Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #66 (17.11.2008)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 17 listopada 2008 Numer: 41/2008 (66)


Znów trafił nam się spokojny tydzień pod względem liczby nowych komiksów. Za to burzliwie zrobiło się w pierwszej rundzie Gentelmen's Game: w pierwszym tygodniu naszego nowego plebiscytu odpadło kilka ważnych postaci świata Marvela. Zachęcamy do głosowania w kolejnych pojedynkach!



Amazing Spider-Man
#577 avalonpulse0066d.jpg
Gil: Team-up w dość klasycznym stylu, który momentami wypada całkiem zabawnie i przywraca zakurzoną postać Mosesa Magnum, ale został całkowicie zdominowany przez kiepskie rysunki, które nie pozwalają dostrzec jego zalet. Serio mówię - to największe paskudztwo, jakie pojawiło się w tej serii od czasów Marcosa Martina. Powalił mnie zwłaszcza firmowy czerep Punishera, który wygląda tutaj, jakby był członkiem bandy Drombo i wykonywał misję dla Dokurobeja (jeśli jesteście za młodzi, żeby pamiętać, wklepcie sobie w wyszukiwarce "Yatterman"). W najlepszym razie, ta czacha jest wiecznie zdziwiona. Na szczęście, dla osłody mamy krótkie interludium z 3xJ i Bookiem oraz dużo lepszymi rysunkami. Warto zerknąć choćby dla mantry JJJ. A ogólnie, jakoś to się równoważy i dostanie 5/10.

Krzycer: Ot, team-up. Ale relacje Pająka i Punishera wypadły wcale zabawnie, a interludium z Jamesonem i Bookiem sprawiło, że parsknąłem śmiechem (JJJ traktujący kogoś taserem - jak tu się nie ucieszyć?). Ogólnie to wcale sympatyczne było.
Tylko kreska jakaś taka... nie wiem czemu kojarzy mi się z włoskimi komiksami...

CrissCross: Takie sobie. Główny efekt psuje zdecydowanie kreska. Frank wygląda "mało poważnie", a jego czacha... jak z taniej kreskówki. Najmocniejszą stroną całości jest natomiast przezabawne interludium. Ten fragment to jedna z naprawdę niewielu rzeczy, jakie mi się podobały od czasów "Wielkiego Kuszenia Mephisto".
Lokus: Muszę oficjalnie przyznać, że przy tym numerze Pajączka ubawiłem się dobrze, choć sądzę, że nie o to chodziło twórcom tego komiksu. Wells postarał się i stworzył całkiem niezłą historię z kilkoma fajnymi i nawet śmiesznymi momentami (to plus), jednak rysunki Rivery sprawiały, że momentami powątpiewałem i również się śmiałem (a to już minus), zwłaszcza z już wymienianej przez innych "czachy" Franka. Do tego motyw z J.J.J. - zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale po tym interludium jakoś nie jestem zbyt do tego przekonany. Ogólnie numer utrzymuje poziom poprzednich historii i otrzymuje 6/10

Dark Tower: Treachery #3
Hotaru: Fabuła rusza z kopyta. Po wydarzeniach z Long Road Home pierwsze numery Treachery miały pokazać powrót ka-tet do Gilead, jedynego bezpiecznego miejsca w ich świecie, gdzie Roland i jego przyjaciele w końcu mogliby czuć się niezagrożeni. Ale to tylko cisza przed burzą i w tym numerze wiatr przynosi zapach ozonu, a ziemia pod stopami drga wzruszona szalejącą tuż za horyzontem burzą. Żywioł rozpęta się już niegługo i wiekowe mury twierdzy Stevena Deschaina mogą się mu nie oprzeć. Ach, te emocje!

Dead Of Night Featuring Devil Slayer
#3

Gil: Diabłobójstwo trwa, chociaż jak na razie jest to bardziej ghoulobójstwo. Danny przeszedł test i wyszedł cało z pułapki, by wpakować się w następną, a obecność strony niebiańskiej sprawia, że wszystko robi się ciekawsze i żwawo zmierza do finału. Normalnie nie lubię mieszania diabłów i aniołów w bohaterskie sprawy, ale tutaj ma to sens i jakoś mi nie przeszkadza. No, to czekamy na ostatni numer, pozostawiając ten z oceną 7/10.

Eternals vol. 4 Annual
Gil: Rzadko zdarzają się naprawdę dobre Annuale, ale tym razem się udało. Fred Van Lente wyciągnął z lamusa grupę postaci, o których nikt już prawie nie pamiętał i skonfrontował je z Eternals w sposób, który wydaje się pod każdym względem oczywisty i sensowny. Wprawdzie sporą część numeru zajmują walki, ale znalazło się też miejsce na trochę filozofii i to przedstawionej z różnych punktów widzenia. Niepokojąca (w sensie "intrygująca", a nie "głupia") jest teoria powstania Celestian, jaką wykombinowali sobie Young Gods. Interesujące jest ich podejście do Eternals i motywy działania. Nie da się zaprzeczyć, że cały numer kradnie występ Legby, ale i tak najlepszą sceną jest pojedynek makerów i ukłon Sersi w stronę Monty Pythona. Jeśli dodamy do tego całkiem dobre rysunki, otrzymamy wyjątkowego, dobrego Annuala, który zasługuje na mocne 7/10.


Fantastic Four True Story #4
Gil: A oto dzieło Cornella, które w tym tygodniu zwyciężyło w klasyfikacji. Zwyciężyło, bo jest bardziej surrealistyczne i bardziej pojechane, a przy tym niezwykle logiczne. Reed świetnie rozgryzł zasady świata wyobraźni, a Nightmare dał się zrobić w ciula jak ostatni amator. To chyba pierwsza sytuacja od niepamiętnych czasów, kiedy szczerze zaimponował mi Pan Fantastyczny. A jakby tego było mało, zaimponował mi też Johnny i jego pokręcona wyobraźnia. I can haz victory? Yez, U can! Wszystko skończyło się oczywiście standardowym "i żyli długo i szczęśliwie", ale nawet do ostatniej strony nie zabrakło klimatu. Wielki plus i wielkie szanse na nominacje do tytułu miniserii roku, a póki co 8/10 i tytuł komiksu tygodnia.
Krzycer:
Cudo. Od pogoni za "białym królikiem", przez wyjaśnienia Reeda odnośnie tego, jak udało im się przeżyć, po ostateczną bitwę napędzaną przepełnionym popkulturą umysłem Johnny'ego. Team-up Jamesa Bonda, jakiegoś Transformera, Indiany Jonesa i Jacka Bauera z cheerleaderkami w tle? Przeczytałbym taki komiks :)
Jak już będziemy się kłócić o najlepszą miniserię roku naprawdę nie wiem, czy opowiadałbym się za FF:TS czy Sub-Mariner: the Depths. Milligan ma jeszcze dwa numery, żeby przebić Cornella...


avalonpulse0066e.jpgCaptain Britain And MI 13 #7
Gil: Niekwestionowanym zwycięzcą tego tygodnia zostaje Paul Cornell i tylko szczegóły sprawiły, że nie za ten tytuł. Nadal jest fantastycznie i surrealistycznie. Absolutnie rewelacyjna jest scena z marzeniami Wisdoma, a niewiele ustępuje jej rozejm między Jacky i Bladem. Nieźle poczyna sobie też rodzinka Braddocków, która stale się powiększa - tym razem o Jamiego. Gdyby wrócił w rękach Claremonta, już piłowałbym nadgarstki suchą bułką, ale w tej sytuacji jestem jak najbardziej za. I żeby nie było wątpliwości - jestem pewien, że Jamie jest prawdziwy. Znów mało mamy Faizy, ale swoje momenty ma. Za to Black Knight szaleje - dosłownie - nawet jeśli nie ma prawdziwego Ebony Blade. Czyżby to oznaczało, że bardzo chce je mieć? Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, a tymczasem wystawiam 8/10.
Krzycer: C
iąg dalszy knucia doktora Plokty. Historia trzyma poziom - czyli: jest dobrze, ale nie tak dobrze, jak było w miniserii Wisdoma czy w tym tytule w czasie Inwazji. Wciąż brakuje Johna Skrulla. Za to fantazja Wisdoma zarządziła - również dzięki cameo Johna Skrulla, ale głównie dzięki Lockheedowi. :D
Lokus: Myślę, że jeśli napiszę, że to dla mnie komiks tygodnia, to zabrzmi trochę dziwnie ze względu na "oszałamiającą" ilość przeczytanych przeze mnie tytułów w tym tygodniu, czyli aż czterech, ale jednak zaryzykuję. Panowie Cornell i Kirk tworzą jak na razie bardzo fajną historię, jak dla mnie nawet nieco lepszą niż ta z tie-inów do SI, a to głównie z dwóch powodów: Blade'a i Spitfire. Jakoś można było w ciemno strzelać, że ta dwójka się nie pozabija, ale stosunki między nimi będą na pewno ciekawymi tematami kolejnych numerów. Ponadto mamy tu powrót Meggan, która po prostu prędzej czy później musiała wrócić i demony, które robią zamęt w umysłach pozostałych członków MI: 13. Już nie mogę się doczekać kolejnych numerów. 8/10

The Stand: Captain Trips #3
Hotaru: Muszę wziąć się w garść. Z jakiegoś powodu nie potrafię czerpać przyjemności z lektury tego komiksu. Doskonale wiem, że nie jest kiepski - stoi na przyzwoitym poziomie. Podczas czytania jednak zwracam uwagę tylko na jego słabe strony - pojedyncze niedopracowane kadry, szarpaną narrację, cięcia w stosunku do powieści. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale jakby wbrew sobie spisałem już tę miniserię na straty doskonale wiedząc, że na to nie zasłużyła. Mam nadzieję, że albo kolejne numery przekonają moją podświadomość, albo seria rzeczywiście okaże się gniotem, a wtedy moje sumienie będzie spokojne.

X-Men: Magneto Testament #3
Gil: Chyba jednak mam jakieś uczucia patriotyczne, skoro poczułem się dotknięty jednostronnym i skrótowo uproszczonym opisem przebiegu wojny na ziemiach Polskich. Można to streścić tak: "w dwa lata Niemcy pobili głupich Polaków i dotarli do Ukrainy". Ani słowa o interwencji radzieckiej, ani słowa o wojnie obronnej - ot, przeszli i już. Ponadto, najwyraźniej Pak nie raczył zauważyć, że Ukraina nie była wtedy samodzielnym państwem. Ale to nie najpoważniejsza jego wpadka, bo pomylił Brzezinkę z Treblinką i tym samym stracił wszelkie prawo do przechwałek, jak to dobrze odrobił pracę domową. Jakby tego było mało, sposób, w jaki przedstawia sytuację w Warszawie wygląda, jakby wiedzę czerpał z filmów fabularnych, albo co najwyżej z Wikipedii. Mam też wrażenie, że zawodzi chronologia, jeśli chodzi o rozwój obozów koncentracyjnych. Duże zastrzeżenia też do rysownika, który wyraźnie nie opiera się na żadnych materiałach źródłowych i tak sobie mazia, co mu się podoba, w dodatku brzydko. Mam teraz ochotę napisać list do Marvela i ponarzekać na tę serię, ale póki co wystawiam 4/10 i jeszcze się zastanowię.

wolvier: Home, sweet home. Dlaczego jak wspominają o Polsce, to zawsze okres WW2? Ale chyba gdzieś przeoczyli powstanie w gettcie (chyba, że ja przeoczyłem), kreska drażni, i na samym końcu wymowny gest rolnika. Aż człowiek czeka, by w następnym numerze była scena z X1 :)
CrissCross: Przyzwoicie pokazana tragedia żydowskich rodzin w czasie wojny. Kolejny przebłysk mocy Magnusa był chyba kluczowym momentem tego numeru.

Wolverine vol. 3
#69
avalonpulse0066f.jpg
Hotaru: 1985 okazało się porażką. Taki potencjał do upakowania w sześciu numerach, a Millarowi udało się go zignorować i zanudzić czytelnika. Obawiam się teraz, że wraz z zakończeniem jego historii w Wolverine, spotka mnie podobny zawód. Nie przeczę, że przedstawiony przez scenarzystę świat przyszłości jest intrygujący, ale świetny setting to za mało, by powstała świetna historia. Boję się, że fabuła nie dorośnie do tła, w jakim się rozgrywa. No i te opóźnienia...

Gil: Bardzo nie lubię czuć się oszukany po przeczytaniu komisu. Baaardzo. A tak właśnie się czuję po spotkaniu z tym. Po kilku stronach nawalanki kontynuowanej z poprzedniego numeru dostajemy serię pocztówek z podróży po Ameryce, która zeszła na psy. Najwyraźniej Millar uznał, że run mu się kończy szybciej niż przewidział i postanowił błyskawicznie przerzucić dwóch zgryźliwych tetryków z jednego końca kontynentu na drugi. Nie wysilił się zanadto nad treścią, bo po co? Niech sobie McNiven widoki porysuje, a żeby zamknąć gębę czytelnikowi dorzucimy na końcu obietnicę wyjawienia wzruszającej historii starego Logana. Pisałem to nie raz, ale podkreślę znowu: Mark Millar jest przereklamowany! Tylko za kilka niezłych pocztówek ten numer dostanie 4/10, a nie coś gorszego.
hitano:
Tutaj Millar potwierdza, że umie pisać. Niestety, jak na 3 historie jedna mu wychodzi, to strasznie słabiutko. Sprawa z Ashley szybko wyjaśniona. Motyw z trzęsieniem nienajgorszy, szczególnie dzięki niezłemu przedstawieniu ludzi pożartych przez Moloidy. Podobizna Red Skulla dodana do głów wielkich prezydentów to taki miły akcent. No i obrazy z przeszłości Logana to największy plus. McNiven radzi sobie naprawdę fajnie. 8/10
wolvier: Jedyne w tym tygodniu, co sensownie da się poczytać. Trochę przesadzone ze spider-carem, mało nawalanki, ale dobrze się czyta i z niecierpliwością można poczekać na następny numer.
Lokus: Szkoda, wielka szkoda, że Millara można pochwalić ostatnimi czasy tylko za tę historię. W tym numerze nadal kontynuujemy podróż ze starym Loganem i ślepym Hawkeyem po Ameryce w klimatach z Fallouta. Czytając ten numer starałem się nie pamiętać, że Millar powiedział, iż historia ta jest powiązana z obecnym jego runem w FF i z zakończonym średnim 1985 i pewnie dlatego nie mam się za bardzo do czego przyczepić. Rysunki McNivena jak zwykle bardzo dobre i chyba najlepsza okładka spośród tych z tego tygodnia, moim skromnym zdaniem. Za całość 7/10



Spośród okładek z zeszłego tygodnia najbardziej wyróżniły się:

Hit tygodnia:


avalonpulse0066a.jpgDark Tower: Treachery #3

Autor: Pasqual Ferry

Hotaru: Zaskoczyłem sam siebie wybierając tę okładkę. Zrobiłem to głównie z jednego powodu - shock value. Komiksowy Dark Tower identyfikuję tak mocno z rysunkami Jae Lee pokolorowanymi przez Richarda Isanove'a, że widząc Rolanda i Wieżę w tak odmiennym wykonaniu zszokowało mnie, że coś takiego jest w ogóle możliwe. Wersja Ferry'ego różni się praktycznie wszystkim od estetyki zaprezentowanej przez artystów serii. Rysownik musiał mieć przysłowiowe jaja, aby odważyć zmierzyć się z legendą, i talent, aby wyjść z tego starcia obronną ręką. Nadal komiksowa Mroczna Wieża to dla mnie Lee i Isanove, ale swoją okładką Ferry otworzył mi oczy na inne możliwości.

avalonpulse0066b.jpgDead Of Night Featuring Devil Slayer #3

Autor: Kaare Andrews

Gamart: Świetnie wykonana postać, niezwykle szczegółowo. Jednak największą zaletą jest cała klimatyczna otoczka okładki. Tło z mapą, przypalony napis czy tytuł z boku okładki, wszystko świetnie się komponuje i aż chce sie taki plakat powiesić na ścianie i przeczytać przygody bohatera.






avalonpulse0066c.jpgMarvel Illustrated: The Odyssey #3

Autor:
Greg Tocchini

Gil: Zaskakujący wybór, co? Z jednej strony zadecydował brak wybitnych okładek w tym tygodniu, ale z drugiej spodobał mi się pomysł. Autor wykorzystał oryginalny punkt widzenia, umieszczając na pierwszym planie wielkie oko i kawałek kołka, a szczegóły sytuacji przedstawiając jako cień w tle i refleks w źrenicy. Plusem jest także zwiększenie dynamiki okładki w tle właśnie, kiedy nie pozwala na to pierwszy plan. Oryginalne i pomysłowe.






Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2008.11.12


Redaktor prowadzący: LexKorektor: S_O
Redaktor techniczny: Black Bolt
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.