Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #67 - Silver Surfer - Requiem TP

Silver Surfer - Requiem TP
Scenariusz: J.M. Straczynski
Rysunki: Esad Ribic
Okładka: Esad Ribic
Liczba stron: 104

Cena: $14,99
Zawiera: Silver Surfer - Requiem#1-4

67.jpgLokus: Każdy szanujący się komiksowy bohater powinien chociaż raz umrzeć, a moment jego śmierci powinien być uchwycony w jak najbardziej poruszający lub też szokujący sposób. Z czasem takie podejście do postaci stało się dość popularne, ale przecież edytorzy nie mogą zbyt często uśmiercać swoich ikon i równie szybko przywracać je do życia. Ale od czego są alternatywne światy? Takie w których można umieszczać historię spoza kontinuum. Marvel chyba złapał haczyk, bo już od jakiegoś czasu możemy dostać w nasze ręce różnego typu "ostatnie historie" z poszczególnymi herosami. Były już takie mini-serie z The End w tytule jak wydany i u nas przez chyba śp. Mandragorę Wolverine: The End czy nieznane szerzej w naszym kraju "końce" Hulka lub aż osiemnastoczęściowe X-Men: The End. Można się spierać o poziom tych historii, ale moim zdaniem wydane w 2007 roku czterozeszytowe przez Dom Pomysłów Silver Surfer: Requiem rozłożyło na łopatki wszystkie wydane wcześniej komiksy tego typu.

No cóż, czego innego mogłem się spodziewać gdy za sterami tej opowieści zasiadł nie kto inny jak J. Michael Straczynski czyli człowiek, który moim zdaniem nawet z narzuconego mu przez Joe Q. One More Day wyszedł z klasą. Napisał on scenariusz do czterech niesamowitych zeszytów, gdzie każdy z nich przedstawia świetną, osobną historię. A w nich Norrin Radd przeczuwając swój koniec postanawia pożegnać się ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi z Ziemi i udać się na swoją rodzinną planetę Zenn-La. Jak dla mnie szczególnie najlepszy był rozdział drugi tej mini, w której Surfer spotyka Spider-Mana, a ten postanawia poprosić go o ostatnią przysługę dla ludzi. Naprawdę kawał świetnej historii.

Naprawdę niesamowitym osiągnięciem Straczynskiego jest fakt, że napisał niezwykle wciągającą historię, w której tak naprawdę mamy do czynienia tylko z jednym pojedynkiem, który jednak równie szybko się zaczyna co kończy. Siłą tej opowieści jest pokazanie jak bardzo Srebrny Surfer wpływał na życie innych i jak na jego odejście oni zareagują. Zwłaszcza zadziwiająca dla mnie była postawa Galactusa w konkluzji Requiem.

Jednak nie samymi zachwytami nad scenariuszem człowiek żyje. Esad Ribic który zilustrował tą opowieść również dał niezwykły popis swych umiejętności. Rysownik o którym wcześniej nie słyszałem kompletnie nic (ponoć ilustrował Ultimate X-Men) niemal z miejsca zachwycił mnie swoimi ilustracjami. Niezwykły, malarski styl sprawił że Ribic w moim prywatnym rankingu rysowników znalazł się bardzo wysoko. Również okładki do poszczególnych zeszytów były świetne, lecz moim skromnym zdaniem ta, która znalazła się w wydaniu polskim tego komiksu (o którym trochę niżej) jest z nich wszystkich najsłabsza. No cóż, o gustach się nie dyskutuje.

Słowem podsumowania uważam, że Silver Surfer: Requiem to jedna z najlepszych mini-serii wydanych przez stajnie Marvela w ostatnich latach. Nawet obecnie wydawany Sub-Mariner: The Depths (również z rysunkami Ribica) choć również bardzo dobry, to jednak nie może się z nią równać. Zdecydowanie warto mieć ten komiks w swoich zbiorach. Polecam.

Ale czy warto sięgnąć po wydanie PL? Szczerze pisząc... nie wiem. Niestety Empik znajdujący się w moim sąsiedztwie uparcie nie chce mi go sprowadzić, więc mogę się opierać tylko o dane pochodzące od wydawcy. Jeśli więc macie zbędne 59 zł, chcecie za to kupić 100-stronnicowy komiks po polsku, w twardej oprawie i macie nieco lepszą sieć kolportażową niż ja, to już wiecie co robić.


672.jpgJim J: J. M. Straczynski to scenarzysta, który przez lata świetnego pisania TASM w pełności zaskarbił sobie moje zaufanie. Jego, złożona już w TPB miniseria Silver Surfer: Requiem to w moich oczach swoiste pożegnanie, historia, którą zapewne bardzo chciał się podzielić, choć nie mieściła się w ramach głównej linii 616.

Ostatnia droga Surfera, bo o tym opowiada komiks, jest przedstawiona z rozmachem, lecz wciąż bardzo płynnie. Na początku Norrin odwiedza od zawsze mu bliską, Ziemię. Tu spotka swych dawnych przyjaciół i zasięgnie rad w sprawie jego zagrożonego bytu. Występ chociażby Spider-Mana może wydawać się komercyjnym chwytem, aczkolwiek Straczyński nie daje nam tego odczuć. Dzięki tym spotkaniom widzimy głównego bohatera w oczach ziemian oraz, co najważniejsze, ludzkość jako rasę w oczach Silver Surfera. Pada tu wiele trafnych, refleksyjnych wręcz spostrzeżeń, dochodzi do niebanalnych wydarzeń.

Przez całą historię Straczyński daje nam odczuć, że Surfer to istota prawie boska, której moc i wartości przewyższają wszystko co napotka. Tak jest i po opuszczeniu Ziemi, podczas drogi na rodzinną planetę, a następnie też i na niej. Pożegnanie z bohaterem jest tu wspaniale przedstawione, mnie osobiście w pewnym momencie przechodziły aż ciarki, a to chyba najlepszy znak. Jak nigdzie czuć majestat i wielkość głównego bohatera i zaistniałej sytuacji.

Grafiki Esada Ribic, kolorystyka w jakiej utrzymana jest historia, różnią się od tych jakie widzimy w mainstreamowych komiksach. Można zaliczyć to na plus, choć nie każdemu musi się spodobać ten styl. Najważniejsze jest tu, moim zdaniem, zachowanie dynamiki w scenach Surfera pędzącego na desce, oraz doskonałe przekazanie emocji na twarzach jego przyjaciół.

Szczęśliwie, Silver Surfer: Requiem został wydany w Polsce i to w całkiem atrakcyjnej oprawie. Wydatek 59 zł to niemało, jednak pamiętajmy, że dobrych komiksów takich jak Requiem wciąż u nas jak na lekarstwo. No i świetnie może posłużyć jako prezent dla sceptycznego znajomego, który dalej twierdzi, że komiksy są tylko dla dzieci.


LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.