Avalon » Publicystyka » Artykuł

X-Men 3: The Last Stand

X-MEN 3: THE LAST STAND

tekst: White King

Nigdy nie byłem zwolennikiem pisania recenzji niezwłocznie po otrzymaniu produktu. Pierwsza, najbardziej pierwotna wersja, pełna osobistych wtrąceń, emocji, przemyśleń jest zdecydowanie pożądana przez czytelników. Samym autorom blokuje możliwość zmiany zdania, wycofania się z niektórych słów. Pośpiech nie jest dobrym doradcą. Szczególnie, gdy mowa o czymś oczekiwanym, powiązanym z pewnymi wymaganiami. Niespełnienie ich lub minięcie się z nimi może poważnie zawyżyć bądź zaniżyć opinię końcową.

Na X3 przyszło Nam czekać dość długo. Było to proste do przewidzenia zważywszy na liczbę znanych nazwisk biorących udział w projekcie. Zgranie wszystkich grafików i tak pewnie graniczyło z cudem. Dłuższy czas (niestety tylko w teorii) powinien oznaczać lepszą, bardziej dopieszczoną fabułę, pozbawioną wad i zadowalającą zarówno wiernych fanów, jak i rzesze ludzi niezainteresowanych komiksowymi adaptacjami; wyraźnych bohaterów i konflikty (to nie było trudne, gdyż uczyniły to dwie poprzednie części); no i akcję umożliwiającą wysiedzenie tych dwóch godzin w kinie. X3 wychodzi z tego zwycięsko w 70%.

Fabuła

Film oferuje nam dwie niezależne historie, łączące się w spektakularnym, aczkolwiek hollywoodzko - patetycznym i nudnym finale. Pierwszą z nich jest obwieszczony w X2 powrót Feniksa, drugą wynalezienie szczepionki na mutację. Te dwa wątki przeplatają się przez cały film, dzieląc bohaterów na dwa obozy, nieustannie popychając akcję do przodu. Oprócz tego mamy motyw Angela, zupełnie zbędny, choć oferujący ciekawą scenę w łazience; trochę zawirowań miłosnych wśród młodszego składu X-Men; zaskakujący koniec Mystique i setki pląsających się wszędzie ludzi z X-genem. Warto zaznaczyć, że pomimo wielowątkowości, częstych zmian miejsca akcji i sporej liczby postaci pierwszo i drugoplanowych całość podana jest zgrabnie, a zrozumienie sensu poczynań bohaterów nie stwarza większych problemów. To niewątpliwy plus.
Ciekawym rozwiązaniem jest z pewnością odarcie Feniksa z jego kosmicznej genealogii. Muszę przyznać, że bardzo obawiałem się pomysłów scenarzystów, związanych z powołaniem Jean do życia. Zupełnie niepotrzebnie... Mimo dość znacznego odstępstwa od pierwowzoru wytłumaczenie zmartwychwstania mutantki nie budzi większych zgrzytów, co więcej nie wprowadza potrzeby mieszania akcji motywami imperium Shi'ar. Jedynym minusem jest brak charakterystycznego ognistego ptaka będącego manifestacją jej potęgi. Zamiast tego dostajemy pokazy pirotechniczne w tle oraz zmiany i rozświetlenia struktury skórnej bohaterki, upodabniające ją bardziej do spragnionego wampira. Mnie to nie zachwyciło. Uważam, że Famke Janssen mogła oddać swój nieposkromiony głód emocji naśladując mimikę Xenii Onatopp z Goldeneye. Talent ma i całość wyszłaby ciekawiej i co ważne taniej.
Wątek lekarstwa znany z Astonishing X-Men, w filmie pojawiającego się pod pojęciem Remedium jest zdecydowanie słabszy. Pomysł z wykorzystaniem umiejętności pewnego mutanta, stanowi logiczną całość. To niestety za mało, by przyćmić narodziny najpotężniejszej mutantki na ziemi. Natomiast w ocenie całego filmu, stanowi ciekawe, kompozycyjne tło.

Bohaterowie

Pierwsza uwaga dotyczy ilości. Więcej nie musi oznaczać lepiej. Mutanci są wszędzie, ale nic z tego nie wynika. Znaczna ich liczba to tylko zwykłe mięso armatnie. Również lista pierwszo i drugoplanowych bohaterów jest niezwykle długa. To sprawia, że rotacja bohaterów na ekranie jest duża, co pozwala ukryć pewne braki i niedostatki (chciałbym jednocześnie zaznaczyć, że aktorstwo jest tą rzeczą, do której mam najmniej zastrzeżeń). Większość bohaterów jest poprawna, tylko nielicznym udało się przebić na plus, bądź minus. I to właśnie te rodzynki wezmę pod lupę.

Shadowcat - najjaśniejsza ozdoba filmu. Ellen Page ma jeszcze naście lat, a już potrafi czarować publikę potężną dawką sexapilu. Co ważne nie osiąga tego skąpym strojem czy infantylnymi minkami. Oprócz tego nie ma porywającej urody. Owszem jest ładna i apetyczna, ale nie wyzywająco piękna. Mimo tego najlepiej zapada w pamięć. Wróże tej małej stałe miejsce w nowym Hollywood.

Rogue - zupełne przeciwieństwo koleżanki z zespołu. Jak już ktoś napisał postać o wielkim potencjale. Dla mnie zawsze była przykładem brzoskwinki z południa, która potrafi zawrócić w głowie każdemu facetowi. No i te moce, czyniące z niej mniszkę, sprawiające, że jeszcze trudniej jej się oprzeć. W filmie całkowicie przeciętna. Anna Paquin nigdy nie przekonała mnie żadną kreacją. Tutaj też nie wniosła w postać życia. Mogłaby jedynie zrzucić kilka kilogramów, grube uda nie współgrają z lateksowym wdziankiem.

Cyclops - był i się zmył. James Marsden dostał do odegrania bohatera, którego wszyscy nie lubią. I należy przyznać, że jego kreacja w poprzednich częściach była jak najbardziej poprawna. Mnie osobiście zawsze przeszkadzał jego wygląd. Plasował on go dokładnie pomiędzy starszą i młodszą generacją X-Men. To sprawiało, że jego pocałunki z Jean Grey zawsze wyglądały dość komicznie. W X3 tego problemu nie ma.

Mystique - nieustająco piękna, wojownicza i zadziorna. Sceny, w których się pojawia są rarytasem dla oka. Nie ewoluuje, bo i nie musi. Szkoda, że źle kończy, choć z jej temperamentem pewnie o niej jeszcze nie raz usłyszymy.

Colossus - w moim odczuciu postać całkowicie drugoplanowa. Zapamiętałem głównie scenę z telewizorem. Sam wygląd opancerzonej formy nie był zły, choć zbyt mocno przypominał rtęć, a nie organiczną stal.

Pyro - w roli sprawdził się idealnie. Może sama postać Pyro nie jest zbytnio interesująca, mimo to Aaron Stanford przekazał cały jego służalczy charakter poparty młodzieńczą ignorancją, wiarą we własne siły i niebezpieczną ambicją.

Psylocke - nawet jeśli to ona, wolę pominąć ją milczeniem.

Jean Grey - duże brawa dla Famke Janssen. Jak tylko pojawia się na ekranie uwaga wszystkich automatycznie skupia się na niej. Scena, w której czeka na Magneto i Profesora, siedząc ze skromnie złożonymi nogami, gotująca się od wewnętrznej pasji, należy do moich ulubionych. Jedyny minus to te refleksy na twarzy podczas manifestacji mocy. Jak na kobietę z takim potencjałem bez problemu mogła zadbać o lepszy wygląd. Natomiast w scenach zbiorowych prezentuje się nieco sztywno. Mogłaby czasem zamrugać, tak sprawiała wrażenie trochę otępiałej.

Arclight - po pokazie Victoria Secret z 2001 roku mam słabość do tej panny. Omahyra ma dziwną dyskusyjną, nawet trudną urodę. Tu nie pokazała największego atutu, jakim z pewnością jest jej ciało. Możecie mi wierzyć, dziewczyna ma nogi do samej ziemi. Co więcej w tej konwencji przedstawienia zbuntowanych mutantów, doskonale się odnalazła.

Brotherhood - pod tym pojęciem ogarniam całą świtę Magneto. Punkowo - skórzany styl upodabniał ich raczej do Morlocków. Wszyscy stanowili zbędny zapychacz ekranu, na szczęście nie poświęcono im większej uwagi.

Co do innych postaci, poprawnie, niestety w pamięć mi nie zapadli.

Tłumaczenie

Od razu się przyznam, że nie poświęciłem mu większej uwagi. Małe zboczenie ze szkoły oduczyło mnie zerkania na napisy, zmuszając do wychwycenia wszystkiego uchem. Rozbawił mnie tylko Juggernaut = Tir

Podsumowanie

X3 nie powalił na kolana, ale i nie przyniósł rozczarowania. Jako kolejna część cyklu trzyma formę poprzedników. Przemawiają za nim rzetelne wykonanie, niezły pomysł, spójna fabuła i warta akcja. To dużo jak na adaptacje komiksową, zważywszy na to, z czym obecnie mamy do czynienia na rynku. Dzięki paru aktorkom i ich kreacjom, dużemu zaskoczeniu, gdy idzie o śmierć głównych bohaterów, X3 plasuje się dokładnie pomiędzy poprzednikami. Moja ocena byłaby znacznie wyższa, gdyby film zakończył się po pierwszej godzinie. Nudna, banalna, patetyczna scena końcowa psuje nieco cały efekt, pozostawiając uczucie niesmaku. Ciekawi mnie jednak jak scenarzyści wybrną ze swych obecnych decyzji w X4. Bo, że takowy film powstanie jestem święcie przekonany.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.