Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #44 - Punisher: Born TP

Punisher: Born TP
Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Darick Robertsonborn.jpg
Okładka: Wiesław Wałkuski
Liczba stron: 112
Cena: $13,99
Zawiera: Punisher: Born #1-4

 

redevil: Garth Ennis podczas pracy nad postacią Franka Castle - Punishera, stworzył ponad sto zeszytów. Daje to kilkanaście historii, z których, moim zdaniem, dwie zasługują na wyjątkową uwagę. Jedną z nich jest historia p.t. "Slayers", druga nosi nazwę "Born". Jak wskazuje nazwa, historia "Born" opowiada o narodzinach postaci Punishera. W przeciwieństwie do innych, podobnych serii, jak Year One chociażby,  Ennis upatruje początków powstania Punishera już w wietnamskiej dżungli, a nie w Central Parku, gdy zginęła rodzina Franka.

 

Podczas czterech zeszytów opowiadających o ostatnich dniach wojskowej bazy Valley Forge, scenarzysta pokazuje nam wojnę oczami szeregowego Steve'iego Goodwina. Autorzy kreślą obraz bardzo podobny do tego, jaki przedstawił Kubrick w filmie "Full Metal Jacket". Zwichrowani psychicznie żołnierze, ciągła, a zarazem przypadkowa walka rozłożona na małe potyczki, szturm wojsk Wietkongu na amerykańską bazę i obecność w szeregach wroga kobiet. Całość historii i pojedynczych, dość sugestywnych scen realistycznie pokazuje wojnę "od kuchni". Autor nie cofa się także przed wskazaniem błędów popełnionych przez Amerkanów, ucieka jednak od bezpośredniego, otwartego potępienia wojny. Nie musi, liczy na inteligencję widza, iż sugestywne obrazy wojny same pomogą mu dojść do odpowiedniego wniosku. W całej tej otoczce, niejako przypadkiem rozgrywa się najważniejsza część historii - Frank Castle , żołnierz zakochany w walce staje na przeciw losu i wroga i jest o krok od porażki. O dziwo tajemnicza siła przechyla szalę zwycięstwa na stronę  Castle'a, jednak nie robi tego bezinteresownie. Gdy Frank, jako jedyny z całej bazy wraca do domu poznaję straszliwą cenę za swoje ocalenie i następnie zapomina o wszystkim. Ennis dosyć mocno wskazuje tym, iż za całym życiem Franka i jego dramatami nie stał ślepy los, ale celowe działanie tajemniczej siły. Jednym słowem Punisher nie był dziełem przypadku, a wynikiem starannie podjętych działań wyższej siły. To dosyć śmiałe posunięcie scenarzysty jest genialne, bowiem dzięki dobremu pomysłowi w żaden sposób nie niszczy wcześniejszych opowieści o Punisherze, a jednocześnie pozwala popatrzeć na Franka trochę z innej perspektywy, już nie tylko jako ofiary napędzanej nienawiścią, a bardziej kukiełki w rękach kogoś innego.

 

Świetny scenariusz uzupełniają równie dobre rysunki. Zarówno te z wnętrza komiksu, jak i okładek (o których możesz przeczytać tu). Rysownik serii, Darick Robertson, znany choćby z Transmetropolitan, rysuje bardzo realistyczną kreską, wiernie oddając obraz wietnamskiej dżungli i amerykańskiej bazy, sugestywnie i bez cienia cenzury przekazując okropieństwa wojny i detale krwawych potyczek. A gdy nadchodzi potrzeba - w ostatniej scenie komiksu bez trudu udaje mu się zmienić ton rysunku na łagodniejszy, podkreślając tym samym wymowność sceny. Widać, że wybór rysownika nie był przypadkowy, a panowie doskonale ze sobą pracują. Bowiem udało się im stworzyć świetny komiks, po który można sięgać wielokrotnie.

Moja ocena 9/10

 

Don David: Miniseria "Born" to swoistego rodzaju prolog do aktualnej, regularnej serii Punisher z imprintu MAX. Na łamach czterech kolejnych zeszytów cofamy się do października 1971 roku by przyjrzeć się czterem, ostatnim dniom bazy Valley Forge nieopodal granicy Wietnamu i Kambodży. Okrucieństwa jednej z najbardziej bezsensownych wojen XX wieku przedstawione są z perspektywy doskonale wszystkim znanego kapitana Franka Castle'a i szeregowca z jego plutonu Stevie'ego Goodwina, którym towarzyszymy aż do tragicznego końca.

Temat wojny w Wietnamie jest bardzo bliski Garthowi Ennisowi, który wielokrotnie już odnosił się do niego w swojej twórczości. Czy udało mu się po raz kolejny zaskoczyć żądnego mocnych wrażeń czytelnika? Owszem, zdecydowanie. Ennis stworzył niezwykle mroczną, pozbawioną jakichkolwiek wstawek humorystycznych, przykuwającą od pierwszej chwili historię. Stworzona przez niego zaniedbana baza wojskowa Valley Forge jest jednym z jej głównych bohaterów. Jest ona kolażem z tego wszystkiego co poszło źle podczas wojny w Wietnamie. Mamy więc brutalnych, nadużywających narkotyków żołnierzy, nieudolnych dowódców, kompletny brak pardonu dla wroga i panującą nad bazą atmosferę chaosu, pesymizmu i zwątpienia. Od pierwszej strony czytelnik ma pewność, że wszystko to skończy się tragicznie. Potęguję to psująca się z każdym kolejnym numerem pogoda. Od słabego słońca, przez stopniowe zachmurzenie po ulewny deszcz w którym rozegra się finał tej krwawej opowieści.

Następne akapity należą się dwóm kolejnym bohaterom tej miniserii. Frank Castle to zaprawiona w bojach maszyna wojenna. Doświadczony dowódca, cieszący się szacunkiem całego swojego plutonu. Jego podwładni wiedzą, że jeśli przeżyją wojnę to tylko dzięki niemu. Okazuje się jednak, iż dla Franka wojna była okazja by pofolgować swojej mrocznej stronie. To tam zanim pierwszy raz przywdział symbol czaszki karał pierwszych winnych popełnienia zbrodni. Castle w głębi duszy pragnął toczyć wojnę bez końca. Zastosowany jest tu dość kontrowersyjny motyw jego wewnętrznego dialogu albo z samym sobą albo z uwaga(!)diabłem. W każdym razie Castle jest zmuszony podjąć decyzję, która odbije się na jego dalszym życiu i zdefiniuje jego dalszy los.

Z drugiej strony mamy możliwość wniknąć w umysł Stevie'ego Goodwina, bohatera z którym bardzo łatwo się zidentyfikować. Goodwin swoje już na wojnie widział i nauczył się przetrwać, a jedyna rzecz na której się skupia to by wrócić do domu żywym. Jest zawiedziony wojną, dostrzega jej bezsens, lecz mimo wszystko stara się postępować tak by nie łamać własnych zasad. Głęboko wierzy, że kapitan Castle wyciągnie go z Wietnamu żywego. Niestety nie wie jak bardzo się myli.

Strona graficzna miniserii stoi na wysokim poziomie. Realistyczne, rzemieślnicze rysunki Daricka Robertsona idealnie sprawdzają się w tego typu historiach. Panel ukazujący Castle'a po ostatniej bitwie to jeden z moich ulubionych rysunków tej postaci. Słowo należy rzec o okładkach stworzonych przez naszego rodaka Wiesława Wałkuskiego. Są one po prostu ge-nia-lne.

"Borna" powinien przeczytać każdy fan postaci Punishera, ba historia ta ma to do siebie, że potrafi przyciągnąć osoby nie zainteresowane postacią ani komiksem w ogóle. Przetestowane empirycznie, sam podrzuciłem tą serie paru kumplem negatywnie nastawionym do komiksowego medium i zrobiła na nich wrażenie. Zawarte w historii wątki nadają postaci Punishera dodatkowej głębi. Zdecydowanie polecam czy to w formie TP czy zeszytowej swego czas wydanej na naszym rynku.

 

LTplus.jpg

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.