz: Fabian Nicieza, Scott Lobdellfa.jpg
Rysunki: Andy Kubert, Adam Kubert, Greg Capullo, Joe Quesada, Ken Lashley, John Romita Jr., Paul Smith
Okładka: Tim Sale
Liczba stron: 160

Cena: $21,99
Zawiera: X-Factor #92, X-Force #25, Uncanny X-Men #304, X-Men #25, Wolverine vol. 2 #75, Excalibur #7


redevil: Gdy zbliżał się 25. numer serii X-Men, redaktorzy zapewne postanowili go uczcić jakimś oryginalnym pomysłem. Jako że takiego nie mieli, postanowili skrzyżować drogi X-Men z Magneto. Ponownie. Jako że swoje ważne numery miały także serie Wolverine i X-Force, najwyraźniej postanowiono włączyć je do crossoveru, tworząc tym samym historię "Fatal Attractions".

 

Co dziwne, pomysł okazał się całkiem znośny, a cała realizacja osiągnęła nawet wysoki poziom. Nie obyło się jednak bez zgrzytów. Cały ton opowieści rozłożono w trzech, z sześciu, komiksach wydanych także w Polsce przez Tm-Semic. Przygotowując się do pisania LT, poradziłem Lokusowi, aby zamiast kupować TPB sięgnął po polskie wydanie.

 

Lokus: Myślę, że cała rzesza obecnych czytelników komiksów w naszym pięknym kraju nad Wisłą, zaczynała swoją przygodę z tą dziedziną od produkcji masowo wydawanych w latach 90. przez ś.p. Tm-Semic. Przykładowo, tak właśnie zaczynałem ja, skromny autor tych słów, a moim nieskrywanym faworytem był oczywiście komiks przedstawiający przygody mutantów. W styczniu 1997 roku, krótko po moich dziewiątych urodzinach, w kioskach na terenie całego kraju ukazała się pierwsza część wewnątrz x-tytułowego crossoveru pt. "Fatal Attractions".

 

Postanowiłem odświeżyć sobie nieco polską wersję tego komiksu i muszę przyznać, że już nie podoba mi się tak, jak kiedyś. Oto bowiem ponownie zmartwychwstały Magneto po raz kolejny dochodzi do wniosku, że to on, a nie Xavier, ma rację w kwestii przyszłości mutantów i znów następuje konfrontacja odwiecznych wrogów, zakończona przewidywalną klęską Magnusa. Proste, nieprawdaż? Jednak nie to w tej historii było najważniejsze. Zdecydowanie na pierwszy plan wysunęły się reperkusje tego crossa: opuszczenie szeregów X-Men dwóch ikon grupy – Colossusa i, a może zwłaszcza, Wolverine’a. I to właśnie wątek z tym drugim został wg mnie rozegrany po mistrzowsku.

Ale może po kolei. Cała historia składa się z kilku etapów. Pierwszy z nich to zadyma na pogrzebie Illyanny Rasputin po której Piotr decyduje się dołączyć do Magneto. Trochę przegadane, ale z ciekawą akcją w wykonaniu Bishopa, który miał już Erika na deskach. Dobry odbiór numeru został zakłócony przez kilkoro rysowników, którzy udzielili się na deskach tego komiksu. A największe zastrzeżenia mam do (uwaga, uwaga!) Johna Romity Jr. i Jae’a Lee – w czasach gdy w Stanach powstał ten komiks, obaj panowie prezentowali poziom nieporównywalnie gorszy do ich obecnych prac. Przynajmniej moim skromnym zdaniem. W kolejnych odsłonach "Fatal Attractions" było już na szczęście dużo lepiej pod tym względem, gdyż za ilustracje wzięli się Adam i Andy Kubert.

Drugi etap historii to wyprawa części X-Men na orbitalną stację Magnusa - Avalon. Zaczęło się dość ciekawie od ukazania potęgi Magneto, który manipulował polem magnetycznym Ziemi, lecz im dalej tym słabiej. Uśmiech wywołał już pomysł wymyślenia przez Fabiana Niciezę stroju, w którym Xavier mógł przez jakiś czas chodzić. Fakt, pomysł pozbawienia Logana adamantium był naprawdę szokujący, ale reakcja Profesora na te wydarzenie już jak najbardziej nie. Z drugiej strony przynajmniej nie musieliśmy być świadkami kolejnej domniemanej śmierci Mistrza Magnetyzmu.

Ostatni etap ”Fatal Attractions” to moim zdaniem zdecydowanie najlepsza część całego crossa i jedyny powód, bym nie spisał całości na straty. Mamy bowiem do czynienia z desperackimi próbami ratowania życia Logana połączonymi z niezwykle trudnym powrotem z Avalonu do domu. W oryginale jest to Wolverine vol.2 #75 i przyznam, że nawet po latach od pierwszego przeczytania tej historii nadal można się przy niej autentycznie wzruszyć. Scenarzysta tej części crossa – Larry Hamapokazał się z naprawdę świetnej strony, a końcowego odejścia Wolverine’a jednak się nie spodziewałem.

Podsumowując całość, ”Fatal Attractions” to nie jest ani historia nadzwyczajnie dobra, ale również nie jest to jakiś komiksowy bubel. Powtarzam, gdyby nie jej reperkusje została by zapewne zapomniana jeszcze szybciej, niż faktycznie o niej zapomniano. Według mnie, przeczytać bez większego bólu można, ale nic poza tym.

 

redevil: Nie zgadzam się z Lokusem w kwestii oceny crossa, ale to za chwilę. Kronikarskim obowiązkiem jest dodać to, czego zabrakło u kolegi (zresztą za moją namową). W trzech pozostałych częściach crossoveru t.j. X-Factor #92, X-Force #25 i Excalibur #71 scenarzyści wykorzystali Magneto i jego Acolytes jako tło dla swoich opowieści. Co prawda, X-Factor walczą ze sługami Magnusa, ale główną częścią historii jest relacja na linii drużyna - Val Cooper. W X-Force oddział mutantów wraz z ich mentorem, Cablem, udaje się na orbitę i spotyka Magneto, jednak wynik jest z góry przesądzony - tylko X-Men mogą pokonać Magnusa. X-Force wracają więc żywi, ale nie bez strat - najmocniej oberwał Cable, do domu. Tak naprawdę jedyną widoczną później w historii reperkusją tego komiksu jest zostawienie na stacji Rusty'ego i Skids. Wreszcie rozgrywający się po wszystkim Excalibur przynosi spotkanie Petera z Kitty Pryde i uleczenie go z niemożliwości powrotu do organicznej formy.

 

Niestety połowa TPB to jedynie słabe historie, na szczęście kolejne trzy numery wynagradzają to całkowicie. Po przydługim wstępie akcja toczy się jak u Hitchcocka - zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem akcja narasta. Magneto atakuje X-Men na pogrzebie Magik. Walka niemal kończy się dla niego przegraną, jednak w ostatniej chwili ratuje go Colossus, który przyłącza się do jego Acolytes. Następnie Magnus wypuszcza na ziemię impuls elektromagnetyczny, zabijając tysiące osób. Xavier ma dość poczynań Erika i postanawia zakończyć ich konflikt na zawsze. X-Men atakują Magneto na jego orbitalnej stacji i pokonują go. Xavier po dramatycznej walce czyści Magnusowi umysł, ten jednak wcześniej wydziera z Logana adamantium. X-Men wracają do domu, walcząc o życie Wolverine'a. Udaje się im to, jednak Logan postanawia odejść z drużyny.

 

W tych trzech numerach (X-Men, Uncanny i Wolverine) udało się oddać scenarzystom i rysownikom wiele emocji. Sięgając po od dawna sprawdzone elementy, udało się im wydobyć z nich coś więcej; dzięki temu przyjaźń Rosomaka i Jean Grey nabrała kolejnej głębi, a profesor Xavier stał się bardziej bezwzględny i pokazał swoje mroczniejsze oblicze. Doświadczyliśmy wielu zaskakujących zwrotów akcji - od chodzącego Professora X, przez Colossusa tracącego wiarę w marzenie Xaviera, po kościane pazury Logana. Dodatkowo nie były to pomysły na jeden numer. Każdy większy zwrot akcji odbijał się później latami w świecie mutantów, prowadząc do takich historii jak "Onslaught", czy zrobienie z Logana jeźdźca Apocalypse'a.

 

Wiadomo, że komiksy o super bohaterach tworzone są według dość prostego schematu (kolejna walka bohatera ze złoczyńcą, który i tak powróci, by przejąć panowanie nad światem, miastem itp), w tej jednak historii twórcom udało się wycisnąć z niego jak najwięcej, tworząc wiele niezapomnianych akcji i dodatkowo pięknie umieszczając go w continuity i przygotowując pole dla kolejnych historii. W przeciwieństwie do obecnych crossoverów, jak choćby "Civil War", "Fatal Attractions' kończy się mocnym akcentem, dzięki temu jest to crossover niemal idealny, do pełni szczęścia brakuje mu tylko mniejszej ilości rysowników tworzących choćby 25. numer X-Men. Co rusz inaczej wyglądający bohaterowie nie pomagają w szybkim chłonięciu historii.

 

Z mojego punktu widzenia historia "Fatal Attractions" powinna znaleźć się na półce każdego fana mutantów, choć niekoniecznie w wersji oryginalnej. Szczególnie, że TPB nie posiada żadnych dodatków, a okładki pozbawiono kolorów i umieszczono je na 1 stronie, choć są podwójne, przez co ich czytelność spada niemal do zera.

Moja ocena 9/10

 

LTplus.jpg

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.