Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #45 - Daredevil vol. 2: Parts of a Hole TP

Daredevil vol. 2: Parts of a Hole TP
Scenariusz: David Mack, Joe Quesada, Jimmy Palmiotti
Rysunki: Joe Quesada, David Ross, Rob Haynesborn.jpg
Okładka: Joe Quesada, David Mack
Liczba stron: 160

Cena: 17.95$
Zawiera: Daredevil vol.2 #9-15; projekty postaci i szkice Macka

 

Foxdie: David Mack to rysownik i scenarzysta w jednym. Za narysowanie jednego z ostatnich numerów New Avengers dostało mu się od fanów, gdyż praca była w dużej części kopią innego komiksu [bodajże Gen 13, ale nie jestem pewien - przyp. Foxdie]. Kopią na pewno nie jest scenariusz napisany do drugiej serii Daredevila. Zaletą "Parts of a Hole", oprócz ciekawej fabuły, jest fakt wprowadzenia do uniwersum nowej postaci, jednej z najciekawszych w ciągu ostatniej dekady.

Strona fabularna komiksu oparta jest na relacji między dwójką głównych bohaterów - Daredevilem i Mayą "Echo" Lopez. W tle przewija się motyw Kingpina i wiszącego nad jego głową procesu, który tym razem może skończyć się dla niego odsiadką. Największym atutem historii jest niesłysząca Echo, która stanowi doskonałe dopełnienie niewidomego Śmiałka i aż dziwne, że nikt wcześniej nie wpadł na pomysł wprowadzenia podobnej postaci. Mack, jak sam przyznał, pisząc daną postać zawsze stara się nadać jej osobisty kontekst, zwłaszcza jeśli sam ją stworzył. Tak też ma to miejsce tutaj i pewnie dzięki temu (i niewielkiej pomocy Bendisa) "Echo" nie stała się heroiną jednego sezonu, ale gości na kartach komiksów do dziś, a nawet załapała się do tak elitarnej grupy, jak Avengers.

Rysunki to prawdziwy majstersztyk i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że współgrają ze scenariuszem równie dobrze, jak te Maleeva z dziełami Bendisa. Trochę gorzej wygląda sprawa z partiami rysowanymi przez Haynesa i Rossa. Nie żeby rysunki tej dwójki były złe, ale po prostu slabiej wpasowują się w klimat historii. Natomiast redaktor naczelny Marvela po raz kolejny pokazał, na co go stać. Na szczególną uwagę zasługują fragmenty obrazujące emocje i wspomnienia z dzieciństwa Mayi. Kadry przedstawiające jej występ (a zwłaszcza ten) zapadły głęboko w moją pamięć, nie mowiąc już o tym, że wręcz czuć muzykę towarzyszącą występowi. Jeśli chodzi o finał historii, stworzony przez Rossa i Quesadę, to nie odbiega on zbytnio od stylu tego drugiego i niektórzy może nawet nie zauważą różnicy. Haynes to jednak kompletnie inna bajka. Jego styl jest surowy i zupełnie odbiega od tego prezentowanego w pozostałych częściach. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze, gdyż historia "Gun Play" jest tylko dodatkiem, pewnego rodzaju przerywnikiem dla "Parts of a Hole" (umieszczono ją zresztą na końcu TPB-a).

Dodatków znajdziecie w tym wydaniu jak na lekarstwo. Poza kilkoma szkicami jest jeszcze przedruk trzech polaroidów, przedstawiających jakąś azjatkę (nie wygląda jak dziewczyna Macka, na której wzorował się, tworząc Echo) z czerwonym odciskiem dłoni na twarzy, takim samym jak u Mayi.
Nie będę ukrywał, że osobiście jestem zauroczony drugim woluminem Daredevila, ale nie każdemu może przypaść on do gustu. Według mnie to bardzo dobra historia, ktora plasuje się w moim rankingu wyżej, niż "Guardian Devil". Jeśli nie jesteście przekonani do rysunków Quesady, to sprawdźcie te w "Parts of a Hole". Są naprawdę świetne. Polecam.

 

nietendon: Pisałem już w innych recenzjach, jak fajna jest druga seria przygód Daredevila. Będę to nadal powtarzał przy każdej nadarzającej się okazji. Nadal będę starał się zachęcić jak najwięcej osób do sięgnęcia po ten, omijany przez wielu, tytuł. Komiks od początku miał szczęście do utalentowanych twórców. Zaczęło się od świetnego duetu Smith/Quesada. W drugiej opublikowanej na łamach "Daredevila" historii, miejsce genialnego reżysera Kevina zajął nie mniej zdolny David Mack. Razem z naczelnym Marvela stworzyli jedną z ciekawszych opowieści ze ślepym prawnikiem w roli głównej.

"Parts of a Hole" rozpoczyna się powoli i melancholijnie. Matt dopiero uczy się żyć bez Karen (kobieta została zamordowana przez Bullseye'a) - wygrywa na pianinie łzawe utwory, wali w worek treningowy, płacze nad zdjęciem (co akurat jest trochę dziwne, biorąc pod uwagę jego ślepotę), tego typu sprawy. W końcu postanawia wziąć się w garść i stawić czoła życiu. Dzięki pieniądzom ze spadku po ukochanej, Murdock może sobie pozwolić na otwarcie własnej kancelarii adwokackiej. Oczywiście jego partnerem zostaje Foggy. Już w chwilę po otwarciu firmy pojawia się pierwszy klient, niejaki Lenny. Mężczyzna twierdzi, że jest w posiadaniu informacji pogrążających Kingpina. Jest przerażony i prosi o ochronę. Jak się wkrótce okazuje, jego obawy były słuszne - Lenny zostaje zdjęty przez snajpera. Daredevil postanawia dowiedzieć się, jaka wiedza kosztowala życie ubogiego nowojorczyka, którego ledwie znał i którego nie zdołał ocalić. Tak wygląda pierwszy z głównych wątków.

W drugim poznajemy Mayę Lopez, znaną również jako Echo. Tak, to właśnie w tym komiksie głucha bohaterka pojawia się po raz pierwszy. Moim zdaniem scenarzysta powinien dostać wyłączność na używanie tej postaci. Sposób, w jaki ją pisze, sprawia, że dziewczyny nie sposób nie polubić. Jest zabawna, bezpośrednia i trochę tajemnicza. Nikt nie napisze takiej Elektry, jak Miller. Black Widow jest idealna w rękach Bendisa. Mack zaś rządzi w temacie Echo.

Trzecim głównym bohaterem historii jest Kingpin. W "Parts of a Hole" mamy szansę być świadkami jego dzieciństwa i wczesnej młodości. Oglądając wspomnienia Fiska widzimy, co ściągnęło go na ścieżkę zbrodni i w jaki sposób kształtował się jego niezłomny charakter. Rola Wilsona w opowieści jest o tyle duża, że to właśnie on opiekował się Mayą przez ostatnie dwadzieścia lat. Gdy próbuje wykorzystać dziewczynę do zabicia Daredevila, wszystkie trzy wątki zaczynają się przeplatać.

"Parts of a Hole" to pierwszy komiks Macka w wydawnictwie Marvel, podobno zawierający wiele autobiograficznych elementów. Jak sam scenarzysta pisze we wstępie do albumu - najlepsze prace wychodzą mu, gdy podchodzi do nich osobiście i emocjonalnie. Wprowadził on trzech głównych bohaterów i każdy z nich jest równorzędnym narratorem opowieści. No dobra, może Kingpin pozostaje trochę w cieniu Matta i Echo. Warto zauważyć, że sposób myślenia każdej z postaci jest odmienny od pozostałych. Nie ma żadnych schematów, jechania po bandzie. Komiks jest zaś kopalnią błyskotliwych tekstów i określeń. Mack potrafi nawet trafnie opisać słowami tak abstrakcyjne kwestie, jak zapach nostalgii...

Czytając komiks odniosłem wrażenie, że scenarzysta bardzo dobrze się bawił podczas pisania dialogów pomiędzy Mattem i Mayą. Dla przypomnienia - dialogów pomiędzy ślepym mężczyzną i głuchą kobietą. Słowa Murdocka nie docierają do Lopez, gdy stoi ona tyłem, prawnik zaś nie jest w stanie odpowiedzieć dziewczynie na proste pytanie "co to?", ponieważ nie wie, na co wskazuje ona palcem. Apogeum tego typu sytuacji obserwujemy, gdy para wybiera się do kina. Matt powtarza Mayi, co mówią odwrócone tyłem postaci, ona zaś opisuje mu, co dzieje się na ekranie. Specyficzna randka. Jeden z wielu elementów humorystycznych w komiksie. Cieszę się, że Mack, tworząc głuchą bohaterkę, dał jej całą gamę przyległości związanych z jej upośledzeniem. Lopez zastanawia się na przykład, jak to jest słyszeć. Nie może też zrozumieć, na jakiej zasadzie działa telefon.

David Mack to twórca charakterystyczny. Jako, że jest również rysownikiem, swoje scenariusze buduje z obrazów. Jego ręka jest zresztą widoczna w większości ilustracji. Mimo, że za stronę plastyczną odpowiada Joe Q, swobodne, ekspresyjne rozplanowanie kadrów zdradza, kto odpowiadał za kompozycję plansz. Są całkowicie odmienne od tych zaprezentowanych przez Quesadę w numerach 1-8. Rysunki tętnią życiem. Narracja wymyka się z boksów. Zależnie od nastroju bohatera, kształt ramki wygląda inaczej. Często ramek w ogóle nie ma, a obrazy przechodzą po prostu płynnie jeden w drugi. Mistrzostwo. Brawa dla Quesady, że potrafił wpasować się w narzucony niejako styl. Mack zresztą we wstępie bardzo sobie chwali współpracę z Quesadą. Aha, obecny naczelny Marvela wspierany jest przez innego rysownika, Davida Rossa. Przejmuje on stery w finałowej części "Parts of a Hole" i odbywa się to bezboleśnie dla czytelnika, choć do klasy Quesady trochę mu brakuje.

Komiks, zwłaszcza rysunki, jest najeżony zabawnymi easter-eggami. Jest tego masa. Dla przykładu wspomnę tylko o napisie na płocie "Frank was here, Kevin was here, David is here". Z innej beczki - Maya skasowała taśmę wideo z filmem "Clerks" [którego reżyserem jest poprzedni scenarzysta Daredevila - Kevin Smith - niepotrzebny raczej przypis nietendona], aby nagrać na tej samej kasecie film z Daredevilem. Film zaś, na którym para była w kinie, to "Mallrats" [ten sam niepotrzebny przypis].

Warto, a nawet trzeba wspomnieć o REWELACYJNYCH okładkach zdobiących każdy numer. Ich autorami są Quesada i Mack, a każda to małe dzieło sztuki nadające się na plakat. Nie masz zamiaru kupować tego komiksu? Trudno. Okładki te jednak musisz zobaczyć, bo jest to coś niesamowitego.

Na koniec zostawiłem sobie teoretycznie mało istotny szczegół, który jednak zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Chodzi mi o czcionkę, którą "myśli" Maya. Jest świetna.

Jest jeszcze coś, co trzeba wiedzieć o "Parts of the Hole". Otóż, praktycznie rzecz ujmując, historia ta to #9-11 i 13-15. Numer dwunasty to zapychacz w pełnym tego słowa znaczeniu. Niby dzieje się w nim wiele, ale komiks kończy się identyczną sytuacją do tej otwierającej numer. Żółwik dla edytorów za umieszczenie feralnego rozdziału na końcu trejda. W ten sposób, czytając właściwą historię, nie wybija nas z rytmu ta dziwaczna przypowieść o mieszkańcach Hell's Kitchen. Na marginesie dodam, że scenariusz do niej napisał Joe Q razem z Jimmym Palmiottim. Nienajgorsze (choć zdecydowanie zaniżające ogólny poziom rysunków) ilustracje są dziełem Roba Haynesa.

Są komiksy, o których można pisać i pisać. "Parts of a Hole" jest dla mnie jednym z nich. Udowadnia, że do tematu superhero również można podejść ambitnie, z artystycznym pazurem. Jest to album, w ktorym forma i treść stoją na równie wysokim poziomie. Wreszcie - jest to album, po przeczytaniu którego zapragnąłem jak najszybciej zapoznać się z "Kabuki".


 

LTplus.jpg

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.