Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #74 (12.01.2009)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 12 stycznia 2009 Numer: 2/2009 (74)


Numerem tygodnia okazał się niespodziewanie debiut nowej serii o Punisherze. Co jeszcze warto było przeczytać?



Eternals vol. 4 #7 avalonpulse0074c.jpg
Lokus: Nasi Przedwieczni rozpoczynają swoje własne Manifest Destiny. Wypada to jak na razie całkiem fajnie. Knauffowie (niedawno się dowiedziałem, że to ojciec z synem :D) naprawdę dobrze piszą tę serię, a wątek z Dreaming Celestialem jest chyba jak dotąd najciekawszym jej motywem. Podejrzewam jednak, że wrzucenie X-Men do służyć będzie bardziej przyciągnięciem nowych czytelników do tytułu, nawet jeśli scenarzyści znów stworzą ciekawą historię z gościnnym udziałem mutantów. Nguyen mnie niestety nie przekonał tak bardzo, jak robił to Acuna, lecz mimo to nie uważam rysunków za złe lub brzydkie. Pierwsza część tej historii dobra, czekam na kolejne co najmniej równie dobre. 7/10
Gil: Pierwsze, co mnie uderzyło, to brak Acuny, bo instynktownie łączyłem jego rysunki z tym tytułem. Zmiana nie jest wprawdzie na gorsze, ale to coś wyraźnie innego i daje inny odbiór… no wiecie - optycznie. Poza tym trochę się zdziwiłem, że to jednak nie finał poprzedniej historii, bo zapowiedź brzmiała, jakby tak właśnie miało być. No dobra, nieważne. Co mamy w środku? Dużo dobrego. Cieszę się, że nie skreślili tak po prostu Sersi, ale użyli jej, by wprowadzić nowy wątek. Podoba mi się rosnąca dynamika Tiamuta, który wyraźnie do czegoś zmierza. Plan Ikarisa też kupuję, chociaż ten gościnny występ X-Men nie jest czymś, co przyprawia mnie o gęsią skórkę. Dam tradycyjnie mocną 7/10.
Hotaru: Nie czytałem wcześniej Eternals. Moja wiedza na temat ich rasy ogranicza się do występów Sersi w Mega Marvel wydanym niegdyś u nas przez TM-Semic. Po ten numer sięgnąłem ze względu na gościnny występ x-ludzi, a rysunki Acuny miały być przyjemnym bonusem. Cóż, po otwarciu zeszytu okazało się, że nie ilustruje go Acuna. A występ X-Men ograniczył się do jednego kadru. Czuję się oszukany...

Amazing Spider-Man #582
Lokus: Całkiem zgrabnie ta historia wyszła. Choć już jakiś czas uważam, że postać Molten Mana nie jest już tak ciekawa jak niegdyś, to jednak Slottowi udało się mimo wszystko jakoś mnie znów do niego zachęcić. Zastrzeżenie mam w zasadzie tylko do pana McKone, którego nierówność w rysowaniu była dość spora. Obok naprawdę fajnych stron w tym numerze TASM dostaliśmy również takie, w których na postaci nie dało się po prostu patrzeć. Podejrzewam, że to może być ostatni naprawdę niezły numer tej serii, a kolejne podobne dostaniemy dopiero po historii autorstwa Guggenheima. 6/10
Gil: Pamiętam stąd tylko dwie rzeczy. Jedna, to że czytałem, bo druga - pamiętam, że Molten Mana odmoltenowali. I to wszystko właściwie. Nie wyłapałem żadnych wybitnych tekstów, momentów olśnienia, ani nawet pomruków do siebie w stylu "no dobra, to ma sens". Przeleciało jak placek śliwkowy i tyle. Na szczęście znaczy to też tyle, że nie ma tam nic drastycznie głupiego i mogę dać neutralne 5/10.
Catium: Meh, klasyczna historyjka z pająkiem: łubudubu i po sprawie. Jedyne warte uwagi to pierścionek oddany Harry'emu - na pewno już niedługo się mu przyda.

Cable vol. 2 #10

Lokus: Z tą serią jak dotąd jest tak, że moim zdaniem sam Cable to najsłabsze ogniwo komiksu. Również w tym numerze najbardziej podobały mi się momenty z udziałem nie jego i dziewczynki, ale Bishopa i Emmy. Mimo wszystko co prawda nadal nie jest to poziom Iron Fista, ale Swierczynski powoli zaczyna coraz bardziej mnie przekonywać i jestem ciekaw kolejnych numerów, zwłaszcza z powodu nadciągającego crossa z X-Force. Olivetti – tradycyjnie zresztą – rysuje słabo z kilkoma niezłymi przebłyskami, ale to wciąż za mało. Wystawię za dziesiąty numer 6/10 i mimo wszystko wierzę w to, że tę serię czeka jakaś lepsza przyszłość.

avalonpulse0074d.jpgInvincible Iron Man #9
Lokus: Fraction nie przestaje mnie zadziwiać. Z jednej strony potrafi pisać takie koszmary jak Uncanny X-Men, a z drugiej udowadnia, że jednak nie trzeba było go skreślać jakiś czas temu. "World's Most Wanted" jest jak dotąd naprawdę ciekawe i gdyby nie rysunki Laroccki, końcowa ocena byłaby pewnie jeszcze wyższa. Bo to właśnie rysownik jest tu największym problemem, gdyż jego kolejne "osiągnięcia" wołają o pomstę do nieba. Mimo wszystko po uśrednieniu można dać te 7/10.
Catium: Ułamek pisze to nawet dobrze, ale gdyby nie podrzucony mu z góry pomysł nie jestem pewna, czy Tosiek wychodziłby mu tak dobrze. Zawodzi jednak strona graficzna, szczególnie jeśli chodzi o wygląd twarzy. Co do fabuły: ucieczka Hill do przewidzenia, oddania firmy Tośka Pepper można było się domyślić. Na szczęście są też mniej przewidywalne wątki w tej historii.
Gil: Dużo siedzenia na stołku i gadania. Gadanie niby ma sens i zapowiada, że stanie się coś niepokojącego oraz nie do końca jasnego, a gdy wreszcie się staje… zap i po wszystkim. Tak mu ten mózg zresetowali, że właściwie efektu nie widać, więc po co było opowiadać, jakie to straszne i ryzykowne? Poza tym, chłopaki Osborna ganiają Maryśkę, a ta im ucieka. Niewielka to niespodzianka, w przeciwieństwie do oddania firmy ręce Pepper, żeby ją dobiła - tu już lepiej. No i Larroca powinien dostać po łapach, bo albo czytać nie umie, albo z pamięcią ma problemy. Jak Maryśka w myślach mówi, że niesie dwie torby, to ten rysuje trzy, a kajdanki na jej rękach zjawiają się i znikają jak magiczne. Niby do czegoś to zmierza, ale lepiej już było i nie bardzo wiem, co z tym zrobić. Dam chyba 5/10.
Hotaru: "World's Most Wanted" może być świetną historią... ale taką nie jest. Nie ma tu ani jakiegoś specjalnego napięcia, ani spodziewanych emocji. Rysunki Laroccki nie pomagają o krztynę - zastanawiam się, co mu się stało od czasów X-Treme X-Men... jakby nagle stracił wszelkie storytelling capabilities, że o niekonsekwentnej i brzydkiej kresce nie wspomnę. Jego stronicom brak pomyślunku, panele często są ułożone bez sensu. Jeszcze trochę i będzie równie kiepsko, jak u Billy'ego Tana.


Dead Of Night Featuring Werewolf By Night #1
Gil: Czyżby Swierczynskiemu coś się wreszcie miało udać? Po tak cienkim Cable'u, że słów mi na niego szkoda, tutaj naprawdę udało mu się mnie chwycić. No cóż, obok pożarcia dzidziusia wprost z brzucha mamusi nie można przejść obojętnie. Obawiam się jednak, że to może być wszystko, co seria ma do zaoferowania, bo dostrzegam pewne aż nazbyt oczywiste wskazówki, że to jednak nie Jack jest dzieciożercą. Rysunki wyglądają dobrze, choć wilkołak mógłby być trochę mniejszy od Hulka. Dam przyzwoite 6/10 na zachętę.
hitano:
Po preview nie spodziewałem się jakiegoś naprawdę ciekawego komiksu. Jednak Duane zaskoczył mnie i Werewolf okazał się jak na razie historią nie najwyższych lotów, ale prostą i zgrabnie napisaną. Mico dobrze sobie radzi przy rysowaniu futrzaka. 6/10

Secret Invasion War Of Kings One Shot
Gil: Nie wiem, dlaczego nie nazywa się to "War of Kings Prologue", jak drzewiej bywało, ale to i tak nie moja sprawa. Ważne, że trochę się tu dzieje, a wynik jest dość zaskakujący, by zachęcić do czytania dalej. Nie ukrywam, że po poprzednich kosmicznych eventach, ten wydaje się najmniej rewelacyjny, ale też mam nadzieję, że się mylę. Jeśli tylko nie krępują ich jakieś ograniczenia względem Vulcana, Abnett i Lanning mogą nas jeszcze zaskoczyć. Ostrożnie podchodzę więc, dygam jak grzeczna dziewczynka i składam swoje skromne 6/10 w darze królowi Black Boltowi.

Hotaru: Numer tygodnia, ale to było do przewidzenia. War of Kings zaskoczyła mnie już samym prologiem - spodziewałem się, że Inhumans będą współpracowali z Kree jak równy z równym, hamując co chwila megalomańskie zapędy swoich twórców, a tu proszę - Black Bolt władcą Kree! Tego się nie spodziewałem! Końcówka z Vulcanem jest minimalnie słabsza, ale ogólne wrażenie jest zdecydowanie pozytywne. Chcę więcej!

Marvel Zombies 3 #4
avalonpulse0074e.jpg
Gil: Fred van Lente się wybronił i to w niezłym stylu. Aaron znów zabłysnął kilka razy, Jocasta miała świetne momenty (Zombie-Wasp goes squishy-squish), a i reszcie dobrych tekstów nie zabrakło. Nawet Black Boltowi, z którego strasznie gadatliwy zgniłek się zrobił. Naprawdę mam wrażenie, że sukces Herca to zasługa FvL, bo Pak sam jest najwyżej średni. Co ciekawe, to jeszcze nie koniec zabawy z truposzami, bo czwartą odsłonę mamy jak w banku, a powrócą w niej Midnight Sons. Ich skład jest na pierwszy rzut oka trochę dziwny, ale chyba patrzę przez pryzmat MAXa, więc się nie będę czepiał. Należy się 7/10.
Demogorgon: Ja tam jestem bardzo zadowolony z lektury tego komiksu. Aaron jak zwykle pokazał klasę, a również z zombie (a dokładnie z Kingpina i Black Bolta) miałem sporo uciechy. Scenariusz to świetna rozrywka, przepełniona zabawnymi tekstami i dająca ogromną przyjemność. Podoba mi się również fakt, ze w następnej części zobaczymy Midnight Sons i to w prawie takim składzie, jaki mi się od dawna marzył (brakuje mi tu tylko Ghost Ridera). Daję 7/10, prawie osiem. Po rozczarowaniu, jakim było Marvel Zombies 2 sięgnąłem po tę mini tylko dla Aarona. Po następny sięgnę z pewnością, jeśli tylko będzie pisał go Van Lente.
Lokus: W całym tym komiksie najgorsze było to, że już niedługo doczekamy się czwartej odsłony zombie. Byłbym wdzięczny, gdyby nie zajmował się tym już Van Lente, gdyż zdecydowanie nie podołał on swojemu zadaniu. Zarówno ten zeszyt, jak i cała mini była po prostu straszna i to pomimo udziału w niej Machine Mana. Po tym, co pokazali Kirkman i Layman w poprzednich odsłonach cyklu, trójka najnormalniej mnie zawiodła. Sytuację nieco uratował Walker swoimi rysunkami, ale mimo wszystko ocena końcowa jest słaba, bo tylko 3/10.
Ponadto trend w ubijaniu wszelkich rodzajów postaci Wasp został podtrzymany. Po Janet 616 i Ultimate teraz pozbyto się tej z Zombieverse :D


Spider-Man: Fear Itself #1
Lokus: Historyjka o spotkaniu Spideya z Man-Thingiem. Niezła, ale wrażenie psują słabe rysunki. Można, lecz nie trzeba. 5/10

Gil: Dość ciekawe, luźne czytadło, z niezbyt namolnym morałem i interesującymi na swój sposób rysunkami. Na pierwszy rzut oka raczej dziwne, ale po przeczytaniu wrażenie jest pozytywne. Więcej nie powiem. Kolejne 6/10.
Itobybylonatyle: Szczerze mówiąc, to miałem zamiar to przeczytać. Najpierw odstraszyły mnie rysunki, później przekartkowałem i zobaczyłem Spidera zmieniającego się w roślinę i walczącego z jeszcze większą rośliną. Zrezygnowałem, uznałem że nie warto, jeśli się mylę, to proszę, przekonajcie mnie. Wrócę do tego i przeczytam.

Sub-Mariner: the Depths #4
Lokus: Ta historia jest NIESAMOWITA!!! Panujący w niej klaustrofobiczny klimat jest świetny! Milligan jest świetny! Ribic również! Tylko utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze wręczyłem Avalona za mini-serię. No i wreszcie doczekaliśmy się tego, kogo wypatrywaliśmy od samego początku, czyli Namora. Dobrze zrobiłem, wstrzymując się z tytułem komiksu tygodnia, bo jedynym, co na to zasługuje, jest właśnie czwarta część Sub-Marinera. 10/10 i polecam każdemu, kto jakimś trafem jeszcze tej mini nie dorwał w swoje ręce.

Gil: I znów wszystkie laury dla Namora, tym razem obecnego trochę bardziej niż tylko duchem. W momencie, kiedy Marlowe się odnalazł i zacząłem kombinować, czy aby Milligan nie spróbuje nas wszystkich zaskoczyć w inny sposób, nagle… Helloł! No, to teraz tym bardziej czekam na finał, bo otworzyło się wiele nowych możliwości. Tradycyjnie świetne ilustracje Ribica mają tym razem ciut mniejszy udział w finalnej ocenie, bo większy ma treść. Tą oceną jest 8/10 i oczywiście tytuł numeru tygodnia.

avalonpulse0074f.jpgPunisher vol. 7 #1
Lokus: No proszę, da się? Jednak najwyraźniej da się dobrze napisać Puniego w realiach 616. Remenderowi udało się nawet to, czego bardzo dawno nie doświadczyłem: cieszyć się z udziału Sentry'ego. Mam nadzieję, że zvoidowany Robert będzie równie ciekawy w serii pisanej przez Bendisa. Fajną sprawą jest również "Punisher Saga". Sam się dużo z niej dowiedziałem. Jerome Opena nie powalił mnie jakoś, ale fakt, że jest o kilka klas lepszy od Chaykina, jest niezaprzeczalny. Oby tak dalej, panowie. 8/10
Gil: Siódmy volume? No cóż, jak się serwuje tak kiepskie fabularnie historyjki, to i ten długo się nie utrzyma. Punisher vs. Sentry... przy odrobinie logiki skończyłoby się to na jednym panelu z czerwonym rozbryzgiem. Tutaj mamy bieganinę w stylu kojota i strusia, w której pierwszy tak bardzo chce złapać drugiego, że aż go nie łapie. Nie powiem, żebym był zaskoczony. Ale na szczęście jest tu coś wartościowego, a mianowicie rysunki. Są przyjemnie brudne i dość szczegółowe, by cieszyć oko. Tylko za nie dam 6/10, bo czytać tu nie ma o czym i tylko dla nich sięgnę po kolejny numer.
Itobybylonatyle:
Podobało mi się. Nawet bardzo. Mam jakąś taką słabość do historii typu 101 sposobów jak uciec przed nieuniknionym. Najbardziej podoba mi się scena, kiedy Sentry łapie kulę tuż przed czołem Osborna. No i jeszcze rysunki. Mniam. Pierwszy raz od dawna z niecierpliwością czekam na kolejny numer Franka. 8/10
Undercik: Nigdy nie spodziewałem się, że powiem o komiksie z Frankiem, że jest dobry. Nastała jednak ta chwila. Nowa seria z Punim może mnie przyciągnąć na dłużej, jeśli utrzyma ten poziom. Walka z Sentrym ciekawa, tak samo jak nabój złapany tuż przed głową Normana. Życzę tej serii, aby poziom tego numeru był identyczny jak i całej serii, wtedy będzie dobrze.
Catium: Numer tygodnia, nie spodziewałam się tego po Punim. Nowy duet daje radę. Fabuła oparta o Dark Reign jest znakomita, czekam na kolejny numer.

X-Men: Noir #2
Lokus: Lepszy, a nawet dużo lepszy wyrób Freda van Lente w tym tygodniu. Klimat noir wyraźnie służy mutantom Marvela, choć trzeba naprawdę to lubić, żeby wczuć się w tę mini-serię. Pojawienie się kilku nowych postaci wyszło całkiem nieźle, a noirowy Magneto powala. Mam tylko nadzieję, że Logan nie zepsuje mi przyjemności z czytania tego komiksu. Calero wydaje się jakby stworzony do tej pozycji. Zdecydowanie 8/10 i już się nie mogę doczekać następnych części.

Gil: Cóż mogę powiedzieć... nie stał się cud i nie przybyło nagle klimatu, a jednak wiedząc, czego się spodziewać, odebrałem ten numer ciut lepiej. Przynajmniej w sferze graficznej. Natomiast jeśli o fabułę chodzi, czytając miałem wrażenie, że więcej jest słów niż treści, chociaż w niektóre fragmenty można się wczytać z przyjemnością. Cieszy większe zróżnicowanie postaci, ale z kolei zaczyna mnie lekko drażnić przeciąganie pytania, czy oni w ogóle mają jakieś zdolności, czy nie. Dam mocne 6/10, bo nadal mam trochę mieszane uczucia.

Hotaru: Kurcze, ale męcząca lektura. Naprawdę, brnąłem przez ten komiks jak przez ruchome piaski, próbując znaleźć w nim jakiś punkt oparcia, coś, co usprawiedliwiałoby dalszą lekturę... i nic takiego nie znalazłem. Brak tu klimatu, brak chwytającej za jaja fabuły... tylko wariant okładki jest fajny. A to "trochę" za mało...
Catium:
Może i fabularnie trochę zawodzi, ale pod względem klimatu daje radę. Mimo to lepiej wypada Spider-Man: Noir.



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hity tygodnia:


avalonpulse0074a.jpgWolverine and Power Pack #3

Autor:
Gurihiru

Hotaru: Przedstawienie Logana w nowej i świeżej odsłonie w czasie, kiedy występuje w co drugim tytule, to wyczyn. Kiedy ta świeża odsłona przynosi ze sobą skojarzenia z XIX-wiecznym Londynem to już strzał w dziesiątkę. Ostatnimi laty mam Wolviego serdecznie dość, ale w tej odsłonie jest naprawdę fajny! I ten Twistowski klimat... Ekstra!





avalonpulse0074b.jpgX-Men: Noir #2 Variant

Autor:
Dennis Calero

Gil: Ta okładka ma w sobie więcej klimatu noir niż wnętrze. Z prostej przyczyny - za wyjątkiem odrobiny zieleni jest czarno-biała. Mamy tu starą, dobrą Rogue w nowej, lepszej wersji - bardziej tajemniczej i stylowej. Mimo oszczędności formy i środków, całość wygląda dynamicznie i zachęcająco. Nawet napis świetnie tu pasuje.







Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2009.01.07


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Black Bolt
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.