Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Amazing Spider-Man. Globalna Sieć tom 8 Venom INC

Nie będę oszukiwać, mówiac, że nie czekałem na ten tom. Bo czekałem. Głównie ze względu na postać Venoma, bo jest on ostatnio jedną z moich ulubionych pajęczych postaci. Jednak pisany przez Slotta Spider też nie jest najgorszy, więc wydawało mi się, że to połączenie będzie ciekawe. No właśnie, co wyszło gdy Dan Slott i Mike Costa połączyli swe siły?

Na początek mała ciekawostka, bo tak naprawdę Venom Inc. nie jest kolejnym tomem serii „Globalna sieć” tylko to crossover dziejący się na łamach „Amazing Spider-Man” oraz „Venom”. Czy to miało zwiększyć zainteresowanie postacią Venoma, podniesienie sprzedaży tej serii? Możliwe. Nie wiem co Marvel miał na myśli decydując się na taki ruch, ale na pewno to było dobrze zaplanowane działanie. Tak czy siak, bardzo fajnie że Egmont postanowił fanom Pająka zrobić dobrze i nieco wydłużyć całą serię o jeden tom. Dobrego Spider-Mana nigdy dosyć, prawda?

Wszystko zaczyna się w Filadelfii, gdzie śledzimy wybryki Manii (Andi Benton), kolejnej nosicielki symbiontu Venoma (a właściwie to jego klona). Nastolatka rozmawia ze swoim mentorem, Flashem Thompsonem... No właśnie, osoby nie śledzące tego co się dzieje za wielką wodą mogą być w tym miejscu nieco zdezorientowane. Jaka Mania, skąd wie że Flash był Venomem, czemu Thompson mówi, że pojawił się jakiś nowy Venom? To wydarzenia, które moglibyśmy poznać w seriach „Venom” zapoczątkowanych kolejno przez Ricka Remendera (Venom-Flash) oraz tej pisanej przez Mike'a Costę. Szkoda, że Egmont nie zdecydował się na ich wydanie, bo to są naprawdę dobre serie. Już i tak zdominowali rynek marvelowych komiksów w naszym kraju więc jeden tytuł więcej raczej by nie zrobił im różnicy. A przynajmniej taką mam nadzieję, bo Venoma na pewno bym kupował!

Ale wracając do sedna. Mania wpada w pułapkę i ktoś „rozbiera” ją z jej symbionta. To nie może wróżyć nic dobrego, prawda? W międzyczasie Pająk próbuje udaremnić napad na muzeum i spotyka tam Black Cat, która raczej nie jest do niego przyjacielsko nastawiona. A jeszcze do tego kotła wrzućmy Eddiego Brocka, który ma jakieś problemy ze swoim symbiontem oraz prywatne śledztwo Flasha Thompsona, który myszkuje w Alchemaksie. I tu niestety kłania się nieznajomość serii Costy, bo tak do końca z tego tomu nie dowiemy się o tym, że Brock ma problem ze swoim Klyntarem już od jakiegoś czasu i szuka pomocy u Liz Allan – szefowej wyżej wspomnianego Alchemaksu. Co więcej (jakby tego było za mało) po mieście krąży Lee Price i infekuje złoczyńców i nie tylko symbiontem. No to dopiero chaos...

Na tych wszystkich stronach dzieje się tyle, że ciężko opowiadać o treści całej historii bez poważniejszych spoilerów, dlatego ograniczyłem się do krótkiego opisania pierwszych -nastu stron. Połączenie sił obu scenarzystów to niezły bałagan, ale w pozytywnym znaczeniu. Bo historia jest dobrze napisana i przemyślana – przynajmniej moim zdaniem. Z jednej strony jest tu Eddie, któremu się niezbyt układa w życiu, jest i Flash który próbuje ustalić co się stało z jego „podopieczną”, jest też i znienawidzony przez świat Peter Parker. Cała trójka musi się zmierzyć z czymś co ich łączy - symbiontem. Symbiotyczne zamieszanie wyszło Slottowi i Coście całkiem dobrze. Bardzo dobrze się bawiłem czytając ten tom. Normalnie aż żałowałem, że Egmont nie postanowił wydać żadnej z venomowych serii.

Wizualnie... No tu mam problem. Rysunki może nie są tragiczne, ale ilustracje Gerardo Sandovala nieszczególnie przypadły mi do gustu. Są jakieś takie... No ciężki mi powiedzieć. Są dość specyficzne. Nie jest to mój styl, ale może są i miłośnicy tego typu kreski. Nieco lepiej wypadają prace Stegmana, chociaż i tu to nie do końca mój gust. Jednak nie zamierzam gorzej oceniać całości tylko dlatego, że osobiście ilustracje nie złapały mnie za serce. Nie, nie. Doceniam prace obu rysowników i nie zamierzam krytykować ich pracy. Jak mówiłem, mi się ilustracje nie spodobały, ale innym mogą przypaść do gustu, kwestia nomen omen... gustu. Jednak warto zaznaczyć, że całość utrzymana jest w ciemnych kolorach, akcja często dzieje się w nocy, co wpływa na klimat. Nie jest tu kolorowo i radośnie. Oj nie, bo nasi bohaterowie i bohaterki mają spory problem na głowie. Kto wie, co to będzie jak im się nie uda?

„Venom Inc.” zrobił na mnie pozytywne wrażenie, spodziewałem się nieco niższego poziomu, a tu proszę, pozytywne zaskoczenie. Pomijając warstwę graficzną, komiks wypada bardzo dobrze. Na pewno zadowoli fanów Spidera jak i Venoma. Ja jestem bardzo zadowolony, że pojawił się u nad Eddie Brock. Ubolewam, że póki co to jeden z nielicznych (jak nie jedyny) tomów w których pojawia się Venom. Oczywiście nie mówię tu o zeszytach TM-Semica czy tomów Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, bo to co tam zobaczyliśmy to kropla w morzu. Ale normalnie aż się prosi żeby wprowadzić na nasz rynek komiksy wydawane w Stanach tak od mniej więcej, jeśli mnie pamięć nie myli, 2011/2012 roku. Na pewno znalazłoby się spore grono odbiorców. Tak czy inaczej, polecam i zachęcam do sięgnięcia po ten tom! Nie powinniście się rozczarować!

Dengar

Amazing Spider-Man. Globalna Sieć tom 8 Venom INC.
Scenariusz: Dan Slott, Mike Costa
Rysunki: Ryan Stegman, Gerardo Sandoval
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Cena: 49,99 zł
Liczba stron: 160

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.