Avalon » Publicystyka » Artykuł

Secret Invasion #5 - komentarz reżyserski

Do tej pory, w każdy weekend po wydaniu kolejnego numeru Secret Invasion prezentowaliśmy komentarze skryby tego eventu, Briana Michaela Bendisa. Po wydaniu numeru piątego tak się jednak nie stało. Przez myśl przemknęło nam, że być może scenarzysta jest niezadowolony ze swojego dzieła i nie chce go komentować. Po kilku kolejnych dniach Bendis się jednak odezwał. I oto co miał do powiedzenia.
Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu zamieszczonego na stronach ComicBookResources.

si5_1.jpg
Norman Osborn strzela niezłą gadkę podszywającemu się pod Kapitana Marvela Skrullowi.

Bendis: Dla tych, którzy narzekają, że wszystko już kiedyś widzieli, oto scena, której nie było przez nigdy wcześniej. To, co mówi Norman, jest do bólu szczere. Najprawdopodobniej to najszczersze wypowiedziane przez niego słowa z kilku ostatnich lat. Mówiąc o tych dwóch głosach, dociera do Kapitana Marvela.
Ci, którzy czytali Who do you trust? i historię o Mar-Vellu wiedzą, że cierpi on jakby na rozszczepienie osobowości. Jakby te dwie persony walczyły o dominację. W jednej chwili mówi “Pieprzę to, dopadnę tych Skrullów”, by po chwili młócić Thunderboltsów, do czego był zaprogramowany.
No i wreszcie Norman, mistrzowsko posługujący się gadką, by uniknąć konfrontacji. To niemal jego supermoc. Żaden czytelnik nie widział wcześniej tej strony Thunderbolts, więc i Imperium Skrullów nie mogło tego przewidzieć. Nasłali na nich ogara, ale okazało się to niewystarczające.

si5_2.jpg
Na tej podwójnej stronie Skrullowie przybierają postaci znanych światowych celebrities, by wygłosić swe posłanie do ludzkości.

Bendis: W tym momencie “Embrace change” staje się mottem serii. Nie tylko Skrullowie starają się to sprzedać, ale - w pewien dziwny sposób – także Marvel. Mówimy, że po Secret Invasion nic już nie będzie takie samo. Powtarzamy to sobie i czytelnikom przez ostatnie miesiące i najwyższy czas, by być na te zmiany gotowym.
To też pierwszy raz, kiedy Skrullowie przemawiają do ludzi tłumacząc swe motywy. Mówią “Wasza droga prowadzi donikąd, my wskażemy właściwy kierunek”. Podoba mi się, kiedy antagoniści mają silną motywację, taką, z którą nie sposób się nie zgodzić.

si5_4.jpg
Tutaj dowódczyni S.W.O.R.D., agentka Brand, pokazuje, na co ją stać.

Bendis: Czytałem w sieci, że niektórym nie podoba się poziom przemocy prezentowanej na tej, i kilku innych stronach. Nie twierdzę, że to fajnie. Mówię, że tak należało to ukazać. To jest wojna i jeśli bohaterowie nie będą dawali z siebie wszystkiego, seria obróci się w parodię. Na to stać te postaci, kiedy są przyparte do muru. To coś, co wyniosłem z czasów, kiedy pisałem kryminały: należy postawić bohatera przypartego do muru i zobaczyć, jak się zachowa. W tej serii wszyscy bohaterowie są przyparci do muru.
No i ta scena wcale nie kłóci się z tym, co już wiemy o Brand. Jest ostra, robi, co musi być zrobione. Z tego, co zobaczyła na feedach z Ziemi wywnioskowała, że albo ona, albo nikt inny. I najprawdopodobniej ma rację - jeśli czegoś nie zrobi, to może być koniec ludzi.

si5_5.jpg
Brand uwalnia Reeda Richarda, po czym ten bierze ją za Skrulla, unieszkodliwia, i zabiera się do tego, co wychodzi mu najlpiej.

Bendis: Niektórzy myśleli, że to, iż Richards był w stanie stworzyć urządzenie demaskujące Skrullów, jest deus ex machiną. No więc nie jest. Gdyby nie siedział w tym po uszy od samego początku, wtedy by tak było. A on pojawił się w pierwszym numerze. To dlatego Skrullowie go pojmali i torturowali - bo wiedzieli, że byłby w stanie namieszać. Były wskazówki, że jest do tego zdolny. Więc ci, którzy mówią, że to deus ex machina, mylą się. Może im się nie podobać ten rozwój wypadków, mogą uznać go za niesatysfakcjonujący, ale niech prawidłowo to nazywają.
Poza tym, [Reed] patrzy na ich komputer i widzi dokładnie to, czego potrzebują. Nie wyjmuje rozwiązania z tyłka, ma to na monitorze. Mieści się w zakresie tej postaci, że w tych warunkach zdołałaby skonstruować taką zabawkę.

si5_6.jpg
W scenie, która może być odczytywana na kilka sposobów, Maria Hill ucieka z Helicarriera pełnego Skrullów.

Bendis: Jeśli każdy agent S.H.I.E.L.D. na pokładzie był Skrullem, może to oznaczać koniec tej agencji.

si5_7.jpg
Tutaj obie drużyny Mścicieli, Ka-Zar i jego ludzie oraz Skrullowie ze statku spotykają się w jednym miejscu.

Bendis: Niektórzy myślą, że fabuła stoi w miejscu, jeśli nie zmienia się lokacja. Ja tak nie uważam. Przez pierwsze dwa akty bohaterowie są w Savage Land i dużo się dzieje, jest mnóstwo nieufności. Nie jest łatwo ich stamtąd wyrwać, i wcale nie chcieliśmy tego robić na siłę.
Jeśli zamiarem Skrullów było odseparowanie bohaterów, po czym pozwolić, by pozabijali się nawzajem, prawie się im udało. To był dobry plan i miał wysokie prawdopodobieństwo sukcesu. Dlatego nie wynieśli się z Savage Land w drugim numerze.

si5_8.jpg
Tutaj widzimy efekty działania broni zaprojektowanej przez Reeda. Bohaterowie, którzy rozbili się w statku kosmicznym, okazali się Skrullami.

Bendis: W tym momencie dowiadujemy się, że Skrullowie wodzili za nos wszystkich, w tym czytelników. To trudne do zniesienia. Nie chcesz, by czytelnicy czuli się okantowani. Nie każdy chce wydawać kasę na to, by zostać okantowanym, ale taki był zamysł od samego początku. Mam nadzieję, że teraz czytelnik wie, jak czują się bohaterowie, i jest gotów podążyć z nimi dalej.
Bardzo uważałem na ten moment, ze względu na niektóre komentarze po "Avengers Disassembled". Że najpierw posadziłem czytelnika przy stole w Posiadłości Mścicieli, a potem większość z nich pozabijałem, zostawiając go samego. Czytelnik został ukarany na równi z bohaterami i nie wszystkim się to musi podobać.


Podsumowując:
Podobała mi się dyskusja, jaką ta seria i w ogóle sam pomysł na nią, wywołały wśród ludzi. Uważam, że Secret Invasion i Final Crisis odzwierciedlają pewne rzeczywiste sytuacje, nie serwując przy tym kazań. Jeśli jest pomiędzy nimi jakiś związek, to taki, że oba unikają kazań i na pewien sposób mają związek ze światem rzeczywistym. Więc dyskutujcie dalej! Podoba mi się!

W przyszłym numerze:
Secret Invasion #6 jest już gotowe i rysunki są najlepsze z całej serii. Dla mnie kreska w drugiej połowie historii musi być lepsza, niż w pierwszej. Jak w dobrych filmach akcji - druga połowa jest lepsza od świetnej pierwszej. Trudno to przewidzieć i nigdy nie można być pewnym, czy tak się stanie. Na szczęście, w tej serii tak się stało.
I wiem, że robiłem cliff-hangera, potem odstawiałem go na jeden numer, i wracałem potem. Wiem, że ludzie chcą zobaczyć Kapitana Amerykę i Thora i przykro mi, ze nie zmieściliśmy ich w tym numerze. Za to w następnym obiecuję mnóstwo Boga Piorunów.

[tłumaczył Hotaru]
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.