Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #75 (19.01.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 19 stycznia 2009 Numer: 3/2009 (75)


Tym razem krótki Pulse - idealny na przerwę w przedsesyjnej nauce.



Amazing Spider-Man #583avalonpulse0075c.jpg
Gil: Część pierwsza przypomina odcinek typowego sitcomu, w którym jest chłopak i dziewczyna, i przyjaźnią się, chociaż wszyscy wiedzą, że coś w powietrzu wisi. To prosta historyjka, którą łatwo się wchłania, ale też równie łatwo zapomina. Część druga jest równie prosta, miejscami nawet naiwna, ale wszyscy wiemy, że chodzi w niej tylko o to, by Barak Obama mógł przybić żółwika z Pajęczakiem, więc wszystko jest na miejscu. Nawet mogę dać 6/10, bo jest całkiem fajnie.
Bertoluccio:
Szczerze powiedziawszy ostatnio nie czytałem Spidera i nawet wielkie zainteresowanie historią z Obamą nie przekonałoby mnie do zajrzenia do tego komiksu, ale gdzieś zauważyłem wzmiankę o tym numerze, która nie koncentrowała się na dodatkowej historii, ale na głównym wątku. Ogólnie reakcja była pozytywna, a opowieść o problemach Petera ze znalezieniem dziewczyny mnie zainteresowała, bo przecież wielkie halo z OMD polegało właśnie na tym, że żonaty Peter nie miał tak wielu możliwości przed sobą, jak kawaler Peter. Po przeczytaniu tego numeru muszę powiedzieć, że zostałem mile zaskoczony. Narracja Betty Brant pozwala nam spojrzeć na Petera z ciekawej perspektywy osoby, która nie wie o jego alter-ego. Peter został przedstawiony jako normalny człowiek, który zawsze się spóźnia, często w ogóle nie pojawia, ale kiedy naprawdę potrzebna jest jego obecność, zawsze jest na miejscu. Oczywiście ten motyw był już wiele razy wałkowany, ale zazwyczaj widzieliśmy go z perspektywy samego Spider-Mana i jego starań, aby kolejny raz się nie spóźnić. Po przeczytaniu tego numeru nie miałbym też nic przeciwko romansowi pomiędzy Peterem a Betty, ale osobiście czekam, aż w życie Pająka znów wmiesza się Black Cat.
Jeżeli zaś chodzi o słynną na całe USA historię z Obamą, to mogę powiedzieć, że jest i właściwie to tyle. Sposób na odkrycie Chameleona był na poziomie 5-latka, no, ale całość i tak była pretekstem, aby pokazać poparcie dla nowego prezydenta, więc nie ma co się czepiać takich szczegółów ;).

Undercik: Numer złożony z dówch części. Pierwsza jak na BND niezła. Drugą można by było przemilczeć i nigdy nie wydrukować. Zacznę od tej drugiej. Zwolennikiem Obamy nigdy nie byłem i nie będę, zresztą o poglądach politycznych już więcej nie będę się tu wypowiadał, dlatego historia niezbyt mnie mogła zaciekawić. Zresztą nawet nie ma czym, prosta i infantylna historyjka z Chameleonem, ale co wypromował tym Marvel, to jego. Historia tylko, aby zyskać rozgłos. Teraz przejdę do tej lepszej strony numeru. Historia opowiedziana okiem Betty jest ciekawa, ba, nawet nie pomijałem dialogów (co mi się ostatnio w Pajączkach zdarzało). Plusy za kolejne pojawienie się JJJ seniora. Ogólnie pomysł i koncepcja historii dobra i do tego dobrze wykonania. Najlepsza historia w TASM od czasu "New Ways to Die".

Adam: Legend Of The Blue Marvel #3
Lokus: No i najprawdopodobniej origin Blue Marvela został zakończony i teraz czeka nas już konfrontacja z Anti-Manem. Mam nadzieję, że ostatnie dwa numery tej mini-serii będą równie przyzwoite, jak te dotychczas wydane. Grevioux zaskoczył mnie bardzo pozytywnie tą historią, gdyż sądziłem, że czeka nas coś na miarę New Warriors jego pióra, a tymczasem jest po prostu nieźle. Również Broome całkiem dobrze sobie daje radę i przeszkadza mi tylko to, że wydano to około kilka miesięcy za późno. Bo wszystko wskazuje na to, że to się dzieje przed SI. 6/10


Deadpool vol. 3 #6
Gil Jak tak dalej pójdzie, może odpuszczę Wayowi, bo idzie mu coraz sprawniej. Jeszcze nie jest to Deadpool w szczycie formy, ale ma trochę klimatu pierwszego ongoinga, a wieści o dobrej sprzedaży są jak najbardziej pocieszające. W przypadku tej postaci cieszyłoby mnie to nawet, gdyby historie były kiepskie, ale na szczęście są przyzwoite. Znalazło się kilka niezłych tekstów i scen, tylko mam wrażenie, że Tiger Shark jest jakiś odmieniony. No i chyba nie ma wątpliwości, że wynajął go Norman. Mogę dać mocne 6/10.
Lokus: Dziwna sprawa - Wayowi zbyt dobrze idzie przy tym tytule. Jedyny Dark Reign w tym tygodniu przynosi nam konfrontację Wade'a z Tiger Sharkiem, powrót Boba i kilka naprawdę udanych dowcipów oraz scen. Również Paco Medina jak dotąd dobrze sobie radzi tworząc ilustracje i cieszy fakt, że moje oczekiwania wobec tej serii się nie sprawdziły. 7/10

avalonpulse0075d.jpgCaptain Britain And MI 13 #9
Gil: W tym tygodniu nie mogłem przeczytać wiele, bo jestem w rozjazdach, ale z pewnością MI13 zgarnęłoby tytuł numeru tygodnia w każdych okolicznościach. Wszystko jest po prostu idealnie, więc nie będę się wdawał w szczegóły. Każda postać, każda scena i każdy tekst jest dokładnie na miejscu. Szkoda, że nie znalazła się tu któraś z pierwszoligowych postaci Marvela, bo na pewno wyniki sprzedaży byłyby o niebo lepsze, a tak boję się, że Cornell nie będzie miał czasu na rozwinięcie wszystkich swoich wątków.
Zasłużone, bardzo mocne 8/10.
Hotaru: Do sięgnięcia po ten tytuł skłoniły mnie Wasze pozytywne opinie podczas Avalonów. Pierwsze 8 numerów łyknąłem za jednym zamachem i pozostało mi czekać na kolejny... Może to dlatego, że tak długo czekałem na ten numer... moje oczekiwania rosły, i w końcu produkt końcowy im nie sprostał. Nie zrozumcie mnie źle, i tak jest to świetny komiks, numer tygodnia i w ogóle, tylko spodziewałem się czegoś jeszcze lepszego. Cornellowi udaje się zamknąć większość wątków. Niekiedy robi to bardzo przewidywalnie (Blade i Spitfire), innym razem zupełnie zaskakuje (Wisdom i Captain Midlands). Bardzo chcę przeczytać następne numery, mam tylko nadzieję, że w całości zilustruje je Kirk.
Lokus: Pomimo tego, że wybór w tym tygodniu był stosunkowo mały, to jednak tytuł numeru tygodnia bezsprzecznie należy się temu komiksowi. To, co Cornell wyprawia przy tym tytule zasługuje na wielkie uznanie. Jak dotąd żaden z dziewięciu wydanych numerów nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Co prawda sądziłem, że Meggan powróci na stałe, ale tak na dłuższą metę lepiej się stało tak, jak to przeczytałem. Kirk rysuje naprawdę nieźle i ja już nie mogę się doczekać kolejnego numeru, który - jeśli zdam sesję - czeka na mnie za niecały miesiąc :P 8/10


Punisher War Zone vol. 2 #5
Lokus: Naprawdę fajnie, że Marvel zdecydował się wydawać to co tydzień. Może jestem w mniejszości, ale wolę takie historie z Punim niż te MAX-owe, niekiedy zbyt bardzo niestrawne. Może nie będę się tym razem zbyt rozpisywał na temat przedostatniej części, ale nadal polecam ją, bo to kawałek naprawdę niezłej rozrywki na wcale nie najgorszym poziomie. 6/10

Wonderful Wizard Of Oz #2
Hotaru: Czytając ten komiks odkryłem w sobie wewnętrzny konflikt. Z jednej strony bardzo mi się podobają bajkowe rysunki Skottiego Younga, a z drugiej niemiłosiernie dłuży mi się lektura. To tak, jakbym chciał się taplać w baśniowej estetyce, a jednocześnie baśniowa fabuła nie miała mi zupełnie niczego do zaoferowania. Przed laty kilkukrotnie czytałem książkę, obejrzałem film z Judy Garland i jeszcze jakieś kreskówki, i jeszcze nigdy "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" tak mnie nie wynudził. Może to znak, że już wyrosłem z tej bajki, a może to tylko symptomy zimowej chandry? Nie wiem, ale coś czuję, że kolejny numer będę już tylko oglądał, a nie czytał.
Undercik:
Największą zaletą tego komiksu są rysunki i głównie dlatego sięgnąłem po ten numer. To, co Young tu wyprawia, to poezja, a przy okazji przypominam sobie historie z dzieciństwa. Naprawdę polecam choćby i dla samych rysunków, a jeśli komuś w dzieciństwie podobał się "Czarnoksiężnik z Krainy Oz", to polecam dla wspomnień.

X-Men/Spider-Man #3
Hotaru: Nie wiem, do kogo adresowany jest ten komiks. Na pewno nie do mnie. Grubymi nićmi szyta fabuła, grubymi kreskami kreślone koślawe postaci... po co to komu? Jedyny pozytyw, to że można tu zobaczyć Sinistera bez cycków, ale to chyba za mało. Nie polecam.


X-Infernus #2 avalonpulse0075e.jpg
Gil: Tutaj również coraz lepiej. Cebulski już rozstawił swoje pionki, gra się zaczęła i jest ciekawie. Widać, że walka o dominację rozegra się między Illyaną a Witchfire, jednak skład grupy pomocniczej może sporo namieszać. Najbardziej cieszę się z tego, że Pixie znów jest sobą, chociaż zachowuje się trochę powściągliwie. Przez chwilę obawiałem się przegięcia z rolą Cyclopsa, ale na szczęście spuścił z tonu we właściwym momencie. Najsłabszym punktem całości jest okładka, na której Finch totalnie dał ciała.
Moja ocena to 7/10.

Lokus: Czyli kontynuacja wątków z New X-Men. Jak na razie całkiem nieźle, choć jeszcze nie dorównuje on poziomowi "The Quest for Magik". Po Cebulskim widać jednak, że odrobił pracę domową i na pewno będę dalej śledzić tę historię. Zwłaszcza, że bezpośrednio przyczyni się ona do odejścia Nightcrawlera z szeregów X-Men, co mnie nieszczególnie cieszy. 6/10
Hotaru: Kpina. Najlepsze momenty przedstawili już na previews, potem już nic ciekawego się nie stało. Dziwne rozłożenie akcentów - punkt kulminacyjny w pierwszej połowie, a potem wszystko leży i kwiczy. Serio, po zniknięciu Darkchylde z x-posiadłości wyczuwam tak kolosalny spadek formy, że to aż zatrważające. Czułem się, jakbym czytał kiepski fan-fic. Rysunki Camuncoliego też jakieś nierówne - jedne kadry zapierają dech w piersi, a nad innymi wypada tylko z politowaniem pokręcić głową. Jak na razie X-Infernus nie zachwyca. Zobaczymy, co będzie dalej.



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:


avalonpulse0075a.jpgAmazing Spider-Man #583 Obama variant

Autor:
Phil Jimenez

Lex:
Wyróżnienie oczywiście nie ze względu na wybitne osiągnięcie artystyczne, tylko cyrk medialny, jaki wywołało pojawienie się w komiksie nowego prezydenta USA. Świetny zabieg marketingowy Marvela (kto słyszał o takich kolejkach przed sklepami komiksowymi?), o którym mówiły media nie tylko w USA, ale i w Polsce. Kolejny punkt dla marketingu Marvela w konfrontacji z DC, które w ogóle nie potrafiły wypromować teoretycznie znacznie ważniejszej śmierci Batmana.



avalonpulse0075b.jpgMarvel Illustrated: The Odyssey #5

Autor:
Greg Tocchini

Hotaru: Ten tydzień nie obrodził w dobre okładki. Marvel opublikował mało komiksów i większość raczej odstrasza coverami, niż zachęca do kupna. Praca Tocchiniego do nich nie należy. Trudno mi wyjaśnić, dlaczego akurat ją wybrałem. Ogólny klimat przypomina mi raczej średniowiecze i motyw tańca ze śmiercią, a nie grecki epos. Nie sposób jednak odmówić całości artyzmu i oddziaływania na emocje. Okładka nie pozostawiła mnie obojętnym.






Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.01.14


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Black Bolt
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.