Avalon » Publicystyka » Artykuł

Secret Invasion #7 - komentarz reżyserski

W tym tygodniu wyszedł przedostatni numer marvelowego wydarzenia roku - Secret Invasion. Wydawałoby się, że numer ten powinien przynieść mnóstwo rewelacji i prowadzić bezpośrednio do punktu kulminacyjnego. Czy tak jest w istocie? Czy scenarzyście udało się osiągnąć wszystko, co sobie zaplanował? Na pewno skryba Brian Michael Bendis zdradzi co nieco w wywiadzie, którego tłumaczenie prezentujemy naszym Czytelnikom.
Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu z ComicBookResources.


si7_1.jpg

Nawet w wirze walki, nienawiść Skrullów do Reeda Richardsa jest tak wielka, że Królowa Veranke rozkazuje zlikwidować go w pierwszej kolejności.

Bendis: Reed jest fizyczną personifikacją strachu dla Skrullów. Ma to swoje źródło już w Fantastic Four #2 i procesie Reeda Richardsa. Dzięki temu imię Richardsa jest znane we wszechświecie.
Skrull Hank Pym mówi, że gdyby zdjęli Richardsa na początku, do tej bitwy nigdy by nie doszło, ale Veranke twierdzi, że gdyby nie on, to i Inwazja nigdy by się nie powiodła. Nie mieli dość zaawansowanej technologii. Jak pokazaliśmy w poprzednich numerach New Avengers, wiele zrobili, by zdobyć jak najwięcej informacji, w tym grzebali w głowie Richardsa. Co podoba mi się w Veranke, to że postawiona przed tak olbrzymią przeszkodą, cieszy się, że jej wiara zostanie sprawdzona.


si7_2.jpg

Wasp atakuje Skrulla podszywającego się pod jej męża, ale ten unika jej ataku, zwiększając swe rozmiary.

Bendis: Chociaż są tu Thunderbolts i mnóstwo innych bohaterów, w dużej mierze chodzi tu o Avengers. Od nich się zaczęło i na nich się skończy. A Wasp była członkiem założycielem.
No, i chciałem pokazać na więź, jaka jest pomiędzy Janet, a tym Skrullem - coś, czego nie pokazaliśmy w tie-inach i w miniserii. Ta więź istnieje i chcieliśmy, by było to jasne przed tym, co się wydarzy pod koniec numeru.


si7_3.jpg

A tutaj odnotowujesz pewien związek pomiędzy Kapitanem Ameryką i Black Widow.

Bendis: Podoba mi się ich związek i to jeden z tych motywów, które pojawiły się na stronie, chociaż nie było ich w scenariuszu. Kiedy zobaczyłem rysunek Lenila zmieniłem ten fragment jako ukłon w stronę czytelników Captain America.


si7_4.jpg

Watcher pojawia się na polu bitwy, odzwierciedlając powagę zachodzących wydarzeń.

Bendis: Kiedy czytałem Civil War i pojawił się Watcher, pomyślałem "Cholera, powinien był się pojawić w House of M. Tak ludzie będą wiedzieli, co się dzieje". Zapomniałem jednak o nim, bo robiłem zabawny numer "What if" zatytułowany "Wha... huh?" i tam wplotłem dowcip, że Watcher zabawia się ze sobą pod sypialnią pewnej nastolatki. Patrzy na czytelnika i mówi "Ja jestem Obserwatorem". Pomyślałem, że to najlepsza scena z Watcherem w historii (chociaż nikt jej nie przeczytał) i że już tego nie przebiję, więc o nim zapomniałem. Poza tym, jestem trochę do niego podobny i nie chciałem być oskarżony o umieszczanie samego siebie w scenariuszach (śmiech).
Ale zapamiętałem go po Civil War Millara. Wiec dodałem te żarty Spider-Mana i uznałem, że znajdę dla niego miejsce pomiędzy tym chaosem. Czytelnik obraca stronę i widzi rysunek Leinila, chyba najlepszy Watcher w historii. W dwie sekundy przechodzimy od żartów Parkera do kompletnej powagi. Więc musiało się to zdarzyć w odpowiednich okolicznościach, podczas walki. To moment, w którym szala zwycięstwa może obrócić się w obie strony i Watcher pojawił się, by ludzie popopuszczali w gacie.
Ponadto, dzięki temu możemy spojrzeć na bitwę z dalszej perspektywy i ocenić, jak wielki panuje chaos.


si7_5.jpg

Kiedy zaczynała się Inwazja, Noh-Varr był znany jako Marvel Boy, ale jego pogadanka w poprzednim numerze ze Skrullem Captain Marvel i pojawienie się na polu bitwy teraz mogą sugerować, że chłopiec wydoroślał.

Bendis: W miniserii poświęciłem odrobinę czasu, by pokazać tę zmianę, ale to w Mighty Avengers poświęciłem temu cały numer. Koleś przybył na Ziemię i w miniserii Marvel Boy wypowiedział nam wojnę. A teraz nas broni. To dość duża odmiana charakteru. Zajmuje miejsce Mar-Vella, czego się sam po sobie nie spodziewał.
To duża zmiana w nastawieniu postaci i wiem, że ludzie drapali się po głowach zastanawiając się, po co poświęciłem cały numer Mighty Avengers Marvel Boyowi i Skrullowi Kapitana Marvela, ale ich droga do tego miejsca była pełna dramatycznych zwrotów. I nie chcę za dużo zdradzić, ale Noh-Varr będzie ważnym elementem krajobrazu po Inwazji. Wyląduje w drużynie Mścicieli... ale nie powiem, w której.


si7_6.jpgsi7_7.jpg

Na tej rozkładówce, po przybyciu Noh-Varra ziemscy obrońcy się przegrupowują, a mąż i żona ponownie są razem po tym, jak Jessica Jones ubezpiecza tyły Luke'a Cage'a.

Bendis: Na to zbierało się tak długo i to jeden z tych motywów, co do których żałuję, że nie mogłem poświęcić im więcej czasu. Nie mogli być bardziej uroczy. Najpierw się rozstali, a tu Jessica robi ostatnią rzecz, o jaką Luke by ją podejrzewał. I nagle mówi, że to jego najlepszy dzień, a przecież do tej pory raczej mu się nie wiodło.
Półtora numeru wcześniej widział, jak Skrull Jessicki został pożarty żywcem przez Zabu. To ten sam dzień. Nie szło mu, ale nagle wróciła żona i nabrał w żagle wiatru.


si7_8.jpg

Wasp upada i we flashbacku widzimy, że padła ofiarą zdrady już w przeszłości.

Bendis: Kiedy Hank dał Janet serum powiększające, nie było wiadomo, że jest Skrullem. Ja o tym wiedziałem, i Tom Brevoort, ale nikt więcej. A teraz widzimy, że ta prosta uprzejmość była strasznym aktem zniszczenia. Biedna Jan została zdradzona i przeobrażona w jakiś samobójczy twór, ostateczną broń chemiczną lub genetyczną. I to, co jej zrobili, wpływa na wszystkich.


si7_9.jpg

Numer kończy się ujęciem stojącej Wasp zamienionej w broń masowej zagłady i złowrogim stwierdzeniem Skrulla podszywającego się pod Jarvisa.

Bendis: Mówi, że nie mają tego, co jest konieczne do zwycięstwa. Jest takie wrażenie, że Amerykanie nie są w stanie zrozumieć logiki, pasji i powodu, z którego wybuchają takie wojny, jak te na Bliskim Wschodzie. Działają różne światopoglądy, i tu się dzieje podobnie. Walcząc w takiej wojnie, nie jesteś w stanie zrozumieć, o co walczy ta druga strona.


Podsumowanie:
Chwaliłem Leinila Yu wielokrotnie, ale nie macie pojęcia, ile musiał narysować. Jest mnóstwo do narysowania i nie ma drogi na skróty. Zilustrował wszystko, o co poprosiłem. Napisałem "Wypełnij to. Nigdy za wiele. To ma wyglądać jak największa bitwa w historii Marvela". A on to zrobił z uśmiechem i na czas.
Widziałem się z Markiem Moralesem, który nakładał tusz, na konwencie w Baltimore. Kończył otwierającą rozkładówkę i miałem czas przyjrzeć się temu z bliska. To jest tak bliskie perfekcji, że chyba nie może być bardziej. Wy nie możecie tego docenić, bo widzicie efekt pomniejszony i pokolorowany, ale tam nie było zepsutej linii. Z powodu specyfiki druku, nie jesteście w stanie tego zobaczyć, dlatego publicznie chylę czoła przed Markiem i Leinilem.
Jeśli chcecie robić własne komiksy - przyjrzyjcie się temu, bo to coś specjalnego. Poziom umiejętności jest gigantyczny. O tym myślałem od czasu zdania numeru, jak bardzo wdzięczny i pod wrażeniem jestem.


W przyszłym numerze:
To wam złoi tyłki. Nie chcemy go wypuszczać przed niektórymi tie-inami, ale chyba wszystko idzie świetnie i będziemy pierwszym eventem, który jakakolwiek firma opublikowała o czasie. Super.
Mamy duże odkrycia i szokującą ostatnią stronę. To ona będzie podwaliną pod Dark Reign, o którym jest ostatnio tak głośno. Inwazja wyłoni wygranych i przegranych i będzie jasne, kto jest którym. I dowiemy się, co się stało z tymi, pod których Skrullowie się podszyli. Wszystko się wyjaśni.

[tłumaczył Hotaru]
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.