Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Star Wars: Darth Vader tom 1 Mroczne serce Sithów

Głównego bohatera – lub też raczej złoczyńcy – tej serii przedstawiać chyba nikomu nie trzeba, bo który wyjadacz s-f nie kojarzy tego charakterystycznego oddechu? To jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w światowej popkulturze, a mimo to do pewnego czasu była to kiepsko eksploatowana gwiezdnowojenna postać.

Czasy się jednak zmieniły, a za nami już dwie marvelowskie serie poświęcone tejże postaci. Jedna miała miejsce tuż po wydarzeniach z „Nowej nadziei” a druga w trakcie i po „Zemście Sithów” - obie zostały też wydane w Polsce na łamach Star Wars Komiks. Teraz, po świetnej serii Charlesa Soule'a, nadszedł czas na Vadera pisanego przez Grega Paka. Poprzednia seria zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i byłem ciekaw, co wymyśli nowy scenarzysta. Póki co mogę śmiało powiedzieć, że jeszcze nie mam dość Vadera w nowym kanonie. Owszem, pojawiają się głosy, że Marvel powinien się zainteresować innymi postaciami, no ale jakoś na chwilę obecną Mroczny Lord jest pisany na tyle dobrze, że nie jestem za tym aby anulować jego przygody. Tu mam wrażenie, że widzimy „ewolucję” Sitha, który podąża mroczną ścieżką ku swojej równie mrocznej tożsamości.

Po wydarzeniach z „Imperium kontratakuje” i odrzuceniu przez Luke'a oferty wspólnego władania galaktyką, Vader postanawia ukarać tych, którzy ukryli przed nim potomka i zarazili go słabością. Rozpoczyna się podróż... nie tylko po galaktyce, ale i filmowych prequelach. Sama fabyła mnie bardzo zaintrygowała i niecierpliwe przerzucałem stronę za stroną, żeby przeczytać tom jak najszybciej. Razem z Sithem podróżujemy na Tatooine, później przenosimy się na Coruscant, Naboo oraz Polis Masa. Wszystkie lokalizacje są nam znane z „Mrocznego widma” i „Zemsty Sithów”. Trzeba przyznać, że Pak umiejętnie wplótł to wszystko w swój scenariusz, dzięki czemu czułem, że ta historia jest częścią uniwersum... No okej, jest to część Kanonu, ale chodziło mi, że wszystkie elementy pasowały do siebie tak, jakby cała ta historia były wymyślona między tworzeniem „Imperium” a „Powrotem Jedi”. Nawet bezustanne paplanie droida towarzyszącego Lordowi Sithów mi nie przeszkadzało, w sumie był on w pewnym sensie narratorem całej opowieści, bowiem sam Anakin/Vader mówi tu stosunkowo niewiele. Jego milczenie jest o wiele straszniejsze niż mowa.

Pak w swojej historii zadaje Vaderowi ból i wyzwala w nim złość, pozwalając mu uwolnić się od swoich wrogów a jednocześnie chce się dowiedzieć, co się wydarzyło pod sam koniec Wojen Klonów. Sith chce poznać prawdę o swoim synu, chce wiedzieć, dlaczego Luke odrzucił jego propozycję i przede wszystkim: co tak naprawdę się stało z Padmé. Tyle pytań, a odpowiedzi nigdzie nie widać. Mało tego, Sith zaczyna nieco wątpić w swojego Mistrza, który skrywał przed nim prawdę. Co mu to przyniesie?

Pisząc tę recenzję natknąłem się na kilka komentarzy, które sugerowały, że frakcja Amidalian – która pojawia się w tym tomie – jest scenariuszową porażką i kiepskim pomysłem. Ciężko mi się z tym zgodzić. Owszem, ich rola jest chwilowa i niezbyt poważna, jednak rozumiem co Pak miał na myśli tworząc to ugrupowanie. Stojąca na ich czele Sabé oraz pozostałe dwórki Królowej Amidali miały wywrzeć na Vaderze określone wrażenie: miał pamiętać o Anakinie, Padmé i ich miłości. To miał być cierń w boku, cios prosto w serce i ja to w pełni rozumiem. Chociaż przyznam, że Amidalianie krzyczący „za Anakina” byli dość komiczni. Owszem, można się przyczepić skąd się wzięli sami Amidalianie i dlaczego nikt ich nie widział przez dwie dekady... no ale, nie mogli się pojawić wcześniej z przyczyn oczywistych, jeżeli wiecie, co mam na myśli.

Do rysunków Raffaele Ienco nie mogę się przyczepić, bardzo ładnie to wszystko zilustrował. Dodatkowo wszystko zostało ładnie pokolorowane, te retrospekcje utrzymane w odcieniach bieli i czerwieni wypadły całkiem klimatycznie! Jeśli chodzi o rodzime wydanie, to oczywiście wszystko jest na najwyższym poziomie - w końcu komiksy gwiezdnowojenne wydawane są w ładniejszych wydaniach niż Star Wars Komiks. Tłumaczenie Jacka Drewnowskiego to kawał dobrej roboty! Choviaż mam pewną wątpliwość co do samego tytułu. „Mroczne serce Sithów”? Jakoś mam wrażenie, że tu chodzi przede wszystkim o serce Vadera, a nie serce innych Sithów. Osobiście wolałbym „Mroczne serce Sitha”, wtedy bardziej by się to odnosiło do fabuły. Ale to taka moja drobna uwaga. Może się mylę.

Czy polecam ten komiks? Zdecydowanie! Sam bardzo chętnie sięgnąłem po ten tom, chcąc się przekonać co według Nowego Kanonu działo się między Epizodami V a VI. W Legendach mieliśmy kultowe „Cienie Imperium”, a teraz możemy bardziej podróżować po bezkresnych zakątkach odległej galaktyki, zwiedzając ją u boku Mrocznego Lorda Sithów. Jako fan Star Wars jestem zadowolony z tego tomu i niecierpliwie czekam na „Łowców nagród” oraz kolejny tom przygód Vadera!

Tomasz Kupczyk

Star Wars: Darth Vader tom 1: Mroczne serce Sithów
Scenariusz: Greg Pak
Rysunki: Raffaele Ienco
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 128
Cena: 39,99 zł


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2021 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.