Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #48 - Annihilation vol. 1 TP

Annihilation vol. 1 TP
Scenariusz:
Keith Giffen, Dan Abnett i Andy Lanning
Rysunki: Mitch Breitweiser, Scott Kollins, Ariel Olivetti i Kev Walker
Okładka: Gabrielle Dell'Otto
Liczba stron: 254
Cena: 24.99$
Zawiera: Drax The Destroyer #1-4, Annihilation: Prologue, Annihilation: Nova #1-4, okładki numerów, wycinki z bazy danych Worldmindu, szkic okładek Dell'Otto, projekty postaci Breitweisera, szkice stron Giffena (do Annihilation: Prologue) i Walkera

lt48.jpgOzz: Po latach posuchy kosmos Marvela doczekał się wreszcie wielkiego wydarzenia zwanego Annihilation, które zostało zebrane w trzech wydaniach zbiorczych. Przyjrzyjmy się temu pierwszemu.

Kilka miesięcy przez rozpoczęciem się właściwego Annihilation, Keith Giffen zrobił pierwszą przymiarkę do tego wydarzenia w mini-serii pt. Drax The Destroyer. W niej przypomniał czytelnikowi tytułowego zielonego Niszczyciela, po czym zabił go i przywrócił do życia w zmodyfikowanej postaci. Drax stał się mniej potężny, ale mądrzejszy, a wręcz zrobił się z niego przebiegły drań, który po utracie kosmicznej mocy zaczął używać głównie noży. Wszystko to zaczęło się od uszkodzenia statku kosmicznego przewożącego więźniów (wśród których jest Drax), który rozbija się w pobliżu miasteczka Coot's Bluff na Alasce. Ocalali próbują zmusić mieszkańców do pomocy w odbudowie statku, aby wydostać się z naszej planety, zanim któryś z licznych ziemskich bohaterów zwróci na nich uwagę. Oprócz Draxa, uwagę zwrócić należy na nową postać, dziewczynkę o imieniu Cammi, która pragnąc wyrwać się z małomiasteczkowej monotonii zaprzyjaźnia się z Niszczycielem, a raczej postanawia się go trzymać pomimo jego zdecydowanych sprzeciwów. Interakcja tej dwójki jest całkiem zabawna i trwa później przez Annihilation: Nova i główną mini-serię. Innym mocnym punktem historii jest Skrull Paibok, który przewodzi ocalałym więźniom i robi to w sposób dostojny, spokojny i skuteczny, demonstrując, że jest kimś znacznie ważniejszym niż reszta zwykłych oprychów i ogólnie zdając się być znudzonym tym wszystkim, co się dzieje wokół niego. Paibok dodatkowo świetnie wygląda jako łysy Skrull ubrany we frak. To nas sprowadza do rysownika mini-serii, Mitcha Breitweisera. Pierwszy raz miałem z nim styczność, kiedy pomagał Gregowi Landowi wyrobić się z terminami przy Ultimate Fantastic Four i wtedy tak sobie przypadł mi do gustu, zwłaszcza na tle jednych z najlepiej wyglądających prac Landa, jakie widziałem. Z kolei Drax The Destoyer, który został narysowany pół roku wcześniej, podobał mi się pod względem graficznym o wiele bardziej i zmienił moje nastawienie do Breitweisera. Na uwagę zasługują zwłaszcza nowe wyglądy Draxa i Lunatika (wcześniej parodii Lobo z Detective Comics) oraz wspomniany Paibok. To wszystko składa się na lepszą niż dobra historię, chociaż należy ostrzec, że początek się wyda wielu czytelnikom trochę niezrozumiały, ale to szybko mija, a za drugim razem tego problemu już nie ma.

Kolejną historią w opisywanym tomie jest Annihilation: Prologue, czyli ta, w której zaczyna się właściwa kosmiczna wojna. Tutaj przedstawione zostaje wielkie zagrożenie dla kosmosu i wszystkich jego mieszkańców. Większa część historii koncentruje się na ataku na Xandar, siedzibę Korpusu Novów, która kończy się niedobrze dla galaktycznej policji. Poza tym wprowadzone są postacie, które będą bohaterami mini-serii wprowadzających do Annihilation. Całość scenariuszowo jest w porządku, chociaż nie nadzwyczajna. To, co zdecydowanie działa na jej niekorzyść, to rysunki Scotta Kolinsa. Jego prace też wcześniej widziałem w Ultimate Fantastic Four i ani tam, ani tu mi się nie podobały i ogólnie uważam Kolinsa za słabego artystę.

Reszta tomu to mini-seria Annihilation: Nova, która kontynuuje losy ostatniego członka korpusu, Ziemianina Richarda Ridera. Pierwsza jej połowa jest świetna, pokazując początek współpracy Novy i Worldminda, która tak wspaniale wychodzi Abnettowi i Lanningowi w regularnej serii o przygodach Ridera rozpoczętej po zakończeniu Annihilation. Jakby to nie wystarczyło, pojawiają się również Drax i Cammi. Niszczyciel demonstruje dosyć specyficzne metody uczenia Richa panowania nad swoimi nowymi, olbrzymimi możliwościami, natomiast młoda Ziemianka ma okazję pośmiać się z kostiumu Ridera, a potem Quasara. Właśnie Wendell Vaughn dołącza do obsady w drugiej części mini-serii, podczas której on i Nova pomagają zaatakowanej przez inwazyjną armię planecie ewakuować się i mierzą się ze stworzeniem odpowiedzialnym za cały ten chaos. Te numery są trochę słabsze niż pierwsze dwa, ale Abnett i Lanning nie schodzą poniżej pewnego poziomu, więc zabawa jest gwarantowana. Całość jest narysowana przez Keva Walkera, który chociaż ustępuje tym, którzy później rysowali przygody Novy, jest zdecydowanie lepszy od Kolinsa i niewiele mu brakuje do poziomu prezentowanego przez Breitweisera.

Pierwsza z trzech części Annihilation to niezły komiks, który można polecić zwłaszcza fanom kosmosu Marvela, ale jestem pewien, że może podejść również tym, którzy nie mieli z tymi postaciami wcześniej do czynienia, zwłaszcza, że nie wydaje się nawiązywać często i gęsto do ich historii, przez co jest dosyć przystępna. Zdecydowanie lepsza jest właściwa Annihilation, która znajduje się w ostatnim tomie, ale warto zacząć od tego.

Lex: Nie ukrywam, że jestem jednym z czytelników, o których Ozz wspomina w podsumowaniu swojej recenzji - kosmiczna część uniwersum Marvela nie jest mi specjalnie bliska. Wiedzę na jej temat czerpałem jedynie z wydanej w Polsce "Infinity War", sporadycznych eskapad kosmicznych X-Men i Captaina Marvela Petera Davida. Nie ukrywam, że zaciekawiła mnie zapowiedź "Anihilacji" i liczyłem, że Marvel zadba również o czytelników takich, jak ja. Jak się później okazało, całość trochę zawiodła moje oczekiwania, ale w tej recenzji skupiamy się na pierwszej części całego eventu.

Ozz opisał już trzy historie składające się na omawiany tom, nie bez przyczyny poświęcając najwięcej miejsca pierwszej opowieści. Historia z udziałem Draxa i Cammi jest ciekawa i dobrze napisana. Można przyczepić się trochę do dosyć zaskakującego zachowania 10-letniej dziewczynki, która nie czuje strachu przed przybyszami z kosmosu, ale to w końcu komiksowa historia i skoro akceptujemy rozbicie się gwiezdnego statku więziennego na Ziemi i Skrulla paradującego we fraku, to odwaga i zawziętość Cammi nie powinna nam przeszkadzać. Dla mnie dodatkową zaletą było to, że Keith Giffen tak pokierował fabułą, że nawet kompletny laik nie powinien poczuć się zagubiony. Nawet jeśli nie czytaliście wcześniej żadnej historii z udziałem tytułowego bohatera albo nie wiecie, jakie są zdolności Skrullów, to nie macie się czego obawiać. Scenarzysta na tyle umiejętnie prowadzi fabułę, że nie poczujecie się zagubieni nawet przez chwilę.

Dalej nie jest już tak dobrze, z każdą stroną przyjemność z lektury spada. Annihilation: Prologue skupia się głównie na zniszczeniu Nova Corps. Pewnie chodziło o pokazanie potęgi Annihilation Wave, ale chyba autorzy przesadzili z efektem, bo zniszczenie w pięć minut całego korpusu to moim zdaniem przesada. Na dodatek muszę podpisać się pod tym, co Ozz napisał na temat kreski Scotta Kolinsa. Irytują również przeskoki pomiędzy bohaterami. Rozumiem, że to zapowiedź przyszłych wydarzeń, ale to wprowadzenie nowych graczy wyszło bardzo chaotycznie (z wyjątkiem Draxa).

Końcówka, czyli mini-seria Annihilation: Nova to najsłabszy element całego tomu. Zwłaszcza sceny bitewne, w których Nova manifestuje błyskotliwą taktykę (wbijanie się z dużą szybkością w statki przeciwnika), wypadają przeciętnie. Pojawienie się Quasara niewiele wnosi, a fabuła praktycznie nie porusza się do przodu przez całą miniserię. Pozytywnie można jedynie ocenić momenty interakcji Novy, Draxa i Cammi, w których znalazła się niezła dawka czarnego humoru.

Pytanie, czy warto wydać na ten komiks 25 dolarów. Jeśli jesteście fanami kosmicznego Marvela, to nie ma wątpliwości - Annihilation musicie mieć w swojej kolekcji. Od razu jednak trzeba dodać, że czeka was kolejny wydatek na dwa pozostałe tomy. Ja z czystym sumieniem mogę jedynie polecić historię opisaną w Drax The Destroyer, które zebrana została również w Drax The Destroyer: Earth Fall TP dostępnym w cenie 10.99$.

LTplus.jpg

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.