Avalon » Publicystyka » Artykuł

Secret Invasion - przegląd okładek

Jak wypadło Secret Invasion pod względem okładek? Czy było lepiej niż w przypadku Civil War, czy może tym razem rysownicy Marvela zawiedli?
Secret Invasion - przegląd okładek

Spence: Nie czytałem tego crossovera. Tak jak nie czytam ostatnio praktycznie w ogóle aktualnych komiksów Marvela. Przeczytałem pierwszy numer, widząc peany na forum. Mnie raczej nie zachwycił. Dalej już mi się nie chciało. Będziecie więc tu mieli, mówiąc ambitnie: "analizę semiotyczno-strukturalną", czyli taką, która odwołuje się tylko i wyłącznie do tego, co widzę i nijak ma się do zawartości danych komiksów.

Czekam, aż minie deszcz kamieni... To już? Ok.

Podobno przydałby się komentarz na temat okładek. Mój komentarz.

Przejrzałem okładki serii, które, jak wydedukowałem po słowach "Secret Invasion" zawartych w tytułach, należały do historii i stwierdziłem, że tam naprawdę nie ma o czym pisać.

covercovercovercover

Sprawdźcie sobie Runaways/Young Avengers, Fantastic Four, Spider-Mana albo X-Men. No dobra, przyznaję, pierwsza i ostatnia łączą się w całość, tworząc jeden obrazek (taki trend się pojawia, widzę). Ale na litość boską! Widzicie te kolorki? No właśnie. Jakby kolorysta po latach depresji wyszedł z niej i za wszelką cenę chciał zakomunikować to światu. Czy coś w tym stylu.


covercovercover

Seria główna, słaba. Poza okładką do numeru 3, która naprawdę jest świetnie rozegrana i z dobrym pomysłem - widzę to tak, że Tony robi tu niejako za Adama, wężem i jabłkiem jednocześnie jest Jessssssica (czy to nie jest aby podtekst seksualny?), drzewo za drzewo, a ręka Spider-Woman, schowana za plecami Starka, którą jakby chciała go poddusić, też jest dość dwuznaczna. Taki trochę skondensowany pierwszy grzech. A może i nie?

cover

Inhumans? No dobra, tu mnie masz. Jest dobrze, gdyby nie okładka numer 3, byłoby jeszcze lepiej. Realistyczny malunek i sklamrowanie całości czterech coverów motywem fal (włosów albo ognia). Jestem na tak.

cover cover cover cover

Front Line - też, choć im dalej, tym gorzej. Pierwsza - jedna z lepszych w całym crossie. Druga - niewiele jej ustępuje. Trzecia - jeszcze ujdzie. Pozostałe dwie jak dla mnie już się nie bronią. Brakuje Juanowi Doe konsekwencji (którą pokazał choćby w miniserii 198 i tak, odwołuję się do tego nie pierwszy i nie ostatni raz w moim życiu), w kolejnych numerach coraz bardziej odchodzi od konwencji, której może nie narzucił, ale zasugerował w pierwszej okładce, po której następują dużo lżejsze, cartoonowe, które do mnie przemawiają mniej albo nie przemawiają wcale. Mimo wszystko nie jest źle.

cover cover cover covercover

Pozostałe?

Thunderbolts #124 - ma masę uroku. Osborn siedzący u stóp Waszyngtona, z maską Goblina w ręku i dyniobombami gdzieś obok. Ironicznie bardzo. Plus dla wykonawcy.

cover


Captain Britain and MI: 13 - świetne. Jako całość. Plus za wampirzycę.

cover cover cover cover

New Avengers?

#38. Dobra.

#39. Zapowiedź różni się od ostatecznej wersji. Dlaczego akurat tak? Tu miejsce miała słynna "Afera", w której David Mack umieścił w początkowej fazie prac w stylu, jakim znamy to z obrazków Grega Landa, przerysowaną z jakiegoś filmowego fotosu kobietę. Czemu tak? Brak czasu najprawdopodobniej, zresztą widzicie, że ostateczna kobieta niewiele ma wspólnego z początkową.

#42. Pomysł może i znany i oklepany. Ale znak zapytania w miejscu głowy Invisible Woman z pomocą przybywa, wspomagany przez znaczek "Approved by Cosmic Code Authority" i ratuje sytuację. Za sam ten znaczek autor powinien dostać jakąś nagrodę. Chociażby miejsce w tym tekście.

cover cover cover

Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam.

Co się teraz stanie? Nie, nie czas na przerwę reklamową. Odpowiedź poznacie już po linijce przerwy...

Lex: Z wrodzonej przekory postanowiłem udowodnić Spence'owi, że jednak nie było tak źle z inwazyjnymi okładkami. Skoro cross tworzyło niemalże 100 komiksów, to przecież dobrych okładek powinno być więcej, niż palców na obu rękach Skrulla. Zapowiedziałem Spence'owi, że znajdę przynajmniej pięć ciekawych okładek, które przeoczył, a które zasługują na wspomnienie.

cover cover cover

No i udało się, chociaż nie bez lekkiego naciągania. Spence przyznał mi rację przy okładkach z Iron Mana #33-35 - nic dziwnego, bo Adi Granov rysujący Iron Mana czy War Machine'a to pewny hit. Najciekawiej wygląda wersja z #34 - dynamiczny bohater celujący w naszą stronę. Bardzo dynamiczna okładka, po części dzięki pozie, ale również dzięki smugom, które zostawiły dymiące lufy. Okładka z #33 jest troszkę słabsza (zbyt duży kontrast kolorów), a ta z #35 niespecjalnie oryginalna, wiec zaliczamy jeden punkt na moim koncie.

cover


Drugi zdobywam dzięki Punisherowi: War Journal vol. 2 #24. Spence tłumaczył się, że nie zauważył dopisku "Secret Invasion". Rzeczywiście nic nie wskazuje na to, żeby ilustracja była częścią SI. Brak zielonych mordek, tylko samotny Frank i jego zamyślone spojrzenie. Niby prościutkie, ale ciężko oderwać wzrok od dzieła Alexa Maleeva. O czym myśli Frank? Jak wydostać się zza krat? Czy może już planuje, jak rozprawi się z tym, który go tam umieścił?


cover cover


Przechodząc do bardziej standardowych okładek SI: Ms. Marvel vol. 2 #25. W całym crossie było kilkadziesiąt okładek, których autorzy wpadli na genialny pomysł "narysujmy Skrulla w kostiumie superbohatera". Chyba nawet największym miłośnikom zieleni znudziło się to po kilkunastu wersjach, które nie miały w sobie krzty oryginalności. Greg Horn wykazał się nią - zielona Ms. Marvel prosząca wymownym gestem o zachowanie tajemnicy to sprytny pomysł. Nie najgorsza pod względem koncepcji jest również okładka Avengers: The Initiative #17, ale chyba można było lepiej zrealizować ciekawy pomysł.




Czwarta okładka pochodzi z Nova vol. 4 #18. Narysował ją Francesco 'Matt' Mattina i jestem w stanie postawić spore pieniądze na to, że już wkrótce nazwisko tego rysownika będzie wymieniane jednym tchem wraz z Granovem, Maleevem czy Djurdjevicem. Świetny rysunek, a jeszcze wspanialsze zaserwował nam w post-inwazyjnych Thunderboltach.


cover cover

Miałem spory problem ze znalezieniem ostatniej z obiecanych okładek i w końcu wskazałem na She-Hulk vol. 2 #31 oraz #33. Pierwsza jest przemyślana i oryginalna, chociaż moim zdaniem lekko niedopracowana. Druga z kolei jest niezbyt zaskakująca, ale za to pierwszorzędnie wykonana. Łącząc ich zalety mamy piątą okładkę wartą uwagi, a niestety żadna inna nie przypadła mi do gustu. Poza kilkoma wyjątkami, SI rozczarowało pod tym względem.

Spence: No, prawie Ci się udało.

Lex: Łatwiej byłoby wskazywać słabe okładki. Te wszystkie Skrull varianty były może fajne przed rozpoczęciem SI, gdy pojawiały się w promosach, ale po kilku miesiącach katowania nas okładkami z Zielonymi w różnych ubrankach, miałem ich dość. Może dlatego, że Skrullowie nie są przesadnie fotogeniczni, a może dlatego, że prawie wszystkie okładki były oparte na tym samym schemacie.

Spence: Może to wrodzona niechęć do wariantów. A może też po prostu były słabe.

Lex: W każdym razie pod względem okładek wypadło przeciętnie, słabiej niż chociażby Civil War.

Spence: Chyba ty. Ale masz rację.

Dziękujemy za uwagę. Chcielibyśmy (przynajmniej ja) życzyć udanego sylwestra, bla bla bla. I uważajcie na to, co pijecie.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.