Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - New X-Men tom 4 Planeta X

Seria "New X-Men" pod rządami Granta Morrisona wywoływała wiele mieszanych emocji, gdy była wydawana po raz pierwszy w swojej zeszytowej formie i z pewnoscią nadal wywołuje, gdy ktoś sięga po nią po raz pierwszy. Sam zaliczam się raczej do zwolenników tych pomysłów, choć przyznaję rację widząc pewne niedociągnięcia, zmarnowany potencjał pewnych wątków i zdecydowanie gorszy finał niż początek historii. To jednak nie jest tylko problem Morrisona, bo wielu twórców ma problem z zakończeniem tytułów, które świetnie rozpoczynali, zwłaszcza przy superbohaterskich historiach.

Omawiając czwarty, ostatni tom serii, pozwolę sobie podsumować ten tytuł także jako całość. Morrison zaczynał od ograniczenia głównego zespołu X-Men i otwarcia nowego semestru w szkole Xaviera z kompletem nowych uczniów. To kilka znanych twarzy w roli mentorów oraz masa nowych, wchodzących w dorosłość i próbujących odnaleźć się w otaczającym ich świecie, który jak dobrze zauważa Morrison jest jeszcze brutalniejszy i mroczny niż pokazywano dotychczas, co widać w podejmowanych przez niego tematach.

Album można dość łatwo podzielić na dwie historie. W pierwszej, Planecie X, swój finał ma wiele wątków, które podejmowano na przestrzeni całej serii i czytelnik poznaje osobę odpowiedzialną za zakulisowane machinacje na terenie szkoły. Czuć można zawód, gdy tajemnica zostaje ujawniona, tym bardziej gdy Morrison konsekwentnie przedstawiał na drodze X-Men nowych przeciwników jak Cassandra Nova czy John Sublime. Czytając komentarz Morrisona do jego pracy nad X-Men, gdzie podkreśla, jak problematyczne staje się dla scenarzystów superbohaterskich historii o tak bogatej przeszłości nie wpadanie w pewne schematy - choć żeby być dokładniejszym: jak dla czytelnika męczący może być fakt, że scenarzyści powtarzają co kilka lat te same schematy historii, bo możliwości nie ma wiele, podchodzę do wybranego przez niego rozwiązania widząc w nim pewnego rodzaju ironię i świadomą krytykę tych schematów poprzez sprowadzenie wszystkiego do pewnego rodzaju pętli. Morrison wydaje się świadomie wybierać powrót klasycznego przeciwnika X-Men, zamiast tworzyć coś oryginalniejszego, na swój sposób pokazując jak niewiele nowych możliwości rozwoju ma ten tytuł, gdy z uwagi na politykę wydawnictwa i naciski fanów, nie można dokonać przy nim pełnej rewolucji. Nie wiem, czy prowadzę słuszne domysły, ale nawet jeśli, Morrison ostatecznie szkodzi historii, której dotychczas dał wiele świeżych i rozwiających świat mutantów pomysłów. 

"Planeta X" mogłaby być finałem tej serii, jednak Morrison pokusił się o pewien epilog w postaci "Nadchodzi jutro", którym wpisuje się dodatkowo w tradycję x-świata. Zabiera nas tutaj w daleką możliwą przyszłość, prezentując własną wizję przyszłości mutantów, która jest naturalną konsekwencją prowadzonej przez niego historii. Claremont miał np. "Days of Future Past", Morrison dokłada własną cegiełkę do tego bogatego świata, w centrum wydarzeń stawiając Feniks. To dobra historia, w której świetnie wypadają także rysunki Marka Silvestriego. Dobrze domyka nią jeden z ważniejszych wątków swojej historii.

Seria New X-Men, choć nierówna, pozostaje nadal jednym z najlepszych punktów w bogatej historii mutantów. Wprowadzenie takich nowych postaci jak Cassandra Nova, John Sublime czy Quentin Quire zdecydowanie wzbogaciły świat mutantów, choć nie zawsze ich późniejsze wykorzystanie można zaliczyć do udanych - tak to już niestety bywa. Morrison dokonał także kluczowych dla kolejnych lat zmian wśród swoich głównych bohaterów np. skierował Cyclopsa w innym kierunku, dodając mu charakteru, wprowadził Emmę Frost do pierwszego szeregu mutantów, dołożył ciekawą cegiełkę do programu Broń X związanego z Wolverinem. To co najlepsze w tym runie zostało wykorzystane w kolejnych latach i jeszcze nie pojawił się scenarzysta, który wprowadziłby mutantów na nowe tory. Nawet Hickman nie wydaje się być w moich oczach tak rewolucyjny i u niego również widać echa Morrisona, czego sam się nie wypiera, a wręcz wielokrotnie się do niego odwołuje. 

Cieszy, że New X-Men 20 lat po swojej amerykańskiej premierze, w końcu w komplecie trafił na polski rynek. Po kilku podejściach i zaprezentowaniu pierwszych, najlepszych historii z tego runu, polski czytelnik w końcu ma okazję w ojczystym języku poznać ich finał. I choć minęło tyle lat od premiery, to wciąż najważniejszy współczesny punkt w historii mutantów, który o ten tytuł może walczyć chyba jedynie z historią "House of M" i jej konsekwencjami. Mam nadzieję, że polscy wydawcy przedstawią nam kolejne najciekawsze losy mutantów z okresu właśnie po "dniu M", nie tylko przygody X-Men, ale ciekawsze przygody młodych mutantów czy X-Factor pod wodzą Madroxa.

Wojtek Rozmus

New X-Men tom 4 Planeta X
Scenariusz: Grant Morrison
Rysunki: Marc Silvestri, Phil Jimenez
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
liczna stron: 256
cena z okładki: 99 zł



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2021 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.