Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja gry "Incredible Hulk"

INCREDIBLE HULK

Nowy Jork nie ma szczęścia do gier. Nie przypominam sobie drugiego takiego miasta, które tyle razy stawałoby się areną zmagań bohaterów świata wirtualnej rozrywki. I nie było by w tym nic złego, gdyby nie to, że zazwyczaj podczas tych zmagań na ulicach miasta giną przechodnie, leje się krew, skrzyżowania blokują się z powodu ogromnych karamboli, po dachach skaczą dziwnie poubierani jegomoście – słowem, przetacza się przez NY chaos i anarchia. Myślałem, że już nic gorszego temu miastu przydarzyć się nie może. Myliłem się. Oto nadszedł Hulk, a wraz z nim demolka, jakiej jeszcze Nowy Jork nie widział. Gdyby się uprzeć, można by w nowej grze z Zielonym Furiatem zrównać z ziemią niemal każdy budynek. Wystarczy tylko trochę przywalić w ścianę i już mamy piękne gruzowisko. Mocne.

Kilka dobrych pomysłów można tu jeszcze znaleźć. Kilkanaście wtop i niedoróbek też niestety. A co sobie myślałeś? Wszakże to gra na podstawie filmu, który uderzył właśnie do kin. Dla rozeznanego w temacie brzmi to jak wyrok.

Free roaming jest teraz w modzie, więc developerzy Segi pomyśleli, że i w swojej nowej grze go zaimplementują. Przyznać trzeba, że początkowo przemierzanie ulic i dachów miasta jest bardzo widowiskowe. Hulk sadzi kilkudziesięciometrowe susy, wspina się po budynkach, skacze pomiędzy dachami, zaś spanikowani przechodnie umykają przed nami zdezorientowani. Kierowcy ze strachu powodują stłuczki, a przy każdym zetknięciu z ziemią Hulka po długim skoku pęka asfalt, wybuchają samochody, rozlatują się budki telefoniczne. Wszystko to dzięki wykorzystaniu silnia obliczającego fizykę przedmiotów Havok. Interakcja jest spora, ilość elementów, które można zniszczyć, podnieść, rzucić nimi, jest zadawalająca. Trudno się oprzeć pokusie rzucania w przechodniów cysternami, wyrywaniu słupów, czy też wyburzaniu budynków. Czyli co – jest dobrze? Nie. Otwarte miasto, swoboda, ruch uliczny – tak. Fatalny draw distance, schematyczne, uproszczone projekty budynków – nie. Trudno się nie skrzywić, kiedy kilkanaście metrów przed postacią potrafią się nam "dorysowywać" całe budynki, choć przecież próbowano to rozwiązać, maskując horyzont niebieską mgiełką, coby silnik dał radę wszystko przeliczać. Przelicza, tylko, że jakim kosztem? Zastanawiające jest też, w jaki sposób, dysponując tak już zasłużonym i sprawdzającym się silnikiem fizycznym, jakim jest Havok, można go tak nieudolnie wykorzystać. Samochody, czołgi, wozy strażackie zachowują się po uderzeniu niczym kartonowe pudła, w ogóle nie jest wyczuwalny ich ciężar. Sprawia to, że owszem, demolka jest tutaj całkiem spora, ale trudno wyzbyć się uczucia sztuczności i karykaturalności tejże. Burzące się budynki zamiast wywoływać adrenalinę, śmieszą, bo jest to strasznie uproszczone.

Fabuła stara się podążać mniej więcej za tą filmową, jednak jeśli chcesz ją dobrze poznać, to obejrzyj najpierw film. Strzępy dialogów, krótkie, słabo wykonane scenki przerywnikowe niewiele bowiem wyjaśniają. Wojsko, jakaś Enklawa, przejmowanie kontroli nad miastem i takie tam – tyle udało mi się wyłowić. Tak nie opowiada się fabuły. Grając miałem cały czas wrażenie, że twórcy kompletnie nie wiedzieli, jak połączyć historię filmową z rozpisaniem samych misji, więc uczucie chaosu panującego na ulicach NY przeniosło się także do narracji i samej rozgrywki. Nikt się tutaj spójnością specjalnie nie przejmował. Zadania, jakie przychodzi nam tutaj wykonywać, pomijając już bajzel fabularny, z jakiego wynikają, potrafią dać adrenalinowego kopa. Ich trzon stanowi walka, a ta jest opracowana całkiem dobrze. Hulk uczy się w trakcie rozgrywki nowych ciosów i ruchów, tak, że już po kilkudziesięciu minutach dysponujemy sporym repertuarem zagrań. Potężne, zamaszyste ciosy, po których przeciwnicy fruwają jak szmaty, wraz ze specjalami, takimi, jak leczenie czy wywoływanie fali uderzeniowej, to nie wszystko. Zapewne nie pogardzisz możliwością stworzenia sobie tarczy z wyrwanego kawałka asfaltu, albo uformowania z wraku samochodu metalowych rękawic. Dorzuć do tego możliwość walczenia przy pomocy elementów otoczenia (słupy, drzewa, samochody) oraz chwyty, a wyjdzie ci na to, że Hulk umie przywalić jak trzeba.

Misje, kiedy uciekamy po dachach przed zmasowanym atakiem helikopterów, wyrzutni rakiet, robotów i żołnierzy, w akompaniamencie walących się budynków, wybuchających samochodów i ryków Hulka potrafią wciągnąć. Zazwyczaj albo przed kimś musimy uciekać, albo coś/kogoś zniszczyć czy też ochraniać, walcząc przy tym nieustannie, czasem też można rozgrywkę urozmaicić jakąś minigierką, jak niszczenie samochodów na czas. Bywa ciekawie, zdarzają się też słabsze misje, ogólnie jest dosyć nierówno. I sztampowo.

Tak sobie myślę, że gdyby połączyć najlepsze cechy tej gry i recenzowanej również przeze mnie pozycji pt. "Hulk: Unleash the Fury", opierającej się o poprzedni film z Zielonym w reżyserii Anga Lee, to mielibyśmy bardzo dobrą pozycję. Oba te tytuły całkiem nieźle się uzupełniają, choć robiły je dwa różne studia developerskie.

Cóż, najlepszą grą z Hulkiem w roli głównej nadal więc pozostaje wydany na PS2, "Hulk: Ultimate Destruction". Ciekaw jestem, czy domyślacie się, dlaczego? Tak – nie jest on na licencji filmowej. Jeśli jednak ktoś jest fanem totalnej destrukcji, podobał mu się film i w ogóle jest fanem Hulka, może śmiało sięgać i po ten tytuł, bowiem gra "Incredible Hulk" ma dobre momenty, a fani na niewątpliwe niedoróbki potrafili będą przymknąć oko.

PS. Na rynku dostępne są również wersje gry na PC, XBOX 360 I PS3. Gdyby się okazało, że różnią się one od tej recenzowanej przeze mnie na PS2 czymś więcej niż tylko grafiką, nie omieszkam o tym wspomnieć.

INCREDIBLE HULK

GRAFIKA 5/10
DŹWIĘK 6/10
GRYWALNOŚĆ 6/10
OCENA 6/10

Autor: Blade Runner
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.