Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #63 - Incredible Hercules: Against The World TPB

lt63.jpgIncredible Hercules: Against The World TPB

Scenariusz:
Greg Pak, Fred Van Lente
Rysunki: Khoi Pham, Eric Nguyen, Reilly Brown, Bob Layton
Okładka: Arthur Adams
Liczba stron: 136
Cena: $14.99
Zawiera: Incredible Hercules #112-115 oraz Hulk vs. Hercules: When Titans Collide


Lokus: Gdy Zielony Olbrzym zwany potocznie Hulkiem wrócił na Ziemię, ta zadrżała w posadach. Szukał on zemsty, a na swojej drodze spotkał wiele postaci. Jedni chcieli go zwalczyć, inni zaś wspomóc go w jego krucjacie. Jedną z osób należących do tej drugiej grupy był ten, dla którego World War Hulk stało się triumfalnym powrotem do komiksowej pierwszej ligi. I to, trzeba przyznać, jak najbardziej zasłużenie. Hercules, bo to o nim właśnie mowa, najpierw zawitał w tie-inie zawartym w serii Incredible Hulk i najwyraźniej tak się tam zadomowił, że Marvel postanowił wyrzucić z niej jej dotychczasowego głównego bohatera, następnie zmienić tytuł i przy niezmienionej numeracji puścić nową serię z Lwem Olimpu w roli głównej. Generalnie można by się lekko zastanawiać, czy lepiej było zrobić tak, czy też może puścić zupełnie nową serię, ale to nie czas i nie miejsce na takie wywody.

Pierwsza historia z Incredible Herca zawarta jest w numerach #112-115 i dzieje się bezpośrednio po wydarzeniach z WWH, gdy heros wraz z jego nieodłącznym kompanem, Amadeusem Cho, są jednymi z najbardziej poszukiwanych ludzi na Ziemi. Główną oś historii stanowi pościg i późniejsza konfrontacja Herculesa z członkiem Mighty Avengers - Aresem - oraz próby zniszczenia S.H.I.E.L.D. przez Cho, nie na darmo przecież nazywanym siódmym najmądrzejszym człowiekiem na Ziemi. We wszystko wplątywane są sceny żywcem wyjęte z mitologii greckiej, które jednak wcale nie przeszkadzają. Są one idealnie niemal wkomponowane w historię i doskonale ją uzupełniają. Myślę, że stanowią one swoistą zachętę dla czytelnika po sięgnięcie po zbiory mitów. I to całkiem skuteczną. Inną mocną stroną tego komiksu jest to, co stanie się znakiem rozpoznawczym tej postaci pisanej przez duet Pak/Van Lente. Jest to oczywiście niesamowity humor. Gdzie indziej moglibyśmy zobaczyć np. bohatera broniącego się przed agentami Tarczy przy pomocy beczek z winem, lub niesamowity dialog podczas ostatniej walki z Aresem, gdy pobity do krwi Herc kwituje oskarżenia swojego boskiego przeciwnika krótkim "pardon?". Również Amadeus okazał się bardzo ciekawą postacią. Jego celne riposty i utarczki słowne ze swoim kompanem to kolejne smaczki tej historii. Słowem – mnóstwo zabawy.

Poniekąd dzięki właśnie tej historii spółka Pak/Van Lente odkryła się przede mną na nowo. Zwłaszcza ten pierwszy po Planet Hulk i Word War Hulk, gdzie dominował przyciężki klimat, nieco mnie zaskoczył tak lekkim podejściem do pisanej przez siebie historii. Całkiem możliwe właśnie, że sprawił to jego kolega z branży. Ostatnimi czasy rzadko się zdarza, by czytelnik tak dobrze się bawił przy czytaniu komiksu. Lecz oczywiście nie z powodu tego, że jest to jakaś budząca uśmiech politowania kaszana. W tym przypadku jest to naprawdę nieźle napisana, lekka, dość łatwa i przyjemna w czytaniu historia.

Jeśli chodzi o rysunki, to udzielił się nam tu Khoi Pham. Jedyne, co w zasadzie mam mu do zarzucenia to fakt, iż gdzieniegdzie zdawać się mogło, że starał się kopiować styl nie za bardzo lubianego przeze mnie Johna Romitę Juniora. Również postać Black Widow nadawałaby się do małej poprawki. Ogólnie jednak wrażenia są dobre i rysunki dobrze się wkomponowały w historię.

Słowem podsumowania, seria Incredible Herc bardzo dobrze wystartowała i jak stali czytelnicy wiedzą, dobry poziom jest w niej utrzymany do dziś. Jeśli więc wcześniej jakoś tak wyszło i ktoś nie znał komiksowej wersji postaci Herculesa, to komiks ten będzie bardzo dobry na początek, mam nadzieję, długiej przygody z tą postacią.

Demogorgon: Tak mniej więcej od połowy World War Hulk ludzie zastanawiali się, jak będą wyglądały losy sałaty po zakończeniu crossa. Jak wszyscy już teraz wiemy, zielony olbrzym został uwięziony. A niedługo spotkało go coś gorszego - łapy położył na nim Jeph Loeb, by cofnąć go w rozwoju do lat sześćdziesiątych i nadać rolę chłopca do bicia dla jakiejś czerwonej podróbki. A co tym czasem porabia Greg Pak, scenarzysta, którego pracę tak radośnie zaprzepaszcza Loeb? Skumał się z Fredem Van Lente, autorem ciepło ocenianej miniserii Super-Villains Team-Up/M.O.D.O.K.'s Eleven i razem znaleźli sobie nowego pupilka.

Hercules. Grecki półbóg, syn Zeusa. Jedna z najbardziej znanych postaci mitologicznych na świecie. Członek Avengers. Członek Champions. Członek strony aty-rejestracyjnej w czasie Civil War i Renegades - grupy, która wsparła Hulka w czasie jego wielkiego powrotu z zamiarem skopania kilku oświeconych zadków. Gdy tylko zakończyła się ta wojna, Hercules nawet specjalnie nie bronił się przed aresztowaniem - uważał, że musi odpokutować swój błąd. Ale gdy czeka go miła inaczej rozmowa z Aresem, szybko zmienia zdanie i ucieka wraz z Amadeusem Cho, który wymyślił właśnie doskonały plan zniszczenia całego S.H.I.E.L.D.. Ich tropem rusza pościg złożony z Aresa, Wonder Mana i Black Widow.

Autorom należy się duży plus za świetne wykorzystanie bogatej historii głównego bohatera. Ładnie zostały wplecione tu zarówno wątki mitologiczne, jak i historia Herca pod skrzydłami Marvela. Hercules wspomina zarówno wydarzenia z mitologii, w tym niektóre ze słynnych dwunastu prac, jak i pierwszą przygodę z Champions czy wcześniej nieznane nam starcie z Hulkiem. Główną rolę przewodnią odgrywa wątek śmierci jego rodziny i odczuwane przez to wyrzuty sumienia, podobne do tych, jakie nawiedzają go w nowej sytuacji. Rozwiązane zostaje też parę ciekawych zagadek, jak choćby czemu Herc uzywa swojego rzymskiego imienia. Drugą ważną postacią w opowieści jest Amadeus Cho, który wytacza osobistą wojnę największej organizacji szpiegowskiej na świecie. I choć wydaje się, że w walce z taką siłą jeden dzieciak niewiele może zrobić, to nawet tym, którzy znają młodego geniusza opadnie szczęka gdy zobaczą, co zaplanował. Bardzo dobrze poprowadzono relacje między postaciami. Czy to specyficzna przyjaźń Herca i Cho, czy podłoże jego rywalizacji z Aresem, czy wreszcie relacje któregokolwiek z Ateną, wszystko jest dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Dodatkowo historia jest szybka, sensowna i ma duży stopień nieprzewidywalności.

Szata graficzna jest ładna - nie ma się za bardzo do czego przyczepić, Pham radzi sobie całkiem nieźle. Ostatnią historię zdobią prace kilku rysowników, ale to akurat niezbyt wyszło jej na dobre - są bardzo nierówne, częściowo ładniejsze od Phamowych, ale miejscami dużo słabsze. Nie psuje to jednak ogólnego wrażenia.

Incredible Herkules to dobry komiks. Ma tylko jedną, poważną wadę - nie rozumiem zupełnie, czemu Herc nie mógł dostać własnej serii, tylko robić za zastępstwo w ongoingu Hulka. Mam nadzieję, że gdy już zielony odzyska swoje Incredible (i skradziony przez Loeba mózg), Lew Olimpu dostanie własną serię, a Pak i Van Lente zasiądą za jej sterami.
LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.