Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #79 (16.02.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 16 lutego 2009 Numer: 7/2009 (79)


W związku ze zmianą serwera Pulse tym razem w wydaniu zdecydowanie wieczornym.



Amazing Spider-Man #586 avalonpulse0079c.jpg
Gil: Jestem zaskoczony, bo to interludium rzeczywiście miało sens. Oczywiście, o ile można nazwać sensem świrowanie zmenacowanej Lily. Śmiem jednak podejrzewać, że autorem pomysłu nie jest sam Guggenheim, ale cały ten wspaniały brendnjudejowy staff, który na samym początku przygotował rozpiskę wydarzeń. Pomysł nie jest zły - pomijając fakt wizualnej zmiany płci - a mógł być wyjaśniony znacznie gorzej, więc przymknę oko i zaakceptuję go. W kilku miejscach dialogi się trochę rozłażą i tu już jestem w stanie uwierzyć w działalność Guggenheima. Duży plus dla odmiany za wkład Kitsona, który uczynił numer lżej strawnym. Niezbyt mocne, ale jednak może być 6/10.
Itobybylonatyle:
Hmm może to i dziwne, ale podobało mi się. Pomimo, że cały numer to jeden wielki dialog między Harrym a Lily. Mimo, że historia schematyczna, córka nie spełnia nadziei ojca, chcąc mu pokazać, że może coś dla niego zrobić, odnajduje sekretne pomieszczenie Normana, zrzuca przez przypadek fiolkę i staje się Menacem. Ale jest parę dobrych scen, jak wyjaśnienie Harry'emu jak odwróciła uwagę Petera i odpowiedź na jego oświadczyny. Jestem ciekaw, jak to się wszystko skończy. Jeżeli na końcu Lily zginie i to doprowadzi Harry'ego do Green Goblina jestem za, ale jeżeli dostane zakończenie w stylu wielki dialog ojca z córką, okazanie skruchy, 2 litry wylanych łez i odłożenie bycia Menacem na bok, to mówię stanowcze nie. Tak ogólnie to 7/10. Ciekawe, z jakiego materiału ciuchy nosi Lily, bo zmiana w drugą osobowość i powiększenie swoich rozmiarów nie zrobiły na nich żadnego wrażenia.

Adam: Legend Of The Blue Marvel #4
Gil: Dylemat mi się pojawił. Polega on na tym, że o ile kupuję socjologiczno-moralizatorską płaszczyznę historii, tak zaczynam dostrzegać słomę w tej heroicznej. Rozumiem, co pan Grevioux próbuje przekazać i przyznaję, że wychodzi mu to całkiem dobrze, ale w tym numerze większy nacisk kładziony jest na origin postaci Adama i jego relacje z Anti-Manem i tutaj już mocno zalatuje klimatem New Warriors. Część teoretyczna jest mocno naciągana, nawet jak na fizykę Marvela, a praktyka sprowadza się do drewnianych dialogowych przepychanek i wewnętrznych monologów. Zupełnie jakby opowieść najlepsze czasy miała za sobą. Dlatego dam 5/10 z nadzieją na lepszy finał.

Avengers/Invaders #8
Gil: Nie sądziłem, że można powiedzieć coś takiego o komiksie, ale dzieje się tu za dużo (a ja właśnie doznałem uczucia deja vu, jakbym już kiedyś tak skomentował tę serię). Najpierw bijatyka między trzema grupami, później LMD, Ultron, D'Spyre, Vision, Cosmic Cube, a teraz jeszcze zapowiada się wyprawa w przeszłość. Niby powinno się dużo dziać, ale tutaj można się pogubić, bo nie wiadomo, który wątek jest istotny. Dla odmiany pojawiło się kilka smaczków, jak Spidey udający Golluma albo wzmianka o Secret Invasion, która tylko sprawiła, że wróciło pytanie, kiedy to się dzieje. Może być 6/10, ale czekam na jakieś konkrety, bo zaczyna męczyć.

avalonpulse0079d.jpgCaptain Britain And MI 13 #10
Gil: Nadal jest dobrze, ale jakoś nie tak dobrze, jak było. Może dlatego, że numer ma charakter przerywnika między historiami i intryga dopiero się wyłania, a może dlatego, że warstwa graficzna jakby osłabła. Niemniej, pomysł jest oryginalny i ma duże szanse chwycić, chociaż do tematu wampiryzmu w Marvelu zwykłem podchodzić jak do zła koniecznego. Pogawędka na księżycu wypada fajnie, a i tak znów wszystkie laury zbierają sceny z Faizą i Danem. Zwłaszcza interesujący jest fakt, że Dracula chce czegoś od jej ojca i to może być ten właściwy haczyk w fabule. Tym razem dam 7/10, ale niezmiennie mocne.
Hotaru: Typowałem, że ten zeszyt będzie komiksem tygodnia. Ach, gdyby tylko tak dobrze szło mi w totka. Cornell nie zawodzi. Chociaż mamy tutaj dopiero rozstawienie pionków, to wcale nie jest nudno. Odwiedzamy nie tylko Londyn, ale też Wakandę i Księżyc. Poznajemy trochę lepiej naszych bohaterów od "cywilnej" strony, co jest tym bardziej dramatyczne, kiedy wiemy, że ich sielanka lada moment zostanie brutalnie zamieniona w koszmar. Captain Britain And MI 13 to teraz jeden z lepszych wydawanych przez Marvela tytułów. Zajęło mi trochę czasu, zanim to odkryłem, ale lepiej późno niż wcale.
Demogorgon: No no, Dracula, jak widać, ma ambicję zostać siódmym z Cabal. I nieźle sobie radzi. Od dawna o tym typku było cicho, więc powrót w wielkim stylu bardzo mi się podoba. I bardzo, ale to bardzo jestem ciekaw, czego może chcieć od ojca Faizy.


Incognito #2

Gil: Brubaker określa swoje serie z imprintu Icon jako nowoczesne pulp fiction. Wiem, że nie ma na myśli filmu Tarantino, ale to właśnie z jego twórczością kojarzy mi się zarówno Incognito, jak i Criminal. Problem w tym, że dostrzegam w niej jedynie pretekst do radosnej rozwałki i tutaj tak samo nie mogę się doszukać niczego więcej. Widocznie mój gust nastawiony jest na poszukiwanie komplikacji, a tutaj wszystko wydaje mi się zbyt prostolinijne. Nadal 5/10, ale spojrzę jeszcze i dam mu szansę.

Marvel TV Galactus The Real Story

Gil: O! A tego się nie spodziewałem. Frank Tieri zdołał mnie zaskoczyć po raz kolejny, prezentując nowatorskie podejście do tematu Galactusa w stylu programu "Nie Do Wiary". To fajnie, że znalazło się miejsce dla takiego spojrzenia, które ukazuje heroiczny świat pod innym niż zwykle kątem. Mało tego - pod nieźle wykręconym kątem. Teraz w końcu możemy się poczuć jak zwykły, szary obywatel tego świata, który nie wie, co naprawdę się dzieje i dostaje tylko kretyńskie urywki informacji w tym stylu. Naprawdę świetny pomysł i dobre wykonanie. Zabawniejsze od wszystkich Mini Marvelsów i Wha Huhów. 7/10, a co!

Eternals vol. 4 #8 avalonpulse0079e.jpg
Gil: Znów pachnie trochę przerywnikiem, wstępniakiem, ale seria nie traci rozpędu. Występ X-Men tutaj okazał się lepszy niż w ich własnych tytułach ostatnio, chociaż poza walką nic nie robili - to o czymś świadczy. Ciekawszy jest jednak fakt nadejścia Hordy, który w pełni rozwinie się z kolejnym numerem i wszystko zapowiada, że zmusi Eternals do trudnego sojuszu, a Celestianina do podjęcia własnej decyzji. Wielką niewiadomą pozostaje natomiast Sersi. W ten sposób Knauffowie szykują nam kolejną świetną historię, a do szczęścia brakuje tylko powrotu Acuny. Mam tylko nadzieję, że seria nie zakończy się na tej opowieści, bo mój apetyt rośnie. Póki co, mocne 7/10.
Hotaru: W zeszłym roku przespałem kilka naprawdę dobrych tytułów, np. Captain Britain And MI 13 czy The Incredible Hercules. Łudziłem się, że Eternals też okażą się taką perełką, której blask wcześniej przeoczyłem. Cóż, perła to to nie jest, i sądząc po ostatnich dwóch numerach, nie jest to nawet podróba z Jabloneksu. Nie potrafię dostrzec, co odnajdują w tym komiksie jego zwolennicy, bo ja widzę tylko szkaradne rysunki, siermiężne dialogi i podstępne wrzucenie do obsady mutantów, by jakiś naiwne ciołki się nabrały i po to sięgnęły. Fakt, że sam okazałem się jednym z tych naiwnych ciołków, wybitnie psuje mi humor.

New Warriors vol. 4
#20

Gil: La comedia finita… W tym przypadku - komedia omyłek, która przez dziewiętnaście poprzednich numerów niewiele miała do zaoferowania i w tym całkowicie podtrzymała tę tradycję. Jedyne, czego żałuję, to że nie wybili wszystkich postaci, bo teraz będą się gdzieś plątać pewnie od czasu do czasu i drażnić ludzi. Na do widzenia 3/10 za całokształt.

Patsy Walker Hellcat
#5

Gil: Tutaj również kończy się komedia, ale ta prawdziwa i przezabawna. Do końca nie brak zaskakujących zwrotów, diabłów z pudełka i deusów ex machina, które świetnie sprawdzały się w całej serii. Szkoda, że wielki trip z Patsy i Kathryn Immonen się skończył, ale są też dobre strony: 1) może będzie następny i zupełnie nowy, 2) wkrótce pojawi się trejd, albo inne zbiorcze wydanie, które chętnie ustawię na półce, żeby ciskać w twarz wszystkim, którzy twierdzą, że superhero to nudy bez polotu. Dycha w kategorii tripów, a konwencjonalnie mocne 7/10.

avalonpulse0079f.jpgThor #600
Demogorgon: Jakby kiedyś ktoś was zapytał, jak powinny wyglądać numery jubileuszowe, pokażcie mu ten komiks. Bo jest świetny! Mamy tu naprawdę epicką walkę Thora z Borem, która dosłownie wgniata w podłogę. No i jeszcze interwencja Dark Avengers - Thor zdecydowanie powinien założyć w Asgardzie kablówkę, to by nie miał potem zdziwka. No i jedno trzeba przyznać - plan Lokówki był genialny - to chyba jeden z najlepszych, jakie Loki w życiu wymyślił. Intryga, którą jak widzimy, planował od dawna, teraz dała efekty. Biedny Bor, nawet nie wiedział, że tłucze własnego wnuka. Co prawda plan miał lukę (no bo co, jakby jednak jacyś normalni Avengers odpowiedzieli na wezwanie?), ale Norman ładnie ją załatał. No i nie można nie wspomnieć o całkiem fajnym połączeniu dwóch diametralnie różnych rysowników, które wypadło w dobrym stylu. Jak dla mnie komiks tygodnia, a może i miesiąca, 9/10.
Gil: Dla uczczenia sześćsetnego jubileuszu komiksu takiego jak Thor nie mógłbym wymarzyć sobie nic lepszego niż epicka bitwa między bogami, jaką dostaliśmy. Podobało mi się w niej wszystko - od fabularnych podstaw w intrydze Lokinki, poprzez sam przebieg z niezwykłą dynamiką, świetnymi rysunkami i gościnnym występem, aż po konsekwencje. Niczego nie mogę i nie zamierzam się przyczepić. No, może poza jednym - czemu nie wypełniono tą świetną historią wszystkich stu stron, darując sobie dodatki i przedruki? No, ale skoro już są, muszę powiedzieć, że miło znów było przeczytać historię napisaną przez Stana Lee, nawet jeśli była bardzo dla niego typowa i schematyczna. Przedruków i Mini Marvels nie skomentuję, bo ominąłem. Pozostaje tylko dodać, że Thorowi, jego twórcom i czytelnikom życzę co najmniej następnych sześciuset numerów, tak samo dobrych, albo i lepszych. A teraz w prezencie zasłużone 9/10 i tytuł numeru tygodnia oraz nominacja do najlepszego numeru roku.

Wonderful Wizard Of Oz #3
Hotaru: Ostatnie numery chwaliłem za przecudowne rysunki Skottiego Younga, zaś ocenę fabuły zostawiłem dzieciom, do których komiks jest skierowany. W tym numerze rysunki są jeszcze bardziej cudowne (jeśli to w ogóle możliwe), ale też po raz pierwszy z przyjemnością sobie poczytałem. Nie wiem, czy to dlatego, że akurat ten fragment przygody Dorotki zupełnie wywietrzał z mojej głowy, więc trącił mi świeżością, czy też po prostu byłem w nastroju na bajki, ale bardzo miło spędziłem przy tym komiksie czas. Czego i Wam życzę.
Undercik:
Po raz kolejny Young rysuje genialnie. Zaglądam po ten komiks głównie dla rysunków. To jest arcydzieło. Trzeba także dodać, że rysunki idealnie pasują do tej historii. Przy okazji odżywają wspomnienia z czasów, jak byłem mały. Ze wszystkich numerów wychodzących w tym tygodniu to na niego najbardziej czekałem. "Czarnoksiężnik z krainy Oz" by Marvel po prostu mnie urzekł. Z niecierpliwością czekam na kolejny numer, aby się ponapawać rysunkami, a naprawdę jest czym.

X-Men Origins: Sabretooth
Gil: W porównaniu z poprzednimi Origins, ten tutaj wygląda jak ubogi krewny, zarówno od strony wizualnej, jak i fabularnej. Garść scenek z przeszłości Creeda, nawet jeśli zawiera moment, kiedy wyrosły mu kły, to wciąż tylko garść scenek z przeszłości. Historia mogła wnieść coś do postaci, albo zmienić sposób patrzenia na nią, a powieliła tylko znane już fakty, by przez resztę numeru wałkować jeden wątek bijatyk na urodziny. Zmarnowany potencjał i nuda, ot co. Łaskawie dam 4/10 za potencjalną wartość dla nowych czytelników.


X-Infernus #3 avalonpulse0079g.jpg
Gil: Historia rozwija się dynamicznie, chociaż możemy już przewidywać, do czego zmierza. Fajnie było popatrzeć jak dla odmiany Wolvie szatkuje w napadzie furii coś innego niż roboty. Dark Pixie świetnie wygląda i mam nadzieję zobaczyć jej więcej, a za to Witchfire nieźle sobie poczyna i przeskoczyła tatusia. Nie jest to może jakaś rewelacja, ale na pewno świetne czytadło z wybitnymi momentami, które pozytywnie sobie zapamiętam. Teraz czekam na finał, mając nadzieję, że czymś jednak zdoła mnie zaskoczyć i wystawiam 7/10.
Hotaru: I wyjaśniło się. Poprzednie dwa numery balansowały na krawędzi, nie będąc niczym szczególnie dobrym, ale też niczym szczególnie kiepskim. Ten numer przeważył szalę. Na niekorzyść. Poziom rysunków dramatycznie się obniżył, podobnie jak fabuła ekscytująca tak bardzo, że omal szczęka nie wypadała mi z zawiasów. Tak szeroko ziewałem. Będę to wypominał do znudzenia - po cholerę Marvel anulował New X-Men, kiedy nie miał ani jednego dobrego pomysłu na wykorzystanie występujących w nim postaci?



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:


avalonpulse0079a.jpgCaptain Britain & MI:13 #10

Autor:
Stuart Immonen

Gil: To jedna z tych okładek, gdzie prostota góruje nad monumentalnymi scenami z masą postaci. Immonen w tym ujęciu uchwycił istotę wampiryzmu jako mrocznego mitu z mocnym podtekstem erotycznym. Drapieżny mężczyzna i delikatna kobieca szyja - subtelne, a mówi wszystko.






avalonpulse0079b.jpgThor #600

Autor: Olivier Coipel

Hotaru: Przeglądam sobie ubiegłotygodniowe okładki i już z daleka bije mnie po oczach piorun. Gromowładny może się pochwalić aż czterema coverami, a ponieważ nie lubię przepychu, postanowiłem, że Thora nie wyróżnię na pewno. Niestety, potem zacząłem przyglądać się pozostałym okładkom i nie znalazłem niczego lepszego od wariancji Coipela na temat nordyckiego bóstwa. Typując ją nie czuję się jednak winny, bo chociaż Thor tutaj ma czerep niemal szerszy, niż wyższy, to całość jest narysowana starannie, estetycznie pokolorowana i przypomina plakat reklamujący jakąś hollywoodzką superprodukcję. Wystarczy.




Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.02.11


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Black Bolt
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.